Kochamy cię jak córkę, ale…

O teściowych krąży bardzo wiele niewybrednych dowcipów. Czasami jednak człowiekowi zdarzy się trafić na teściową miód kobietę. Niektórym wydaje się to tak prawdopodobne, jak wygrana w totolotka. Częściej jednak zdarza się kobita z piekła rodem i co wtedy? Jak z nią żyć? Przy tym należy jeszcze pamiętać, że samej kiedyś będzie się odgrywać rolę teściowej.

Dzisiaj chciałam opowiedzieć historię jednej z moich czytelniczek, która zwróciła się do mnie z prośbą o poruszenie tematu teściów. Sama chciała pozostać anonimowa, więc nie zdradzam jej imienia.

teściowaWyobraźcie sobie taką sytuację. Jest synowa, jej mąż i oczywiście teściowie. W tym przypadku chodzi o teściów dziewczyny. Od początku małżeństwa teściowie powtarzają, jak to kochają żonę swojego syna, że zyskali kolejną córkę itp. Normalnie miód malina. Jednak dziewczyna ma ciągle wrażenie, że na słowach się kończy, ciągle w domu rodziców męża czuje się jak intruz, pomimo że od daty ślubu minęło już prawie 10 lat.

Zdarzają się czasami dziwne sytuacje. W pokoju siedzi kilka osób: dziewczyna X, jej mąż Y i rodzeństwo męża (załóżmy, że A i B). Do pokoju wchodzi teściowa. Uśmiechnięta pięknie od ucha do ucha, w dłoni trzyma tacę ze świeżutkich ciachem, od samego zapachu ślinka leci.

A, chcesz ciasto? – pyta.

B, a ty?

Y, zjesz też?

I koniec tematu. X czuje się nieswojo, bo nagle jakby stała się niewidzialna. Jej ciasta nie zaproponowano. Teściowa wyszła, zabierając ze sobą tacę. I nawet ani mąż, ani jego rodzeństwo nie spostrzegli, że jedzą wszyscy oprócz X. No, ale są tak wpatrzeni w telewizor, że mogą nie widzieć. Taka sytuacja zdarzyła się już kilka razy, za każdym X mówiła o tym mężowi, który kwitował to jednym słowem: „Przesadzasz”. Niestety z jego strony nie miała zrozumienia, bo sytuacja wydawała się banalna i na pewno nie należało z tego powodu wszczynać awantur czy chociażby dyskusji.

X zagryzła zęby, powstrzymała łzy, dzielnie zniosła tę sytuację, pocieszając się, że przynajmniej to pięknie pachnące ciasto w biodra jej nie pójdzie.

Jednak kolejna sytuacja dała jej do myślenia. Teściowie cały czas zapewniali ją, że jest dla nich jak córka, a jeszcze chętniej takie slogany wygłaszali przy gościach. X coraz częściej czuła, że to tylko puste słowa. Pewnego dnia doszło do sprzeczki z błahego powodu. Teściowa miała do niej pretensje. Powód całkowicie wydumany: mąż miał niewyprasowaną koszulę. I mamuśka w nerwach zwróciła synowej uwagę.

Jak tak można? Przecież to świadczy o tobie. Jaka z ciebie gospodyni?

Ale, mamo, przecież Y ma dwie ręce i sam może sobie uprasować.

On zarabia na chleb! Ciężko pracuje!

A ja to co? Leżę i pachnę? – X poczuła się urażona, bo przecież też ciężko pracowała.

Ale to mężczyzna!

No i co? – uniosła się w końcu. – Upośledzony czy jak?

I wtedy mamuśka nie wytrzymała. Doszło do kosmicznej awantury, lały się łzy, teściowa krople na serce przyjmowała w teatralnych gestach. A temu wszystkiemu przysłuchiwał się mąż i teść. Żaden się nie odezwał. Syn, bo nie chciał urazić mamusi, przecież ona broniła jego pozycji w domu. Teść, bo w babskie sprawy to on się nie miesza (co kiedyś dobitnie zaznaczył).

I tutaj pojawia się pytanie: czy syn powinien stanąć w obronie żony czy może jednak po stronie mamusi, która jak lwica walczyła o jego prawo do wyprasowanych koszul?

I jeszcze jedna sytuacja. Zażarta dyskusja w domu teściów. Uczestniczy w niej również mąż i jego rodzeństwo. Kłócą się, przedstawiają swoje racje, które dotyczą całej rodziny. Z boku siedzi X i słucha. I nie wie, czy ma prawo odezwać się w sprawie, która dotyczy przecież jej rodziny, ale nie bezpośrednio jej samej. Jeżeli rodzina deklaruje, że jest X jej nowym członkiem, to czy ona ma pełne prawo zabierać głos w dyskusji, czy może zdać się na męża?

Sporo pytań. Moja czytelniczka chciałaby poznać zapewne zdanie różnych osób, bo relacje w jej rodzinie nie są łatwe. Nie wiem, czy w pełni je przedstawiłam, ale trudno pisać dokładnie o czymś, czego nie było się uczestnikiem. W każdym razie komentujcie, żeby dziewczynie podpowiedzieć, jak się zachować, bo obecnie ma wrażenie, że małżeństwo (z powodu relacji z teściami) się jej sypie.

257 myśli na “Kochamy cię jak córkę, ale…”

  1. Aniu,
    Moja nieżyjąca już teściowa w mojej obecności mówiła o mnie ” ona”. Nigdy po imieniu. Jednocześnie zapewniając o tym jak to mnie kochają razem z teściem. Rzadko bywałam u teściów, bo tak naprawdę nie lubiliśmy się. Mój mąż nigdy nie stanął w mojej obronie, tak jak wyżej opisany Y. Mam wrażenie, że do tej pory nie odciął pępowiny od ojca i rodzeństwa podobnego do mamusi. Są bardzo ze sobą związani.
    O ile kiedyś bardzo przeżywałam to, że w pełni nie należę do rodziny, o tyle po kilkudziesięciu latach małżeństwa mam to w nosie. Stoję sobie z boku i teraz bardziej śmieszą mnie ci ludzie niż potrafią dokuczyć. ZŁAPAŁAM DYSTANS. I pogodziłam się z tym, ze nigdy nie będę tak ważna dla mojego męża jak jego prawdziwa rodzina. Zrozumiałam jedno: nikogo nie można zmusić do miłości.
    Teraz, z perspektywy czasu widzę jaka byłam śmieszna chcąc przekonać męża do siebie – nie da się. Wiem jedno : nie warto płacić zdrowiem i nerwami za chore sytuacje powstałe nie z naszej winy.
    Z perspektywy czasu widzę, że tak naprawdę przynależność do tamtej rodziny nie była mi do niczego potrzebna. Kiedy to sobie uświadomiłam poczułam ulgę.

    1. Na to chyba jednak potrzeba czasu, bo tak jak piszesz, dojrzewałaś do takiego wniosku. A to młoda dziewczyna i pewnie jej ciężko, bo to nie jest miłe czuć się nieakceptowaną. Piszesz też, że do miłości nie można zmusić, jasne że tak, tylko każda kobieta chce czuć się wyjątkowa dla swojego mężczyzny. Smutne to, że czasami tak się dzieje.

    2. Aniu, nie jesteś sama z takim problemem. Ja odpuściłam . Po prostu nie mam już siły. Nie walczę już o nic. Sama mam świadomość jak dużo popełniłam błędów (które wynikały z “miłości!?). Życzę wytrwałości i miłości (wydaje mi się, że dalej się kochacie!?)
      Pozdrawiam.

    3. Nie moge uwierzyc w to co slysze. Masz zupelna racje w swoich odpowiedziach do tesciowej. Oczywiscie ze mozesz wyprasowac mezowi koszule, ale to nie oznacza , ze on tez tego nie moze zrobic. Ludzie starszej daty maja jakies dziwne stereotypy typu ze kobieta do garow I sprzatania. Nienwidza tego, ze swiat sie zmienia I obowiazki domowe naleze zarownoa do kobiet I mezczyzn, tym bardziej ze kobiety tez pracuja I to ciezko. A tak na marginesie to twoj chlop nie ma jaj , ze by zwrocic uwage “Mamusce” I stanac w twojej obronie. Ja bym nigdy nien pozwolil, ze by moja mama mowila w taki sposob do mojej zony.

  2. Trudno dziewczynie coś poradzić, bo po dziesięciu latach to już tylko rewolucja, i to krwawa, może coś zmienić. Poza tym zbyt mało szczegółów bardziej przeglądowych. Historia z ciastem wydaje się niesamowita (no chyba, ze X, z Y bywają u teściów każdego dnia). Nie chcę usprawiedliwiać teściowej, ale może nie zauważyła X? Z drugiej strony tylko desery trudno podzielne (np. galaretki ozdobne) podaje się na sztuki, resztę stawia się na stole, nie wnikając w to “kto, i ile”. Kończąc ten wątek kulinarny ja bym proponował 10 lat temu podziękować “mamusi” za niezwykle smaczne ciacho – może by dotarło?
    Co do “prasowania koszul” to ja ten proces już dawno wykonuję sam. Żona prasuje wszystko z niesamowita precyzją, ale jak automat. Jeszcze w PRL wyciągnąłem pięknie uprasowaną bawełnianą koszulę i poszliśmy z żoną na uroczysty bankiet stojąco siedzący (to ważne!). Przedstawiając swój projekt na scenie poczułem, że przy każdym podniesieniu ręki i jej opuszczeniu kołnierzyk koszuli nie chowa się pod klapy marynarki tylko dumnie staje do góry, i to kurde tylko z tej strony, gdzie rękę podnosiłem!
    Po powrocie do domu ze zdziwieniem zobaczyłem, że końce kołnierzyka wyginają się na zewnątrz, a nie do środka. Poprosiłem więc żonę, zmoczyłem kołnierzyk i wyprasowałem go (uwaga teraz panie mogą się ze mnie śmiać) zaczynając od wewnętrznej strony, potem zewnętrznej, i wreszcie ponownie od “środka” pod kątem naciągając i modelując jego kształt. Efekt był super. Żona sróbowała, i na jednym końcu – “zakładka”, zaczęła z drugiej strony, i wtedy na drugim końcu kołnierzyka – zakładka. Znowu więc pokazałem, że zaczyna się od obu końców, a kończy na środku kołnierzyka, po czym dowiedziałem się: “prasuj sobie sam”.
    Oczywiście już tylko nadmienię, że moje prasowanie dotyczyło wyłącznie tych części które “wystawały” z marynarki, a więc kołnierzyk, mankiety, i reszta do wysokości trzeciego guzika od dołu (pas). Tak wyprasowana koszula trafiała do szafy, skąd żona ją wyciągała i rozprasowywała resztę, szczególnie to co było za i pod paskiem. Myślę, że to jest dobry przykład na podział obowiązków.

    PS. U mnie żona i moja mama to była wroga dla mnie spółka, na szczęście z odsieczą dla mnie zawsze szła … teściowa. Natomiast z mężczyznami było odwrotnie.

    1. Ha, ha 🙂 Powiem Ci, że cierpliwą masz żonę, bo takie nauki prasowania kołnierzyka nie jedną kobietę by do szewskiej pasji doprowadziły i już by nie dotknęła koszuli. Dzisiaj mam zamiar poprasować, spróbuję z Twoją instrukcją w dłoni wyprasować koszulę, bo mnie to zaintrygowało, że to ważne, z której strony się zaczyna. 😉 🙂

      1. Ta “nauka” odnosiła się tylko do 100%-owych koszul bawełnianych, lub jedwabnych, i tylko do kołnierzyka. Teraz już od kilku lat chodzę w koszulach z utylizowanych śmieci. Tych nie prasuję, bo piorę je sam bez zagniatania, gąbką na brzegu wanny. Żona czasem się wkurza i jeszcze przeciąga je żelazkiem, ale i bez tego wyglądają nieźle.
        Co do prasowania to niestety, kołnierzyk (z naturalnego materiału bez usztywniacza), i marynarka to domena krawca, lub wyspecjalizowanej pralni.
        Marynarkę, oczywiście pofastrygowaną, można wyprasować nie tylko na manekinie, ja to robię albo parą (nie żelazkiem na parę!), albo na poduszce.
        Niestety żona mi podrzuca swoje, bardziej wyrafinowane kreacje. Ciekawe co by na to powiedziała “teściowa naszej X”?

          1. PS. Prasowaniem odeszliśmy od tematu. W tym związku niewiele można poradzić, bo złe nawyki zaszły za daleko. Porad może być tyle ile jest takich związków. Jedno jest pewne: Kwestia podziału obowiązków pomiędzy X i Y nie jest domeną teściowej (dlatego wspomniałem o tym prasowaniu). No i konsekwentnie, X nie powinna włączać się do kłótni Y z rodziną.
            Jeżeli koszule są haftowane i z aplikacjami to życzę dużo cierpliwości. ‘)

          2. Trochę faktycznie odeszliśmy od tematu, ale bardzo ciekawe wydaje mi się prasowanie koszul wg Twojego sposobu. 😉
            A co do tego związku, to niestety faktycznie trudno ocenić, chociaż mężowi nic by się nie stało, gdyby tę koszulę raz czy dwa wyprasował.

    2. no tak… mój Ex starał się przekonać mnie, że najlepiej uprane dżinsy to te, które pierze się RĘCZNIE 🙂 … raz mu je tak uprałam, bo młoda byłam i świeżynka po ślubie… tak sobie poobdzierałam kostki, że na tym pierwszym razie się skończyło – dziś na taką sugestię to postukałabym jegomościowi w czoło 😛 lub zaprowadziła do sklepu z AGD… 😉

  3. Oj z tymi teściowymi…Moja teściowa jest z tych “wszystkowiedzących najlepiej”.Na samym początku dała mi popalić,te 1,5 roku gdy mieszkałam u niej to był najgorszy czas w moim życiu.Ale ze szwagierką stwierdziłyśmy że nie ma bata,trzeba ją sobie wychować 🙂 .I plan wszedł w życie.Teraz już nam nie daje głupich rad i nie wtrynia się we wszystko.Druga sprawa,mój mąż zawsze stawał w mojej obronie.Głośno i dobitnie potrafi zrugać swoją rodzicielkę.Nie chciałabym urazić czytelniczki,ale jej mąż to dupa i tyle.Znam wiele przypadków wśród znajomych gdzie “mamusia”ma wiele do powiedzenia i ci się z tym wiąże nie dzieje się tam najlepiej.Przyznam szczerze że mimo to, zawsze starałam się grzecznie i z szacunkiem stawiać na swoim.Ale trzy lata temu teściowa doprowadziła mnie do takiej furii że przestałam panować nad sobą.Przyznam że trochę mi wstyd.Ale tylko trochę 😉 Krzyczałam na nią przez dobre pół godziny nie przebierając w słowach.Wylałam całą żółć która nazbierała mi się przez te 20 lat.Od tej pory jest potulna jak baranek,wystarczy moje spojrzenie żeby ugryzła się w język.Mąż czytelniczki powinien stać za nią jak mur.Jest chyba dorosły i nie powinien bać się mamusi.Przecież grzecznie też można zwrócić uwagę na takie zachowania.

    1. Niestety tak się czasami zdarza, że mąż dupa. Szkoda dziewczyny, bo pewnie oczekuje od niego wsparcia.
      A tak a propos Twojej teściowej, to niezłe z Ciebie ziółko, żeby tak przez pół godziny krzyczeć. 😉

      1. Uwierz mi Aniu,że jeśli bym Ci opisała sytuację-to każdego na moim miejscu szlag by trafił.Takiego zachowania nauczyli mnie sami ludzie.Zawsze byłam taką życiową dupą,ryczałam po kątach.Aż miarka się przebrała.I tak potrafię długo być cierpliwa.Gdy jednak miarka się przebierze to wybucham.Normalnie oczy robią mi się przekrwione a piana toczy z pyska 😉

    2. I tu się zgadzam w 100% , że mąż tej biednej kobiety do Dupa, przez duże D. Moja teściowa też nie jest aniołem, wręcz bym napisała, że bliżej jej do lucyfera, ale mój mąż zawsze twardo stał po mojej stronie i jak było trzeba zrugał matkę swoją bez problemu. A muszę wspomnieć, że mój mąż jedynym i ukochanym synkiem jest i był. Myślę, że jak ta biedna dziewczyna nie postawiła się od razu to teraz już tak to zostanie. Przykro mi, że dziewczyna ma taką straszną teściową, a jeszcze bardziej, że ma męża który jej nie wspiera i nie szanuje jej uczyć.

  4. Jestem zwolenniczką rozmów i mówienia o swoich uczuciach. Kobieta powinna porozmawiać z teściową, wyjaśnić, co czuje, ale nie wtedy, kiedy w grę wchodzą rozbuchane emocje. Jakiekolwiek kroki, które przyczynią się do eskalacji konfliktu, uczynią z jej życia piekło. Wydaje mi się, że syn nie powinien stawać ani po jednej, ani po drugiej stronie. To jest sprawa między tymi kobietami. Nawet w przypadku dzieci psychologowie radzą, żeby dorośli się nie mieszali i pozwolili rozwiązać konflikt samodzielnie. Bo co da interwencja męża? Na pewno nie rozwiąże problemu, tylko go zaostrzy. Któraś ze stron poczuje się oszukana i będzie szukać odwetu. Bez sensu.

    1. Może to i racja, że stawanie męża po którejś ze stron nie rozwiąże problemu. Nie wiem. Ale coś chyba w tym jest.

  5. Powiem tak. U mnie sytuacja wyglądała podobnie z tym że “ofiarą” był (jest) mąż. Długo tego nie zauważałam i bagatelizowałam sprawę. Zawsze wydawało mi się że przecież moi rodzice są moją rodziną, mam z nim silną wieź i powinniśmy trzymać się razem (ja i oni). Mąż był coraz bardziej spychany na boczny tor, czuł się coraz gorzej w naszej “sielance”. Do czego to doprowadziło? Każdy kto zagląda na mojego bloga wie.
    Jakiś czas temu (stosunkowo niedawno) jedna mądra osoba uświadomiła mi że teraz MOJĄ RODZINĄ jest MĄŻ i dzieci. To oni powinni być dla mnie najważniejsi, to w stosunku do nich (NIEGO) powinnam być lojalna. Rodzice ważni, ale pępowina powinna zostać odcięta już dawno.
    Temat trudny – zwłaszcza do wprowadzenia w życie. Na koniec dodam tylko, że odkąd mam tego świadomość ciężko mi jeździć do domu rodzinnego. Jakbym unikała dłuższych odwiedzin, a to dlatego że po kilku dniach przebywania u rodziców wracam do punktu wyjścia, wracam do SWOJEGO domu negatywnie nastawiona do męża (dzieje się to na poziomie podświadomości bo nie jestem w żaden sposób buntowana przeciw mężowi, nikt też nie wypowiada się na jego temat negatywnie).

    Temat rzeka…. zatem kończę

    1. Racja, że temat trudny, bo trudne często są relacje międzyludzkie. W końcu i mąż, i żona pochodzą z różnych rodzin, a sami zakładają swoją, więc chyba ta nowa rodzina powinna być dla nich najważniejsza.

  6. Mąż powinien stawać w obronie żony, zawsze i wszędzie, tak jak żona za mężem. To mąż daję pozycję żonie w swojej rodzinie. Jak pozwoli ją traktować tak ją będą traktowali. Ale to mąż, w tym przypadku, swej mamusi powinien jasno powiedzieć, że ta kobieta jest dla niego równie ważna jak ona i ma ją szanować, bo to nie ona z nią żyje a on. Ona musi ją przede wszystkim zaakceptować, nie musi jej kochać ani lubić. Ale jedna strona jak i druga powinna się szanować.
    Moja teściowa mówi do mnie zwracając się do dziecka lub w liczbie mnogiej. Ja sama mówię do niej bezosobowo lub po prostu teściowa. Ale mąż reaguje gdy przesadzi, jeśli sobie sama radzę to się nie wtrąci. Ale u nas to dużo bardziej skomplikowane. Ale też się spotkałam z ominięciem mnie przy stole, czy nawet musiałam iść po własny talerz do kuchni, ale wtedy mój mąż jej powiedział, że jest kiepską gospodynią skoro zapomina o swoich gościach i teraz nie robi takich akcji 😉

  7. Też jestem zwolennikiem mówienia wprost o swoich uczuciach. Trochę długo wszystko trwa ale nie wydaje mi się czy konieczna jest rewolucja. Bohaterka chyba ma małą wiarę w siebie, jest nieśmiała i potrzebuje trochę wsparcia ze strony męża. Ale niech nie oczekuje, że ma on stanąć po czyjejś stronie. Nie można rywalizować z matką, to inna relacja. Poza tym to byłoby nieuczciwe wobec męża aby wybierał. Myślę, że mąż powinien swoją postawą wzmocnić pozycję żony, czyli zauważyć żonę gdy jest u swojej rodziny. Może to naiwne oczekiwać, że mężczyzna cokolwiek sam z siebie zauważy, dlatego proponuję szczerą rozmowę, ale bez pretensji.
    A co do sprzeczki z teściową to uważam, że tutaj mąż powinien wkroczyć jako rozjemca. Podziękować mamie za troskę ale stanowczo wyjaśnić, że podział obowiązków ustalają SAMI z żoną. W takiej sytuacji nie wolno mówić kto ma rację, tylko trzeba ją przerwać i z całym szacunkiem ale mamie podziękować, to oczywiste. Sytuacja się komplikuje jeśli mąż w duchu przyznaje mamie rację, ale wówczas rozmowa powinna się odbyć pomiędzy małżonkami. Być może tu tkwi problem, mąż bagatelizuje sytuacje jak te z ciastem, bo wg niego nie są one aż tak ważne i faktycznie niektórzy mogą przyznać, że bohaterka potraktowało to zbyt osobiście, ale nie wkracza gdy pojawia się wymiana zdań a ma takie samo jak matka. A może ma takie zdanie jak żona ale z różnych przyczyn nie sprzeciwia się mamie. Przykład płynie z góry, ojciec również nie wkracza. Być może dlatego, że babskie sprawy są nie dla niego, albo nie ma ochoty dyskutować z tak silna osobowością matki.
    Przede wszystkim rozmowa z mężem. Ale spokojna, bez oskarżania, tylko jasne przedstawienie swoich uczuć. Mężczyźni bywają bardzo prostolinijni i może się okazać, że on niczego nie dostrzega, bo przecież: nie mówiłaś, że to dla ciebie takie ważne.

    1. Masz rację. Rozmowa to podstawa. Ale z tego, co wiem, to właśnie chyba rozbija się o to, że z tym mężem bardzo trudno rozmawiać, nawet na spokojnie. Podejrzewam, że przydałaby się im jakaś pomoc. Może ktoś powinien nauczyć ich ze sobą rozmawiać. Dokładnie nie wiem, ale tak mi się zdaje.

      1. Rozmowa to podstawa a jednocześnie proste i jasne przesłanie komunikatu bywa niezmiernie trudne. Bez emocji ale tak żeby odbiorca nas wysłuchał, no i samemu nie można być głuchym na drugą stronę. Ciężko coś doradzić gdy nie zna się osób, kontekstu.

  8. uważam, że mąż powinien być po stronie żony – zawsze i bezdyskusyjnie, tym bardziej w tak głupich sytuacjach
    sądzę, że zakładając nową rodzinę- to ona się staje najważniejsza…

    1. Mądry mąż zapewne znalazłby wyjście z sytuacji, aby nie urazić mamy a wesprzeć żonę. Jednak ten chyba tego nie potrafi.

  9. Cieszę sie ze mój M po początkowych problemach z odcięciem pępowiny nauczył się dostrzegać pewne rzeczy i reagować.
    współczuje tej dziewczynie bo wiem ile musiała przejść i ile jeszcze ja czeka jeżeli mąż się nie zmieni.

    1. Trudno zmienić dorosłego człowieka. Ba! Ja nawet śmiem twierdzić, że to jest raczej niemożliwe, więc nie liczyłabym na dużą poprawę, no chyba że mąż sam będzie chciał, bo na siłę, to raczej się nie uda.

  10. Chyba nie powinnam się wypowiadać, bo mam świetnych Teściów i nie zamieniłabym ich na żadnych innych. Mieszkaliśmy z nimi ponad 5 lat i nigdy nie doszło do “rozlewu krwi”, a czasami miałam wrażenie, że to z Teściową spędzam więcej czasu niż z Menrzem 😉
    A tu sytuacja jest o tyle trudna, że mąż nie stoi murem za żoną 🙁 I wydaje mi się, że tu jest większy problem, bo teściów można unikać, natomiast jak dla mnie świadomość, że nie mam w mężu oparcia i wsparcia byłaby dużo gorsza niż zła teściowa…

    1. Masz rację i pewnie o to się rozbija. A jeżeli żona to skromna i trochę zakompleksiona osoba, to tym bardziej wsparcie jej potrzebne.

  11. Porażka… Przepraszam, ale ja bym tego nie zniosła. Mąż powinien być ZAWSZE po stronie żony, być jej prawą ręką, opiekunem i bronić ją jak na polu bitwy, bezwzględnie zawsze!!! Ja mam cudowną teściową, nie znam drugiej tak dobrej osoby, zdarzało się jednak że wymieniłyśmy zdania i zwyczajnie się pokłóciłyśmy. Co robił wtedy mój mąż? Sprytnie zorganizował spotkanie we 3, usiadł między nami i rozmawiał, widział ze obie nie mamy ochoty na to, aby odpuszczać i przyznawać rację drugiej, poprowadził rozmowę tak abyśmy wróciły panięcią do tego jak się kochamy i jak bardzo potrzebne jest nam wzajemne wsparcie i szacunek. Obie przyznałyśmy mu racje ( bo oczywiscie nie sobie zwajemnie 😉 ) i rzuciłyśmy w niepamięć troski. Tu sytuacja jest inna, mąż nie potrafi stanąć na wysokości zadania, może żona powinna przestać zaciskać zęby i najpierw poukładać relacje z mężem, uświadamiając mu pierwszeństwo i przede wszystkim ważność jej osoby. Mąż musi zrozumieć, że żona cierpi i wcale nie musi stawać w obronie jednej, bądz drugiej, wystarczy ze uświadomi mamie jak wspaniałą i godną ma żone, a żonie da trochę więcej pewności, że to z nią tworzy nową rodzinę, mamę kocha owszem, ale przecież inną miłościa. Bardzo współczuje tej Pani, bo przed nią nie lada wyzwanie.
    Niech Pani nie odpuszcza, bo może wszystko się jeszcze ułoży, tutaj potrzeba pracy! Pracy nad związkiem!

    1. Ma Pani bardzo mądrego męża, wielki szacunek do tego, co zrobił. I ma Pani rację, że najpierw powinna chyba ta dziewczyna poukładać relacje z mężem. Od tego należałoby zacząć. Też trzymam za nią kciuki i mam nadzieję, że się jej uda.
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  12. Przyrównam tą sytuację do tego, że tak samo przy dziecku rodzice nie powinni mieć różnych zdań, (jeden na coś pozwala, a drugi nie) tak w takich sytuacjach, mąż mógłby poprzeć żonę, stanąć za nią, a dopiero jak będą sami porozmawiać z żoną o tej sytuacji, ale na spokojnie, wysłuchując również jej zdania, tak samo, jak żona męża. Ciężko coś doradzić, tak mi teraz przyszło to do głowy, a to co napisałam, to głównie się tyczy ostatniej sytuacji, jaką opisałaś, bo z tym ciastem, to wydaje mi się oczywiste, jak mąż powinien zareagować.

    1. Masz rację, że najważniejsze by mąż i żona potrafili ze sobą spokojnie porozmawiać i wyjaśnić wszelkie nieporozumienia. To chyba najtrudniejsze, bo nie zawsze obie strony są gotowe do rozmów.

  13. Mąż d… wołowa, ale ona też. Powinna np. głośno poprosić męża o podzielenie się tym ciastem, bo tak pysznie wygląda, pachnie, a dla niej zabrakło. W ich zażarte dyskusje lepiej się nie wtrącać. Koszulę i prasowanie zignorować, albo wręcz oficjalnie przyznać teściowej rację: no tak, jestem beznadziejną gospodynią, nawet uprasować nie potrafię, na nic nie mam czasu, bo kosmetyczka, bo basen, bo szaleję po centrum handlowym 😉
    Rozumiem jednak, że do tego trzeba większej pewności siebie, niż opisana kobieta posiada.

    1. Właśnie – pewność siebie i poczucie własnej wartości. A tego chyba tej kobiecie brakuje. I nauczyć się tego nie jest też łatwo.

      1. też odniosłam takie wrażenie, ale to, że nie jest łatwo – nie znaczy, że nie jest to możliwe 🙂 … jak to dawno temu gdzieś przeczytałam: nie ma rzeczy niemożliwych – są tylko trudno i bardzo trudno osiągalne 🙂

        … ale teraz jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy – mnie wpojono bezwzględny szacunek do osób starszych i szczerze – wpłynęło to na poddańcze zachowanie względem mojej ex teściowej, ale miałam wówczas 20 lat i wiele młodzieńczych ideałów dopiero ścierało się z szarą rzeczywistością. Poza, ewidentnym, brakiem pewności siebie w tej relacji, być może również pokutują tutaj stereotypy wyniesione z domu rodzinnego.

        No i jak, jak już niżej napisałam, akceptacja otoczenia zaczyna się dopiero po tym, jak sami siebie zaakceptujemy.

        1. Masz rację. Mnie się też wydaje, że chyba tej dziewczynie brakuje samoakceptacji. Dokładnie też nie wiem, bo przecież jej nie znam, ale tak mi się wydaje, że to też z tego może wynikać jej problem.

  14. Moim zdaniem mąż powinien w takich sytuacjach stanąć po stronie żony. Bo takie wtrącanie się teściowej zazwyczaj do niczego dobrego nie prowadzi. A gdyby wiedziała, że jej syn będzie bronił żonę i wspierał ją, to może nie byłoby tych głupich sytuacji. Z drugiej strony biorąc pod uwagę to, że minęło już 10 lat, to uważam, że trudno będzie wprowadzić takie radykalne zmiany. No, ale podobno na wszystko i na każdego jest jakiś sposób. Mimo wszystko życzę tej kobiecie, by wszystko się ułożyło 😉

    1. Masz rację, że czas też działa na niekorzyść tej kobiety, bo pewną “pozycję” w rodzinie już sobie wypracowała. I zmienić to będzie bardzo trudno.

      1. Jesli o ta “pozycje ” chodzi to wlasnie inne kobiety spychaja silne kobiety i kandydatki na matke na margines.Sama doswiadczylam nie raz tego jak bezwgledne w tej walce potrafia byc kobiety wobec siebie…..nie jeden mezczyzna moglby sie od nich wiele nauczyc.Mnie otaczaja i decyduja czesto w moich sprawach takiego kobiety,stad zapewne jeszcze dlugo nie zostane matka.

  15. Sam jestem byłym teściem i nie potrafię powiedzieć jak mnie zięć postrzegał. Ale mówic o miłości do synowej to chyba niemożliwe. Należy sie starać i traktować ja jak córkę ale miłość to chyba chemia a taka nie powstaje przez to ,że sie ktoś związał z dzieckiem. Dużo do rzeczy ma rrównież w tym wypadku , że dziewczyna mówi o swojej teściowej. W takiej konfiguracji miłość według mnie jest wykluczona, najwyższe sstadium to wzajemna tolerancja lub ewentualnie szacunek.

    1. Miłość to faktycznie za duże słowo, ale z teściową można się przecież zaprzyjaźnić albo tylko wzajemnie się tolerować i akceptować. Jednak podejrzewam, że w niektórych przypadkach to bardzo trudne.

        1. Każdy ma jakieś doświadczenia, więc chętnie się dzieli. Kiedyś mi ktoś napisał, że jest zdziwiony, że potrafimy na blogu tak kulturalnie dyskutować. 🙂

  16. W momencie, kiedy się ożenił on i żona ( świetle religii katolickiej) to jedno. Powinien stanąć po stronie żony. Jezus powiedział:” …opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” (EW. Św. Mateusza). W tym przypadku matka/ teściowa swoim głupim , nieprzemyślanym działaniem wbija klin między małżonków.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie.
    http://okno2.blog.pl

  17. Pani X musi o jednym pamiętać – to jest matka jej męża, on też nie powinien być stawiany między młotem a kowadłem, jestem 13 lat po ślubie i też toczyłam wojnę podjazdową z moją teściową o pierdoły czasem, ale co “ja jestem żona, teraz jej syn jest moim mężem i musi stać po mojej stronie”, nie do końca tak jest, widziałam jak przez te moje kłótnie z mamusią On nie wie jak się zachować, ale każda sytuacja życiowa jest inna, moja z teściową wyklarowała się jak pewnego pięknego dnia wykrzyczałyśmy sobie co nas boli, polały się łzy i od tamtej pory jest względnie OK, ja też musiałam do pewnych rzeczy dojrzeć

    1. Masz rację, że też nie można stawiać męża pod ścianą i kazać wybierać. Trzeba mądrze to rozwiązać. Najważniejsza by była szczera rozmowa.

  18. moja teściowa ma zapędy – synuś w ramki a ja – zapierdziel hahahaha
    nie doczekanie!:)
    nie spuszczałam głowy tylko mówiłam teściowej co myślę o jej słowach 🙂
    Ze faceci to nie istoty bezrękogłowie, które trzeba obsługiwać, że tez mają ręce i ich powinnością jest pomagać a nie czytać gazetę przed tv czy co tam.

    ona tak “wychowała” teścia ze on nie zje jak mu łyżki nie poda więc …wiadomka – facet pracuje a reszta poza nim:)
    więc wypadałoby bym byla taka sama dla jej synka hahahahahaha

    ale cokolwiek by się nie działo -mąż zawsze trzyma moja stronę, ale potem na boku opierdziela, że jednak mogłam użyć innych słów etc :)))

    1. Bo Ty masz fajnego męża. 🙂 Mój też zawsze za mną murem stoi, choć, jeżeli chodzi o teściów, to nie musi, bo to sympatyczni ludzie i nie ma z nimi żadnych problemów. 🙂

      1. hahahaha, dzięki 🙂 wiesz, jakby nie był fajny nie byłby moim mężem 🙂

        ps no wiesz odstawiłam teściową od siebie na 4 miechy to sama do mnie przyleciała mówiąc jaka to ze mnie piękna kobieta 🙂 – takiego kurde orgazmu ocznego dostała :)))

          1. Moja teściowa już nie żyje ale kiedy jeszcze mieszkaliśmy razem (wymuszone to było tym, że rozpoczęliśmy budowę własnego domu, na wynajem szkoda nam była kasy, a u moich rodziców nie było warunków bo sami mieszkali z babcią) zaczęła kłaść do głowy mojemu mężowi (ze mną rozmawiała rzadko i tylko “służbowo”), że nie jestem dobrą żoną bo nie stoję cały dzień w kuchni i nie sprzątam domu przez 24 godz. na dobę to usłyszała, że może nie jetem kurą domową ale jak trzeba to zasuwam na budowie równo z budowlańcami 😉
            Najważniejsze, to mieć wsparcie “drugiej połówki”.

  19. Trudna sytuacja, mam dobre relacje z teściową.
    Lecz muszę przyznać, że je wypracowałam. Zawsze mówiłam co mi się nie podoba, przyjmowałam też na klatę uzasadnioną i mądrą krytykę z jej strony. Lecz kiedy się rozpedzała i zaczynała ingerować od razu mówiłam STOP! I tak teraz jesteśmy szczere i bardzo się lubimy, a mąż jest zły, że trzymamy sztamę i obie na niego wchodzimy he he. A co do Pani X, współczuję. Lata jej obojętności i udawania ,że nie ma problemu zrobiły swoje. Teściowa przywykła do sytuacji. Myślę, że rozwiązanie problemu to zadanie bojowe dla męża. Posadzić kobiety swojego życia na dywaniku i spokojnie wyjaśnić sprawę.

    1. Racja, że czas tutaj niestety zadziałał negatywnie na sytuację tej kobiety. Mam jednak nadzieję, że sobie poradzi.

  20. ja mam taką radę:: zabierać manatki- i na swoje. Spotykać się tylko od święta. .Żadne skargi synowych nie będą mnie wzruszać. Tak mi się wydaje na dziś-ale jeszcze nie mam synowej. Ale nią byłam , tzn jestem:)nie potrafiłam się dostosować-wynajęłam mieszkanie i już! Lepsze to, niż narzekanie na teściową. Po prostu się usamodzielnić.Dzis mieszkam we własnym domu

    1. Ta dziewczyna też mieszka na swoim, a jednak nie potrafi sobie jakoś tych relacji ułożyć. Może to też młody wiek, brak doświadczenia, nieśmiałość… Trudno mi ocenić tę sytuację.

      1. Co to w ogóle ma być? A niechże ona wykopie tego maminsynka na zbity pysk! Też jestem teściową, jakbym coś złego na synową powiedziała (choć nie mam powodu), to syn by mnie zagryzł 🙂

        1. Wiesz, może dziewczyna nie potrafi. Nam łatwo krytykować, a ona chyba nie wie, co robić,jeżeli się zwróciła z tym do mnie jako blogerki.

  21. Mój mąż akurat zawsze moim teściom daje mnie za wzór, co teściową trochę irytuje! Czasami z przekąsem mówi, przecież ty jesteś “naj”. Zwracałam mężowi uwagę, żeby wyluzował i nie wprowadzał niezdrowej atmosfery! Ale facetowi, to można mówić! A tak na marginesie synowa nigdy nie będzie córką, a zięć synem. Więzy krwi przeważą zawsze na korzyść własnych dzieci. Ja nie mogę narzekać, nigdy nie miała spięć z teściami, oprócz tych co wymieniłam, a tyle to pryszcz. Pozdrawiam

  22. Bezdyskusyjnie mąż powinien stanąć w obronie żony!
    Nic więcej nie napiszę, bo nie mam męża, więc nie mam teściów, więc nie wiem, jak to jest:D

      1. Patrzac na to kim sa mamusie,jakie maja zasoby finansowe,jak sa nieudolne emocjonalnie czy wychowawczo,to z czystym sumieniem zadnej bym nie chciala.Ja rozumiem ,ze nie kazda kobieta ma potencjal na matke czy babcie ( a takie najszybciej mamusiami zostaja),ale trzeba pamiec ze kobieta znaczy tyle ile uczucia daje bliskim czy innym ludziom w ogole.

    1. Marzenia…. nie licz na to!
      Zwykle faceci tak boją się swoich matek albo tak je kochają że stają po ich stronie. Zresztą matka jest tylko jedna, a żonę zawsze można zmienić i to nie raz 😀 ha ha ha

  23. witam , znów masz problem , który nie jest problemem. Teściowa , teść , rodzeństwo męża , to tylko jakieś wydumane ” bzdety” .
    1. Musisz tylko sobie odpowiedzieć na jedno proste pytanie ( ta niby koleżanka” ) : czy kochasz męża , czy czyjesz się kochana ; reszta to pryszcz , brałaś ślub z nim a nie jego rodziną ,
    2. koszula : jeśli nie umiecie dogadać się co do obowiązków domowych to i co do wspólnego życia się nie dogadacie ; dajcie sobie ” siana” i idźcie swoimi drogami osobno , zanim to się nawarstwi i zaczniecie obrzucać się guanem
    a tak w ogóle , dziwnie mi to pachnie , czy to problemy tej niby koleżanki , czy Twoje ?

    1. Moi teściowie to na szczęście bardzo sympatyczni i dobrzy ludzie. A męża mam najukochańszego w świecie. Nie wiem, czy wierzysz, czy nie, ale czasami tak się zdarza, że ludzie do blogerów piszą i proszą o poruszenie jakiejś sprawy.
      Ale w imieniu tej dziewczyny dziękuję za wskazówki. 🙂

  24. Oj, jako mąż, zdecydowanie stanąłbym po stronie żony. Moi teściowie są naprawdę świetnymi ludźmi, nigdy nie zaznałem z ich strony żadnych złych intencji od samego początku.

    Czy moi rodzice są tacy sami wobec mojej żony? Cóż, mam nadzieję, że tak, a jeżeli Mamie Sz. coś nie pasuje, to rozmawiamy o tym i dusimy konflikty w zarodku przy wyraźnej ku temu chęci z obu stron.

    A koszulę to facet powinien umieć sobie wyprasować sam. I jeszcze żonę zapytać, czy nie wyprasować czegoś jej, o!

    1. Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Mój mąż na szczęście prasować umie, dobrze go rodzice wychowali. 🙂 Ale są niestety też tacy, którzy dwie lewe ręce od urodzenia mają (i to niestety za sprawą własnej mamusi). 🙂

  25. Teściowa taaaaaaa moja ulubiona taaaa przyjechala do mnie na święta i jak rzadko ciesze sie że mam 12 godzinny dyżur w rpacy (czemu tlyko 12 h). Powiem tak nie lubie jej nawet nie że jest mi obojętne poprostu jej Kurcze nie lubie nie umiem mówić do niej mamo za Pani by mnie hcyba zabiła za mówienie po imieniu jak to tak taka gówniara po imieniu do mnie więc trzaskam bezosobowo staram się tak konstruowac wypowiedz żeby nie musiało paść rpsoze pani mamo lub hej kazia. I jest z piekła rodem czemu proste zawsze jest jej źle ma 3 miliony chorób alergie na wszystko (na życie też a na ludzi to już w ogóle) nie liczy się ze zdaniem odmiennym od swojego nawet jeśli jest to logiczna wypowiedź wiedz że nie masz racji. Zabranie jej na jaką kolwiek wycieczke kończy się umieraniem z powodu wyimaginowanej migreny (eh ci ludzie, pogoda, żarcie w kanjpie etc.) Czemu moj synek musi CI pomagac w domu ( a ja to kur*a leże i pachne tylko dziwnnym trafem codziennie wstaje przed 5 ). Syn obowiązki prasowanie no jak ty tak możesz. Bo brat x dawno nie dzwonił może z nim rozmawialiście, no bo pewnie maja jakiś kłopot (kołopoty i problemy taaa ona je uwielbia tam gdzie ich niema najbardziej) Jestem 3 synową żoną najmłodszego syna i mam przerąbane bo jej syn myśli tak jak ja jemu pasuje podział obowiązków umie stanąć w mojej obronie a ja sie gryze w język. A zapomniałam nie umie gotowac (tzn. twierdzi że umie ale zapomniałam czym są przyprawy albo robi połączenia dla mnie tragiczne szarlotka której podstawywym skąłdnikiem ejst kisiel truskawkowy ;O) I wiem że może marudze i narzekam ale wkurza mnie ona okrutnie i dziękuje Bogu że mam do niej 200 km bo ma wspaniałego syna co bardziej jest zasługa jego braci i szybkiej samodzielności niż jej. I jest jeszcze jedna zalezność 90 % facetów ma ze swoja teściowa miód przykład mój mąż który ma z moją mamą lepiej niż ja 🙂

    1. Trzeba by chyba zapytać facetów, czy faktycznie jest tak, że aż 90% jest zadowolona ze swoich teściowych. Obawiam się, że statystyki nie wyglądałyby tak różowo. Chyba też faceci są jednak mniej konfliktowi niż kobiety, oni trochę inaczej patrzą na relacje międzyludzkie. Nie wiem, ale tak mi się wydaje. 🙂
      Pozdrawiam i życzę poprawienia stosunków z teściową, może w święta przemówi “ludzkim głosem”. 😉

      1. No nie wiem.,jak mnie jakas tesciowa przekona,ze ona i jej synalek sa wazniejsze od mojego dziecka.Synus musi byc wdzieczny kobiecie za to,ze zgodzila sie donosic jego geny…..dozgonnie.To nie jest tak,ze na gębe czy sperne mozna miec co sie chce….mozna,ale trzeba umiec ulozyc sobie relacje z matka dziecka.Mnie synalek i jego mamusia nie sa niezbedni w procesie wychowawczym,a jesli uzna,,ze zle wplywaja na moje przyszle dziecko,to potrafie dzialac bardzo radykalnie.Dla dobra dziecka.

  26. UUUU 10 lat po ślubie i jeszcze złudzenia i naiwna wiara w miłość teściów?
    Ja mieszkałam ze swoją ex-teściową 3 lata pod jednym dachem, i cóż – gdybym miała o takie rzeczy jak brak cista robić problemy to byłoby to 3 miesiące maksymalnie

    Jeśli z nimi nie mieszka – to niech przestanie ich odwiedzać – po co tam chodzi? Bo wypada, bo tak trzeba, bo tego od niej oczekują, bo jest żoną swojego męża i musi? NIE MUSI – może jeśli chce, a jeśli nie chce, bo jest jej tam źle – to niech nie chodzi.

    Poza tym – czuje się tam nie u siebie i obco – przecież jest NIE U SIEBIE i jest tam OBCA. Może albo żyć złudzeniami i naiwną wiarą, że nagle słowa o miłości staną się rzeczywistością (a to tylko w bajkach), albo pogodzić się z tym jak jest i zacząć żyć własnym życiem bez niepotrzebnego zabiegania o uznanie rodziców męża. Mam wrażenie, że pytająca szuka akceptacji i miłości do siebie w otoczeniu – że otoczenie ma jej wartość potwierdzić i dodać wiary w siebie. Tak się nie da. Niech dziewczyna akceptacji i poczucia własnej wartości zacznie szukać w SOBIE, a wówczas dostrzeże, że wątpliwa “miłość” teściów nie jest jej potrzebna do szczęścia, bo szczęście to ona sama sobie może zbudować, a inni tego za nią nie zrobią.

    Poza tym – chce wygrać z jego matką? No bez przesady!!! Ta kobieta go urodziła i wychowała, lepiej lub gorzej, ukształtowała – nie ma szans aby stanął przeciwko niej (owszem zdarzają się takie rzeczy, ale nie w opisanej historii) To jest JEGO MATKA, a żona to, jakby nie patrze, OBCA BABA.

    Tak właściwie jeszcze – co do obcej baby – dziś jest Twoim mężem, jutro nim być nie musi i w drugą stronę, dziś jesteś jego żoną, a jutro nią być nie musisz – a jego matka, będzie jego matką ZAWSZE.

    Rada: zmień siebie, bo ich – całej rodziny nie zmienisz. Wiem, że ideały i nadzieje umierają powoli i z wielkim bólem, a złudzenia odchodzą ostatnie, ale z tym da się żyć, a komfort własnego życia poprawisz żyjąc nie przez innych, a dla siebie… być może zdarzy się też tak, że akceptując i wierząc w siebie z czasem dostaniesz większe wsparcie (emocjonalne) od męża, a jeśli nie – cóż – każde małżeństwo ma własną dynamikę i każde przechodzi lepsze i gorsze dni – mogę tylko życzyć, aby w tych gorszych dniach mąż umiał się odnaleźć i zawalczyć o lepsze dnie z żoną 🙂

  27. Ja bym do takiej teściowej nie pojechała więcej. Mój mąż tak oczywiście, niech sobie jedzie, to jego matka, a dla mnie to obca kobieta. Sama jestem teściową i dla mnie te sytuacje są nie do przyjęcia, ja najpierw zapytałabym synową, czy zechce skosztować ciasta. A tam szkoda o takich teściowych pisać.

    1. Chcę podzielić się swoimi przeżyciami z chwil spędzonych z teściami.Teraz jestem już teściową.Był ogłoszony stan wojenny. Byłam młodą żoną w połowie ciąży z drugim dzieckiem i zostałam zaproszona na święta do teściów.Wtedy też poszło o ciasto.Gdy pochwaliłam wypiek teściowej, teść zareagował gniewem.Nie wiedziałam o co chodzi przecież byłam miła.Pamiętam jak ze starszym dzieckiem na rękach zapłakana wracałam do domu.Przelało to czarę goryczy.Teściowie już na starcie chcieli nas rozdzielić.
      Te wszystkie złe chwile a było ich bardzo dużo , zadecydowały że nie utrzymuję kontaktów z nimi aby chronić siebie.Mam teraz spokój. Mąż do nich chodzi i jest to nadal toksyczny układ tylko beze mnie.Jestem zła nadal ale mnie już nie mogą dotknąć do żywego.

  28. Po 35 latach właśnie tylko o to, mam ogromny żal do męża – że / nigdy nie stanął mąż po mojej stronie,nawet , gdy miałam rację, to nie wypowiedział się /- mamusia i rodzina są i byli najważniejsi. Teraz mam to gdzieś. Jestem dawno na swoim i nie utrzymuję z nimi bliższych kontaktów . Szczerze współczuję. Żyj swoim życiem – olej ich dokładnie -nie sa tego warci. Szkoda czasu na zmienianie innych – życie szybko mija , a ludzie sie nie zmieniają . Powodzenia!

  29. Kochana, zacznij walczyć o swoje – na ciasto – powiedz głośno – o mnie mamusia zapomniała, albo odebrać mężowi jego kawałek, mówiąc, o mnie mama zawsze zapomina, w przeciwieństwie do Ciebie, kochany, zawsze mi oddasz. W innych sytuacjach obracaj sytuację na swoją korzyść, masz rozum, to skorzystaj. Mąż, skoro po 10 latach się nie wychował, to już księciem nie zostanie, choćby się …… no, wiesz. O sprawy domowe to przyjdź do domu zajmij miejsce męża [ na pewno ma swoje ukochane] i objaśnij na głos – dzisiaj miałam za…. w pracy, mężu, zrób dzisiaj ty pranie, no chyba że mama cię zastąpi, no i zabierz mnie na obiad, bo padnięta jestem. Kuracja ciut ekstremalna, albo zrozumieją, albo na zawsze będziesz służącą – no jest trzecie wyjście, rozwód – może być z mężem albo z teściami, to jak wyjdzie ci lepiej.

  30. zacznij myśleć o tym co dla ciebie jest dobre a nie dla męża czy teściowej.
    Nikt mnie nie zmusi pójść do teściowej jak niechcę, sprawa prosta albo pójde i będzie awantura albi idź sobie sam, wybieraj mężusiu.

  31. dziewczyny!
    bo poślubiacie dupy nie mężczyzn.
    a skoro już się tak stało … najpóźniej po kilku takich “błahostkach” powinnyście stawiać sprawę na ostrzu noża.

  32. … a probowalas traktowac ja w ten sam sposob???
    Wszystko dziala w dwie strony…
    Okaz zobojetnienie na komentarze i poignoruj troszke a moze i do niej i do meza cos dotrze 🙂

    1. Dokładnie nie wiem, jak się zachowywała moja czytelniczka, dlatego trudno mi o pełną relację. Nigdy nie byłam świadkiem jej zachowania wobec teściów.

  33. Sytuacje z taką teściową miałam cały czas, oczywiście po czasie unikałam jej jak ognia, choć nie zawsze się to udawało, bo przez trzy pierwsze lata małżeństwa mieszkaliśmy pod jednym dachem. Rozwiązaniem dla mnie okazał się rozwód, choć to nie ona była powodem, tylko jej syn, bo dość miałam maminsynka, na którego nie mogłam liczyć. Faktem jest, że mąż powinien trzymać stronę żony w takich sytuacjach, bo wsparcie takie jest dla kobiety bardzo ważne, tym bardziej, że to ona jest w jego rodzinie gościem, więc należy jej się uwaga.
    Obecnie mam faceta, który we wszystkim mnie wspiera, nawet w sprawach jego mamy, która czasami mnie denerwuje, ale nauczona doświadczeniem już nie pozwalam wtrącać się do mojego życia.
    Potulność i strach, powoduje, że osoby starsze odbierają to jak dobrowolne pozwolenie na traktowanie synowej lub zięcia z lekceważeniem, a druga połowa jeżeli nie jest od początku nauczona, że takie zachowanie jest niedopuszczalne, nigdy się nie zmieni.
    Owszem, mam radę dla pani Y, miej to gdzieś, po prostu nie bywaj na rodzinnych spotkaniach, w miarę możliwości, a jak się nie uda, to przynajmniej je ogranicz. Jeżeli mąż będzie miał pretensję, to mu powiedz, że nie podoba ci się takie zachowanie i ma to uszanować i koniec kropka. Musisz się postawić, bo grzeczna rozmowa nic nie zmieni.
    Życzę powodzenia 😀

  34. Wyobrazcie odwrotna sytuację.Moja była tesciowa najbardziej wredna z Baby Jag ma na imię Teresa i przez cały czas trwania mojego małzeństwa z Jej córka o wszystko miała pretensje pomimo że jej córce nic nie brakowało,wieczne narzekała tylko Ona córka nie.I co ?I rozbiła na moje szczeście to małżeństwo Dzisiaj to ja jestem szczesliwy MAM WSPANIAŁA CUDOWNĄ ZONE A ONA I JEJ CÓRKA STARE ZGORZKNIAŁE BABY JAGI

  35. Jak to mówił Tewje mleczarz o przesłaniu dla cara?
    “Car niech sobie żyje sto lat, w zdrowiu i szczęściu byle jak najdalej od nas.”
    No a ja mam takie samo przesłanie dla teściowych.

  36. Moja synowa zawsze mówiła do mnie ” niech zrobi”, “czy może zostać”. Po rozwodzie z synem wprowadziła sie do mnie z dzieckiem. Mając na miejscu swoja rodzinę. Sprzątałam, utrzymywałam i słyszałam tylko jedno ” jaki on jest cham, kretyn itp.itd. Do czasu.Poprosiłam o opuszczenie mojego domu, grzecznie i stanowczo tym bardziej , że ma gdzie mieszkać. Kilka razy jeszcze pomagłam ,aż przeczytałam sms-a o mnie “| ta złodziejka”, bo po trzech miesiacach poprosiłam o 200 zł. na utrzymanie dwóch osób. Przy alimentach ponad 2000 zł. uznała mnie za złodziejke. Teraz z daleka od synowych.

  37. najważniejszy dla zony jest mąż, dla męża najważniejsza jest żona, potem najważniejsze są dzieci, potem rodzice tego męża i zony….. wystarczy to sobie uświadomić ze tak jest…

  38. W sumie to sie dziwię że synowa jeszcze do tesciów jeździ. Gdybym miała taką babę za tesciową to mąż sam by ją odwiedzał, najmniejszy mój palec nie przekroczyłby jej progu. Nie widze powodu by sie spotykac z kims kogo się nie lubi i kto nie lubi mnie nawet jak to rodzina w tym przypadku przyszywana.

  39. Jesteśmy teściami ( starcami ) ! Nasi synowie się pożenili. Nie ingerowaliśmy nigdy w ich związki. Kochając synów kochamy synowe i kochamy nasze wnuki. Rzeczywiście nie chcąc krzywdzić synów akceptujemy synowe. Ale ! Ale ! Ale ! No właśnie to Ale ! Syn niechaj złoży węgiel do piwnicy. Naprawi dach. Wymaluje mieszkanie. Podejmie dodatkową pracę po godzinach. A synowa wyprasuje koszulę ! To nie jest tak, że gloryfikujemy synów. Ale młode kobiety nie chcą przyjąć do wiadomości na czym polega ich rola w rodzinie. Być żoną i matką to poważny problem współczesnych kobiet. Jakoś tak się składa, że genderyzm nijak nie pasuje do nas polskich rodzin. Pani magister jest Panią magi
    ster w pracy a nie w domu i względem męża !

  40. Zła teściowa to wina wyłącznie męża. Normalny mąż MUSI opowiadać się po stronie żony a teściowa pozwoli sobie tylko na tyle na ile on jej pozwoli. Jeżeli jest inaczej to nie jest mężem, facetem czy partnerem. Jestem po ślubie już 26 lat a pozycję mojej kochanej żony, matki moich dzieci ustawiłem w 1 roku po ślubie. I to zarówno w mojej rodzinie (teściowa czyli moja mama) jak i rodzinie żony (szczególnie dużo starsi bracia traktujący ją jak “gówniarę”). Wystarczą max. 2-3 bardzo ostre rozmowy. Następne 25 lat to prawie miód w ustach. Panowie nie ma złych teściowych tylko źli mężowie.

  41. Podejmij rękawice chwal teściową przed mężem męża przed teściową, opowiadaj jaka jest cudowna jej znajomym a sama zrób sobie laleczkę i wbijaj szpilki w jej buźkę .Może mamuśka nauczy Cię prasować przynieś jej stertę koszul męża i niech macha .

  42. Zła teściowa to wina wyłącznie męża. Normalny mąż MUSI opowiadać się po stronie żony a teściowa pozwoli sobie tylko na tyle na ile on jej pozwoli. Jeżeli jest inaczej to nie jest mężem, facetem czy partnerem. Jestem po ślubie już 26 lat a pozycję mojej kochanej żony, matki moich dzieci ustawiłem w 1 roku po ślubie. I to zarówno w mojej rodzinie (teściowa czyli moja mama) jak i rodzinie żony (szczególnie dużo starsi bracia traktujący ją jak młodą kozę, której można powiedzieć wszystko i grubiańsko). Wystarczą max. 2-3 bardzo ostre rozmowy. Następne 25 lat to prawie miód w ustach. Panowie nie ma złych teściowych tylko źli mężowie.

  43. A ja mam bardzo dobrą teściową! Jak kiedyś zobaczyła, że prasuję mężowi koszule to spytała, czy on rączek nie ma…. . Poszłam z radością za jej radą i mąż prasuje sobie sam. Syna też przekonałam niedawno, że prasowanie to nic trudnego. A jak kiedyś kupiłam mężowi nową kurtkę, to powiedziała, żebym nie była głupia i sobie też mam coś kupić. W domu teściowej czuję się lepiej niż u własnej matki. Jak mam ochotę na coś do jedzenia lub ciasto to sama idę do kuchni i sobie biorę. Trudno mi więc coś radzić, ja chyba bym po prostu postawiła sprawę na ostrzu noża i kazała mężowi się jakoś ustosunkować, nie tolerowałabym czegoś takiego. Gdyby to nie pomogło to po prostu nie odwiedzałabym teściów.

  44. Przede wszystkim w takich sytuacjach trzeba wysłuchać obu stron bo relacja tylko jednej jest nic nie warta. Po drugie najważniejsze są sprawy o których się nie pisze czyli np. ton wypowiedzi, wyraz twarzy itp. Po trzecie synowa mogłaby głosno sama też zwrócić uwagę czy chce to ciasto czy nie a nie ostentacyjnie cierpieć, po czwarte oczywiście że syn sam sobie może wyprasować i jest piz’dą a nie chłopem jak milczy a nie uspokaja awantury o nic.

  45. Teściowa to nie rodzina, większość tych miłości między teściową a synową są udawane. Też miałam taką sytuację- słowa słodkie czyny zupełnie inne. Na szczęście jestem już po rozwodzie i nie mam nic wspólnego z tą ochydną rodzinką. Teraz jestem bardzo szczęśliwa bo mam fajnego nowego męża i nie mam teściów bo jego rodzice od wielu lat nie żyją i to JA jestem dla niego najważniejsza. Tego życzę wszystkim synowym :)))))

  46. Teściową potraktuj w ten sam sposób jak ona ciebie, czyli poczęstuj np męża a jej i teścia nie, bo też ci nie pomaga. Nie licz na to, że coś w relacjach się zmieni , bo męża masz takiego jakiego masz i mamie się nie postawi (im dalej w las tym będzie jeszcze gorzej , bo na stare lata ludzie “dziczeją”)Ogranicz się do swojej rodziny resztę “olej”, możesz nie chodzić z mężem do teściów i tym zaakcentujesz swoją postawę. Teściowa gada bzdury,że jesteś ich “córką”, bo tak nie było i nie będzie to widać z opisu. Zacznij zwracać większą uwagę na siebie i swoje potrzeby-życie jest tylko jedno.

  47. Moja teściowa to dopiero diabeł w ludzkiej skórze. Co nie zrobię wszystko jest źle. Źle gotuje, źle zajmuje się dzieckiem, nie dbam o jej syna. Przed ślubem była strasznie. Choć widywalismy się dwa lub trzy razy do roku to przed każda wizyta dostawałam nerwicy. Nawet moj wygląd, nie tylko ubiór, ale i budowa ciała jej przeszkadzala. Co oczywiście nawet przy gościach nie omieszkala nie skomentowac. Bolało jak diabli, ciągle czuje sie jak obcy w ich domu. Maz raczej sie nie wtrąca choć go o to prosze. Jego milczenie jest dla mnie jego potwierdzeniem tego co mówi jego matka. Po ślubie zaczęła być milutka. Chyba sie w głowę uderzyła… Ni ale zobaczymy co będzie dalej… Przeraża mnie to…

    1. Sama jestem tesciowa ale to co czytam jeży mi włos na glowie. Dlaczego Polki pozwalają traktować się jak smiec i jakich maja mezow ze nie staja w ich obronie. Gdybym miała takiego meza i taka tesciowa to w krótkim czasie było by po malzenstwie – co zresztą nastapilo!!!! Zycze więcej odwagi i sprawdzenia przed slubem relacji przyszłego meza do mamusi…

      1. A MOJA SYNOWA ZAWSZE STAWIA MNIE NIŻEJ NIŻ SWOJĄ MAMUSIĘ I RODZINĘ. NICZYM NIE ZASŁUZYŁAM SOBIE NA TAKIE TRAKTOWANIE, CHYBA TYLKO TYM, ŻE MÓJ SYN BEZKRYTYCZNIE TŁUMACZY TAK ŚWIAT JAK WMAWIA MU SYNOWA.
        OSTATNIE ŚWIĘTA , RAZEM Z MEŻEM SIEDZIELIŚMY SAMI PRZY SWIĄTECZNYM SNIADANIU. TO DLA NAS BARDZO WAZNE. DLATEGO POSTANOWIŁAM , ŻE BĘDĘ ODWIEDZAĆ CO NOC SYNOWĄ, ALE JAK UMRĘ

    2. Kto źle gotuje, kto źle zajmuje się dzieckiem,kto czuje się jak obcy : teściowa czy ty? Bo jeżeli ty to napisz: gotuję, zajmuję, czuję, zwróć uwagę na końcówkę

    1. Nic bardziej mylnego.Ja trafilem na tesciowa Aniola.Mimo,ze jej corka,okazala sie nic nie warta,ale mimo rozwodu,codziennie modle sie za ta swieta kobiete….

  48. Moja teściowa to zarozumiaa mega prostaczka.
    Gdyby nie madrość i miłość mojego męża , dzis bylibyśmy po rozwodzie. A tak , mija włąsnie 33 rok naszego małżeństwa.Teściową , wiemy , że mamy obowiązek , więc się opiekujemy .Oboje jednak znamy jej wady i paskudny charakter.Opiekujemy sie bo mamy taki obowiązek ale
    miłości od nas niestety nie zaznaje bo na nia nie zasłużyła.

  49. Jak mam i teściową i teścia, którzy wyzywają mnie od nierobów,darmozjadów, śmierdzieli, złodziei, k…w, dalej nie będę wymieniać. Mieszkam z nimi pod jednym dachem 6 lat. Cały czas miałam nadzieję, że się to wszystko jakoś ułoży i mój mąż stanie w mojej obronie, myliłam się. Mój małżónek jest taki sam jak oni. Potrafi tylko upokorzyć.Jego mamuśka wyzywała mnie od wariatek a on tylko stał i słuchał. Dość mam juz takiego życia, postanowiłam odejść. Tego nie da sie wytrzymać. Wiem jedno , jeśli się nie ma wsparcia w mężu to jesteś na straconej pozycji. Szkoda, że tak późno to zrozumiałam. Mam nadzieję, że Pani X pójdzie lepiej.

    1. witam, przykro mi to pisać, ale w pełni podzielam Pani zdanie-jak się nie ma wsparcia w mężu to jest się na straconej pozycji…..Przykre, ale prawdziwe, wnosek???-jak jeszcze można – to trzeba wiać jak najszybciej i jak najdalej , niech sami w swoim jadzie toną…

      1. A ja mam b.podobną sytuację z źoną, np.kazała mi siedzieć w te święta samemu w domu, ona idzie do Mamy, ale beze mnie bo jej Mama mnie nie lubi. Mnie w tym zwiazku nie ma…

    2. Sześć lat pod wspólnym dachem? Dla mnie niewyobrażalne, by sześć lat tkwić komuś na łbie. Fakt – to stracona pozycja. Zastanawiam się tylko, czy to brak chęci do usamodzielnienia się , czy zwykłe wygodnictwo, za które płacisz. Już dawno powinniście być na swoim.

  50. Nie wiem dlaczego Polki dają się tak traktować tylko po to by mieć dziecko bądź (i) mieć pieniądze na dziecko.U mnie od dziecka jest wiadomo,że dziecko jest moją własnością,że gdy bedzie w ciąży nie dostanie nazwiska męża ,może w drugim członie,ze w zadnym wypadku nie musi sie ze mna zenic by uzyskac prawa rodzicielskie czy by mieszkac z dzieckiem.Mnie nigdy na malzenstwie to za bardzo nie zalezalo- mezczyzna kupuje sobie,albo i nie niewolnice.Natomiast na macierzynstwie mi zalezy dlatego tez zaden facet nigdy nie dostanie tego co bedzie (mam nadzieje) tylko MOJE,czyli dziecka.To troche po latynosku,

    Trudno mi sobie cos takiego w najgorszym koszmarze wyobrazic bym po trudach ciazy,porody,znieszczenia sobie ciala,nagle ni z gruchy ni z pietruchy dala nazwisko swojego dziecka mezczyznie.

    Jesli sie nie zgodzi……..to coz znajdzie sie inny.

    Sadze,ze na wpisy w papierach mezczyzna musi sobie zapracowac,ale gdy nie moze rodzic jak kobieta,to sobie WYKUPIĆ.,

    To,ze nasze mamusie daly sie uwiklac w patriarchat to ich sprawa.Ja tego absolutnie robic nie zamierzam.Nie jest to forma buntu,ale faktem jest,ze kobiety daja nazwisko i znosza ten cyrk dla swietego spokoju.Mnie sie juz nie chce.

    Malzenstwo wynika tylko z tego,ze mezczyzn w wiekszosci nie stac na dzieci,badz z tego,ze placa w ratach az do usamodzielnienia sie potomka.Dlatego tez kobiety staja sie ich niewolnicami.Przeciez zadna mi nie napisze,ze gdyby dostala kase z gory,to martilaby sie facetem……(no chyba ,ze jest uzalezniona psychicznie i glupia).
    Ja wyroslam w matriarchacie i nie zamierzam tego modelu zmienic absolutnie w zadnym wypadku.

    1. To jeżeli to tylko TWOJE dziecko i facet nie ma żadnych praw to zrób sobie sama to dziecko. Będziesz pierwszym przypadkiem partenogenezy wśród ludzi wyzwolona kobieto :-/

      1. ja bym tego mezusia dotlukl i potem dal mamusi zeby sie nim opiekowala bo dla mnie to nie jest dorosly chlop tylko maminsynek u mnie nie ma takich problemow bo z moja mamusia to sie widze 2 razy do roku i po problemie!!!!

    2. ja jestem szczęśliwą meżatką (10 lat starzu), mąż mnie zawsze wspiera i w razie potrzeby staje po mojej stronie, a nasz synek jest szczęśliwy mając oboje kochających się rodziców i bardzo wspóczuję takiego podejścia

    3. Cóż pozostaje tylko współczuć tym naiwnym dawcom nasienia…Na całe szczęście na Ciebie nie miałem szans trafić, bo ściśle trzymałem się zasady seks dopiero po ślubie 🙂 Efekt jestem w związku ze wspaniałą, niezależną kobietą, z którą tworze coś co dla ciebie jest tylko nieosiągalnym marzeniem, czyli rodzinę. Rodzinę, w której każdy z nas ma takie same prawa, wzajemnie się uzupełniamy. Jest raz lepiej raz gorzej, ale najważniejsze, że Bogiem i do przodu 🙂

    4. Jesteś chora.
      Nie masz pojęcia o zdrowych relacjach w związku, a matriarchat na który się powołujesz znasz tylko z opowieści.
      A dziecko nie jest i nigdy nie będzie Twoją własnością. Już dzisiaj mu współczuje takiej wykrzywionej matki.

  51. Ojj tesciowe 😀 na sama mysl slabo sie robi. Ja najbardziej z tesciowa pamietam dwie sytuacje, oczywiscie bylo ich wiecej ale te dwie przewazyly. Pierwsza jak z mezem kupywalismy samochod maz wymyslil aby od tesciowej pozyczyc pare groszy zeby zostaly tez nam jakies oszczednosci nie wiem czemu sie zgodzilam no ale. No i pieknego dnia maz mowi ze jedzie do mamusi po te pienadze wiec ja bedac kulturalna mowie ze pojedziemy razem bo to przeciez dla nas i nasza pozyczka. Siedzimy i jest tak maz pyta sie tesciowej a swej rodzicielki mamo to pozyczysz a ona synku ja ci dam, maz mowi mamo ale to jest dla nas dla mnie i zony a tu tesciowa po raz kolejny odpowiada no toc synku powiedzialam ze ci dam! Ale mi przykro wtedy bylo ale druga sytuacja lepsza. Poszlismy w odwiedziny a tesciowa zaczyna ze poznala taka fajna dziewczyne i taka synowa to ona by lubila. Kazdy to zignorowal wlacznie ze mna udajac ze nie slysze. To powtorzyla to drugi raz. Po trzecim razie nie wytrzymalam wstalam powiedzialam ze juz wystarczy tego ponizania i trzasnelam drzwiami. Maz zrobil dramat ze powinnam ja ignorowac bo taka juz jest ale sa granice takze nie mam kontaktu z ta pania do dnia dzisiejszego.

  52. Mój mąż od 25 lat zawsze staje w mojej obronie, ale to nic nie daje. Moja teściowa jest odporna i głucha na wszelkie argumenty. Najczęściej rozpoczyna zdanie od słów “ja uważam” i “moim zdaniem”. Nie ma rozmowy, są wygłaszane monologi. Sama o sobie mówi, że jest nietolerancyjna i szczyci się tym. Gorzko się uśmiecham, gdy czytam rady, żeby pani X porozmawiała ze swoją teściową. Niech porozmawia z moją. Mieszkamy w jednym domu, zapłaciłam za to depresją, nerwicą, problemami z żołądkiem, zespołem jelita drażliwego i Bóg wie czym jeszcze. Mam dorosłe dzieci, jeszcze nie mają swoich rodzin. Zrobię wszystko, żeby mój zięć i synowa nie przechodzili przez to co ja przechodzę.

    1. A ja mam super teściową. Jakieś spory czasem są, ale zalatwiamy je w cywilowany sposób. Życzę wszystkim takiej teściowej.

  53. mam podobną sytuację. z tym ciastem było podobnie. ostatnio nawet dotarło do mnie że oboje teściowie to fałszywi ludzie dla ludzi jacy to są wspaniali do mnie. ostatnio była kłótnia z męzem i coś powiedziałam o jego matce(nic obrażliwego) podszedł do mnie i popchnął mnie i powiedział żebym sie od niej odpier….a i wtedy dotarło do mnie że nie mam męża… mieszkam z facetem z którym mam dwójkę wsaniałych dzieci. i jak to sobie teraz ułożyć w głowie

  54. W artykule jest podstawowy błąd. To nie problem z teściową, tylko ze ŚWIEKRĄ !!! Teściową może mieć facet. Matka męża to świekra.

    Rozróżniajmy teściową od świekry, bo facet dogada się z teściową. Kobieta ze świekrą – rzadko!!! Najgorsze są mamuśki jedynaków.

    A X jak ją pominą, niech się dopomni o ciasto. Czasem trzeba kogoś zbulwersować i postawić się, żeby zacząć być cenionym.

  55. sprawa jest oczywista – i zalatwia sie ja krotko zamiast chlipac w rekaw po prostu nie chodzi se do ludzi ktorzy cie nie szanuja. tesciowa to nie matka ja swojej nie uznaje w – to podla i glupia wiedzma nazywam ja pani i kropka bo mam to ona dla mnie nie jest. spawe z koszula zalatwilabuym krotko-ja moge wyprasowac jak mam ochote i kropka. zadna szantrapa sie nie bedzie mi do zycia wtracac bo moze byc nieprzyjemnie. jak mnie przesladowala to mezowi w twarz powiedialam ze doslow nie jak z ta stara kurwa nie zrobi porzadku to pojdzie do niej mieszkac . nie znosimy sie i sprawa jest czysta jak mnie zle traktuje podczas odwiedzin to wychodze. jak mezus nie staje po twojej stronie to radze wymienic na nowy model bo po co zyc z dupiatym maminsynkiem?

    1. A przyszło Ci do głowy ze to Ty jesteś straszna synową. Współczuję Twojej teściowej. Żeby tak o kimś mówić cokolwiek by się nie działo żle świadczy o Tobie.

  56. Mąż pipa grochowa. Powinien zadbać o to by żona została poczęstowana ciastem, powinie okiełznać swoją mamuśkę, powiedzieć że nie będzie tolerował chamstwa wobec swojej żony. . Facet który pozwala by nie szanowano jego żony nie szanuje również siebie.

  57. Oj nie lubiłam swojej teściowej i nigdy nic dobrego nie miałam o niej do powiedzenia. Wścibska baba, ciągle się wtrąca i daje swoje “wspaniałe” rady…. Rzadko do niej chodziłam i mężowi też marudziłam żeby odciął w końcu pępowinę. Po wielu,wielu latach teściowa umarła, a mój syn stał się dorosły. I co? Stanęłam po drugiej stronie barykady. Bardzo lubię moją przyszłą synową i staram się nie dawać cennych rad. Staram się nie narzucać, ale chętnie widziałabym ich częściej. Mam świadomość, że życie aktualnie wręcz pędzi i na nic nikt nie ma czasu, a młodzi szczególnie. Ale teraz wstydzę się tamtych – swoich – ocen. Dopiero niedawno zobaczyłam, że moja mama, w mojej ocenie, to była “święta” kobieta (nawet jak się pokłóciłyśmy), a teściowa była zawsze “be”. Niestety nie mogę już tego naprawić. To podkreślanie teściowa to właściwie obcy człowiek miało częste zastosowanie, tylko nigdy nie powiedziałam, że dla mojej mamy mój mąż to także obcy człowiek. Tego to już nie chciałam widzieć i wiedzieć. Z perspektywy lat oceniam, że w d…. byłam g… widziałam, ale zawsze miałam w zanadrzu wiele “cennych” rad, a określenie: leć do mamusi ona cię zrozumie, było w częstym użyciu. Głupio mi teraz, bo mój mąż nigdy tak do mnie nie powiedział.Reasumując: czy to co mówisz o teściowej chciałabyś usłyszeć od swojego męża o swojej matce? Nawet określenie: moja MAMA, a twoja MATKA. Może więcej zrozumienia dla innych, bez względu na to, czy to mama, czy teściowa.

    1. Super powiedziane. Gratuluję mądrego podejścia też staram się przymykać oko, w końcu wiele można wytrzymać w imię miłości. A teściowa to w końcu matka mojego męża, więc ma ją kochać bezgranicznie, bo ja też chcę abym dla moich dzieci była ważna.

      1. Nie zgodzę się z Tobą z tym kochaniem.

        Po ślubie zdrowa hierarchia wartości
        1. Mąż/żona
        2. Dzieci
        3. Rodzice

        Piszę to jako facet jedynak, który za dziecko oddałby życie, ale to jednak Żona jest dla mnie najważniejsza. Rodziców kocham i szanuje. Jednak zawsze w sporze na linii żona moi rodzice stanę po stronie Żony. To z Nią związałem się na całe życie. Z rodzicami żyjemy 20 – 30 lat kolejne +30 z dziećmi. Zestarzejmy się z mężem/żoną… 🙂

  58. Ja teściowej nie mam, ale mam teścia – idiotę krótko mówiąc, który by każdym rządził na prawo i lewo, bo swoimi synami rządzi jak chce w tym i moim “mężem”. Słowo mąż napisane w cudzysłowiu gdyż rozwodzimy się i to jakby się wydawało wcale nie przez teścia, a przez to że mój mąż nie ma własnego zdania dzięki wychowaniu jego ojca.
    I powiem wprost: Teściowie nie powinni się wtracać w związek. Moi rodzice nigdy się nie wtrącali a mieszkaliśmy z nimi. Teść próbował się wtrącać i szybko kontakt urwałam, bo po prostu mnie to denerwowało. Zawsze mówiłam mężowi: chcesz to idź do niego, ale beze mnie. Szkoda mi było nerwów. Dziewczyna powinna postawić na swoim i pokazać swoje zdanie. Krzyknąć w końcu i pokazać pazur.

    1. No dzieki, mieszkac z rodzicami, wszystko jedno czyimi. To jest powod rozpadu Twojego małżeństwa i tyle. Chyba, ze maź bral teściów w pakiecie.

  59. Ja też mam problem, nie wiem gdzie napisać, żeby z kimś go przerobić. Z byłą teściową nie mam już nic wspólnego. I dobrze. Nie dało się żyć ani z nią, ani z synalkiem. Odpuściłam po kilkunastu latach. Dziś, jestem w 2-letnim związku z cudownym człowiekiem, planujemy wspólne życie, na razie mieszkamy oddzielnie, on z rodzicami, w dużym domu.
    No i właśnie. Tu się zaczyna.Gdy on mnie odwozi do domu, jego mama każe mu szybko wracać, bo zaraz obiad. Obiady najlepiej gotuje jego mama. Moje są nudne. Nie możemy wyjść na zaplanowane wyjście, bo wpada mama z czymś co trzeba zrobić. Teraz. Już. Więc zostajemy…..Przykładów mogę mnożyć. Jest wychowany własnie w tym stereotypie, o którym mówicie, bezwzględne posłuszeństwo i szacunek dla rodzica. Ale jakimś kosztem. Wygląda,że moim, niestety….
    Dziś, mamy Wielkanoc. Spędzam Święta sama. Podczas gdy on ze swoją rodziną. Nie zaprosili mnie. Składałam przyszłej teściowej życzenia przez telefon, nikt nie zainteresował się tym, że będę sama.
    Ale on cały czas zapewnia mnie o miłości, o tym jaka jestem ważna…Nie rozmawiamy od Wielkiego Piątku…Nie wiem co dalej. Kocham go, ale widzę, że chyba nie mam szans…
    Kochane teściowe!!! Pozwólcie dorosnąć swoim synom (on ma 47). Synowie swoich mamuś! Zacznijcie doceniać swoje kobiety i żony! Nie chcemy wam zabronić kontaktów, ale nowa rodzina powinna być oddzielną komórką….Nie chcę się poddać.Ale jeśli on tego nie zacznie dostrzegać nie zostawi mi wyboru 🙁

    1. Współczuję..i z tej mąki chleba raczej nie będzie,jestem tzw. teściową, czyli z tego przeciwnego obozu. Aż się wierzyć nie chce, że zdarzają się takie przykre osobniczki w roli teściowych, te panie chyba w każdej roli są takie paskudne i tyle.

    2. Hej, daruj sobie tą znajomość ze względu na siebie. Moja koleżanka co Święta tak miała przez 9 lat. Skończyło się a czasu szkoda. I nie wierz w słowa ale w czyny.

    3. Alu, przeczytalem Twoj wpis I troche przysiadly mi kolana, sam mam 47 lat I nie bardzo I nie bardzo wyobrazam sobie, ze moja Mama, ktora kocham mialaby ustawiac moje zycie, dzwonic zebym wracal bo obiadek, I to nie chodzi tylko o Mame, ale w w wieku 40stu lat I wiecej chyba jestesmy na tyle dorosli ze sami decydujemy o swoim zyciu I co z nim zrobimy. I wiesz, z tymi swietami, to jednak nie Mama powinna CIebie zaprosic, lecz wlasnie ten Twoj chlopak. Tak szczerze, nie wiem co was laczy, jak planujesz razem zycie, ale chyba powinnas sie zastanowic czy jednak warto miec u boku kogos, kto jest sterowany przez rodzicow, I to w wieku prawie juz starczym jak moj )))
      pozdrawiam

    4. Zostaw tego (jak sądzę) starego kawalera, bo tylko nabawisz się depresji. Ja tak zrobiłam, poznałam później mężczyznę po przejściach, z którym żyję długo i szczęśliwie!

  60. Od samego poczatku naszego małżeństwa starałem sie chronić moją żoneczkę przed jadem mojej matki. Matka przeżyła wojnę i widać dużo jej to nie nauczyło. Ale ja mam to jej podejście dkładnie w …nosie. Żoneczka i nasze córki to jest dla mnie najważniejsza sprawa. To są moje skarby.

  61. Miałam teściową, zawsze mówiła jak to jestem dla niej córką, której nigdy nie miała, jaka to jestem wspaniała i jakie to jej syn miał szczęście że mnie poznał. Jednak ja zawsze czułam, że są to puste słowa. Zawsze byłam dla niej niewidzialna, a moje zdanie, plany na wakacje zawsze były złe. Rok po ślubie usłyszałam, że wraz z mężem nie jesteśmy w jej oczach rodziną, bo nie mamy dzieci. Później mój mąż powiedział, mi że dla niego najważniejszą kobietą na świecie zawsze będzie jego matka, a nigdy jego żona. Nigdy nie odciął pępowiny i we wszystkim słuchał się swoich rodziców, co przerażające również w sprawach naszego pożycia, dochodziło do tego, że mąż opowiadał swojej mamie jak często i w jakich pozycjach się kochamy. Cóż nasze małżeństwo przetrwało 3 lata…… uważam że dla męża żona powinna być najważniejsza, a teściów nie trzeba kochać za to należy ich szanować, oni też powinni szanować nas.

  62. Od samego poczatku naszego małżeństwa starałem sie chronić moją żoneczkę przed jadem mojej matki. Matka przeżyła wojnę i widać dużo jej to nie nauczyło. Ale ja mam to jej podejście dkładnie w …nosie. Żoneczka i nasze córki to jest dla mnie najważniejsza sprawa. To są moje skarby.

  63. Witam,

    naleze do tej czesci, ktora miala pecha. Moja tesciowa ciezko doswiadczona przez swoja tesciowa, probowala podobnych akcji i komentarzy na mnie. No i niestety zle trafila. Nie bylam niegrzeczna ale stanowcza i asertywna. Przestalam bywac ku rozpaczy mojej mamy, ktora uwazala ze powinnam odwiedzac tesciow. Postawilam na swoim. Po paru latach upierania sie przy swoim zdobylam pelne poparcie meza, ktory sam osobiscie powiedzial swoim rodzicom ze to za niego wyszalm za maz. Jestesmy super malzenstwem, mamy syna. Nikt sie nie wtraca. Zawsze malo mnie obchodzilo co kto mowi czy mysli. A swoim tesciom zdrowia zycze byle daleko ode mnie.

    1. No i ja mam tak samo, jednak nie z aż takim happy endem. Moja teściowa to w gruncie rzeczy dobry człowiek, przynajmniej bardzo się stara…za bardzo. Zaczęła się wtrącać, z mężem na boku komentować wychowanie naszych dzieci, wszystko w dobrej wierze, bo dzieci są najważniejsze, moje dzieci to nie były jej wnuki tylko też dzieci. Dzieci, dzieci, dzieci…tylko to ważne, cała reszta, traci ważność wraz z ich pojawieniem się. Dziwne to ale….moje życie nadal ma wartość, mimo pojawienia się synów, straszne! 🙂 Zgrzyt pojawił się jak teściowa, po akceptacji mojego męża, postanowiła złamać zasadę ustaloną w naszym domu dotyczącą naszych synów. Ja jestem dorosła, samodzielna, bez jaj – taki numer u mnie w domu nie przejdzie. Więc się wkurzyłam mooocno, co nie uszło niczyjej uwadze. Doszło do “rozmowy”, po której usłyszałam, że zabrałam jej syna i zawsze byłam o nią zazdrosna. Mój mąż stanął po jej stronie. Było ciężko, bardzo ciężko. Ale ja teściowej wraz z mężem nie brałam, więc ten trójkąt nie dla mnie. Temat do dziś do końca nie wyjaśniony, z teściową kontaktu brak, małżeństwo toczy się dalej, ale to już nie jest to samo. Coś się wypaliło. Wiem, że sama będę kiedyś teściową, czekają mnie dwie synowe, ale ja nie staję do konkursu na najlepszą teściową, nie zależy mi na tym. Nie lubię obłudy, więc “kocham Cię jak córkę” to nie moja bajka. Ja nie muszę takich haseł słuchać a tym bardziej mówić. Staram się myśleć tak, że dzieci wychowuję dla ludzi, dla kogoś innego. Nie dla siebie. Moja teściowa wychowała synów w bezgranicznej i jedynej słusznej miłości do matki, dobrej kobiety, która dla dzieci wszystko. Jak widać – chciała dobrze, a wyszło jak zwykle. Mój mąż zna moje stanowisko, wie, że jak taka sytuacja jeszcze miałaby miejsce to wszystko by się rypło. Tak na marginesie – pewnie że bym chciała, aby mąż kochał mnie najbardziej na świecie. Sorry, ale na dzień dzisiejszy przestałam wierzyć w bajki.

  64. Ani moi teściowie ani moi rodzice nigdy nie wtrącali się do naszego życia. I chwała im za to! Może dlatego, że mieszkamy osobno ( nie z teściami i nie z moimi rodzicami). Widujemy się od święta i tak nam dobrze 🙂 Wtedy zawsze jest o czym rozmawiać 🙂 Mąż koszule prasuje sobie sam i nie widzę w tym nic złego! Mało tego, pomaga mi w prowadzeniu domu np. ugotuje coś pysznego 🙂 Robi to nie dlatego, że musi a z przyjemności… Oboje pracujemy i mamy dwójkę dzieci. We dwoje jest zawsze raźniej i łatwiej! 🙂

    1. Omg. Moj maz mi przed świętami poprasowal sukienke. Ja sie malowalam. Miałam mu za to poprasowac koszule ale w końcu sam ja poprasowal. Przeżył;)

  65. tkwisz w chorym związku, nie dziś nie jutro ale za parę lat wszystko się rozsypie, mąż cię zdradzi, odejdzie, powodem będzie właśnie ta wyrachowana, egoistyczna, teściowa, ona cię nie akceptuje, a mąż trzyma jej stronę
    piszę to z własnego doświadczenia, moja teściowa była wredna, chciała ze mnie zrobić służącą, miałam jej szyć, prać, myć okna, prać firany, sprzątać, posłusznie wykonywałam jej rozkazy, podjudzała synalka który w domu nic nie robił, a ja praca zawodowa, wszystko na mojej głowie, dom, dzieci
    wpadłam w niedzielę w odwiedziny, ugotowała kakao dla wszystkich, ale wpadła jej koleżanka z niespodziewanymi odwiedzinami, więc łap moje kakao i podstawiła jej pod nos, czułam się jak intruz, to nie jedyny taki przypadek, małżeństwo nasze rozpadło się, zawsze mąż trzymał stronę teściowej, początkowo mi to zwisało, ale on po kilkunastu latach zaczął mnie zdradzać, rozwiodłam się z nim, dziś wiem jedno ani matki ani teściowej w pobliżu, daleko 500km co najmniej,

  66. Ja rok temu wywaliłem teściową za drzwi i to doslownie za kudły i won . a stało się to dlatego ponieważ obrazióla moja Mame i mój styl życia (chodziło o moja prace) ze mnie nigdy nie ma itd itp , powiedziałem jej ze nie ma wstępu do mojego domu i na moją ulice a z wnukami nie bedzie sie widywac. moja Żona stoji za mną murem bo i on za swoja mamusia nie przepada…

  67. a ja miałam okropną “niedoszłą teściową”! okropna baba! wydzwaniała kilka razy dziennie, ciągle go ode mnie odciągała, gdy już znalazłam się w jej domu traktowała mnie jak powietrze… ciasto? rarytas… ona nawet herbaty mi nie proponowała, pytała wszystkich oprócz mnie. synek jest psychicznie uzalezniony od matki i chyba to się już nigdy nie zmieni… bardzo trudno się żyje z kimś takim mimo ze dzieliło nas 300 km ale to i tak malo bo wieczne tel wykończyły mnie psychicznie! suma sumarum z jej synkiem nie mam już nic wspólnego więc może sobie pogratulować. moze znajdzie synkowi lepszą partnerkę,ale wątpie, że któraś go tak bezinteresownie pokocha jak ja. podłość ludzka nie ma granic… mam nadzieję, że moja NOWA teściowa okaże się normalna a nie uzależniająca od siebie dorosłe! dzieci!

  68. Przeczytalam Wasze komentarze o tesciowej,i nie jestem zdruzgotana.Sama jestem tesciowa i babcia i mam jedna zasade nie pchac palcow miedzy drzwi. Swoje synowe /3/ szanuje i kocham jak wlasne dzieci i ZAWSZE im przyznaje racje. Pouczam moich synow ze sami wybrali sobie zony i maja je kochac z calego serca. Nigdy pierwsza nie wydaje opinii na jakikolwiek temat jezeli nie jestem pytana o rade.Dlatego maja do mnie pelne zaufanie i czesto zwierzaja sie ze spraw czasem dla mnie krepujacych,ktore nigdy nie wychodza poza moja osobe.Jezeli pytaja o rade to im udzielam ale zawsze zaznaczam ze same musza wybrac to co jest dla nich najlepsze i najwlasciwsze.Zawsze przypominam ze zlosc i pospiech to zly doradca i trzeba sie z tym problemem przespac a potem jakos wspolnie dojsc do porozumienia. Mieszkam daleko od moich dzieci ale kiedy sa u mnie to oni rzadza w moim domu,bo chce zeby czuli sie jak u siebie. I najwazniejsze ,moje synowe nigdy nie sa zazdrosne o siebie ,bo traktuje je zawsze na rowni,sa dla mnie wszystkie kochane i dobre. Moze to jest sposob na DOBRA TESCIOWA? Z pozdrowieniami dla wszystkich ucisnionych przez tesciowe. Babcia Jola -tesciowa

  69. Rażą mnie trochę te stereotypowe teksty sugerujące, że nad facetami jest jakiś niewidoczny parasol ochronny rozpostarty, tym bardziej, że gdy sytuacja jest odwrotna i to mąż mieszka u mamusi żony, to chyba nie muszę tłumaczyć, że jest jeszcze gorzej, bo jak trafi się na wiedźmę to wiadomo… jest męska duma, godność, człowiek pracuje, zarabia na dom i musi słuchać upokarzających obelg i przytyk, ale…

    …powiem tyle, gdybym wiedział 10 lat temu, że mój stan zdrowia i małżeństwo będzie miało tyle ran i zadrapań przez mieszkanie u teściowej, to nigdy w życiu nie zgodziłbym się na coś takiego. Od 5 lat biorę leki na ciśnienie, schudłem 5 kg mojej normalnej wagi i straciłem 2/3 mojej bujnej niegdyś fryzury.

    Na ostatnią sprawę z teściową przygotowałem 20 stron opisu jej wrednych i podłych zagrań w stosunku do mnie, a teściowa nałgała na mój temat ile się dało, a z siebie zrobiła cudowną matkę, babcię i teściową, ale sądu moje słowa sprostowania i obrony w ogóle nie obchodziło bo najważniejsze jest to kto ma papierek na mieszkanie w ręku. Żona nie chce się wyprowadzić od mamusi, a ja mimo wszystko wciąż kocham żonę i powiedziałem teściowej, że nie wyprowadzę się dopóki tu mieszkają moje dzieci i moja żona… mam też świadomość jakie prawa w Polsce ma mężczyzna, Ojciec, mąż w razie rozwodu… wbrew obiegowej propagandzie feministek.

    Jaka powinna być normalna reakcja w przypadku potomka rodzica u którego mieszka małżeństwo? Ten kto był w roli tego upodlonego współmałżonka wie to instynktownie, ta “bliższa ciału koszula” ma z tym jakieś tajemnicze problemy i zazwyczaj bagatelizuje. Normalną reakcją powinno być jasne postawienie sprawy rodzicowi, żeby nie wtrącał się w małżeństwo bo się para wyprowadzi, a nie jest tak że rodzicowi zawsze na tym zależy. Wiele takich teściowych potrafi walczyć o swoje dziecko ze współmałżonkiem, bo potrzebuje na starość opieki i dziecka przy sobie. To jest obrzydliwy i podły egoizm.

    Bezwzględnie od syna czy córki teściowej druga strona oczekuje zrozumienia. Jeżeli ja bym mieszkał z żoną u moich rodziców i usłyszałbym, że ona cierpi i źle się czuje w tym domu, to powiedziałbym “oczywiście kochanie, rozumiem, musimy się wyprowadzić, wziąć kredyt na mieszkanie etc.

    Kiedyś też sądziłem, że dowcipy o teściowych to jak dowcipy o Masztalskim czy Wąchocku… nic bardziej mylnego. Życie samo pisze scenariusze żywcem wzięte z rzeczywistości. W rzeczywistości są to łzy, rozpacz, poniżenie, upokorzenie… które w dowcipie brzmi tak nieprawdopodobnie… że bawi.

  70. W opisanej sytuacji problemem jest to, że mąż nie trzyma strony żony tylko akceptuje wyskoki mamuśki. Nie wróży to dobrze na przyszłość!
    Niech teściowa będzie nawet wiedźmą ale gdy ma się oparcie w partnerze to można to przetrwać.
    Przykład z życia. Moja sąsiadka swojej synowej nienawidzi, jednak syn znając charakter matki, dla swego spokoju wyprowadził się 500 km od rodzicielki. Olał nawet to, że mamusia kupiła mu mieszkanie. Wolał wziąć kredyt i urządzić się samemu po swojemu.

  71. Przerabiałam ten problem. Sporo się moja teściowa nastarała, żebym nie czuła się jak rodzina, mimo ze deklaracje takowe były. Kosztowało mnie to sporo nerwów, łez , zali , smutku i tłumaczenia samej sobie , ze w końcu nie musi mnie lubić, bo nie ona mnie wybierała. Po 10 latach małżeństwa przestało mi zależeć. Miałam taki stosunek , ze życzenia urodzinowe mnie dziwiły( przez całe lata teściowa chełpiła się że nie pamięta ) Za to teraz jak umiera, nikt nie może mieć mi za złe, ze nie jeżdżę do niej codziennie. W końcu mnie nie lubiła, więc nawet teść , który niby był obojętny , ale ją dopingował do szykan,nie może mi zarzucić, że nie pałam teraz wielkim smutkiem.

  72. Niech dziewczyna się nie przejmuje teściową szkoda nerwów u mnie taka sytuacja trwa 18 lat kiedyś się przejmowałam a teraz mam to w nosie odwiedzam ją 2 razy w roku a mąż powoli też do tego dojrzeje i zrozumie kto jest ważniejszy żona czy mamusia powodzenia

    1. to co znaczy, ze bedzie ja to usprawiedliwialo, zeby byc wredna? bo jak ona znosila fochy I wrednosc swojej tesciowej, to jej przyszla synowa tez bedzie musiala? Tak bez konca tolerowac toksyczne srodowisko I je jeszcze nakrecac… Super swiat…

  73. skad to znam. Dla mojej bylam rodzinna hanba, poniewaz pochodzilam z rodziny rozbitej. Moi rodzice rozwiedli sie, gdy mialam 5 lat. (to, ze jej coreczka wyszla za maz na rozwodnika z dwojka dzieci nie bylo jednak dla niej problemem, bo Marco ma podobno kase). Bylam delikatnie mowiac ignorowana, izolowana od reszty rodziny, oczerniana, wmawiano mi, ze wymyslam, ze fantazjuje, ze jestem nienormalna. Moj ex-maz albo nie slyszal, albo nie widzial, albo to nie bylo tak, albo ja sie przeslyszalam, albo tesciowie nie mieli tego na mysli co mowili do mnie. Zreszta jego tez nigdy nie szanowali- jego siostra byla “sloneczkiem”- to cytat, a on niestety sie przytrafil, a tesciowa zawsze marzyla o corce- bo “corka dla matki to dar od Boga i najswietszej Maryi”… Zaluje teraz, ze dawalam sie tyle lat ponizac. Dla mnie tez nie bylo jedzenia, bylam powietrzem przy stole, dostawalam ochlapy pod choinke, czulam sie jak intruz. Czesto bylam po prostu “wypraszana” albo moj ex byl zapraszany beze mnie. I szedl. A ja ryczalam sama w domu. Ale najgorsze z tego wszystkiego jest to, ze ta nienawisc, to cale zlo przeniesli na nasza corke. Ten podzial na lepsza coreczke i syna- w ich oczach- nieudacznika- to samo robia teraz z wnuczkami. Nasza corka nie interesowali sie wogole, juz podczas ciazy zero zainteresowania, nigdy mi nikt w niczym przy dziecku nie pomogl, nie zaproponowal nawet. Urodzilam corke w Mikolajki, po bardzo skomplikowanym i ciezkim porodzie nie zostalismy nawet zaproszeni na Swieta, bo tesciowa robila polska wigilie dla niemieckiego faceta coreczki- i – jej slowa- dziecko by przeszkadzalo przy stole….. Mala dostala tylko raz od nich cos na urodziny, na pierwsze- ale po tym jak odmowilam oddania tych zabawek, bo tesc chcial je wywiezc do rodziny w Polsce- nie dostala nic. No, raz poplamiona i dziurawa sukienke pachnaca jak piwnica…. Jestem rok po rozwodzie, moja corka ma dziesiec lat. Traktuja ja jak smiecia, mowia jej prosto w twarz, ze te inne wnuczki sa dla nich wazniejsze, ze ona jest zlym czlowiekiem, zla dziewczynka, zla kuzynka. Nie skladaja jej nawet zyczen na urodziny. A ten idiota na to pozwala. Udaje, ze nie widzi, nie slyszy, ze to nie tak. Ze oni tak wcale nie mysla, ze ona przesadza. Tak samo jak przed laty ze mna.
    Chce tylko powiedziec jeszcze, ze jezeli maz od poczatku nie stoi po stronie zony, jej nie broni, nie stawia regul rodzince- to ten zwiazek nie ma przyszlosci.
    Mnie boli serce, jak mysle o tym, jak oni traktuja moja corke, jak ja krzywdza… A ja nie moge nic zrobic.
    To bardzo “wierzacy” ludzie. Smutne, bo to wedle nich daje im prawo do osadzania i krytykowania innych.

    1. Te wszystkie wredne teściowe zapomniały, że kiedys będą niedołężne i potrzebujące opieki. I wcale mnie nie dziwi oddawanie ich do domów opieki, bo na to zwyczajnie zapracowały!

  74. Zawsze byłam tą zła , która nie pracuje trwoni jego pieniądze, za mało wykształcona stale źle stale niedobrze, po roku mieszkania wyprowadziliśmy się od teściowej, jesteśmy zgodnym kochającym się małżeństwem mamy dwójkę dzieci, ale odwiedziny w te święta kosztowały mnie wiele nerw, powiedziałam sobie, że więcej nie pojadę po wizycie u mojej teściowej czuję się jak zero, koniec więcej nie pojadę 🙂

  75. trzeba się z tym pogodzić, prawie wszędzie jest tak samo -niestety- dla teściowych córka i jej dzieci to bliskie osoby, synowa i jej dzieci to co innego, są inaczej traktowanie, niezauważane, tez przez to przesłzam..

  76. Ja nie miałam teściowej bo nie żyje. Ale z tego co słyszę to mój mąż kochał swoją mamę. Ale kiedy był kawalerem to wyprowadził się do ciaper kuchni na boku w pobudynkach. I tam w ciągu 1 roku zrobił sobie remont małe mieszkanko żeby nie mieszkać ze swoją mamusią żeby mu nie rządziła w domu w garach i w życiu.

  77. Albo facet jest z żoną albo z mamusią. To jest pierwsza prawda. Sytuacja tym bardziej skomplikowana gdy są dzieci, Staż małżeński. Nie ma jednak rzeczy niemożliwych. Sytuacja ta wymaga jaj od kobiety i grubej skóry oraz pewnych mocnych cech charakteru. Skoro żona odczuła tę sytuację dotkliwie, to i mąż powinien ją odczuć dotkliwie – każda żona wie co dla męża najgorsze, brak obiadu czy brak czegoś innego 🙂
    Trzeba nauczyć jak psa Pawłowa: każda reakcja (mamusi) spotyka się z konsekwencją (dla męża) a przy tym uśmiech, udawanie niewinnej itp, mówienie do męża że “przesadza”. Do tego potrzeba charakteru i nie odpuszczania tylko wtedy wygra się tą nierówną walkę. Moja tesciowa odpuściła walkę ze mną:) Zazwyczaj takie typy jak opisane w artykule mają jedną słabą stronę: chcą uchodzić wsód sąsiadów i znajomych za super teściowe. Wystarczy im ten wizerunek obalić, po za tym konsekwentnie z uśmiechem dokuczać mężowi po każdym dokuczaniu teściowej i pokazać facetowi że jest się niezależną od niego. Nie chcę zachwalać książki ale Mężczyźni kochają zołzy to lektura dla każdej kobiety. PS.

    1. Mężatką jestem od 22 lat. Mamy 2 dorosłe córki. Zgadzam się z Tobą, że na każde świństewko teściowej, rykoszet dostawał mąż. Trwało to rok, konsekwentnie mimo, iż miałam dopiero 19 lat. Nauczył się mężulo i to szybko. W przypadku gdyby nie stanął jednak po mojej stronie spakowałabym manatki i w drogę. Masz też zupełną rację, że mężczyźni wolą zołzy, a nie słodkie, potulne żoneczki. Jak w odpowiednim momencie nie walniesz w stół to później ponosisz tego konsekwencje. Wojna u mnie trwała rok ale po tym czasie miałam teściową (niestety już nie żyje) jak złoto. Nie było sytuacji żeby nie stanęła po mojej stronie.
      Pozdrowienia kobietki i odwagi.

  78. PS Ja na następną wizytę do teściowej ubrałabym męża w mega pogniecioną koszulę a na ewentualny komentarz teściowej wzruszyłabym z usmiechem ramionami, ewent powiedziałabym że chyba powinien mieszkać z mamusią 🙂

  79. PS2. Nie na darmo BIBLIA pisze, że mężczyzna opuści matkę i zwiąże się z kobietą. Wszystko inne to działanie wbrew Biblii – czy tego chce teściowa?

  80. Do marta.f: powinnaś odciąć się od tych ludzi i podnieść samoocenę córki. Codziennie mów jej że jest zdolna mądra wspaniała – to znacznie poprawi sytuację. Od zła trzeba się odciąć. Bądź też niezależna na tyle na ile się da.

  81. Pani X współczuję. Moja teściowa (świekra) to wspaniała osoba, więc moja rada może okazać się nietrafiona. Ale… gdy następnym razem spotka panią X podobna nieprzyjemność powinna od razu zareagować. Poprosić męża o kawałek ciasta z jego talerza, albo poprosić go o przyniesienie kawałka ciasta dla żony.

    1. To jest chyba bardzo niedowartościowana dziewczyna, więc trudno jej reagować. Pewnie dlatego też zwróciła się do mnie o pomoc. Zależało jej na opinii innych.

  82. Jestem w szoku , że są takie teściowe i ich dupowaci synkowie , którzy nie szanują własnych żon . Ja miałem ( niestety umarła) wspaniałą teściową , kobietę życzliwą , ciepłą , rodzinną która dla córki zrobiłaby wszystko , ale z którą nawet rozmowa była przyjemnością .

  83. A dlaczego 10 lat po ślubie nadal mieszkają u teściów? Mąż pracuje, ona pracuje chyba stać ich choćby na wynajęcie niewielkiego mieszkania i wyprowadzenie się do siebie. Mieszkanie z teściami to zwykle śmierć dla małżeństwa.

    1. Nie zawsze się da. My z ex mieliśmy się wyprowadzać na swoje, tj. budować domek. Działka kupiona była, projekt i pozwolenia załatwione i ojciec mi zmarł. Dom duzy, 2 biznesy koło niego nasze więc zostawić samotną matkę ciężko było. Ale zawsze schody oddzielne z wejściem można byłoby zrobić.

  84. A ja zostałam miesiąc temu porzucona, po ponad 7 latach. I wiecie co? Moja teściowa pokazała jak bardzo jest za mną. Przestała się do swojego syna odzywać, powiedziała że nie chce go widzieć, a za mną stoi murem. Bardzo się przejmuje mną, tym jak ja sie trzymam, czy sobie radzę. A ja martwię się o nią, bo z tego stresu ją powykręcało (stawy, kręgosłup), a opiekuje się swoją ponad 90letnią matką. Taka to wspaniała kobieta się okazała. Jej syn mnie rzucił, a ona potrafiła spojrzeć na wszystko chłodnym okiem. I stanęła po mojej stronie, mimo iż przecież jej syn to jej syn. To bardzo miłe, każdemu takiej teściowej życzę.

    1. Takie przypadki chyba rzadko się zdarzają, bo z reguły koszula ciału bliższa. Miałaś dużo szczęścia. I dobrze. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  85. Ja mam dobra i nieobrą teściową pomogła m przy chowaniu dziecka jak było małe ale ostatni już przegieła na maxa
    mam diecko z poprzedniego małżeństwa mój maz dał jej nazwisko jest ojcem- któregos dnia przyjechała, przyszła sąsiadka i se gadaliśmy a moja szacowna teściowa mów mam 3 wnuczki, 3 wnuków i………przerwa dopiero po chwili podała imię mojego dziecka -i w ten sposób mam święty spokój z teściową moja teściówka ma 3 synów ale 2 synowe bo po tej akcji to już w 100% wiem że ani ja ani moje dziecko do tej rodziny nie nalezymy to jest jej wybór.teraz jak przyjeżdża to ja wyjeżdżam i mój mąż wie wiem ze go to boli ale cóż skoro ja nie istnieję dla niej to po co mamy sie spotykać

    1. Nie ma się o co gniewać.Wybacz starszej kobiecie. Moja teściowa mówi przy mnie “mój wnuczek” o synu swojej córki, a ja jestem przecież matką jej drugiego wnuka. Wiem, że to kwestia przyzwyczajenia, bo tamtego wnuka ma od kilkunastu lat i go wychowywała, a mój synek urodził się rok temu. Nie robię z tego powodu problemu.

  86. Kiedyś, przed moim ślubem, pewien mądry człowiek przekazał mi cenną radę. Otóż powiedział, że po ślubie mimo iż rodzice nadal będą ważni w naszym życiu, mamy pamiętać, że tworzymy nową, własną rodzinę, stajemy się jednością. I nie możemy ulegać wpływom naszych dawnych rodzin. Owszem, spotykajmy się, słuchajmy rad starszych, ale mamy pamiętać, że jeden ma stać za drugim. Mieszkam z teściami, są starsi i co tu dużo mówić, różnica pokoleń wystarczy by mieć różne poglądy. Wiem, że mój mąż nie raz coś tam na mnie wysłuchiwał, ale NIGDY nie ulegał podszeptom i stał za mną murem. I działa to w dwie strony. I radzę to samo owej czytelniczce. Musi mieć oparcie w mężu. Po latach, teściowa ma już inne podejście do mnie, bo widzi, że przez mojego męża nic nie załatwi, wie że mój mąż nie skarci mnie w jej imieniu.

  87. Jesteśmy po slubie 30.lat. Moja teściowa uważjąc się za osobę niezwykle taktowną,elegancką starszą panią (rozwiedziona 7 lat poślubie pani na stanowisku) od zawsze mnie i moją rodzinę traktowała jak kogoś z dolnej półki, bo w domu się nie przelewało ( ojciec nauczyciel, mama nauczycielka w szkole muzycznej).
    Jeździła mi po głowie jak chciała, męża i dzieci nastawiała przciwko mnie.
    Co roku zabierała dzieci na wczasy- po powrocie nie mogłam sobie z nimi poradzić, zawsze odpowiadały “a babcia mówiła ,że ty niemasz racji bo….coś tam “. Komentowałam zawsze tak samo ” jak jesteście z babcią to słuchacie jej, a jak ze mną to mnie”. Nie zniżałam sie do jej poziomu, nie krytykowałam.
    Mąż dostał dobrą propozycję pracy 300 km od naszego miasta. Wyjechaliśmy. Latem babcie przyjeżdżały w odwiedziny na zmianę( nie znosiły się). Teściowa zwykle przywoziła jakąś koleżankę – trzba było pochwalić się służbowym domem, a ja do garów, obiadki, pasztety, galaretki mięsne, sałarki. Zaciskałam zęby i robiłam swoje.
    Potem kupiliśmy dom do wykończenia w pobliżu,piewrsza jej wizyta to koszmar. mąż na drugi dzień pojechał w delegację i się zaczęło….wszystko brzydkie, podłoga, urządzenie salonu i komentarz” mój syn nigdy czegoś takiego by nie wybrał, musiałaś to zrobić za jego plecami” i tym podobne, ( wszystko wybieraliśmy razem).jJak córka miała 8 lat po wczasach z babcią powiedziała synowi 17 lat, że nie chce już z babcią jeździć, bo ona żle mówi o mamie. Powidział o tym mężowi, zwrócił jej uwagę i tyle.
    Kolejne lata odwiedzin wakacyjnych mnie nie zaskakiwały do czasu kiedy przez cały pobyt u nas udawała, że mnie nie widzi. Okazało się potem, że pierwszego dnia zakwestionowałam jej opinię no i to był foch. Wszystkie te dziwne sytuacje rodzina obracała w śmieszne anegdotki, ale mnie do śmiechu nie było. Dla odmiany kolejnego lata była dla mnie obrzydliwie miła, wiedziałam, że coś knuje. Pomagała mi w kuchni, pieliła ogród, zachwalała że tak pięknie, że pyszne jedzenie, jak nie ona.
    No i pękło. W rozmowie z synem użyła sformuowania : tylko nie mów nic o naszej tajemnicy tamtej babci, bo z takimi ludźmi to nigdy nic nie wiadomo”. T było przegięcie. prosiłam męża o ingerencję- bez skutku, awantura jak nie wiem. Wkurzyłam się i wysłałam sms-a z zapytaniem co znaczą te słowa, skoro moja posiada tę wiedzę i taktownie nie drąży tematu. ( wiem,że umie odebrać sms-a, ale nie umie na niego odpisać). Natychmiast był telefon, ale odmówiłam rozmowy i poszłam karmić psy.
    Od tej pory mam spokój. Ona podbno jeszcze długo tupała nożkami, że mam ją przeprosić, że ją upokrzyłam itd…, ale ja uznałam że nie mam za co jej przepraszać i tego nie zrobiłam.
    Na maginesie mówiąc mój teść, który zawsze mnie lubił i szanował nie kryjąc zadowolenia z tego fakty powiedział, że jestem pierwszą osobą, której udało się ją znokautować i to takim stylu.
    Tak więc po 26 latach małżeństwa postawiłam na swoim. Sytuacja jest jasna i klarowna.Nikt nie będzie rządził w naszym domu poza nami. Mąż do sytuacji się dostosował, nie mówi nic o niej a ja nie pytam. Dorosłe już dzieci mają zakaz inormowania mnie o jakichkolwiek komentarzach z jej strony.
    Ta pani dla mnie NIE ISTNIEJE .

    1. Mialam dokladnie to samo jakby moja historia po ostatniej kłótni nie chce jej widzieć ani o niej słyszeć. Mąż mnie popiera

  88. A ja miałem niby fajnych teściów. do czasu aż im wygarnąłem, że są alkoholikami. Wczesniej to olewałem, bo to w końcu ich życie nie moje. Zaraz po tym wyszło, że zonka a ich córka zdradziła. Moi rodzice by mi kopa zasadzili i z domu wygnali, że żonę zdradzam i olewam dziecko. Oni nie, przytulili, pogłaskali, pomogli, a ja z “dobrego” zięcia stałem się wrogiem publicznym NUMER 1. mimo wszystko życzenia im składam świąteczne ( łacznie z ex babką ). Wcześniej żona wygarniała, że zawsze za swoją matką obstaję, szkoda tylko, że nie wiedziała ile konfliktów przeza to miałem z matką, bo ta z kolei twierdziła, że tylko żony strone trzymam. Niestety człowiek między młotem a kowadłem. Ale wychodziłem z założenia, że mam własne zdanie, konfliktów starałem sie unikać, a w sprawach waznych dla małżeństwa trzymałem strinę żony ( choć czasami nie miała racji ), bo to z nia miałem żyć do grobowej deski. Teściów i własne rodziny trzeba szanowac, być wyrozumiałym bo to w końcu tylko ułomni ludzie, ale ZAWSZE miec własne zdanie. nawet jak to boli.

  89. Jestem tesciowa..podwojna…mam dwie synowe
    kocham moicb synow,kocham i szanuje moje synowe..nigdy nie staje po niczyjej strinie..je wtracam sie..to ich zycie..jestem szczrsliwa ze synowie sa szczesliwi..ot i wszystko

  90. Moich teściów nikt by nie przebił ,jestem po ślubie 25 lat i mam trójkę dzieci prawie już dorosłych . Na wstępie teściowie uznali że jestem obca , chociaż jesteśmy z tej samej miejscowości ale to mi brzmi w uszach do tej pory.Po kościele mąż wstępował do teściów na obiad a ja czekałam w aucie , bo mnie nikt nie zapraszał. tak było kilka lat.Uważali że nie umiem gotować, pracować itd,do tej pory mąż biegnie na każde ich zawołanie bo byłby straszny gniew że nie szanuje rodziców , a o tym że złączył się z kobietą i założył nową rodzinę to trzeba włożyć między bajki , oni są najważniejsi.

  91. ja mam 80 letnią teściową…….sama mam 27 lat jest między nami duża różnica wieku, przed ślubem myslałam o będzie fajnie to taka starsza babcia— jakoś dom radę mieszkać tam. i zamieszkałam z mężem maminsynkiem i teściową…..życie w tym domu jest jak więzienie …..muszę po niej prać sprzątać, gotować to co lubi i usługiwac jej o ona ciągle twierdzi że to mój obowiązek. na wszystko ma siłę ale żebu spuścić po sobie wodę w toalecie czy sprzątnać obsraną pościel lub chodź włożyć szklankę do zlewu to już nie ma siły. ale lecieć do sąsiadki na plotki to ma siłę i zdrowie , dokuczyć mi również potrafi. ostatnio jak jej powieziałąm żeby spuszczałą wodę w toalecie to sie obraziła i wysmarowała kibelek swoją kupą i powiedziała przyszłaś na gotowe mieszkasz w moim domu to teraz sporzątaj po mnie to jest twój obowiązek–

  92. Witajcie!Ja niestety rownież miałam nieprzyjemne przejścia z tesciową i uwierzcie – oddycham z ulgą wiedząc, że nie muszę już z nią mieszkać.Ale od początku.Poznaliśmy się z mężem dzięki koleżance, która bardzo przyjaźni się też z siostrą mojego męża.To dla niego opuściłam Niemcy i zdecydowałam się zamieszkać w jego rodzinnym domu – na razie bez ślubu.I uwierzcie mi – miałam podwójną jazdę.Nie dość, ze jego mamusia, to jeszcze babka.Ponieważ zawsze mnie bronił i to właśnie przed starszą panią przede wszystkim, jego babka potrafiła nie odzywać się do niego(!!!) przez pół roku.Wyobrażacie sobie taką sytuację?I to pod jednym dachem?Pomijam, że babka latała do kościoła codziennie i siadała w pierwszej ławce, a do wnuka nie odzywała się, tylko tkwiła w tym swoim zacietrzewieniu(osoba o mściwym charakterze).Potrafiła mnie psychicznie wykańczać, znajdując byle powód do tego.A mamusia, przed samym naszym ślubem (bo wzięliśmy go w końcu), powiedziała, że na niego nie przyjdzie, bo miał odbyć się w ich kościele parafialnym (proboszcza nie lubi i taki był powód),a nie w kościele, który jest obok ich domu.Gdybym ja miała ich charakter, to ja powinnam urządzić im awanturę, bo nie miałam możliwości brać ślubu w MOJEJ parafii(oni mieli gospodarstwo, nie miał się nim kto zająć, a niestety pochodziłam z miejscowości oddalonej o 300km od domu męża).Mamusia nie odzywała się do nas, krzyczała mi w twarz,że jestem pierwszą lepszą, że takich kobiet, jak ja, to mój teraz mąz mógłby mieć tysiące(czyli byłam dla niej k*****), ale ja jej nie pozostałam dłużną i też jej wyrzuciłam wszystko.Dopiero, kiedy mój mąż powiedział, że się ze mną wyprowadzi (co dla jego mamusi oznaczało pozostanie samą na gospodarce, rozstała się z mężem po 2 latach małżeństwa – nic dziwnego z jej charakterkiem), to wtedy się zaczęło godzenie.Ale i tak postawiłam warunek, że się wyprowadzamy i po 2 latach po slubie przeprowadziliśmy sie do mojego rodzinnego domu.Mam święty spokój.Nikt mi niczego nie narzuca, mogę robić lub nie robić, to, co mi się podoba.Matka mojego męża oczywiście nadal próbuje się wtrącać, bo nie podoba jej się to, że jeszcze nie mamy dzieci, ale nie obchodzi mnie jej zdanie, to nie jej sprawa.Dla niej i jej matki (tej koszmarnej babki mojego męża) najukochańszy był i jest mąż siostruni męża, chodzący ideał, bo nie miał okazji mieszkać z nimi pod jednym dachem (no chyba, że jako gość 2 tygodnie w roku, bo mieszkają za granicą).Mamusia jeszcze ma nadzieję, że tam wrócimy(niech jej się nie marzy nawet).Mam do niej uraz, nie potrafię jej traktować jako rodziny, sama na to zasłużyła.

  93. Teraz teściowie są niedołęzni ale chęć do kierowania wszystkim im pozostał , mąż jest pod ich pantoflem i teraz o tym wie . Nie mają nikogo oprócz nas ale ja nie potrafię okazać im serca chociaż religia każe wybaczć to trudne nawet z racji tych świąt ,czy Bożego Narodzenia.Gdyby da ło sie cofnąć czas a mnie dodać odwagi nie byłabym ż człowiekiem uzależnionym od mamusii tatusia .

  94. Dziewczęta dobrze zastanówcie się zanim wejdziecie w bagno.Ani wy ani wasz przyszły mąż nie zmieni teściowej.Jestem 20 lat po ślubie.Jest gorzej jak było,choć to wydaje się nieprawdopodobne.Myślę że na całej ziemi,nie ma drugiej takiej sekutnicy.Do zwykłych złośliwości doszła skleroza i demencja.Kosztem własnego zdrowia hoduję tą diablicę na łonie swojej rodziny.Koszmar,za życia….

  95. Jak sobie człowiek pozwoli skakać po głowie – to można być pewnym, że znajdą się chętni i z tego skorzystają.
    Mnie wystarczyło kilka wizyt u przyszłych jeszcze teściów – żeby się przekonać – że teść ma zawsze rację, a teściową zawsze kwituje zdaniem “a co ty tam wiesz”….
    Bywam tam od święta, nie zapraszam wcale.
    A męża, gdy zdarzają mu się głupie odzywki – kwituję zawsze, że nie będzie mi “srał na głowę, jak jego tatuś mamusi” i działa jak zimny prysznic.

  96. Moim zdaniem podstawą do budowania dobrych relacji z teściami jest najpierw uniezależnienie od nich. Jesli probuje sie budowac swoje gniazdo w ich domu, to zawsze dojdzie do konfliktów. Tesciowa całe życie była panią domu i nie odda tej roli dla wybranki synka. Moze sie miedzy nimi co najwyzej w miare ulozyc, jesli któraś ze stron jest bardzo uległa.
    Samodzielne mieszkanie i postawienie granic w kwestii “wtrącania sie” w zycie, to jest moim zdaniem klucz do szczescia.

  97. Moja synowa w domu nie robi nic. No może czasem wspólnie z moim synem przygotuje coś do jedzenia i razem robią zakupy. On zmywa, sprząta, pierze i wiesza pranie itp. Na początku ich związku szlag mnie trafiał i nie mogłam tego znieść, ale nie wtrącałam się i nic nie mówiłam. Po pewnym czasie nie wytrzymałam i spytałam syna dlaczego on sam to wszystko robi? Odpowiedział mi pytaniem: czy widzę w tym problem? bo on nie! I wtedy uświadomiłam sobie, że MÓJ SYN już jest bardziej JEJ niż MÓJ i właściwie to nic złego, że facet w domu robi a jego partnerka odpoczywa po pracy.(pracują oboje, nie mają dziecka) Jeśli obojgu jest tak dobrze (na to wygląda w tym przypadku) to niech chociaż jedna dziewczyna nie będzie w domu sprzętem AGD. Ja i moja synowa jesteśmy dla siebie miłe, ale nie kochamy się wylewnie. Po prostu kochamy tego samego faceta lecz każda z nas z innej pozycji.

  98. Teściowa sercu miła, to teściowa “była” 😉
    A swoją drogą zrobiłabym tak:
    Gdy odwiedziłaby teściowa mnie, to również częstowałabym ciastem wszystkich oprócz niej. Gdyby interweniował mąż, powiedziałabym, że przesadza. Gdyby teściowa upomniała się o ciasto, zdziwiłabym się wielce i odrzekłabym, że wyciągam nauki z jej zachowania i staram się ją naśladować jako bardziej doświadczoną i lepiej wychowaną.
    Mężowi powiedziałabym wprost, że jeśli nie potrafi stanąć w mojej obronie, niech szukają sobie innej ofiary do upokarzania. Nawiasem mówiąc mój musiał sobie poszukać. Moja teściowa od dawna jest już “byłą”.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie z rewizytą na chwilę relaksu i zabawy przy fraszkach i limerykach 🙂

  99. Kawał zasłyszany w gronie znajomych: “teściowa na 102 – 100 metrów od domu i 2 metry pod ziemią”. Wiem jaką gehennę przechodziła moja mama ze swoją teściową i wiem, że jedynym rozwiązaniem na rozluźnienie relacji teściowa-synowa to osobne lokum. Ja za żadne skarby nie wprowadzę się z narzeczonym do jego rodziców ani do moich. To gwarancja utrzymania dobrych stosunków z resztą rodziny. Choćby wynajmowana kawalerka, skromnie, ale sami na własnym. Ot co 🙂

  100. Ja jestem teściowa, u Pani synowej i Pana syna była 1 raz,w nowym, pięknym domeczku, i to o jeden raz za dużo! Wolałabym zdechnąć z głodu pod mostem, iść do przytułku lub noclegowni, tylko aby nie mieć nic z Panią synową i Panem synem wspólnego!!!!

  101. Moja tesciowa to zlo wcielone.Mieszkam u meza mamy 3-letnia corke. W tym samym domu ale na parterze mieszka meza bat z zona i synkiem.Tesciowa i bratowa mojego meza umilaja mi zycie odka ty zamieszkalam. Ciagle od tesciowej slysze ze robie wszystko zle a tamta synowa dobrze.Ja nie moge sprzeciwic sie tesciowej bo zaraz mi mowi ze nie mnam do niej szcunku a tamta synowa moze ja wyzwac od najorszej i tesciowa jej nigdy nic nie powie ale na dodatek jej broni i palec w dupie jej trzyma tylko nie mam pojecia dlaczego.W dniu mojego slubu z jej synem tesciowa powiedziala mi ze tamtej synowej slub i wesele bylo o wiele piekniejsze niz moje(chociaz moje sie dobrze nie zaczelo bo powiedzala mi to po blogoslawintwie) ze tamta byla leiej zorganizowana niz ja
    i takie tam,Wie
    m co to znaczy miec teciowa pojebana bo sama ja mam. Zycie z taki czlowiekiem jes meczace.A najlepsze jest to ze przed slubem to byla kobieta tak mila ze szok a odkad zamieszkalam z nimi to nie daje mi zyc. a moja tesciowa to nawe oleju nie umie otworzyc tylko po sasiadach biega z rosba o otwarcie.moja jeszcze na dodatek klamie bo maz jak jedze rano do pracy to tescioa ma nagada a jak wroci jej syn i ja bym mu poowiedziala co jego matka mi gadala to prosto w oczy powie ze to nie prawda bo jej przeciez caly dzien w domu nie bylo i ze to ja klamie.Pozdrawiam te kobiety co maja teciowe wredne.Wiem co przezywacie.

  102. Każda teściowa,nawet niedoszła uważa się za bóg wie co. Na całe szczęście po 10 -cui latach związku, mój facet zrozumiał, co w jego życiu jest najważniejsze – czy kobieta z którą był, mieszkał, która prowadziła mu dom, czy mamusia która jadąc w odwiedziny do własnej siostry, jadąc po drodze nie potrafiła zjechać 15 metrów z drogi żeby odwiedzić syna, i tak było kilka razy, ale dla tego syna nie liczyło się, że ja próbuję z nim stworzyć nowe ognisko domowe, że daję mu więcej ciepła, miłości itp. rzeczy. Dla niego nie miało to żadnego znaczenia, mało tego jak się odezwałam jak go traktują jego właśni rodzice to byłam zła i niedobra. Na całe szczęście dla mnie po tych 10-ciu latach wybrał kto jest dla niego ważniejszy – oczywiście rodzice którzy mają go w dupie!!! a ja byłam tylko po po żeby wyprać, wyprasować, ugotować, napisać pracę magisterską -a ale to już nie miało żadnego znaczenia, tyle jest warta nasza miłość – NIC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    1. Gosia moj maz po 6 latach przejzal na oczy. Ale juz za pozno. Ciagle awantury nikomu nie sluza. Szukamy lokum by sie wyniesc a Pani wiecej nie ogladac.

  103. Mocno dziwię się postawie pani X, że zgadza się na mieszkanie z teściami a z teściową szczególnie. Rady Czarownicy z Bagien są bezcenne a zastosowane bezwzględnie skuteczne.

  104. Z mezem jestem juz 8 lat, moja tesciowa jest dobra tesciowa od….roku ! Poprostu odpuscila. Moj maz jest “z odzysku” – pierwsze malzenstwo bylo katastrofa. Od samego poczatku naszej znajomosci szanowna mamusia meza probowala sobie mnie ustawic po swojemu, wprost mowila co musze robic, wprost mowila tez jak mam ustawiac jej synka – zawsze po “naukach” padalo: tylko nic mu nie mow!
    Uslyszalam nawet ze ja MUSZE kochac jego dziecko z pierwszego malzenstwa, nie pozwolila mi na wybor. Dwa lata nie odzywalam sie – uwazalam ze pogada sobie, pogada i da spokoj. Wymagala, zebym zajmowala sie tamtym dzieckiem kosztem mojego. Wreszcie powiedzialam STOP. Moje dziecko nie bedzie cierpiec. Delikatnie, ale stanowczo zaznaczylam, ze mam swoje zdanie, moj maz tez. Wprost powiedzialam, ze tylko z mezem i naszym dzieckiem stanowimy rodzine – nie z nia – i ze bede NASZEJ rodziny za wszelka cene bronic.
    Tradycyjnie obrazila sie na pare tygodni (a zdaza sie jej nawet jak mucha usiadzie na niej a nie na mnie), jak jej przeszlo zachowywala sie (jak zwykle) jakby nigdy nic i zaczela dawac “dobre” rady, ze przeciez my jako malzenstwo jestesmy rodzina, mamy dziecko i musimy tej naszej rodziny bronic. Zawsze tak jest, cos powiem, ona sie obraza, potem powtarza moje slowa ze niby to ona jest tak wspanialomyslna i to wymyslila.
    Na poczatku moj maz byl maminsynkiem, ale duzo pracowalismy nad naszym zwiazkiem i teraz to ja jestem dla niego najwazniejsza. Malo tego, cieszy sie ze mieszkamy od jego mamusi daleko, a od mojej zaledwie 200m. Do swojej mowi “mamo” do ojej “mamusiu” Wynika to tylko z tego, ze jego mama jest toksyczna osoba, sam chcial sie odizolowac.
    Na dzien dzisiejszy wszystkie obrazania sie i pretensje (przyklad:jak zaczelismy budowe domu za wlasne pieniadze uslyszelismy: jakim prawem!) mamy za soba, juz bez obaw wymieniam swoje poglady z tesciawa i dochodzimy do wspolnych wnioskow, ale kosztowalo nas to 7lat i morze lez.

  105. Przykre jest to, że jest się z człowiekiem którego się kocha, tworzy rodzine, itp. i nie reaguje On na złe słowa lub niezauważanie swojej kobiety. Nie mam jeszcze meza, nawet narzeczonego, ale byłam z chłopakiem który z trojki rodzeństwa był najmłodszy ( ukochany synus mamusi, tatusia zresztą tez bo powtarzal mi ze mam go nie skrzywdzić, nie zranic i w ogole). Matka( niedoszła teściowa) ciagle narzekała, że nie ma pieniędzy, ona jest taka biedna, już nie ma siły ( tylko że mąz zarabia kupe kasy, a ona przepuszczala to na automatach). Raz mi zrobila awanture o cos tam i od tamtej pory wiedziałam ze już nie jest taka fajna. I całe szczęście ze dowiedziałam się jaka Ona jest i jej ukochany syneczek,
    -dwulicowi, zakłamani. Mogę odetchnąć ponieważ nie jestem już z tym człowiekiem. Mam nadzieje ze ta prawie tesciowa która teraz mam okaze się choć trochę inna 🙂

  106. Wiem coś o takich tesciowych choć na poczatku moja tesciowa była super i bardzo się cieszylam że trafilam na złotą kobiete to po kilku latach zrobiło się odwrotnie. Teraz wysluchuje uwag typu czy wiem do czego jest trzepaczka, jak się robi mizerie i np. ostatnio że mam bardzo duże odrosty i wstyd jej za mnie a ja mam zrobione ombre na włosach 😀 przyzwyczailam się do tego jestem asertywna i nie daję się jej a mąż musi stać po stronie żony i kropka. Inaczej mamusia zawsze na swoim postawi

  107. Jeśli przez 10 lat bohaterka nie wywalczyła sobie pozycji w nowej rodzinie to marnie to widzę..teraz musiałaby się nieżle postawic co nie leży w jej charakterze,jak myślę..a i teściowa i mąż nie pozwolą na taką rewolucję,przyzwyczajeni że żona-synowa w tych relacjach nie ma nic do powiedzenia.Ja myślę że problem tkwi głębiej,nie ma tu słowa o dzieciach,wnukach..może nie ma dzieci i rodzina się za to odgrywa winiąc ją za tą sytuację?Cokolwiek nie zrobi synowa będzie zle i będzie ta zła,a wątpie by dziewczyna to wytrzymała,jest słaba psychicznie.

  108. Porady są krótkie:
    1) o ciasto się dopominać, głośno i ostentacyjnie,
    2) przy koszuli asertywnie stwierdzić, że facet prasować potrafi, a jak nie ma czasu, to jest magiczne słowo “poproszę”; histerie teściowej zignorować,
    3) do kłótni wewnętrznych nie mieszać się pod żadnym pozorem, bo wtedy stanie się dla tamtych wspólnym wrogiem; faktycznym członkiem “wewnętrznej” rodziny nie będzie nigdy; to ma się z urodzenia, a nie z małżeństwa.

  109. Witam
    Chciałabym opisać moją sytuację ale z RODZICAMI moimi a teściami męża.Kiedy pobraliśmy się zamieszkaliśmy u moich rodziców i ojciec nigdy się nie wtrącał w nasze sprawy małżeńskie za to matka już zaczynała mieć zapędy w kierunku uprzykrzania nam życia.Gdybym wtedy wiedziała jaki los nam zgotuje…………NIGDY nie zdecydowałabym się na ślub i założenie rodziny:( Dziś mam nerwicę,depresję i zdrowie mi wysiada doszczętnie.Zaczęło się od zwykłych docinek,upomnień a przez lata pozwalała sobie na coraz wiecej…upokarzające słowa w stosunku do mnie żeby pokazać,że to jej dom i nic nie mamy do gadania,traktowanie jak śmieci.Nie wytrzymaliśmy i uciekliśmy z rocznym juz synkiem na wynajęte mieszkanie.Odżylismy! rodzinka się powiększyła o córcię i żyło nam się skromnie ale czuliśmy się jak WOLNI ludzie.Kontakty z rodzicami były w miarę poprawne i niezbyt częste,gdy matka potrafiła przyjechać i obrazić mnie jako kobietę,mamę i żonę obelżywymi słowami kazałam jej opuścić mój dom i nie otworzyłam drzwi gdy była natrętna bo byłam U SIEBIE.Niestety życie nam się zawaliło i w wyniku duzych problemów….musielismy wrócić do rodziców!o co zresztą nas błagali i matka obiecywała,że nie będzie się wtrącać i zachęcała,że zwolni pokoik dla dzieci.Mąż naiwnie we wszystko uwierzył a mi już wtedy zapaliła się czerwona lampka ostrzegawcza w głowie.Jednak nie mając wyjścia z dwojgiem dzieci wróciliśmy do mojego domu rodzinnego,pierwszy miesiąc był w porządku a potem zaczęło się….ojciec zmienił się przez te lata i obstaje we wszystkim za swoją żoną choćby nie wiem co.A to co wyczynia matka przechodzi ludzkie pojęcie…..kuchnia w mieszkaniu jest JEJ KRÓLESTWEM i wejść tam mogę tylko wtedy gdy jej tam nie ma bo jej przeszkadzam(jest emerytką i większość dnia spędza w kuchni) nie interesuje jej,że moje dzieci są głodne i spieszymy się na zajęcia więc musimy szybko zjeśc obiad….dla niej możemy NIE ŻREĆ jak to pięknie ujęła.Utrudnia nam życie we wszystkim jak chcemy wejść do łazienki akurat robi pranie lub się kąpie,jak do wc myje podłogę i mamy czekać aż wyschnie itd Często robi afery i wykrzykuje,że mamy wynosić się z jej domu,straszy policją,sadem,że odbierze nam dzieci i ubliża mi że nie nadaję się na matkę……..wyzywa upokarza i szmaci.To POTWÓR a nie kobieta.Mąż jest niby wściekły ale NIC z tym nie robi,raczej milczy bo twierdzi,że to moi rodzice.TYM że pozwala mnie tak upokarzać czuję,że myśli o mnie tak samo…..co bardzo BOLI cierpię i czuję się odrzucona.Moje dzieci też są zle traktowane za długo by opowiadać….jednym zdaniem są obcy dla pseudo dziadków,nie ma rozmowy,spaceru żadnego kontaktu!!!!!!!!!!!mijają się tylko na przedpokoju.Gdy staję jak lwica w obronie dzieci zaczyna się wojna i wyzwiska,że jak śmiem otwierać “mordę”powinnam być wdzięczna za dach nad głową itp teksty.Brakuje mi siły i myślałam już o najgorszym…czuję sie jak wyrzutek odrzucona przez własnych rodziców,nawer przez męża bo jaki facet pozwoliłby tak traktować swoją żonę i dzieci?Myślałam o ucieczce z dziećmi z tego piekła ale nie mam gdzie….nie mam rodziny u której mogłabym się zatrzymać,nie stać mnie na wynajem mieszkania czuję się jak w potrzasku.Nie mogę zrozumieć tej nienawiści mojej matki do mnie…szukałam papierów na dowód na to,że jestem adoptowana ale znalazłam akt urodzenia.Słyszeliście kiedyś o takiej nienawiści matki do córki???jak się cofnę do dzieciństwa to zawsze byłam cichą nieśmiała i smutna dziewczynką brakowało mi mamy,miłości i czułości.Gdy byłam nastolatką też byłam wycofaną dziewczyną i nigdy nie sprawiałam kłopotów typu picie alkoholu czy narkotyki,żadnych wybryków.Jednak zawsze była ta NIECHĘĆ ze strony matki oschłość i żadnych uczuć a teraz to już NIENAWIŚĆ.Jestem w totalnej rozsypce i myślę o najgorszym bo nie mam już siły na walkę….poddaję się powoli:(

    1. Poddawać się nie ma co. Masz dzieci i o nie trzeba walczyć. Najlepiej byłoby chyba w Twoim wypadku całkowicie odciąć się od rodziców.

      1. Łatwo sie mówi, odciąć. Z powyższego wynika że raczej nie może. Serdecznie współczuje. Liczyć na śmierć zołzy raczej nie po ludzku jest ale….

  110. Ja tez mialam tesciowa z piekla rodem. Nigdy mnie nie akceptowala, po slowach do synka: mogles sobie znaleźc starsza ale z pieniedzmi a nie takiego biedaka” ,postanowilam skonczyc wszystko. Obecna tesciowa to aniol, zawsze stoi za mna i zawsze mam w niej wsparcie. A moja pierwsza corke kocha jak wlasna wnuczke.:-)

  111. Przede wszystkim podstawowa sprawa to poprawne nazewnictwo!
    Otóż: TEŚCIOWIE to wyłącznie rodzice ŻONY! A rodzice MĘŻA to ŚWIEKROWIE!
    Tak więc bohaterka opowiadanka nie ma teściowej-matki męża, a SWIEKRĘ!
    To przykre, że dziennikarze są tak “nieuważni” gdy chodzi o używanie języka polskiego!

    1. Przepraszam, a gdzie Ty tutaj dziennikarza widzisz? Ponadto świekra i świekr to raczej już słownictwo przestarzałe i bardzo rzadko używane. I jak już idziemy w szczegóły, to może warto by spojrzeć, co na to uzus społeczny. I wg mnie używa się słów teść, teściowa do określenia również rodziców męża.
      No, ale jak ktoś koniecznie chce komuś przyłożyć z rana, to kij zawsze się znajdzie. Pozdrawiam serdecznie.

      1. Ze słowem “świekra” zapoznałam się mając lat naście… to było bodaj w 3 Muszkieterach, jak się jakaś królowa żaliła, że “miała świekra rację, że…” I raczej nie przy0pominam sobie, a żyję już trochę lat, żeby ktoś normalnie w rozmowie mówił o swoich świekrach… No, m,nie się czasem na blogu zdarzy… ale ja lubię anachronizmy 😉

        1. Kiedyś nazewnictwo dotyczące relacji w rodzinie było bardziej skomplikowane, ale język dąży do ekonomiczności, więc większość z nich została wyeliminowana z języka. Też nie znam nikogo kto używałby na co dzień określenia świekra. Ja osobiście nie lubię tego słowa, ma jakąś negatywną konotację jak dla mnie.

  112. Mój boże,mam podobnie.Mąż dobrze zarabia,jest na stanowisku.ja zajmuje sie domem i prawie nastoletnimi dziecmi.pierwszy raz kopnął mnie gdy corka miala 2-mce,poprosilam zeby szybciej przyniósł herbatkę bo mala placze.i wtedy…potem jeszcze nieraz popychal,bił itd itp.nikt by nie uwierzyl bo to ideal.13lat malzenstwa a on widzi tylko tatusia i mamusię,tylko oni mają rację bo to ich zna dluzej niz mnie itd.tez jestdm powietrzem.gdy jego nie ma bo w domu jest gosciem-taka praca to nikt do nas nie dzwoni,swieta spedzam sama z dziecmi a gdy on jest oni dzwonia do niego i zapraszają a on nie widzi w tym nic zlego.ma 46lat.nie mamy znajomych,nigdzje nas nie zabiera ,zyje w klatce.bo twierdzi,ze nikt nie chodzi do kina,na obiad w weekend,nigdy nie bylismy na zadnej imprezie,nigdy.on woli isc do rodziców a my…nieraz mi odpowiadal ,ze mam sie odpier…od nich,ze jeszcze raz cos powiem o nich to popamietam.

  113. witam,
    Moja rada, z autopsji- nie przeczekiwać, tylko przeciwdziałać. Toksyczna teściowa potrafi zniszczyć najlepsze małżeństwo. Mojej prawie się udało, właśnie dlatego że bardzo długo żadne z nas nie reagowało. Wtrącała się we wszystko, by w każdej sprawie wydać wyrok skazujący dla mnie. Jestem ze złej, bo rozbitej rodziny, a to wiadomo, kurwy i złodzieje wyrastają, itd. itp. Męża nastawiała przeciwko mnie, a mi gadała jak to mąż się jej na mnie skarży…faktycznie coraz bardziej słuchał jej gadania i powtarzał jej oskarżenia względem mnie. Potrafiła powiedzieć mi wprost że liczy na nasz rozwód….nasze małżeństwo już się rozpadało. Musiałam w końcu wyprowadzić się z dzieckiem z domu (nie mieszkaliśmy z teściami, ale teściowa przyjechała bez zapowiedzi i odmówiła opuszczenia naszego domu po awanturze jaką mi zrobiła), oświadczyłam mężowi że mam dość trójkąta małżeńskiego z jego matką, i albo ta kobieta znika z mojego życia, albo rozwód. Wybrał to pierwsze. Na początku było ciężko posklejać nasze małżeństwo, narobiła wiele szkód. Ale udało się! Niespełna rok po tamtej aferze my z mężem jesteśmy bardzo szczęśliwi razem, nasz związek rozkwitł na nowo, ja z tą panią żadnych kontaktów nie mam, a mąż mnie wspiera. Jemu i córce oczywiście ani nie bronię, ani nie utrudniam kontaktu z nią. Ale szczerze mówiąc mąż po tym wszystkim, jak zdał sobie sprawę jak nim sterowała, niezbyt ma ochotę, córka za Babcią nie przepadała nigdy i muszę ją wręcz namawiać do spotkań z Babcią. Także- czekać nie ma sensu, sszkoda małżeństwa. Trzeba pomóc mężowi odciąć pępowinę i wyznaczyć granice. Pozdrawiam.

  114. Czołem,
    moja teściowa nie jest zła – wspiera nas dobrym słowem i stara się, w miarę możliwości, pomagać. Trudniejszy temat jest jednak z moją mamą… Już od początku (zanim byliśmy w narzeczeństwie) nie lubiła mojej żony. Problem polega na tym, że moja mama jest osobą, która jak jej się coś lub ktoś nie podoba, to dąży do konfrontacji – moja żona na odwrót (źle się czuje przypierana do muru). I tu pojawia się pytanie co w tej sytuacji powinien zrobić mąż/syn… Moim zdaniem – i tak też robię – mąż/syn powinien stanąć – i to stanowczo – po stronie osoby, z którą chce spędzić resztę życia (tak zakładam skoro się z nią ożenił…). Ja z moją mamą kłóciłem się straszliwie o moją drugą połówkę (mam na myśli ostre kłótnie) i nadal zdarza mi się zwracać mamie uwagę, że nie zachowuje się odpowiednio w stosunku do mojej żony. Jestem dodatkowo zdania, że rozwiązywanie jakichkolwiek problemów między mężem i żoną powinno się odbywać podczas szczerej rozmowy bez udziału innych osób – zwłaszcza jednych czy drugich rodziców. A uciekanie do mamy w trakcie kłótni uważam za niebywale infantylne (zwłaszcza u faceta): jeżeli chcesz założyć rodzinę i być jej głową to ZRÓB TO! i puść się wreszcie maminej spódnicy bo musisz być opoką i filarem rodziny, którą założyłeś, a nie maminsynkiem. Jak widać po mojej wypowiedzi jestem za klasycznym modelem rodziny. W dzisiejszych czasach model ten się jednak nieco zmienił – oboje małżonków musi pracować więc obowiązki w domu trzeba dzielić. U nas to ja sprzątam podłogi, a moja żona wyciera kurz. Gotujemy razem, ja zmywam (zazwyczaj 🙂 ). Dbanie o samochody, porządek w schowku pod schodami (tzw magazyn 😉 ) oraz narzędzia i drobne naprawy (w tym np wymianę paneli w pokoju – jak trzeba) to moja domena; żona natomiast dba o to, żebym miał koszule wyprane i wyprasowane (inne rzeczy naturalnie też). Innymi słowy BĄDŹ MĘŻCZYZNĄ I BROŃ SWOJEJ ŻONY I DZIECI (jeżeli już masz 🙂 ).

  115. Nie ma szans na dobre małżeństwo związek, w którym którakolwiek strona trzyma dwie sroki za ogon w sytuacji konfliktu z teściową (teściami)! Żona/mąż musi[!!!] stanąć po stronie drugiej połowy albo nią nigdy naprawdę się nie stanie. Trzymanie w takiej sytuacji z mamusią to grób dla związku. To wcześniej czy później doprowadzi do konfliktu w małżeństwie i jego rozpadu. Fałsz nie przejdzie bez echa. Jeśli chcesz prezentów (spódnicy, auta, mieszkania) to zastanów się dobrze za co ci płacą? Co chcą od ciebie kupić? Dopiero gdy będziesz mieć pewność, że prezent jest bezinteresowny, to bierz. Bardzo często prezent od mamusi jest sposobem na utrzymanie kontroli nad dzieckiem i jego życiem, a to jest śmiertelne dla związku tego dziecka. Jeżeli w małżeństwie chcesz stać okrakiem – upadniesz.

  116. Muszę przyznać, że mam ogromne szczęście. Moi teściowie traktują mnie dużo lepiej niż rodzice, skaczą koło mnie i nieba by mi przychylili. Oboje są jak do rany przyłóż.

    Ale jak czytam Twój post to aż mnie trwoga przejmuje. Rozumiem, że syn, że córka… Ale człowiek jest zawsze człowiekiem. Podejrzewam że teściowa X zupełnie obcych traktuje lepiej niż synową… A to niestety dobrze nie wróży…

  117. Czepiacie się tych teściowych a tak naprawdę to są obcy ludzie. To jest matka męża a nie twoja, to jest ojciec jego a nie twoj. Inne wychowanie i inna kultura. Nie miejcue do teściów pretensji ze was nie kochają. Kochają swoje dzieci a wy zawsze będziecie obcymi. Bo jesteście obcymi ponieważ źadnej więzi krwi nie ma między wami. Nie zminiajcie tego czego nie da się zmienić. Czy mąż reaguje na złe zachowanie swojej matki czy też nie, nie ma znaczenia. Oczywiście łatwiej było by przebrnąć przez gąszcz nieporozumień z teściową. Teściowa jest zołza to schodzić jej z drogi. Udaje że kocha, udawać miłość. Jeśli daje pieniądze z zaznaczeniem że to synkowi, zażądać od swoich rodziców aby tobie dali z zaznaczeniem że dają córeczce , a nie obrażać się, przecież z tej forsy będziesz korzystać. Nie dała ciasta? Na drugi raz ty jej nie daj albo olej wizytę. Nie komplikujcie sobie życua kobiety, życie jest za krótkie.

    1. Podoba mi się puenta Twojej wypowiedzi. Też nie lubię sobie komplikować życia. Szkoda na konflikty czasu i energii. Pozdrawiam serdecznie. 🙂

  118. Wszystkich komentarzy nie czytałam, ale świekra to dla mnie też trochę bolesny temat. Trochę, bo po jej stronie w razie konfliktu prędzej stanie moja matka niż Małżonek. Ale zgadzam się sugestiami – świekra olewa mnie – ja olewam świekrę. Ja w domu Małżonka to mam tak, że dorosłym synkom to świekra i na górę do pokoju ciasto zaniesie, a mi powie gdzie co jest, żebym sobie brała jak chcę i ile chcę. I mi to pasuje. Nie mam i nigdy nie miałam ambicji być dobrą synową to i nie oczekuję, żeby świekra skakała koło mnie.
    W każdym razie – wiem, to może być odebrane jako próba ustawianie syna przeciwko matce, ale w razie konfliktu wypadałoby żeby się mąż jasno zdeklarował, po czyjej jest stronie. Bo zdaje się, że to żonie ślubował a nie matce. A że to matka go wychowała? Cóż, skoro sam sobie koszuli nie potrafi uprasować, znaczy na kalekę matka syna wychowała, fatalnie, że sama mu żony nie poszukała. Takiej, co by jej – Pani Matce pasowała.
    A w sytuacji z ciastem – źle, że od początku ustalił się zwyczaj, że X nie dostaje i się nie upomina. Na takie rzeczy trzeba reagować od razu, bo inaczej to będzie “ale o co jej chodzi, do tej pory jej nie przeszkadzało?” Ale ogólnie to fatalnie, że mąż taka d…

  119. Nie jest sprecyzowane w tekście, czy Pani X rozmawiała na ten temat poważnie z mężem, czy po prostu rzuciła kilka sugestii, które on zbagatelizował i radzę od tego zacząć. Powiem z własnego doświadczenia, bo ze swoją teściową przechodziłam przez wszystkie możliwe etapy. Na początku były próby manipulacji. Dodam, że wówczas byliśmy jeszcze przed ślubem i mieszkaliśmy z teściową (przez 6 miesięcy). Kiedy manipulacje się nie powiodły zaczęły się jawne ataki, wtrącanie w nasze sprawy, krytykowanie mnie, zazdrość. Dochodziło do tego, że miała pretensje, że jedziemy gdzieś sami, albo zamykamy drzwi. Chciała wybierać z nami łóżko, meble, oczywiście zawsze krytykowała te rzeczy, które mi się podobały. Mąż (wówczas narzeczony) tego nie widział i do tego właśnie zmierzam. Mężczyźni nie widzą takich rzeczy lub je ignorują, ponieważ nie są dla nich ważne. Być może mąż Pani X wcale nie jest obojętny lub rozdarty między matką a żoną, tylko nie widzi problemu. Mój np. nie odbierał takich subtelnych aluzji jak ta z ciastem a bądźmy szczerzy- to nic innego jak bardzo sprytnie ukryta obelga. Ja wyjaśniłam wszystko swojemu mężowi podając konkretne przykłady i tłumacząc jaki miały wydźwięk, podtekst i dopiero wówczas to zrozumiał. Wyprowadziliśmy się od teściowej, zaczęliśmy samodzielne życie i wspólnie daliśmy jasno do zrozumienia, że nie życzymy sobie ingerencji z jej strony. Nie było to łatwe, bo ze strony teściowej spotkały nas ataki zazdrości, awantury. Teściowa zaczęła oczerniać mnie za moimi plecami, rozpowiadała o mnie rzeczy, których członkowie mojej rodziny nie chcą mi powtórzyć, bo twierdzą wprost, że sobie na to nie zasłużyłam i nie chcą mi sprawić przykrości, na dodatek miało to miejsce w dzień mojego ślubu. Było mi bardzo przykro, przestałam utrzymywać z nią kontakt a zaraz po ślubie mój mąż odwiedził swoją mamę i powiedział jej wprost: to moja żona, teraz ona jest dla mnie najważniejsza i ona jest moją rodziną. Chcemy mieć dzieci. Jeśli będę musiał wybrać, wybiorę ją- jasny czytelny komunikat. Teściowa mnie przeprosiła, przestała mnie traktować wrogo, obrażać, zaakceptowała sytuację. Nie powiem, żebyśmy pałały do siebie gorącą miłością, ale zrozumiała, że albo mnie zaakceptuje i będzie szanować (ze wzajemnością) albo straci syna i przyszłe wnuki. Według mnie to jedyne wyjście, bo walka między synową i teściową jest niczym innym niż walką o władzę i miejsce przy TYM mężczyźnie. Wcześniej ktoś pisał, że nie można oczekiwać aby się wtrącał i wybierał. Niestety, ale uważam, że dopóki mąż się nie wtrąci to wojna nigdy się nie skończy i jak to bywa w przypadku kobiet będzie miała bardzo paskudny przebieg. Życzę szczęścia Pani X. Fajny blog, pozdrawiam 🙂

    1. Nie wiem dokładnie, czy X rozmawiała z mężem i jak ewentualnie te rozmowy wyglądały, bo opisałam sytuację tylko na podstawie listów, jakie dostałam od X, więc o szczegóły raczej trudno.

  120. Współczuję dziewczynie. Mąż to chyba jakaś dupa wołowa, że nie potrafi żony obronić i pod pantoflem matki żyje. Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz: tupet pani teściowej i prawo do wtrącania się w sprawy nie swoje.

  121. Gdzie wy jesteście teściowe aby się bronić na zarzuty tych “cudownych” (materialistycznych, zarozumiałych, podłych synowych) dlaczego milczycie?????. Najlepszym lekarstwem jest pokazać im gdzie jest ich miejsce w szyku jeżeli nie zrozumieją w kulturalny sposób to po prostu w chamski. Niech sobie idą do diabła razem z waszym synem i wnukami. Niech szantażują swoje ukochane mamusie od których nawet nie dostają dobrego słowa nie mówiąc już o czymś więcej. Moje drogie teściowe głowy do góry lejcie na nie i śmiejcie się im prosto w te umalowane gęby. Powodzenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *