Kura na wycieczce

Wiadomo, że najlepsze jajka są od kury wolnochodzącej. Dlatego mąż zabrał mnie na wycieczkę, dał mi trochę pooddychać innym powietrzem, bezkarnie pogderać i pogrzebać pazurkiem. Mrugnięcie okiemCo prawda jajek nie oczekujemy, wręcz byłyby już nie wskazane, ale kurka szczęśliwa, to w domu milej. Zabrał mnie do Tczewa. Miasta świętej pamięci Grzegorza Ciechowskiego – lidera zespołu „Republika”. Niedawno w tym mieście na cześć wokalisty postawiono pamiątkową lokomotywę w barwach Republiki. Młodszemu pokoleniu wyjaśniam, że są to czarno-białe paski.    Pojechałam, zobaczyłam i zrobiłam zdjęcia. Lokomotywa jak lokomotywa. Wielka, majestatyczna i prawie jak zebra. Pewnie większego środka lokomocji nie znaleziono. Miły gest w stosunku do Republiki, przyciągnie fanów, a miastu pomoże się promować. Dobrze jest, gdy miasto może pochwalić się jakimiś znanymi nazwiskami, to na pewno przyciąga. Mnie jednak od razu przypomniał się wiersz Cypriana Norwida „Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie”. Pojawił się w wyobraźni obraz, jak to Ateńczycy otruli najpierw Sokratesa, a potem mu postawili złotą statuę. Co prawda Ciechowskiego nikt z mieszkańców Tczewa nie otruł, ale podobno (tak mówią miejskie legendy) kiedy, jako młody człowiek, chciał założyć zespół muzyczny w tutejszym domu kultury, to go pogoniono, bo muzyka nie taka, jakiej oczekiwano. Pewnie tragedii z tego nie było, bo przecież w końcu „Republice” udało się zaistnieć. Pamiętam również, jaki był występ Republiki w Jarocinie – jeden jedyny raz. Zespół na początku obrzucono pomidorami, a na koniec występu śpiewano „Sto lat” i wołano o bis. Ciechowski jednak nie wyszedł i zapowiedział, że jego noga w Jarocinie nie postanie. Jak obiecał tak zrobił. Jednak Norwid miał rację, trzeba innego pokolenia, żeby doceniło sztukę wielkiego artysty. Bo niewątpliwie Ciechowski dołożył swoją cegiełkę do historii polskiej muzyki rockowej. Co niektórzy być może pamiętają jeszcze modę w latach 80 na czarno-białe stroje. A utwory takie jak „Kombinat” i „Biała flaga” są na pewno nieśmiertelne.

Do odwiedzenia Tczewa zachęca nie tylko „republikańska lokomotywa”, jest też piękny zabytkowy most (niestety nie zrobiłam zdjęcia). Nie polecam natomiast Starego Miasta, kamienice zniszczone, zaniedbane, wokół raczej meliniarsko. Ale mieliśmy okazję zobaczyć ciekawą instalację. Pomiędzy dworcem (nawiasem mówiąc, bardzo nowoczesnym, pięknie wyremontowanym, można tego pozazdrościć mieszkańcom) a Galerią Kociewską znajduje się dość ciekawa ozdoba. Widać ją na zdjęciu. Skonstruowana jest z rowerów. Świeci, ale jeżeli chcemy te światełka zobaczyć, musimy sami wytworzyć prąd poprzez pedałowanie. Na zdjęciu widać pana, który przymierza się do roweru. W końcu udało mu się rozświetlić instalację, choć dość to długo trwało. Pan być może był w stanie lekko wskazującym na spożycie. Nie wiem, nie będę człowieka oceniać. W każdym bądź razie jest to świetne urządzenie dla rowerowych piratów drogowych. Tu można pedałować bezkarnie, ile bozia dała. Nie podejdzie do nas nikt z alkomatem, nie wlepi mandatu za przekroczenie prędkości. ŚmiechCo prawda powietrze nie rozwiewa fryzury, nie wieje w twarz wiatr wolności, ale można pedałować, ile się chce. Polecam. Korzyści? To spalone kalorie, rozświetlona instalacja, trochę nastroju świątecznego i kondycja kolarska!

Kurka szczęśliwa wróciła do domku, może spokojnie zasiąść na swojej grzędzie. Cichutko, bez gderania i grzebania pazurkiem…Mrugnięcie okiem

3 myśli na “Kura na wycieczce”

  1. Ty to masz fajnego męża.Mój swoją kurkę ostatnio 2 razy na basen zabrał- bo karnety by przepadły;)Jeszcze mam nadzieję,że zdąrzymy je wykorzystać.
    Ostatnio jednak przeszedł samego siebie,zapytał się,co chcę dostać pod choinkę,a mi prawie gały wyszły na wierzch ze zdziwienia:)

  2. A tak z innej beczki.Potrzebuję pomocy,może będziesz mi umiała doradzić.

    Kiedy piszę notatkę na swoim blogu i chcę,aby jedna część tekstu była troszkę niżej od drugiej,tak jak mam nadzieję wyjdzie to w tym komentarzu,to jak to zrobić?

    Bo podczas pisania,daję np.dwa razy eneter(zależy jaki chcę zrobić odstęp),a kiedy notatka pojawia się na blogu,tego nie widać?
    Chciałam tak zrobić,kiedy np.podaję jakiś przepis chociażby na te rurki. Chciałam naspisać tak:
    Składniki:
    (przerwa)
    I tu wpisać resztę składników,a mi wychodzi jedno pod drugim bezpośrednio.
    Wiesz może jak to zrobić?

    1. Ja daję normalnie “enter” i zobacz, że wychodzi mi przerwa na wpisach. Nie wiem, dlaczego Ci nie wychodzi. Ja sobie też zaznaczam cały tekst CTRL+A i justuję go z menu. Przerwy wychodzą mi tam, gdzie jest akapit (“enter”). Nie wiem, co Ci mogę poradzić, bo ja w zasadzie świeżynka tu jestem 🙂 Spróbuj, może się uda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *