Bezglutkowe pieczywo

Od jakiegoś czasu ze względów zdrowotnych jestem na diecie bezglutenowej. Kilka razy już o tym pisałam. Dostałam sporo e-maili z pytaniami o wypróbowane przepisy na bezglutenowe dania, bo jakiś czas temu pochwaliłam się książką Williama Davisa Kuchnia bez pszenicy. Niestety, jak wiadomo, dopadł mnie w święta Leniusiołek, więc nie zdążyłam przeczytać całej książki, ale wypróbowałam jeden przepis na chleb. Bo do tej pory naprawdę trudno mi trafić na smaczne pieczywo bezglutenowe.

W książce znalazłam przepis, trochę go zmodyfikowałam i powiem szczerze, że to najlepszy chleb bezglutenowy, jaki do tej pory jadłam. Jego wykonanie jest proste i chyba każda osoba, nawet z brakiem talentu do pieczenia, spokojnie sobie poradzi. Przy okazji postanowiłam, że co jakiś czas, może raz na dwa tygodnie, będę Was takimi eksperymentami zarzucać. Wiem, że nie każdego to interesuje, ale wybaczcie, chciałabym się ze światem podzielić również i tą stroną swojej bezglutkowej duszy. Tym bardziej że eksperymenty wydają się dość interesujące.

gdynia 005Podaję więc przepis na „Chleb powszedni”, ale lekko przeze mnie zmodyfikowany, ponieważ względy finansowe zmusiły mnie do ograniczenia wydatków na cele eksperymentalne. Wszystkie produkty można spokojnie kupić w sklepach ze zdrową żywnością. Najdroższa jest mąka migdałowa, bo kosztuje około 12 zł (250g – zależy od producenta). Mąka z ciecierzycy to już nie tak duży wydatek, bo ok.6 zł za 500g. Dlatego moja modyfikacja przepisu polegała na zwiększeniu ilości drugiej mąki kosztem tej pierwszej.

I tak potrzebne są:

½  szklanki mąki migdałowej

¾ szklanki mąki z ciecierzycy

½ szklanki zmielonego siemienia lnianego (odmierzałam po zmieleniu)

1 łyżeczka sody (następnym razem zamierzam dodać zamiast sody bezglutenowego proszku do pieczenia; w przepisie sody było jeszcze więcej i niestety pomimo zmniejszenia „dawki” chleb „waniał” nią niezbyt sympatycznie)

szczypta cynamonu

5 jaj

¼ kostki masła (roztopionego)

¼ szklanki maślanki

¼ łyżeczki soli morskiej

½  łyżeczki cukru (można dać ksylitolu)

Wszystkie suche składniki wymieszałam, dodałam żółtka, masło, maślankę. Ubiłam białka, połączyłam z resztą i wlałam do keksówki (miała chyba 24cm długości). Piekłam w temperaturze 180 stopni przez 40 minut.

Chleb może w konsystencji przypomina bardziej ciasto, bo ma miękką skórkę, ale jest naprawdę smaczny. Jedyny jego mankament to zapach sody. Jednak jak się go nie wącha, posmaruje masłem, obłoży pomidorem, sałatą, rzodkiewką czy świątecznym pasztetem, to smakuje wyśmienicie.  😉

Trochę żartuję. Smaczny jest już też z samym masłem, więc można wypróbować bez obaw. Naprawdę ma ciekawy smak.

Z kupnych najlepszy jest tostowy Schär, ale przecież nie zawsze się ma ochotę na tostowy. 😀

***

PS  Dodałam też zakładkę “Bezglutek”. Będę tam zamieszczać linki do przepisów (bezglutenowych) pojawiających się na blogu, żeby było łatwiej je odnaleźć.

0 myśli na “Bezglutkowe pieczywo”

  1. Ja niezmiennie od kilku lat robię najprostsze “ciasto bezowate”, jest super! Przepisu nie podam, bo to jest uzależnione od rodzaju piekarnika, sposobu nagrzewania, rodzaju białek, mieszania składników, samego pieczenia, suszenia, itd., itd., Dla kogoś, kto jednak już robił zwykłą bezę, nie będzie to problemem. Oczywiście zamiast cukru do ubitej piany dodaje się tylko mąkę kukurydzianą (albo inne). Ciasto nie pachnie sodą, bo jej nie ma, a smak można dobrać eksperymentalnie, ja np. dodaję sól, i zmieloną bazylię. Można też eksperymentować z proporcjami – im więcej mąki tym bardziej “glutowate” ciasto, mniej to bardziej chrupkie.
    Ostatnio dokładam też zwykłą mąkę, bo okazało się, że można … 😉

    1. To też dobry pomysł. Na pewno wypróbuję. Ze zwykłą bezą sobie radzę, więc nie powinno być problemu z taką. 🙂

    1. Chleb naprawdę smaczny i składniki ciekawe. Tylko ostrzegam przed tą sodą, może warto dać jej jeszcze trochę mniej albo zastąpić proszkiem do pieczenia. Chyba że Ci nie przeszkadza zapach sody, bo mnie trochę jednak “raził” w nos. 🙂

  2. Dzięki za przepis 🙂 Nie wiedziałam, że istnieje mąka z ciecierzycy. Przepis przypomina trochę recepturkę na muffiny. W nich też zazwyczaj jest soda, ale tak jak ty, nie mogę znieść jej zapachu i robię bez.

    1. Jest mąka z ciecierzycy, u nas dostępna bez problemu, a i jej cena nie jest kosmiczna. Byłam już przekonana do samej ciecierzycy dzięki Tobie, więc bez wahania zamieniłam proporcje mąki. 🙂 🙂

  3. Ja tylko na chwilę dziś, bo nie mam czasu 🙂
    Ciekawy pomysł z tym bezglutenowym jedzeniem, ale mąka z ciecierzycy mnie przeraża, bo spróbowałam z niej pastę i za nic mi nie smakowała 🙁

    1. Nie smakowała Ci? A robiłaś z suszonymi pomidorami? Bo jeżeli chodzi o mąkę, to wiadomo, że ma zupełnie inny smak niż sama ciecierzyca.

  4. Dobrze, że postanowiłaś zamieszczać co ciekawsze przepisy bezglutkowe. W końcu nawet jeśli kto nie na takiej diecie – to co szkodzi wypróbować… a co najmniej poczytać 🙂

    1. Czasami może się przydać. A zawsze lepiej jak przepis jest przez kogoś wypróbowany, ja też podglądam (na przykład u Ciebie) eksperymenty kulinarne. 🙂 🙂

  5. Jesteś wielka i czytasz mi w myślach! Miałam do Ciebie dzisiaj pisać odnośnie życia bezglutka, bo mój Monrz chce to na sobie wypróbować 🙂 Przepis na chleb oczywiście mu przekażę i czekam na więcej 🙂

    1. Ja naprawdę zauważyłam wiele pozytywnych zmian, odkąd jestem na tej diecie. Przede wszystkim w końcu bardzo dobrze się czuję. 🙂

  6. Bardzo podziwiam Twoją determinację. Ja bym musiał miec straszną chorobe aby sie takim meczarnom poddał. Może to poczucie niezależności, ale chyba mój brak wiary w skuteczność takich diet. Trzymam za Ciebie kciuki aby Ci pomagało

    1. Wiesz, gdybym nie widziała skutków, to pewnie dawno bym odpuściła. A tak to w końcu moje dolegliwości poszły w cholerę i jest pięknie. 🙂

  7. Książka Davisa jest rewelacyjna. Nie tylko dla bezglutków. Facet rewelacyjnie wyjaśnił dlaczego i jak nam pszenica zdrówko sabotuje cichaczem.
    Przepisów w sumie tam troszkę jest 🙂 I faktycznie wiele wymaga modyfikacji, bo produkty nie z polskiej półki 🙂

  8. “Wszystkie zamieszczone na tej stronie teksty są mojego autorstwa. Nie zezwalam na kopiowanie, przetwarzanie bez mojej wiedzy i zgody (nawet z zaznaczeniem, z jakiej pochodzą strony). Prawa autorskie zastrzeżone. I będę ich bronić niczym lwica! Chcesz wykorzystać, to napisz do mnie, zapytaj o zgodę.” To pytam: Lwico. mogę przesłać Twój przepis Panu S. bez narażania się autorce 🙂

  9. Grunt to zdrowie, zaciekawił mnie Twój przepis i pozwolę sobie go dmuchnąć, a że huh ma wydajny i świeży to go poniesie…
    Do książki zajrzę – nie bardzo się orientuję co jest przyczyną takiej diety, czy możesz mnie nieco oświecić?

    1. Nie będę się zagłębiać w szczegóły swoich dolegliwości, ale w związku z chorobą tarczycy lekarz zalecił mi ograniczenie glutenu. 🙂

    1. Ja mam też za małą tarczycę, więc nie powinnam jej za bardzo obciążać. Ale u mnie doszły jeszcze inne dolegliwości, nad czym jednak nie będę się rozwodzić. 😉 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *