Dobry uczynek

Podobno dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Ciekawe, czy dobrymi uczynkami również. Zawsze uczyłam swoje Jajo,  że trzeba ludziom pomagać, uśmiechać się do nich i w ogóle dyplomacją człowiek więcej osiągnie niż awanturami i krzykiem. No, ostatnio więc nawet zrobiłam dobry uczynek. A potem w wyniku tego dopadł mnie lekki wkurw. Zagotowałam się. Zrobiłam się czerwona na gębie, a para mi uszami poszła. I nawet przez cały dzień potem powtarzałam, że koniec z dobrymi uczynkami. Nie ma. Przywdziewam szatę chamstwa, wzmacniam łokcie i do przodu.

Na szczęście już mi przeszło. Spokój powrócił.

koszyk_warzywRobiłam zakupy w sklepie niedaleko mojego domu. Jak zwykle. Przede mną para trzęsących się staruszków wypakowywała swój wielgachny koszyk na taśmę. A ja się zastanawiałam, kto u nich to wszystko zje, przecież oboje mali, chudzi i tacy jacyś zabiedzeni. Nawet pomogłam panu, bo nie zauważył, że pod wózkiem ma całe „stado” koszyków i tak wszystkie z mozołem przed sobą posuwał. Uśmiechałam się miło, bo jakoś tak za serce ta para staruszków chwytała.

Stoję za nimi uchachana po uszy. Sama mam w koszyku kilka produktów, nie za dużo, nie za mało, akurat to, co dzisiaj było potrzebne na śniadanie i obiad. Za mną staje kobitka, taka niewiele starsza ode mnie. W ręku trzyma tylko jeden napój. Spogląda na  mnie. Potem na mój koszyk, następnie na koszyk staruszków. I widzę to jej spojrzenie. I oprzeć się nie mogę, i w przypływie życzliwości mówię:

Może pani przede mną stanie, ma pani przecież tylko jeden napój.

Dziękuję pani bardzo – uśmiecha się i oczywiście staje przede mną. Mam dobry humor, już się cieszę, że może jakoś tym jednym dobrym uczynkiem z kotła ze smołą się wymigam. Plan robię, jak to moja dusza anielska w przestworza będzie wędrowała… A tu nagle pani wpuszczona właśnie przede mnie po skasowaniu napoju wyciąga karteluszek z kieszeni i dawaj całą litanię wygłaszać przed kasjerką, że była tutaj godzinę temu i dała jakieś bony, których kasjerka nie odliczyła, i że ona żąda teraz zwrotu pieniędzy, bo w domu wszystko sobie dokładnie policzyła. O, tutaj ma kartkę. Podtyka ją kasjerce pod nos. A ta ze stoickim spokojem mówi, że faktycznie nie odliczyła, że ma je w kasie. W sumie ani przepraszam, ani skruchy żadnej, tylko:

Będzie trzeba zrobić zwrot tego towaru, co ma pani na paragonie i nabić jeszcze raz z odliczeniem bonów. Ale muszę zawołać kierowniczkę.

A kobieta karteluszek, który okazał się paragonem, teraz rozwija. O, kurza twarz! Toż to chyba rolka papieru toaletowego? Jak ona będzie ten zwrot robić, to ja tutaj do usranej śmierci stać będę. W szoku lekkim jestem, jak to kobita sprytnie mnie wykiwała. Niby jeden napój, niby szybciutko, a tu niespodzianka taka, że mam ochotę tętnicę jej przegryźć.

Może zanim przyjmie pani ten zwrot, to mnie skasuje, co? – pytam w lekkim szoku. No, na szczęście na kierowniczkę kasjerka musiała długo czekać, więc “mnie skasowała”.

I już całą drogę do domu powtarzałam sobie, że nie przepuszczę nikogo, nawet z paczką zapałek, a niech stoi jak Bóg przykazał w ogonku jak wszyscy. No, ale po dwóch dniach już mi przeszło. Przepuszczę z paczką zapałek i nawet z napojem. To chwilowa niedyspozycja była, bo kobita, którą przepuszczałam ani pary z gęby nie puściła, że ma sprawę z kasjerką do załatwienia.

I wiem, dobry uczynek się nie liczy, bo co nawyzywałam babę w myślach, to moje i na pewno “zneutralizowało” moją wrodzoną dobroć charakteru. Teraz muszę się postarać od nowa.

No, a jak u Was rysuje się sprawa z dobrymi uczynkami? Sama będę w kotle się smażyć, czy może ktoś ma zamiar do mnie dołączyć?

87 myśli na “Dobry uczynek”

  1. o kurka dawno mnie nie było muszę nadrobić 😉
    U mnie co jakiś czas w tym moim skamieniałym serduchu odzywają się ludzkie odruchy …
    Ale życie i ludzie coraz częściej uczą mnie że nie warto.
    Że najlepiej maja CI co w sumie nie myślą o innych.
    Okresowo mam przebłyski dobroci.
    Ale okresowo bo wredna malpa ze mnie przecież 🙂

      1. ciekawe ile. placa

        za taka blogerska propagande agitacyjna chroniona cenzura

        ile publikacji wyskrobalas sepim zwyczajem udajac kure

    1. przeczytalem
      i jestem przerazony waszymi dobrymi uczynkami

      dobry uczynek polega. na tym. ze cos poswiecamy
      w imie lepszego funkcjonowania spolecznosci
      a nie. w imie lepszego swojego samopoczucia w danym momencie

      jest to dzialanie dlugofalowe i niezlomne
      nie baczace na porazki ale jednoczesnie
      walczace z pasozytnictwem

      jesli stoje z jedna rzecza. to nie ma powodow
      abym. nie odstal swojej kolejki
      tak i w autobusie gdy mam. zdrowe nogi i moge stac
      to stoje a nie pcham sie do miejsca siedzacego

      to tak na poczatek

  2. Lubię robić dobre uczynki, ale dostrzegam, że wraz z wiekiem odzywa i ugruntowuje mi się tak zwany tumiwisizm 🙂 Więc niestety nie zawsze mam tak dobre serce, by kogoś, na przykład, przepuścić w kolejce 🙂 Bez względu na to do czego byłaby ta kolejka 🙂
    Pozdrawiam

  3. Mnie już życie parę razy po dupie skopało, że teraz nie wyrywam się z takim entuzjazmem do pomocy, jak kilka lat temu. Szczególnie uważam właśnie na ludzi starszych. Całe życie rodzice uczyli mnie szacunku dla innych, szczególnie starszych, ale bardzo często okazuje się, że Ci starsi strasznie to wykorzystują, są niemili i okropnie egoistyczni. Wiadomo, że nie wszyscy, ale ja mam uraz. Przypomina mi się jedna historia, która doprowadziła mnie do łez. Kilkanaście lat temu, byłam w szóstym miesiącu ciąży. Ciążę znosiłam bardzo kiepsko: nudności, zawroty głowy, napady duszności. Był to również czas pocztowych ogonków, kiedy wszystkie rachunki trzeba było “odstać”. Wchodzę na pocztę, ogonek składa się z trzech staruszek i z pozoru miłego staruszka. Myślę sobie, że nie będę w takiej sytuacji obnosić się ze swoim stanem. Odstoję swoje, dam radę. Musiałam jeszcze wypisać kwitek na list polecony więc mówię do staruszka przed mną, że będę za nim stała tylko wypiszę kwitek. Kiedy to robiłam kolejka powiększyła się o kilku emerytów. Po wypisania papierka ustawiam się na moje miejsce i słyszę “Pani tu nie stała”. Na co ja “owszem stałam, widział Pan, że wypisywałam tylko kwitek, zresztą Pan przede mną może potwierdzić”. Na co “pan przede mną” odwraca się i udaje, że pierwszy raz na oczy mnie widzi. Łzy stanęły mi w oczach, bo moje nastroje były wówczas bardzo chwiejne, kolejka zaczęła szumieć i komentować, że młodzi tylko patrzą teraz, żeby się wepchnąć bez kolejki, że chamstwo, brak wychowania…nikt nie stanął po mojej stronie, a mnie tak ścisnęło, że słowa nie mogłam wydusić i ustawiłam się na końcu tej kolejki. Dopiero Pani z”paczkowego”, która obserwowała całą historię otworzyła okienko i zawołała ” Ciężarna Pani, niech Pani do mnie podejdzie” i tak zostałam obsłużona bez kolejki, ale na plecach czuła oddechy tych wszystkich staruszków, to cmokanie i głośne wzdychanie. Nie zapomnę też chyba nigdy tych nienawistnych spojrzeń, takich zjadliwych i świdrujących. Kiedy doszłam do domu to tak płakałam, że aż szlochałam, a dzisiaj biorę poprawkę jak widzę starszą panią lub pana “w potrzebie”.

    1. Nie dziwię Ci się, że się popłakałaś, to przykre. Też kiedyś w ciąży usłyszałam, że teraz “młodym” to się wydaje, że ciąża to choroba, a kiedyś to kobiety do ostatniego dnia w polu robiły. I nikogo nie obchodziło, czy ja się dobrze czuję i jak znoszę ciążę. Teksty jednej baby poparło zaraz kilka osób. Przykro było strasznie.
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

      1. Kiedyś miałam podobną historię, będąc w ciąży poszłam na kontrolną wizytę do lekarza , dobrze się czułam czas miałam, siedzę w kolejce, obok dwie emerytki zażarcie dyskutujące. W pewnej chwili w poczekalni pojawiła się dziewczyna w wysokiej ciąży, widać było, że źle się czuje. Wyszła pacjentka z gabinetu dziewczyna weszła… i się zaczęło, że ciąża to nie choroba one mogła poczekać w kolejce jak inni….itp. Nie wytrzymałam i przerwałam paniom dysputę: po pierwsze na drzwiach jest kartka z informacją, ze ciężarne poza kolejnością są przyjmowane, po drugie mam pytanie do obu pań czy panie w ciąży to nigdy nie chodziły? Zamknęły się i było po dyskusji. Miałam jeszcze kilka podobnych historii i wiem, że nie można ulegać staruszkom, kto za młodu był chamem to i na starość nim będzie. Pozdrawiam serdecznie

  4. Moja droga Kuro!Ja teraz opiszę Ci co mnie spotkało w piątek.Poszłam ze starszym na szczepienie.Chodzę do tej lekarki od samego początku.Czasami jak się trafi na jej zły humor to klękajcie narody.Wchodzę jak to do lekarza pokorna i z przygłupim uśmiechem na gębie.Mówię że do szczepienia i że chcę skierowanie do poradni wad postawy bo coś narzeka na kręgosłup.Nadmieniam że moi chłopcy są bardzo szczupli i wysocy.Ta każe mu zdjąć podkoszulkę.I tu wypaliła:On jest niedożywiony i powinnam wezwać policję.No k…urza twarz.Mnie ścięło-purpury nabrałam z ciśnienia a wkurzenie sięgnęło zenitu.Mówię jej że żre jak opętany a ona że mi nie wierzy.To ja że zapraszam niech zobaczy zawartość lodówki i akurat obiad gotowy i niech zobaczy ile pochłonie.Ale ona swoje dyrdymały.W gabinecie szczepień się poryczałam,pielęgniarka mnie uspokajała że ona też takiego wnuka ma.Więc od piątku zostałam wyrodną matką która głodzi dzieci.Zmieniam przychodnię bo nie mam zamiaru chodzić do tak głupiej baby.Ale żałuję że po chamsku ryja nie wydarłam.Nie zawsze opłaca się więc być grzecznym i z szacunkiem traktować ludzi.

      1. Masz rację, że nie każdy pewnie zasługuje. Ale z drugiej strony, to jak człowiek zrobi coś dobrego, to jakoś tak lepiej się czuje. Może wtedy właśnie jest człowiekiem przez te parę minut? 😉

    1. Jestem tu pierwszy raz. fajny blog. 🙂

      Nie mogę nie skomentować tego powyżej. Moje dziecko też szczupłe i wielkie, strach się bać. Dobrze, że lekarza mam normalnego. 🙂
      Natomiast ja kiedyś byłam świadkiem, jak pielęgniarka jechała z góry do dołu po kobiecie z dzieckiem, że małe, chude, niedożywione, też groziła policją. Oko żywe widziało, że dziecko ma posturę po matce, cholera wie, może jakaś genetyka, bo matka też niziutka i szczupła, ze łzami w oczach tłumaczyła, że dziecku się krzywda nie dzieje. I też ta pielęgniarka zaczęła ją policją straszyć (co to za moda w ogóle, nie mam pojęcia. Masz podstawy, dzwoń, a nie strasz głupio, żeby sobie humor poprawić i poczuć władzę).
      Stanęłam za tą panią i powiedziałam, że ja mogę zadzwonić na policję, założy się sprawę, powoła biegłego. Ale jak się okaże, że z dzieckiem wszystko w porządku, to ja rozumiem, że pani pielęgniarka jest przygotowana na pozew z powództwa cywilnego o zniesławienie i inne nieprzyjemności, jakie tę matkę właśnie spotkały.
      Nie, żebym się na tym znała (seriali się naoglądałam), ale wredne babsko zaraz zamknęło pysk. Musiałam pewnie brzmieć. 🙂

      Ja też się już oduczyłam dobrych uczynków i szacunku dla obcych. Na mój szacunek trzeba sobie zasłużyć, a grzeczność wyświadczam, kiedy mam ochotę, nie z obowiązku. Rzadko, bo już nie raz źle na tym wyszłam. 😉

  5. Prawie eszystkie dobre uczynki jakie wykonaałem kończyły sie tym ,że osoba dla której to zrobiłem prędzej czy poźniej kopała mnie w zadek. Ogólenie to najbardziej trzeba się strzec tych , którzy Ci coś zawdzięczają, Ale niestety przed dobrymi uczynkami nie potrafię się powstrzymać i jest parę osób wyłamujących się z tego złego schematu

  6. Spoko, jeśli tam dotrzesz, to zajmij mi miejsce, chociaż w piekle miejsca jest pewnie więcej 😉 W grupie zawsze raźniej. Weźmiemy sobie książki i nie będziemy się nudzić 😉

  7. Hah, to mi przypomina jak parę tygodni temu przepuściłam w kolejce panią z płaczącym i marudzącym małym dzieckiem, miała tylko jakiś napój, bułkę, ja cały koszyk więc pomyślałam co kobieta ma się męczyć i dziecko przy okazji. Ładnie mi podziękowała, po czym przybiegł mąż tej pani z wyładowanym, ogromnym wózkiem, on został a pani z dzieckiem poszła do samochodu. No i sobie poczekałam w kolejce dłuższą chwilę.. 😉

  8. Z wpuszczaniem kogoś przed siebie jest tak samo jak ze zmianą kasy na tę z krótszą kolejką – wychodzi się jak Zabłocki na mydle 😉 W kotle będziemy siedzieć razem, bo ostatnio w sklepie z robaczkiem kropkowanym w logo wpadłam dosłownie po 1 rzecz, w samochodzie czekał P. z Panną M, więc się śpieszyłam (samochód dla Panny M jest fajny jak jedzie, jak stoi jest nudno 😉 ). Stoje przy kasie, nagle przede mna na taśmę wyładowuje koszyk strasza pani. Tak patrzę, miałam tradycyjnie ugryźć się w język, ale jak zobaczyłam ile ona ma zakupów i na ten mój jeden serek to grzecznie mówię, że ja tutaj także stoję w kolejce a nie jako ozdoba, na co ona mówi, że ona tu stała ale była sobie poszła po cukierki i włąśnie wróciła. Szlag mnie trafił w tym momencie i jak zazwyczaj jestem uprzejma tak jej wysyczałam, że ja byłam wcześniej, tylko sobie po serek poszłam.
    Tak więc wiesz, nie dość, że wredna to i bez szacunku wobec straszych, więc kocieołek mnie nie ominie 😉
    A z kolejkami przy kasie to mi się to skojarzyło co napisałam sobie w październiku http://agulec.blog.pl/2013/10/26/jestem-w-ciazy-to-mi-sie-nalezy/

  9. Gdzieś słyszałem takie powiedzenie:
    “Żaden dobry uczynek nie pozostanie bez kary”.
    I coś w tym chyba jest.
    Osobiście, od pewnego czasu zacząłem systematycznie przechodzić na “ciemną stronę mocy” i jest super. Po prostu to już chyba konieczność: dożyliśmy czasów, gdy uprzejmość, grzeczność czy uczynność, odbierana jest jako oznaka słabości, a osobnik dobro czyniący jako frajer i potencjalna ofiara. I to obojętne gdzie: w pracy, na ulicy, w sklepie – nie ma to żadnego znaczenia.

    1. Masz pewnie rację, ale czy “ciemna strona mocy” to dobre rozwiązanie? Kurczę, ja nie chcę tracić wiary w człowieka, mimo wszystko nie.

  10. Ciekawy temat. Któż z nas nie doświadczał kolejkowych przygód. Co do staruszków,wiadomo mi skądinąd,że staruszkowie często robią zakupy dla rodzinki. Może i w tym przypadku tak właśnie było.
    A kotłem bym się nie martwiła,jak mawia moja znajoma siostra zakonna: piekło i niebo jest w nas,nazywa się egoizm i sumienie.

  11. Przede mną w kolejce stała kobitka z kilkoma produktami w wózku. Po chwili podszedł jej mąż z pełnym koszykiem jakiegoś barachła, w sumie wyglądało to na ok. 50 pozycji na rachunku. Spytałem więc grzecznie, czy by mnie nie przepuścili z jedną śmietaną trzymaną w ręku? NIE! Gdy wreszcie po kilkunastu minutach położyłem swoją śmietanę na kasie, coś zaczęło mrugać, piszczeć, i po chwili obok mnie stanął ochroniarz z kierowniczką kas, trzymali kosz pełen słodyczy, z szampanem i talonem na 100 zł. Okazało się, że byłem 1000 klientem, a hipermarket właśnie obchodził 20-lecie działalności. Dorzuciłem więc do kosza swoją śmietanę i z satysfakcją minąłem skwaszonych totalnie małżonków, którzy jeszcze nie zdążyli spakować swoich produktów.

  12. Mnie często frustracja w takich kolejkach dopada. Bo te litanie to czasami ciurkiem przez tydzień u klientów przed mną. Najgorzej jednak na poczcie. Tam zawsze hardkor. W godzinach szczytu jedno okienko czynne. Ostatnio w przedświąteczny piątek urobiona po pachy poszłam. Standard jak wyżej i baba przy okienku czyniąca jakieś potwierdzenia, zwroty przekazu czy coś tam, milion druczków, stoi przy okienku pisze i blokuje. Pytam kobiety czy mnie przypuści po jakiś dwudziestu minutach stania. Przepuszczała, ale z miną taką jakbym zamach na jej życie czynić miała. Moment sparzę załatwiłam, odchodząc od okienka głośno powiedziałam ” dziękuję ślicznie do widzenia ” Na co usłyszałam za sekundę: ” co za bezczelność nawet nie podziękowała”- od baby z druczkami. Już się jej miałam pytać czy głucha, czy mam na klęczkach dziękować, ale się ugryzłam w język, wszak wszyscy słyszeli ze dziękowałam, a baba ma problem.
    Nienawidzę wizyt na poczcie. Po tej całe popołudnie miałam do bani.

    1. A wiesz, że u mnie jakoś tak nietypowo, mała poczta, ale zawsze dwa okienka czynne, czasami nawet jak 5 osób w ogonku stoi, to jakoś sprawnie idzie, a panie w okienkach bardzo życzliwe i miłe. Raz mi się tylko niesympatyczna sytuacja zdarzyła, jak mnie kobitka w błąd wprowadziła, ale tak to normalnie nie narzekam (aż dziwne). 🙂 🙂

  13. Haha ! 😀 Znam to, ostatnio przepuszczałam Pana, który stał za mną w kolejce – bo miał tylko jeden produkt. Jednak okazało się, że chcę jeszcze kupić doładowanie do konta, papierosy i za wszystko płacił kartą – terminal się zaciął i trochę sobie poczekałam 😀

    Aniu zaciekawiła mnie ta korekta tekstów. Czy prywatne osoby też mogą się zgłaszać? I ile kosztuje?

    1. Oczywiście, że tak. Robię korektę prac licencjackich, magisterskich, każdych. Cena to kwestia tego, jak długi jest tekst i jaki pod względem językowym. I czy to ma być korekta elektroniczna, czy w papierze z zastosowaniem znaków korektorskich. Zawsze można się dogadać. Tym bardziej po znajomości. 🙂 🙂 Napisz do mnie na pocztę. 🙂

  14. Mnie kiedyś tez kobieta przepuściła – co było bardzo miłe. Swoją drogą to wkurzające stoisz dajmy na to z jednym mlekiem, a tu musisz czekac cierpliwie, bo ci ludzie gdzieś umiaru nie mają w tych zakupach – bieda podobno na wschodzie – a u nas markety powstają jak grzyby po deszczu i kosze zapchane. Powiem Ci ze jakby mnie taka sytuacja spotkała – to bym…….. o !!! cierpliwości to ja w sklepie nie mam

  15. Różnie to bywa, ale najbardziej mnie denerwuje cwaniactwo i przebiegłość, doprowadza mnie to furii!
    Staruszkowie w swej nieporadności nas rozczulają i nie ma człowiek sumienia zrobić czegoś na przekór, nawet jak jest to ewidentne wykorzystywanie drugiego człowieka. Ale cóż takie życie, nie trzeba się zniechęcać, dobry uczynek nam samym poprawia samopoczucie.

  16. Z tymi dobrymi uczynkami to bardzo trudny temat, a nie wyliczę ile razy parę staruszkó wpuściłam przed siebie, a oni wychodząć przepychali się na siłe do przodu zamiat wypuścić pozostałych…
    W dobrych uczynkach nie ustaję, bo trafiam częściej na podatny grunt i dobroć zaczęła do mnie powracać:)
    Pozdrawiam Anno serdecznie:)

  17. Witam! Ja też często przepuszczam ludzi w kolejkach. A to starsza pani, a to ktoś się bardzo spieszy lub jak w artykule ma “tylko jeden” produkt… Ja jestem osobą niepełnosprawną i do tego nieuleczalnie chorą, poruszam się o dwóch kulach. Czasami kiedy mam coś do załatwienia a nie ma kto mi pomóc muszę iść sama i wystać swoje w kolejce, ale jeszcze ani razu nie zostałam przepuszczona, czy to na w urzędzie czy w sklepie. Nigdy nie oczekuje, że zostanę przepuszczona ale nie ukrywam, że byłoby to bardzo miłe no i pomocne…

    1. Może zdarzy się jednak taki moment, że trafisz na uczynną osobę i Cię przepuści. Samych spotkań z dobrymi ludźmi życzę. 🙂

  18. HEJ JESTEM TU PIERWSZY RAZ CZYTAJĄC WASZE WPISY O STARUSZKACH PRZYPOMINAJĄ MI SIĘ CZASY JAK PRACOWAŁAM W MARKECIE EMERYCI NAJGORSZY TYP KLIENTA PROMOCJE MAŁO SIĘ NIE PO ZABIJAJĄ MIĘDZY REGAŁAMI A WAUTOBUSIE TO SIŁY NIE MAJĄ BĘDĄC W CIĄŻY JUŻ MOCNO WIDOCZNEJ JEDNĄ STARSZA PANI DOSŁOWNIE ZMIESZAŁA MNIE Z BŁOTEM CZASEM NAPRAWDĘ LEPIEJ DAROWAĆ SOBIE DOBRE UCZYNKI

  19. mnie ostatni dobry uczynek kosztował 500 zł. Miałam przez tydzień “doła” ale już wracam do normy. Święte słowa: NIE RÓB DRUGIEMU DOBRZE NIE BĘDZIE CI ŹLE”:-)

  20. Witam. ja ostatnio nauczyłam się mówić nie. Nie raz przepuszczałam w kolejce kogoś czy to w sklepie czy u lekarza. Ale ostatnio jedna kobieta mnie lekko zdenerwowała. mam trójkę dzieci w wieku 4, 2 lat i 1 roku. Była to moja 3 wizyta w ciągu 1,5 tygodnia, bo dzieciaki po ospie mają słaba odporność i ciągle coś łapią. Byłam u lekarza przed panią z córką ok 12 letnią i co usłyszałam, że może bym ją przepuściła bo ja z trójka dzieci pewnie będę długo a ona będzie musiała pół godziny czekać. Myślałam,że mnie krew zaleje. To, że mam trójkę dzieci nie oznacza chyba,że mam zawsze wszystkich przepuszczać i czekać na koniec kolejki. Nie raz u lekarza przepuszczałam panie które tylko po receptę a ja za małymi dziećmi czekałam. Czasem wypisywanie recepty trwało dłużej niż moja wizyta.

  21. Za moje dobre uczynki mam na maxa odchudzone konto o kilkadziesiąt tys, jeden (jedyny własny) dom w dup…i tyle złości w sobie, że chyba rażę prądem !
    Ale co tam… moja niezłomna wiara w ludzi ciągle mnie nęka, umiłowanie do własnego gatunku rozczula i choć pewnie moje myśli ściągną mnie na same dno piekieł to sytuacje, gdy dałam się ograbić z efektów ciężkiej charówy zrównoważą i trafie do czyśćca a stamtąd ani w te ani we te qurde ! Coś mi się zdaje, że lepiej na tym wyjdę jak rozliczę się z gadami, którzy moje zaufanie i serduch zmiażdżyli wyrachowaniem i zawitam jednak do tego piekiełka bo nie znoszę nie wiedzieć na czym stoję ;))).
    Pozdrawiam wszystkie dobre (naiwne) duszyczki ;))).
    – NIEPOPRAWNA OPTYMISTKA

  22. Najgorsi sa ci co robia “dobry uczynek” choc wcale nie chca i nie robia tego z dobrej woli czy checi pomocy bliznim, ale by sie pokazac. Potem te osoby szybko sie piekla i nagle z checia by ten swoj dobry uczynek wycofaly gdyby mogly. Jak robic cos dla kogos to po pierwsze nie oczekujac na rewanz, na pomoc i w pelni swiadomym tego co sie robi i akceptujac konsekwencje. Najlepsi sa ci co wpuszczaja kogos z konca kolejki na sam przod nie obchodzi ich, ze zadecydowali za pare innych osob w kolejce, ktorym glosu nie dali.

    Co do zwrotow itp to wina polityki sklepu. Powinni miec osobna kase, w ktorej ludzie moga sie ustawiac ze zwrotami, by kupic np papierosy i inne tak aby nie blokowali reszty. Wyobrazcie sobie kogos w kolejce z lodami i te lody roztapiaja sie 20 minut. Jasne, mozna i nawet ma sie prawo isc i wymienic, ale ktos inny na pewno dostanie potem te lody bo nie bedzie wiedzial, ze wyciaga rozmrazane lody.

  23. Pani Aniu, już od lat mam regułę: jak chcesz mieć dobre serce to musisz mieć twardą d…ę. I co? To tak nie działa. Ile razy obiecuję sobie, nie uszczęśliwiaj nikogo, nie pomagaj, nie ułatwiaj. Kończy się na obiecankach. A w życiu to już inna bajka. Zapominam, co sobie postanowiłem godzinę temu i dalej robię z siebie Matkę Teresę. No, może nie aż w takim stopniu, ale zawsze po nawet drobnych, dobrych uczynkach, czuję się lepiej. Doskonale rozumiem, jak Pani odczuwa takie chamsko-ignoranckie zachowania ludzi, ponieważ sam często ich doświadcza. Żona mówi mi: Świata nie zbawisz, Tobie jakoś nikt nie pomaga, nie robi miłych gestów. Ale czy chodzi tu o zasadę wzajemności? Dobrze wiemy, że nie. Tak zostałem wychowany, tak ukształtowany i tego już nie zmienię. Chociaż przyznaję, z każdym rokiem skóra twardnieje, gdy stykam się z różnymi chamskimi zachowaniami. Tak że, proszę dalej czynić dobro i nie odczuwać tego, co powiedzą lub pomyślą inni. Pozdrawiam.

  24. Przeczytałam niedawno takie motto/cytat..” KIEDYŚ TRAKTOWAŁEM LUDZI DOBRZE, TERAZ Z WZAJEMNOŚCIĄ”.
    I uwazam, że to mądre słowa. Dostałam kilka razy w życiu w tyłek i staram sie do tych słow dostosować.

  25. Witam, pierwszy raz przeczytałam pani wpis, jest super. Powiem tak, ja wręcz się boję robić “dobre uczynki”, wiele razy pozostawił mi taki uczynek niesmak. Kiedyś w tramwaju dziewczyna miała otwarty plecak (oczywiście na plecach,jak to teraz w modzie). Grzecznie jej powiedziałam o tym, spojrzała na mnie wzrokiem bazyliszka i wysyczała “dziękuję”. Nie bardzo wiedziałam o co jej chodzi, ale teraz dwa razy się zastanowię żeby powiedzieć komuś że ma coś “niezamknięte”wiele takich sytuacji by można opisać, mam trochę lat na “karku” i te dobre uczynki czasem robię ale nie za dużo. Pamiętam czasy gdy się z kartkami stało po różne produkty.ja z moim młodym na ręce. Ustawiam się grzecznie co piąta (tak było w zwyczaju) jak się na mnie wydarły te “staruszki”( w wieku który posiadam obecnie). Z płaczem swoim i młodego wyszłam bez zakupów, choć muszę przyznać (pamiętam jakby to wczoraj było) kilku panów stanęło w mojej obronie. Mam nadzieję że taka nie jestem i nie będę. Pozdrawiam serdecznie.

  26. Wiesz? Jestem pieprzony idealista. Taka sytuacja też by mnie wkurzyła. Jednak “brnę” w to. Lubię robić grzeczności – chociaż nie zawsze na tym dobrze wychodzę (…nie rób drugiemu dobrze a nie będzie ci źle). Jednak skurczybykiem jest być łatwiej niż dobrym. Psioczę, klnę na siebie ale to mnie nie zmieni 🙂 Czasami miło usłyszeć zwykłe “dziękuję bardzo” albo wyrafinowane 🙂 “…myślałem/łam, że taki rodzaj ludzki już wymarł” Pozdrawiam

  27. Ja mieszkam w Londynie I tam ludzie przepuszczaja jak masz mniejsze zakupy. Szczegolnie staruszkowie, bo mowia ja mam czas a pani na pewno sie spieszy. Zupelnie inne podejscie do tematu. W Polsce spotkalam sie z tym ze stanelam w kolejce za pewna pania bo myslalam ze szybko pojdzie. Ja mialam w koszyku tylko trzy rzeczy. A za chwile maz tej pani wjezdza z koszem wyladowanym po brzegi. Powiedzialam ze jest to niesprawiedliwe bo gdybym wiedziala to bym stanela w innej kolejce. Ona mnie zignorowala ale ja byla uparta I po chwili mnie przepuscil jej maz. Ona byla wsciekla jak osa.

  28. Przynajmniej ciekawe historie sa z takich sytuacji, blog sie kreci, a i milo cos zabawnego w piatkowy wieczor poczytac, heh. Staram sie przepuszczac ludzi, ktorzy stoja za mna w kolejce z jednym serkiem czy napojem, a co mi zalezy! Sama im to proponuje lub oni pytaja czy moga stanac przede mna i nie mam nic przeciwko. Jak dotad zadnych nietypowych czy nieprzyjemnych sytuacji nie mialam, normalnie nuda, haha.

  29. Zaraz,zaraz to Ty robisz dobre uczynki tylko ze strachu przed piekłem???
    Jeśli tak jest to naprawdę mi Cię żal :-/
    Dobre uczynki powinnaś robić dlatego,że jesteś dobrym człowiekiem i posiadasz empatię -nie ze strachu przed ewentualną karą :-/
    Przemyśl to sobie jeszcze -dopóki masz czas to zmienić .

  30. Witam. Jeśli mozna to podziele sie spostrzezeniami. Jestem zszokowana komentarzami, ze nie warto pomagać, byc życzliwym. Ani jeden komentarz nie jest pozytywny. To straszne. Bycie uczynnym pomaga nam samym. Kultura narodu uwiadacznia sie w tym, jak zachowujemy sie wobec obcych. Czy usmiechamy sie do ludzi, przepuszaczamy w autobusie, etc. W kolejkach, urzędach należy wprowadzić zasady, których każdy musi przestrzegać, aby nie było bałaganu. Procedury i zasady ułatwiają życie. Tego potrzebuje Polska. Liczę, ze tak sie stanie. Pozdrawiam z U.S. Uśmiech i życzliwość!

  31. Ja tu nie widzę nic strasznego. Laska myślała że przy okazji odbierze bon. Nie wiedziała że to narobi tyle problemów. Kasjerka zachowała sie spoko. Skasowała cię i po sprawie. Trochę to naciągane. Jak zaczynałem czytać ten artykuł spodziewałem się laski z jednym napojem która z kurtki wyciągnie 400 paczek zapałek. Ale że zapytała o bon? Wydaje mi się że trochę iesteś za nerwowa…

  32. jeśli mogę coś fajnego zrobić to chętnie zrobię 🙂

    warto 🙂

    a ta pani nie zachowywała ssie w porządku i tyle
    ale bywaja i tacy ludzie, ale co tam …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *