“Chałupy welcome to”

Pamiętacie piosenkę Wodeckiego o Chałupach? Przypomniała mi się, kiedy słuchałam w radiu reportażu o niemieckich naturystach. Podobno było ich sporo i rząd toczył z nimi zaciętą walkę. W końcu się poddano, pozwolono się opalać na golasa, ale pod warunkiem że nie będą skupiać się w stowarzyszeniach. Podobno byli utrapieniem kurortów, bo absolutnie nie przejmowali się tym, że plaża z reguły rozciągała się wzdłuż wybrzeża i na golasa chodzili po całym kurorcie, robili tak zakupy, wchodzili do restauracji, spacerowali.

I tak mnie to od razu na wspominki wzięło. Pamiętam, jak pojechaliśmy z klasą w podstawówce na jakąś wycieczkę do NRD (albo to była kolonia, nie pamiętam). Leżymy na plaży. Opalamy się, a nagle chłopaki szepczą, że gołe cycki na jedenastej. Wszyscy oczywiście głowy od razu skierowali w odpowiednią stronę. Tak genialnie się znaliśmy na zegarku. A tam, ło matko, nie tylko kobiece cycki wiszą, ale i inne części męskiego ciała dyndają.  Oczywiście nie było leżenia. Wszyscy jak na komendę usiedli i się wpatrywali, bo to przecież ciekawostka turystyczna. Co jakiś czas migały nam przed nosami spacerujące golasy. Jak się nauczycielka połapała, w co my się tak wpatrujemy, to oczywiście szybko trzeba było się zwijać i „opalanie” na plaży mieliśmy zakończone. I jeszcze upominała, żeby się nie patrzeć. No, a jak tu się nie patrzeć, jeżeli to takie ciekawe, bo na „naszych” plażach golasów się nie widziało, a w TV, jak się jakie gołe ciało nieopatrznie pojawiło, to rodzice oczy kazali zasłaniać. Ciężkie to były czasy dla dzieciaków żądnych wiedzy anatomicznej.

I kiedy nas nauczycielka zawinęła z plaży, trzeba było spacerować po miasteczku. No, a tam już golasów nie było, więc automatycznie zrobiło się nudno, bo nawet dzisiaj nic z tego nie pamiętam. Jedyne co mi w głowie zostało we wspomnieniach z tego wyjazdu, to właśnie te golasy. I szepty chłopaków: „O jacie, ale cyce!”.

Ale w sumie to ciężkie jest życie takiego naturysty. Bo chyba plaż dla amatorów opalania się na golasa to nie ma za wiele. Kiedyś to przynajmniej w Polsce mieli Chałupy… A teraz? Czy są jeszcze prawdziwi naturyści w naszym kraju? Biedaki. Plaż mają niewiele. Piasek w półdupki włazi. Jak biegną, to wszystko im się majta. Jednym u góry, drugim na dole, a jeszcze innym pośrodku oponka robi góra dół. Gorzej jeszcze, jak się komu w tych wszystkich miejscach majta. I nic się nie da ukryć. I nic się nie da wypchać skarpetką, coby wrażenie większe zrobić. Nic. Wszystko podane jak na tacy. A i jeszcze widać, jaki długi staż ma się w naturyzmie, bo miejsca nieopalone świecą swoją bielą i biją w oczy sąsiadów, więc chcąc nie chcąc, chyba na takiej plaży głównie białe gołe dupska się ogląda. Ech, biedni ci naturyści. Aż prawie łezka w oku mi się z żalu zakręciła.

*zdjęcie z wysokieobcasy.pl

62 myśli na ““Chałupy welcome to””

  1. Nie wiem czy pamiętasz, ale latem pisałam o moim spotkaniu z niemieckimi naturystami.
    http://moje-slow-life.blog.pl/2013/08/19/plaza-wolnosci/
    Na plaży w Świnoujściu pojawiają się też niemieccy turyści (u nich jest płatna plaża) i bez skrępowania opalają się na golasa. Pewien pan przemaszerował raźno do morza, nie zwracając uwagi na to, że wszyscy gapią się co mu dynda a mój dwuletni wówczas syn zrobił wielkie oczy i oświecił wszystkich, że widział gołą pupkę. Rozbawił wszystkich tym stwierdzeniem, bo obawiałam się, że coś innego powie 🙂

      1. Nie, to chyba nie o odwagę chodzi. Niektórzy mają trochę większe skłonności ekshibicjonistyczne. I jest im obojętne, co inni powiedzą, po prostu (że zostanę przy Wodeckim) nie chcą opalać sztruksu 😉

  2. Niemcy to chyba gustują w takim opalaniu bo jest to u nich bardzo popularne. Widzałem nawet zdjęcia młodej Angeli Merkel z dwoma koleżankami wracającą w stroju Ewy. Natomiast prawie wszędzie widywałem opalanie topless i to nie robi specjalnego wrażenia.

    1. Pewnie jak są ludzie do takich widoków przyzwyczajeni, to nie robi wrażenia. Jednak chyba na polskich plażach jeszcze może to dziwić. 🙂

  3. We Francji kolo ST Tropez jest taka plaza Pampeluna dla golasow i podobno b duzo Niemcow przyjezdza sie poopalac. A najbardziej popularna plaza to CAP D’AGDE.
    Poczytaj sobie o niej. Zreszta takich plaz to troche jest nad M. Srodziemym.
    Mialam troche zaleglosci w czytaniu twojego bloga. Zatem wszystkiego najlepszego dla Jajeczka, niech mu sie wszystkie marzenia spelniaja.Nawet nie wiedzialam ze Jajo takie zdolne i z takimi osiagnieciami. Nic tylko pogratulowac i oby tak dalej. Powodzenia. Wyslij mi jakies zdjecia, nawet nie wiem jak Jajo teraz wyglada.pa

    1. Dziękuję. Zdjęcia Ci wyślę na pocztę, tylko teraz mamy ciągle gości. Jak się trochę poluźni, to od razu wysyłam. 🙂

  4. W Grzybowie pod Kołobrzegiem też jest plaża dla nagusów. Nie wiem, kto tam przebywa, czy Polacy czy Niemcy, bo nie sprawdzałam. No, ale lato blisko, to kto wie, kto wie… 😀
    Pozdrawiam 🙂

  5. Tak fajnie było na początku czytania, ale końcówka to wręcz katastrofa..Idę się poopalać na werandę, ale na razie wystawię do słońca tylko moje lico, aby się ożywiło nieco.

  6. Byłam kiedyś na plaży naturystów 🙂
    Ale mi się nie spodobało :/ Nie to żeby mi inne gołe organa przeszkadzały. Sama też nie za bardzo czułam skrępowania. Ale jednak nie mogłam się przyzwyczaić, że mi wiatr w dupinę, i nie tylko, zawiewa 🙂 Może to wszystko przez ten wiatr właśnie 😉

    Pozdrawiam

  7. Niemcy chyba generalnie mają inne podejście do nagości. Pamiętam, jak w liceum znalazłam się w międzynarodowym towarzystwie. Wszyscy przebierali się, zachowując dyskrecję w miarę możliwości, natomiast Niemki nie robiły żadnego problemu. Nigdy nie zapomnę miny kolegi, który odwiedził nas w domku i został świadkiem zmiany garderoby. Nasze niemieckie koleżanki miał na wyciągnięcie ręki, ale nie skorzystał. Nawet oddychać przestał 🙂

  8. hahahah ja też w NRD spotkałam pierwsze golaski 🙂
    Nie mam nic przeciwko temu, tylko, żeby to ciało było ciachem a nie pomarszczoną słoniną 🙂

    A propos golizny – niesamowitym, cudownym uczuciem jest pływanie na golasa w nocy – jakby się w chmurach taplało :)))

  9. No tak pamiętam jak byłam dzieckiem i ktoś opalał się nago to już nie ważne były zamki,woda itd 😀

    Ale jeszcze jakby co niektórym miało co majtać 😛

    I zgadzam się z Tatą Szymona co nieodkryte smakuje najlepiej ! 😀

  10. Takie golaskowe plażowanie to nie dla mnie. W tamtym roku, jak jeszcze mieszkalam w Barcelonie, to na plaży kobitki bez staników chodziły. Ale to nie było na zasadzie, że tak lubi, tylko “patrzcie na mnie!”. Młode dupki to były. Ja wolałam cycki zakryć. 🙂

  11. Tak całkiem w stroju Ewy to bym się nie odważyła, ale toples, gdy bym w tym nie była osamotniona, chyba tak 😉
    Niemieckich golasów też pamiętam nad polskim morzem z Kołobrzegu. Ależ to była sensacja.

  12. Jeden z nielicznych zauważonych przeze mnie topless na włoskich plażach należał do Polki. A było tego tyle, co dwa jajka sadzone na patelni. 😉

        1. Nie wiem, jak to jest z medycznego punktu widzenia, ale i tak moje cycki światła dziennego raczej oglądać nie mają zamiaru. 🙂 😉

        2. A bo z tym opalaniem to chyba nie tyle kwestia czy co raczej o jakiem porze dnia. Bo jeśli w samo południe, to w ogóle się opalać nie powinno, bo promieniowanie za duże i cycki, jako raczej nie przywykłe do słońca, tym bardziej wrażliwe. Ale tak w godzinach porannych czy przedwieczornych, to chyba dobrze im będzie. W końcu najpierw były cycki a dopiero dużo, dużo później staniki. A w niektórych tropikach to nadal staników nie ma, bo po co?

          1. W takich tropikach to i skóra ma inny kolor i jest na takie promieniowanie odporna. My jesteśmy biały człowiek 😉

  13. Faktycznie była taka moda na przełomie lat 70’/80′ ub.w. W 1984 r., gdy jeszcze byłem młody i piękny, “dyndałem” czymś takim na plaży dla nudystów w Eforie Nord w Rumunii. Plaża była wydzielona, odgrodzona z tyłu płotem i podzielona na męską i damską. Zgodnie z famą można było tam najtaniej handlować walutą. W tamtych czasach w kurortach nie bardzo zwracano uwagę na nagusów, chociaż zdarzały się i kłótnie z tego powodu, przeważnie panie nakazywały pniom (!) zasłanianie się.

  14. Ja też byłam na kolonii w NRD 😀 Tam chałupy miałam w każdej damskiej toalecie i to nie tylko toples, ale w całej okazałości. Weszłam ja ci biedna czteroklasistka do łazienki ząbki grzecznie umyć, a tam wszystkie z dzichadami i cycami wywalonymi. I jeszcze z uśmiechem “bitte, bitte” i pokazywały, że one nie korzystają z umywalki.

    1. Też to pamiętam z kolonii w Niemczech. Tam chyba właśnie zupełnie inny stosunek do nagości mają. Chyba są bardziej wyzwoleni. 🙂

  15. Gdyby nie fakt, że ja się w ogóle nie opalam, to gdyby mi się chciało iść na plażę nudystów to bym sobie najpierw zafundowała parę sesji na solarium, Tam w końcu nie opala się w kostiumie. To tak w temacie, że na plaży nudystów widać po zadniej części ciała, kto jaki ma staż w nudyzmie.

    1. Masz rację, zapomniałam, że dzisiaj są takie możliwości. Kiedyś niestety nie było i pewnie białymi dupskami świecili. 😉 🙂

  16. Mam podobne wspomnienia z kolonii. Z tym, że moja była w Polsce i były na niej również małe hitlerkii i na nich uczyliśmy się anatomii , heheh zero krempacji 🙂

  17. Rzeczywiście u nas taka plażato sensacja (przeważnie zupełnie niezdrowa) I chyba na tym tracimy, bo wielu naturystów zamiast dać zarobić (jak w latach 80-tych) kaszubom z Chaup, wybierają cieplejsze i bardziej przyjazne im rejony. Na Lazurowzm wybrzeżu byłem w 91 roku autem. Na ogronym campingu Le Lavandou wszystkie panie opalały się toples. Klika kilometrów od campingu (w kierunku Saint Tropes) w uroczej zatoczce była całkiem naga plaża z barem i kawą. Nad Atlantykiem (gdzie mieszka moja siostra) też spotkałem naturystów na zupełnie normalnej plaży (i to były głównie pary lub panie) opalały się całkiem nago nieco tylko dalej od wyjścia. O Niemczech nie wsponmę, bo z czasów kiedy tam pracowałem (dość długo) pamiętam, że panie i dziewczyny toples opalały się nawet na łączkach w parkach w Kolonii. Dla normalnego faceta widok bezcenny.
    pozdrawiam

  18. Jejku, chyba nie miałabym odwagi tak pokazywać swojego ciała. Z drugiej strony fajnie jest mieć świadomość, że są ludzie, którzy swoje ciało w pełni akceptują i ani trochę się go nie wstydzą!

    1. Pewnie, bo w sumie chyba każdy swoje ciało powinien akceptować, ale jak ma się tysiące kompleksów, to raczej trudno. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *