Żółte bąbelki, seks i pluskwy

Dzisiejszy post rodzi się w bólach. Serce wali mi jak głupie, ciśnienie jest kosmiczne. Jak na mnie to niezwykłe, bo z reguły mam mniej więcej na poziomie umarlaka. Jak patrzę na te żółte bąbelki przy swoim blogu na stronie konkursu Blog Roku 2013, to normalnie ciary po plecach i palpitacje serducha. Kilka małych żółtych bąbelków, a tyle radości i nerwów. A cholery jedne nie chcą się bardziej rozmnożyć. Jakby tak nie mogły przez pączkowanie albo jakby tam komuś, kto to reguluje, ręka nie mogła drgnąć przy moim blogu i zamiast jednego bąbelka wstawił dwa? Ech. Straszne jest życie uczestnika konkursu. Ciężki chleb. Ja nie wiem, czy rodzina po zakończeniu głosowania będzie chciała jeszcze ze mną gadać. Czy gdzieniegdzie nie pojawią się moje zdjęcia z informacją „Tej klientki nie obsługujemy”. Ale co zrobić, jak człowiek czuje szansę? I to taką realną.

No, a miało być dzisiaj o seksie. A jak człowiek taki rozproszony i myśli o czym innym, to post w bólach powstaje. A myśli nieustająco krążą wobec kuleczek i nie tych, co powinny.

Słuchaliśmy ostatnio z Mężusiem audycji o seksie wśród zwierząt. Audycja była niezmiernie ciekawa, bo pani weterynarz opowiadała o agresywnych zachowaniach seksualnych. I co ciekawego gwałty wśród zwierząt zdarzają się tylko u delfinów. Co prawda agresywny seks jest u wielu zwierząt, ale jest jakby wpisany w ich cechy gatunkowe, w rytuał godowy. Natomiast delfiny dopuszczają się takich czynów niekoniecznie tylko z potrzeby rozmnażania. Dochodzi tam także do gwałtów zbiorowych, co oczywiście nie jest akceptowane przez inne delfiny. A przecież nam kojarzą się z niesamowicie mądrymi i przyjaznymi stworzeniami.

Jednak mnie najbardziej zaciekawiły pluskwy. Podobno są strasznymi brutalami i chamami. I swoim narządem walą na oślep w partnerkę tak, że potrafią jej pancerzyk podziurawić. Podobno też samce walczą swoimi narządami rozrodczymi, co musi ciekawie wyglądać, jak się tak po pancerzykach i łepetynach nawalają. Dobrze, że u ludzi to nie jest możliwe, bo mnie od razu wyobraźnia poniosła i jakoś próbowałam sobie wizualizować panów walczących na „miecze”. A fuj, wyobraźnio moja! I żadnych pluskiew! Bo to nie dość, że chamskie i brutalne, to paskudztwo straszne i jak się w domu pojawi, to normalnie tylko się wyprowadzić.

Spodobało mi się też, jak pani weterynarz opowiadała o zwyczajach godowych krokodyli. Podobno są wobec siebie niesamowicie czułe. I pan krokodyl zaleca się do wybranki, a jeżeli jej się nie spodoba, to nigdy wobec „damy” przemocy nie stosuje. O! Jaki dżentelmen. A wydawać by się mogło, że brutal nad brutale. Jak to pozory mogą czasami mylić.

I tak próbuję swój umysł odciągnąć od żółtych bąbelków i na jakieś ewentualnie inne kuleczki go przerzucić, ale za cholerę nie chce się przestawić. Niech już będzie po wszystkim, bo normalnie zacznę wszędzie widzieć żółte kulki… A to, jak wiadomo, może grozić żółtymi, ale jedynie papierami.

A jakby kto jeszcze chciał zwiększyć liczbę tych moich bąbelków, to zapraszam do wysyłania SMS-ów o treści A00218 (po A są dwa zera) na numer 7122.

Za wszelki wkład w „rozmnażanie” żółtych bąbelków serdecznie dziękuję.

0 myśli na “Żółte bąbelki, seks i pluskwy”

  1. No tak, z seksem u zwierząt jest tak jak u jeża, który schodząc ze szczotki ryżowej powiedział: “Pozory mylą”.
    A kuleczki? No cóż, podobno też potrafią być elementem przyjemnego seksu …

      1. Już kilka wieków temu sprawdzano jakie są najsilniejsze potrzeby w świecie zwierząt (a więc głównie nas!). Okazało się, że takie potrzeby jak: oddychanie, picie, jedzenie, nie zajęły pierwszego miejsca. Zwycięzcą był końcowy akt kopulacyjny. Jako dowód przedstawiano parę modliszek, gdzie samiec w trakcie kopulowania był zjadany przez samicę …

  2. Kto by pomyślał, że delfiny? I to jeszcze tak kilka na jednego?! :O
    Bałam się wziąć udział w konkursie, wolałam zostać szarą myszą. Ciekawe, jak tam one sobie radzą, ale pewnie dobrze, aż za bardzo, bo mnożą się jak króliki.

  3. Miałem możliwość oglądać seks delfinów na żywo w takim parku Sea World na Florydzie. Można było wejść do takiej jaskini gdzie rybki było widać pod wodą. Ten seks był szalony , bo jak inaczej nazwać połączone narządem zwierzęta z których jedno pływa do góry nogami a rzucają się tak złączone we wszystkie strony. Hardcore. I gdzie tu frajda? Strasznie karkołomne wydarzenie

        1. Nawet nie chcę już o tym myśleć. Cztery kulki to 251 głosów. Byłam pewna, że właśnie tyle kulek zobaczę rano, a tutaj kiszka. 🙁

  4. Ja tam nadal mam dwie kropki przy moim blogu i pewnie więcej już nie będzie – ale cóż, u mnie rodzina i przyjaciele (poza jedną przyjaciólką 😉 ) nie wiedzą o blogu. Zresztą dla mnie to bardziej zabawa niż szansa na poważnie ;).

    A co do delfinów, to właśnie już czytałem, że delfiny wcale nie są takie przyjazne i grzeczne. jak się nam wydawało…

    1. A ja przez chwilę uwierzyłam, że jest szansa. Teraz jednak to widzieć w ciemnych barwach. 🙁
      Delfiny na pewno są inteligentne, a z inteligentnymi stworzeniami, jak się okazuje, może być różnie. 🙂

  5. swoim narządem walą na oślep? 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 oj bo pęknę ze śmiechu! Walą na oślep?!!!!

    1. Ha, ha 🙂 Podobno 🙂 Może tak są rozochocone tym pędem do rozmnażania, że nie potrafią wycelować odpowiednio. 😉 🙂

  6. A FUJ WYOBRAŻNIO MOJA !!!!
    w rozmnożeniu złotych bąbelków wkład mam niejaki i teraz latam jak odrzutowiec i namawiam elektorat. KURA W MALINACH brzmi dumnie. Fajnie, że Kura do góry bo malina sruuuuu w kierunku ogona. Biedna ta moja rodzina zamęczona na amen. Ostatni braciszek filozoficznie wygłosił Hania “weż się” projekt czeka. Nie da się ukryć nie tylko czeka ale jeszcze kwiczy bo ja z zapartym tchem złote bąbelki liczę a liczyć powinnan zgoła co innego … Pozdrawiam – “malina od kury”

    1. Widzę, że robisz dokładnie to, co ja. 🙂 A rodzina już patrzeć nie może. Toż moi rodzice pół Polski obdzwonili. 🙂

        1. Zastanawiam się Dziewuszki, czy z prośbą nie oblecieć znajomych blogów. Czy to coś może dać? U mnie np. na notce promującej Wasze blogi nie było wszystkich, którzy zwykle na “Posiaduszkach” bywali.

          1. alEllu, nie ma co. Ja już odpuszczam. Trochę tylko szkoda. 400 unikalnych użytkowników i nie ma nawet 251 głosów. To chyba jest najbardziej przykre. Ale trudno. Trzeba robić swoje i tyle. 🙂

          2. Nie odpuszczaj. Jeszcze dwa dni. Po mojemu, 400 unikalnych użytkowników, to jak nic 800 głosów, bo 2 złote z groszami to każdy, nawet najbiedniejszy jest w stanie stracić.

          3. Miałem dwie nieciekawe rozmowy, które mnie zniechęciły do poszukiwania “telefonów”. Jeden wziął adres URL Kury i powiedział, że pierw poczyta … a sąsiadka powiedziała, że miała kłopoty i na nikogo nie będzie już głosować.
            Myślę, że coraz więcej ludzi się przekonuje, że z tymi sms-ami to jakaś lipa i nie przystoi do nobilitacji bloga.

          4. Bo to chory konkurs i tyle, ale co zrobić, jak się powiedziało A, to trzeba i B powiedzieć. 😉 🙂

          5. Tyż prawda. 🙂 A to miłe, że sława za granicę się rozciąga. 🙂 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

  7. zgadzam się z Tobą, że udział w konkursie pożera tyle emocji, że szok 🙂
    ja już dziś porzuciłam nadzieję,
    ale Ty jesteś tak blisko, więc walcz Kuro, walcz!! 🙂

      1. “Jeśli myślisz, że jesteś pokonany, to jesteś. Jeśli myślisz, że się nie ośmielisz, to się nie ośmielisz. Jeśli chciałbyś wygrać, lecz myślisz, że nie możesz, jest niemal pewne, że przegrasz. Życiowe bitwy nie zawsze wygrywają ludzie silniejsi i szybsi. Lecz prędzej czy później tym, który wygrywa, jest ten, który myśli, że może zwyciężyć”

        Zrób sobie przysługę i wywal te negatywne myśli z głowy.

        “walczą swoimi narządami rozrodczymi, co musi ciekawie wyglądać, jak się tak po pancerzykach i łepetynach nawalają”
        hehehe a to mnie rozbawiło… do łez 🙂 🙂 🙂

    1. Ponad 600 wejść na bloga dzisiaj do tej pory, a nawet 251 głosów nie ma. Toż Kurka nie ma w domu kilkaset komórek. Trzeba, by goście, co tu zaglądają głosowali, o!

  8. Hehe pobudziłaś moją wyobraźnie z tymi walczącymi facetami 😀

    Jak nie wejdziesz do 10 to się zdenerwuje ! 😀

    Jak podoba Ci się moje nowe logo ? 😀

  9. Witaj
    Udało mi się wysłac jeszcze jeden SMS z telefonu córki. Nawet nie musiałem się z nią specjalnie handryczyć.
    P.S. chyba dobrze w tym roku obstawiłem. Masz bardzo wysoką pozycję na 640 blogów jesteś na 14 miejscu!
    Jeśli Ci zależy proś kogo się da SMS jest na naprawdę szczytny cel i o to proś a nr bloga podawaj przy okazji.
    Do mnie wpadły stare znajome z blogów o PRL i alElla i poprosiły o wysłanie SMS na polecanego przez nich bloga. SMS wysłałem,
    Może też poproś znajomych blogerów o głosy.
    pozdrawiam

    1. Artemisie, już poprosiłam wszystkich, kogo tylko mogłam. Jak już kobiety z apteki prosiłam, to normalnie masakra. Nie mogę uwierzyć, że nie mam 4 kulek. Wczoraj przy mnie 10 osób wysłało SMS-y. A tu ciągle dupa. Teraz już jestem 15.

  10. Wybacza Aniu, absencje, ale jak to mówi mój kolega internet mi ukradli 😉 Dzióbię z pracy, bo inny operator, za to komp ma padaczkę 😉
    Co do robaczków, pszczółek itp. To do dziś pamiętam jak nas pani w drugiej klasie podstawówki, na wycieczce po warszawskim zoo odganiała od wybiegu zebr, które seksiły się az miło, a my z wypiekami na twarzy podziwialiśmy końska ekwilibrystykę 😉
    Głos poszedł 🙂 Ja się nie dziwę, że Ci kuleczki cieśninie podnoszą. Ja chyba bym rady nie dała 😉

    1. W zoo to najczęściej można wygibasy małp oglądać. 🙂 🙂
      A z tymi kuleczkami na szczęście jutro koniec, bo normalnie na zawał można paść. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *