Bem to Bem

W sobotę Jajo przyleciało z Norwegii. Samolot był kilkanaście minut opóźniony, ale i tak w porównaniu do ostatniego oczekiwania na Jajo to mały pikuś.

Jest godzina 23. Czekamy. Na lotnisku niewielu ludzi. Z nudów obserwuje się to, co się dzieje wokół. Niektórzy głośno rozmawiają. Moją uwagę przyciąga trzech panów w wieku około 30-40. Czekają na kogoś i rozmawiają. Są głośni, co chwilę się śmieją. Za bardzo nie słucham, dolatują do moich uszu fragmenty tej żywiołowej dysputy. I w pewnym momencie ich rozmowa wzbudza we mnie coraz większe zainteresowanie, bo panowie zastanawiają się, gdzie jest ulica Bema w Gdańsku. Oczywiście nie mam pojęcia, więc słucham, bo może znajduje się przy niej coś ważnego.

– Dziwna nazwa – stwierdza jeden.

– A kim był w ogóle Bem? – pyta drugi.

– Bem, Bem… – zastanawia się trzeci. A ja wytężam słuch, bo ciekawa jestem, czy dokonają odkrycia, kim była tak tajemnicza postać. Nie, żeby Bem był dla mnie jakąś niesamowicie ważną postacią, ale chyba każdy pamięta go ze szkoły. No, ale mogę się przecież mylić. Bem może brzmieć bardzo egzotycznie i nie budzić żadnych skojarzeń.

Panowie się drapią po głowach. Zastanawiają. Najwidoczniej nie daje im to spokoju. W końcu na twarzy jednego widać jakiś przebłysk myśli. Iluminacja. Spłynęła na niego wprost z jakichś otchłani niewiedzy.

– Wiem! – woła z tryumfem. A ja oczyma wyobraźni widzę, że Kolumb musiał mieć dokładnie taką samą minę, kiedy dopłynął do tajemniczego lądu. – Bem. Bem to przecież ta gruba – i tu pan wykonuje odpowiedni ruch ręką, by podkreślić kuliste kształty – piosenkarka.

– No, tak. Jest taka. Bem. – Chyba odetchnęli z ulgą, że zagadka rozwiązana.

My z Mężusiem w śmiech. Głupawka nas dopadła, bo panów w ogóle nie zbiło z tropu to, że to ulica Bema, a nie Bem. No, ale kto by się przejmował fleksją. Bem to Bem.

0 myśli na “Bem to Bem”

  1. Klik dobry:)
    Kłania się nie tylko poziom “Oświaty i Wychowania”, ale także “dżender”. Piosenkarka powinna nazywać się Bema, ta Bema, o! 😉

    Pozdrawiam serdecznie.

  2. Myśle ,że ci panowie są tak koło średniej i to nie tylko u nas. Ja zawsze się śmieje z czegoś troszke innego. Otóż ludzie kojarzą i tak Wojski według wielu miał na imię Natenczas, Miedzeszyński dla wielu warszawiaków miał na imię Wał, a wszystkich przebija Waszyngton z imieniem Rondo.

  3. No, nieźle! 😉
    Tylko jak to świadczy o nas. Nasza wiedza o naszej historii. Porażka! Ale czego oczekiwać po kraju, który kończy edukację historii dla większości na gimnazjum. Potem to już tylko dla zainteresowanych…

    1. Ale tak samo jest z fizyką, geografią, chemią itp. Jajo jest w humanistycznej klasie i ma historii i wos-u dużo, za to praktycznie nie ma przedmiotów przyrodniczych i dzieciaki, które na przykład chcą zdawać dodatkowo biologię na maturze czy geografię, biegają na korki. Do tego doprowadziła reforma.

      1. – Co pani dolega? Zapytał lekarz.
        – Boli mnie gardło. Pewnie to angina.
        Angina… angina… angina… szuka lekarz palcem w notatkach.
        – O! Cholera! Nie byłem na tym wykładzie.

        1. Ha, ha 🙂 To już czarny humor. 😉 Ale wiesz, że ja tak kiedyś się zastanawiałam, bo przecież na każdych studiach są matołki, co nie mogą czegoś się nauczyć i zaliczyć. Na każdych! Pewnie na medycynie też i jak idę do lekarza to mi się to zawsze przypomina. 🙂 🙂

          1. Wczoraj w telewizji była mowa o tym, jak lekarz – profesor znalazł się w szpitalu w roli pacjenta. Za głowę się łapał, co tam mu dawali łykać i na jakie badania kierowali.
            No, ale sprowadziłam wątek na manowce. 🙂

  4. Hehehehe. No cóż… Historia też nie była moja ulubioną lekcją, ale takie rzeczy po prostu się wie. Tak jak po prostu się wie, kto to Chopin, Matejko, Piłsudski… Może przyjechali z dzikiego buszu, gdzie nie dotarł kaganek oświaty 😉

  5. A to ci zagadka podchwytliwa z tą ulicą! ;D

    Ja muszę przyznać, że gdyby nie to, że mój tata pracował na takiej ulicy, w jednostce wojskowej to pewnie ze szkoły kim jest Bem bym nie pamiętała.

    1. A tutaj jeszcze słusznie w komentarzu przypomniano, że Bem kiedyś był na jednym z banknotów. 🙂 Ci panowie byli w takim wieku, że pamiętać to też powinni. 🙂

  6. Puk,puk,
    A ja tu zaglądam pierwszy raz i już kłamstewko widzę w tytule. Wcale nie taki “kura pazurem” ten napis, jest czytelnie i charakternie więc wszystko w porządku. Co potwierdzam kaligraficznym certyfikatem.
    Poza tym “Bem” był tak drobnym nominałem w czasach mego dzieciństwa , że nawet na orężadę w worku nie starczyło.
    Pozdrawiam

    1. Ha, ha 🙂 Już się wystraszyłam, że błąd jaki się wdał w tytuł. 🙂 🙂 I masz rację. Nawet zapomniałam o tym, że kiedyś było “nowe” dziesięć złotych z Bemem. 🙂 🙂

  7. Toż to mogły być moje roczniki, te “bystrzaki” 😉 Ale i przed reformą oświaty osłów nie brakowało 😉 Do dziś pamiętam z podstawówki Natenczasa, o którym pisał Krzysztof, jak i lekcję geografii, na której pan spytał kolegę jaka mucha roznosi malarię. No ja no.. no nigdy nie zgadniecie mucha SS

    1. Mucha SS brzmi nieźle. Ja pamiętam jak kiedyś chłopak recytował hymn i zamiast “Czarniecki” wypalił podobnie brzmiące nazwisko szkolnego konserwatora. Wszyscy pękali ze śmiechu. 🙂 🙂

  8. patrząc na to co dzieje się z oświatą naszą to obawiam się, że kiedy Nielat dobije do przedziału 30 – 40 to nawet z Panią Ewą nie będzie w stanie skojarzyć nazwiska Generała.

  9. WITAJ Anno – też jestem Anna, zdrobniale Hania i też kura domowa, klasyczna, z całym dobrodziejstwem inwentarza bokolwiek by to miało znaczyć ;o)
    Czytam do tyłu Twoje notki – Grycelka świetnie zrobiła reklamując Twój blog. Trafiłam to i się zagnieżdżę. Zabieram adres. Masz mój głos, jutro, zaraz po trzeciej wyślę sms.
    Pozdrawiam serdecznie

  10. Zanim zacząłem czytać, też mi się tak skojarzyło i myslałem, że nie będzie o ulicy, ale ……
    no i się nie zawiodłem, o Ewie Bem i np. o piosence “Wyszłam za mąż zaraz wracam”
    pozdrawiam

  11. Nawet jeśli ci panowie pamiętali PRL to nie muszą wiedzieć kto to Bem czy Traugutt… Chyba nikt istotny, zważywszy na nominały, na jakich występowali. Chociaż ten kolor 10-złotówki, taki dolarowy był, więc chyba Bem to jakiś hamerykański bohater 😉
    Ale ta nowa gramatyka to mi się podoba: ulica Ewy Bema.

    No i z przyczyn średnio dla mnie zrozumiałych Bem kojarzy mi się z bembami i bembardowaniem… ale znaczenie tych słów zna chyba jeszcze mniej ludzi 😉

  12. Oj, tam oj tam… już nie czepiajmy się panów;) Tak a propos tej sytuacji przypomniało mi się, jak ostatnio w tv śniadaniowej Karolina Korwin Piotrowska mówiła o kontrolach finansowych jakie każdy artysta powinien przeprowadzać swojemu managerowi. Jakiś finansista podpowiedział audyt, ale Piotrowska skwitowała, że to za ambitne, bo taki artysta/celebryta by powiedział: Audyt? A to jakiś projektant?:)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *