Co znaczy chcica na słodkie?

Ostatnio w mediach pokazano kobietę, która autem wjechała do cukierni. Podobno pomylił się jej pedał gazu z hamulcem. Tak przynajmniej tłumaczył dziennikarz. I uważam, że to zwykłe czepialstwo redaktora. W szpilkach gdzieś tam nóżka się zaklinuje i o błąd nie jest trudno. Jednak pewna jestem, że w przypadku tej kobiety o żadnej pomyłce nie było mowy. To musiało być przemyślane działanie, bo inaczej na pewno nie byłaby to cukiernia! A że dziennikarz jest płci męskiej, więc nie rozumie, jak to jest być kobietą potrzebującą nagle czegoś słodkiego. Ba! Żadna przeszkoda nie jest wtedy straszna. A samochód staje się tylko środkiem do zdobycia celu.

Kobieta może miała PMS. Może właśnie w domu zjadła śledzia, sięga do naczynia ze słodyczami, a tam pustka, bo mąż lub dziecko żelazne rezerwy pożarli. Wsiada więc w auto i do cukierni. A taka cukiernia na rozwścieczoną kobietę to wiadomo, że działa jak płachta na byka. Zjeść by się chciało te wszystkie pyszne torciki i babeczki, ale zaraz lampka czerwona się włącza, alarm zaczyna wyć przeraźliwie i wyświetlają się w łepetynie cyferki z ostatniego ważenia. A wtedy normalnie para z nozdrzy, para uszami, białka krwią zachodzą i włącza się „bij, zabij”. I w takim stanie kobieta taranem bierze cukiernię. Nie ma czasu na parkowanie. Toż to bzdet straszny. Potem trzeba by było z parkingu przejść trochę metrów, a tak bach! I od razu jest w środku, pierwsza przy ladzie, bo klienci czmychnęli w podskokach. To się nazywa spryt! I nie wiem dlaczego kurczaka czy bułę można kupić, nie wysiadając z auta, a jak kobieta próbuje w ten sam sposób torcik sobie fundnąć czy bezika jakiego, to wielkie halo się zaraz robi i w mediach się ją pokazuje jako szczyt głupoty ludzkiej. No, powiedzmy sobie szczerze, panowie, że jednak kobiecej, bo Wam się pedały nie mylą.

I niestety stwierdzam, że nie ma empatii w naszym narodzie. Oj, nie ma. Za to mamy totalny brak zrozumienia dla kobiety w potrzebie. A może ona na diecie była? Kto wie? Pięć dni bez słodkiego wytrzymała i w końcu na skraju wyczerpania nerwowego postanowiła zaszaleć? Był kto kiedy na diecie? Przecież wiadomo, że wtedy chce się akurat tego wszystkiego, czego nie można. I jak chcica zenitu sięgnie, to nie ma zmiłuj. Puszczają wszelkie hamulce. I wtedy zrozumieniem dla drugiego człowieka należy się wykazać, a nie mówić od razu, że głąb nie potrafi auta prowadzić. A to przecież tylko hamulce puściły!

*zdjęcie z wroclaw.gazeta.pl

0 myśli na “Co znaczy chcica na słodkie?”

  1. No jakie szczęście, że nie jestem kierowcą 🙂 🙂 🙂
    Ja tam zawsze cukiernię biorę z kopa 🙂 Wyrzuty sumienia zostawiam za drzwiami 🙂
    Świetny tekst 🙂
    Biedne, nie zrozumiane niewiasty, co to sobie nawet ulżyć nie mogą, żeby faceci tego zaraz nie komentowali 🙂
    Pięknego dnia 🙂

  2. Dobrze wiem, co znaczy mieć taką chcicę, bo kiedyś mąż nawet na odwyk chciał mnie wysłać. Teraz na szczęście sobie jakoś radzę. W tygodniu nie jadam słodkiego, ale w weekend, zjem jakieś dwa kawałki ciasta, czy jakieś małe ciastko. Po prostu ograniczyłam słodkie, ale żadna dieta nie zmusi mnie, żebym całkiem ze słodkiego zrezygnowała! Za dwa tygodnie jedziemy na 60 tkę mojego teścia, już nie mogę się doczekać 😉

  3. O tak. Moze tak być. A jeszcze jeśli ma tak podłe dzieci, jak ja mam… Fiu, fiu. To i tak nie wjechała daleko. Ja musiałam zarzucić odchudzanie, bo moje potwory machały mi słodkim przed nosem i mówiły : ” no zjedz, przecież wiem, że chcesz”. Każdemu by nerwy puściły 😉

  4. Hahahahahahaha umarłam …..Zrozumienie by sie przydalo taka dieta to potrafi doprowadzić do obledu w oczach ale w nogach też jak widać Uwielbiam Cię czytac nawet koszmarny poranek zaraz robi się do zniesienia Pozdrawiam i DZIĘKUJE

  5. Mój wróg numer jeden. Staram się ich nie jeść, kombinuję z zamiennikami, ale czasem i tak ulegam. Dobrze, że nie mam prawka, haha.
    Cierpialam dzisiaj na bezsenność, całą noc oglądałam Dextera. Wchodzę w telefonie na fejsa, w tle leci serial, widzę, że Kura wpis dodała. Piszę komentarz, a tutaj temat cukierni. Co to znaczy? 🙂

  6. Ja na szczęście nie muszę się ograniczać ze słodyczami 😉 a po za tym do cukierni na moim osiedlu to raczej ciężko byłoby w ten sposób wjechać… chyba że rowerem… 😛

  7. Oj… Ja też tak czasem mam, taką właśnie chęć na słodycze, że żadna dieta nie da rady i nie powstrzyma mnie. I nie ma że waga (wreszcie) spadła, że cukier zły, trzeba zjeść i koniec.

  8. Ha u mnie taka chcica to jak nic PSM, bo za słodyczami nie przepadam, za śledziami zawsze i wszędzie 🙂
    A co do tego nieszczęsnego PSM, to nijak hormonów nie idzie ogarnąć. To jak kopanie się z koniem 😛

  9. Haha ! Jako kobieta, która już od 5 miesięcy nie miała w ustach nic słodkiego wiem co to znaczy mieć ,,chcice” na coś słodkiego.

    Jednak mam też silną wolę, więc chyba o mnie nie usłyszycie – nie rozwalę żadnej cukierni ani nie obrabuje sklepu ze słodyczami 🙂

  10. Jejciu, jak tak piszesz, to dopiero mnie ochota na słodkie bierze, zrobiłabym to samo co ta kobietka. A niestety też jestem na diecie, wszelkie rozmowy o słodkościach ból mi sprawiają okrutny. Pozdrawiam.

    1. W tej chwili też bym pożarła coś słodkiego, ale akurat w domu wszystkie zapasy zostały wymiecione. 🙂 Ale może to i dobrze. 🙂

        1. Już wiele słyszałam o ksylitolu, ale ciągle jakoś cena mnie odstręcza. Kiedyś jednak pewnie spróbuję. 🙂

          1. A wiesz, że ja też. Już tyle razy miałam ochotę go kupić, ale cena jest kosmiczna.

  11. Ja tę kobietę rozumiem, a poza tym ona szukała Sweet Drive’a na wzór McDrive’a. A jak nie znalazła, poszła w Słodowego i zrobiła sobie sama 🙂

  12. Pedały mi się jeszcze nigdy nie pomyliły, ale czasem po słodkie bym szła do nocnego…..gdybym się nie bała. Czasem proszę męża, bo ona akurat rozumie moją potrzebę słodkiego. Sam czasem taką miewa. Ale mam nadzieję, że to nie z powodu PMS?:)))))

    1. Ha, ha 🙂 Mój mąż też miewa chcice na słodkie. Zawsze po obiedzie. 🙂 🙂 A wyjście do nocnego nie jest wcale głupim pomysłem, doskonale to rozumiem, dobrze jednak, że strach przed łażeniem po nocy jest silniejszy. 🙂 🙂

  13. Witaj, nominowałam Twój blog do Liebster Blog Award. Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” : ) Po więcej szczegółów zapraszam serdecznie do siebie.

    1. Dziękuję za nominację. Byłam już nominowana kilka razy. Raz jednak wzięłam udział w zabawie (i chyba wystarczy). W każdym bądź razie dziękuję za wyróżnienie. 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *