Jak oszczędzić parę groszy?

Od jakiegoś czasu bardzo popularne są „groupony”. Jajo już kiedyś z takiego wynalazku skorzystało i zaoszczędziło, ku swojej radości, dwieście złotych.

Przed wyjazdem do Warszawy Mężuś zaopatrzył nas w cztery „groupony”. Jeden na masaż, dwa na kolacje i jeden na deser. Każdy z nich obejmował usługę dla dwóch osób. Szczęśliwie też się nam udało wszędzie znaleźć wolne miejsca. Mężuś też polował na „groupon” do kawiarni „Same fusy”, ale niestety nie udało się, za późno się zreflektował i wszystkie wyprzedano. Jednak i tak tam poszliśmy, bo miejsce wydało się nam ładne i klimatyczne. Zawędrowaliśmy tam po ponad godzinnym spacerze w kilkunastostopniowym mrozie. Stopy miałam zamarznięte, gębę czerwoną, a gile prawie przymarznięte do szalika. Ale jak weszłam do środka, to normalnie pycho samo się uśmiechnęło, aż warstwa lodu z niego opadła z wielkim hukiem. Świetne miejsce. Drogie jak cholera, bo herbata (400 ml) kosztuje ok. 15 zł, ale za to jaka! Moja była z imbirem, goździkami, miodem i cytryną, a Mężuś sobie różaną zaserwował. I pyszne ciacho pożarliśmy. Na gorąco. No, ale tutaj było bez „grouponów”.

Za to masaż mieliśmy właśnie w „grouponie” i dzięki temu zapłaciliśmy za niego połowę ceny. Podobnie sobie zaserwowaliśmy „Ucztę włoską” w knajpce „Na prowincji” blisko Starego Miasta. I normalnie takich pyszności dawno nie jedliśmy. W dodatku miła obsługa, ładne wnętrze. Tylko trzeba dokładnie czytać, co jest w ofercie takiego „grouponu”, bo nie zawsze w cenę wliczać można napoje. A za nie często buli się niezłą kasę.

Mieliśmy też wykupione jedzonko w „Teatrze sushi” niedaleko Teatru Narodowego. Opłacało się nam na pewno, ale stwierdziliśmy, że najlepsze sushi, jakie do tej pory jedliśmy (a jemy w sumie często i w różnych miejscach), podają w Gdyni.

Jednym „grouponem” byliśmy totalnie rozczarowani. Mężuś kupił go za 19 zł, a mieliśmy możliwość zjedzenia dwóch deserów i wypicia dwóch świeżo wyciskanych soków za kwotę 62 zł. I tak sok normalnie kosztował 9 zł, czyli desery mogliśmy zjeść za 44 zł. Problem polegał na tym, że w tej kawiarni nie było wyboru. Kobitka zaproponowała nam naleśniki z jabłkami. Nie dość, że jabłek trzeba było w nich szukać, to naleśnik opływał tłuszczem, w dodatku stwierdziliśmy, że chyba pani jedną porcję podzieliła na dwie części. Wiecie, jak jest: „niedobre i porcje małe”. Kiszka straszna. A poszliśmy na głodniaka. Kawiarnia była do niczego. Jest jeszcze możliwość, że totalnie źle trafiliśmy, bo lokal ma niby dobre opinie. Ale jak patrzę na informacje w necie i na to, co widziałam na żywo, to normalnie dwa różne światy.

Po powrocie podsumowaliśmy zakup „grouponów”. W sumie opłacało się, ale trzeba przeczytać opinie o miejscu (choć i to nie daje pewności). Czasami nieźle można się naciąć. I dziwię się tylko firmom, które sprzedają „groupony” z ofertą totalnie wyssaną z palca. No, ale na cztery dwa były rewelacyjne, jeden przeciętny (choć cenowo dobry) i jeden porażka całkowita. To całkiem niezły bilans. Trochę zaoszczędziliśmy (choć nic z tych oszczędności nie wpłaciliśmy na konto). 😉

A Wy macie jakieś doświadczenia z „grouponami”?

*na zdjęciach: przed knajpką “Na prowincji”, potem w środku

0 myśli na “Jak oszczędzić parę groszy?”

  1. Z grouponami nie miałem osobistych doświadczeń, chociaż przy kilku wyjazdach służbowych zauważyłem, ze organizator czymś takim wymachiwał w różnych miejscach. Natomiast prywatne podróże nadal mnie pasjonują, gdy są zupełnie nieprzewidywalne, w kwestii miejsca spania i jedzenia.
    Zerknąłem do Wkipedii, i prawie szok, bo tam stoi, że firma powstała w listopadzie 2008 r., w Chicago, a więc nieco ponad miesiąc po upadku kapitalizmu (czyli Lehman Brothers). Przypadek, czy …?
    Pozdrawiam

    PS.
    Próbowałem po minie na zdjęciach wywnioskować, czy to było przed masażem, czy po?

  2. Ja “oszczędzam” tak na mniejszą skalę – promocje w tesco, w biedronce, a jak wyjechać to zatrzymać się u znajomych, a o knajpki wypytać się miejscowych. A i oczywiście promocje PKP typu “raz, dwa, trzy i ty”… No i przypomniałaś, że powoli trzeba będzie zacząć myśleć o wakacjach, marzyło nam się morze, albo wypożyczenie samochodu i zjeżdżenie wszystkich atrakcji turystycznych w okolicy w tym dalszej rodziny w dwa tygodnie – a cokolwiek w końcu wymyślimy – czym prędzej zarezerwujemy, tym taniej będzie…

    1. groupon, gruper, to portale internetowe zakupów grupowych. Dla firm dobry marketing, dla klientów świetne okazji. W praktyce wygląda to tak, że oferent oferuje swoje usługi bądź towary z dużym rabatem (zdarza się do 70% od ceny regularnej) dla kupujących. Czyli dostajesz to samo za grosze. My doświadczenia mamy dobre, ale spotkałam się z opiniam, że “ci z groupona” traktowani są jako gorsza kategoria. Czyli wszystko zależy od szczęścia. A kupić możesz wszystko od wakacji, przez jedzenie, odzież, zabawki, wizytę w gabinecie kosmetycznę, rajd samochodowy…

      1. Ślicznie dziękuję za wyjaśnienie, dyg, dyg… 🙂
        Troszkę jednak dalej nie wiem, bo skoro groupon to portal internetowy… a Ania pisze, że mąż zaopatrzył się w cztery groupony, to w co się zaaopatrzył? Chyba nie w portal internetowy?

      2. Też słyszeliśmy różne zdania na ten temat, ale w sumie trafiliśmy dobrze. Chyba potem można też o firmie wystawić opinie.

    2. Dobry. 🙂 To są takie jakby “talony” zniżkowe. Kupujesz na przykład za 25 zł na kolację w określonej knajpie, a możesz zjeść dowolne dania z karty za 75 zł. Zresztą sprzedają groupony na wszystko chyba, fryzjer, masaż, kosmetyczka, perfumy itd. Firmy się tak promują, ale i ratują czasami poza sezonem, kiedy o klienta trudno.

  3. Groupony, czyli zakupy grupowe są super. Trzeba tylko mieć czas na szperanie, tudzież trafienie na poszukiwaną okazję. Moja koleżanka w ramach tego systemu zakupiła…badanie: rezonans magnetyczny, o połowę taniej. Także wszystko się da. Moi rodzice za parę tygodni już kolejny raz jadą na tygodniowy wypoczynek z Grouponem w góry, cena o wiele niższa, a warunki świetne 🙂

      1. Ja jestem chyba nienormalny , bo nigdy nie myślę o tych tak zwanych przyjemnościach.Nie ciągnie mnie do masaży , knajpek, czy spa. Wolę uśiąść na brzegu jeziora z dala od ludzi, połowić rybki, popływać z wnukami na grzybki. Ot takie zajęcia starego pierdoły. Nigdy mnie nie pociągało Zakopane czy Sopot.
        Smutne, ale prawdziwe

        1. Też nie lubię tłoku, ale do knajpki pójść lubię. 🙂 Ale na grzyby, na spacer do lasu też jak najbardziej. Wszystko zależy od nastroju. 🙂

  4. Z gruponem znamy się słabo. Teraz mam kupon na kompleksowe mycie/czyszczenie samochodu za “psie” pieniądze – upominek od córki. Czekam na korzystną pogodę (czas na wykorzystanie kuponu mam do połowy marca).
    Natomiast moja córka korzysta z gruponu dość często i zazwyczaj jest zadowolona. W ubiegłym roku na przełomie września/października spędziła z przyjaciółmi 3 tygodniowy urlop na Sardynii. Dziesięć dni leniuchowali w “gruponowym” pensjonacie z pełnym wyżywieniem za ca. 400 zł. Fakt, że potem podgoniła z wydatkami, bo zwiedzali wyspę wynajętym samochodem i nocowali w hotelach bez wcześniejszej rezerwacji. Wróciła wypoczęta i zachwycona.

    1. U nas też się zaczęło od grouponu Jaja. Ono pierwsze wypróbowało ten “wynalazek”. Moje koleżanki w ten sposób chodzą na różne zabiegi do kosmetyczek. I z reguły są bardzo zadowolone. 🙂

      1. Grupon oferuje również coś specjalnie dla Ciebie. Bilety do teatru. Przynajmniej w Łodzi tak jest, ale pewnie w innych miastach również.
        Udanego “polowania” na okazje.

        1. A widzisz, nawet o tym nie wiedziałam. Nigdy nie widziałam, żeby mieli bilety do teatru, a dość często ich oferty oglądam. Może Trójmiasto w ten sposób nie sprzedaje. Dobrze jednak wiedzieć o takiej możliwości. 🙂

  5. Po pierwsze – bardzo fajne zdjęcia. Zwłaszcza to pierwsze zwróciło moją uwagę, celowo takie (kura)?

    A co do gruponów to ja też staram się z nich od czasu do czasu korzystać. Zazwyczaj kupuje do sushi baru i wówczas na prawdę się opłaca. Skorzystaliśmy też niedawno z mężem z grupona tzw. podróżniczego i wykupiliśmy sobie weekend w spa.
    Myślę że warto. Do tej pory specjalnie się nie zawiodłam. Może raz jak kupiłam segregator na buty! Nie dość że wcale nie był jakoś tani (myślę że to była jego regularna cena) to do tego jeszcze do niczego się nie nadaje. Szmata zwykła, ani usztywniona, ani trwała. Leży bezużytecznie i czeka na wyrzucenie.

    1. Ha, ha 🙂 Brawo za spostrzegawczość. Dopiero teraz zauważyłam po Twoim komentarzu, że tam stoi kura. 🙂 “Na żywo” nawet nie zauważyłam. 🙂 🙂
      Kiedy ocenialiśmy nasze groupony, to też stwierdziliśmy, że najbardziej opłacał się ten na sushi (i na masaż). Czasami więc warto. 🙂

      1. Byłam przekonana że to było celowe, właśnie takie zadanie na spostrzegawczość dla czytelników. 🙂
        Tak czy siak cieszę się że byłam pierwsza 🙂

  6. bilans świetny;)
    my korzystamy z grouponów..jednak w pamięci zasiadł mi ten niewypalony… zmiana opon na zimowe w poprzednim sezonie.. cena rewelka, ale chyba dlatego, że nam koła nie dokręcili… gdy wróciliśmy po przejechaniu jakiś 200 metrów plus zawracanie, czyli razem potencjalne 400 metrów możliwości wypadku czy tam łapania koła podczas jazdy (Krabon nie miał potrzebnych kluczy) to od opryskliwego szefa nawet “przepraszam” nie padło, a coś na zasadzie: “jaka cena taka usługa…”

  7. Ja tam sobie regularnie przeglądam groupony (to znaczy, pozwalam, żeby to na skrzynkę spamowało 😉 ) i kilka razy skorzystaliśmy, chociaż głównie bardziej przy zakupie gadżetów różnej maści. Ale nie powiem, jest to interesująca forma łapania okazji :).

  8. Ja swojego czasu bardzo dużo korzystałam z Grupona. Byliśmy z Piotrkiem w Pradze na 4 dni i było przecudownie i dużo zaoszczędziliśmy. Hotel był świetny, jedzenie pyszne, lokalizacja dobra.

    I jakieś 3 lata temu poszłam do kosmetyczki z Grupona i chodzę do niej do dziś. Jest dokładną i sumienną kosmetyczką i jest aktualnie moją dobrą znajomą 🙂

    1. Często jest to okazja do firmy, aby się wypromować, dlatego chyba ważne, żeby klientów groupona traktować jak pelnopłatnych, wtedy na pewno wrócą. 🙂

        1. Świństwo i strzelanie sobie w stopę, bo taka klientka na pewno do nich nie wróci. A wiadomo, że najlepszą reklamą jest “reklama szeptana” jak koleżanka koleżance poleci. Dziwię się więc takiemu bezmyślnemu działaniu.

  9. Też jeszcze nie korzystałam i zamierzam właśnie pobuszować i znaleźć coś w Krynicy i okolicach
    Tylko co mój Pan Mądraliński na to? On takich promocji nie uznaje, bo uważa je za “lewe”
    Zatem dam mu do przeczytania Twój wpis 🙂 Niech chłopak wie, że ludzie korzystają i jeszcze są zadowoleni

    1. Ha, ha 🙂 My byliśmy zadowoleni. Ale niech przeczyta też komentarze, bo zdarzyło się, że ktoś nie był zadowolony z usługi. My teraz przymierzamy się jeszcze do jakiegoś grouponu. 🙂

    1. Bo to trzeba dobrze posprawdzać i porównać ceny. Pewnie, że znajdą się naciągacze, jak wszędzie. Ale jak dobrze sprawdzisz ceny, to uda się parę groszy zaoszczędzić. 🙂

  10. Z tym bywa różnie. Raz kupiłam kolację dla dwojga i było super, a zapłaciliśmy ułamek normalnej ceny. Innym razem skusiłam się na trzymiesięczny karnet na siłownię za 200 zł. Sprzedali tych karnetów zdecydowanie za dużo, bo przychodziło multum ludzi i trzeba było czekać w kolejkach na bieżnię i inne urządzenia.

  11. Nigdy nie korzystałam, chociaż oferty wyglądają zachęcająco. Natomiast spotkałam się z sytuacją taką: hotel, w którym mieliśmy rezerwacje na weekend sprzedał mnóstwo grouponów i skutek był taki, że doba zaczynała się o 14-tej, a ok. 16-16.30 dalej siedzeliśmy w recepcji, bo panie sprzątaczki nie zdążyły posprzątać.

  12. Ja przeglądałam, ale nie korzystałam. O wakacjach może pomyślę, albo Pradze 🙂
    Kumpel często korzysta. W Prypeć i Meksyku nawet z grupponem był. Chwalił bardzo.

  13. Witaj
    Pierwsze zdjęcie to chyba na Starym Mieście tuż obok Barbakanu ? Z Twojej relacji wynika, że “Warszawa da się lubić” (to już trzeci chyba wpis o wypadzie do W-wy).
    Dla mnie to niewielka atrakcja, bo mieszkam równiutkie 5 km od Placu Zamkowego i czasem tylko wypadamy tam żoną na krótki spacer. Dla mnie atrakcją jest wizyta w innym mieście (nawet niezbyt duzym).
    Z grupona nie korzystałem. Na zakupach sam poluję na okazję, wyjazdy na wakacje też organizuję sam (last minute), a na takie wypady, jak Twój do W-wy, z regułu jeżdżę słuzbowo.
    pozdrawiam

    1. No, na pewno dla kogoś, kto mieszka w Warszawie, nie jest to taka atrakcja. Dla mnie jednak to zawsze ciekawa wycieczka, bo wiąże się z wypadami do teatrów. 🙂
      A zdjęcie dobrze oceniłeś, to faktycznie jedna z uliczek przy Starym Mieście. 🙂

  14. Korzystam z Grouponów i jestem zadowolona 🙂
    Moja siostra była rok temu właśnie na wycieczce z Grouponem i wróciła zadowolona 🙂
    Więc Ja jak najbardziej polecam i korzystam 😀

  15. Ja za groupona kupiłam telefon za 1 zł, w abonamencie niższym o 30% przez dwa lata i do tego jeszcze bony podarunkowe na 200 zł… 😉
    Czasami są tam naprawdę świetne okazje…

  16. Korzystam z groupona i citeam. To drugie jest jakoś powiązane z allegro.
    Jeśli reklamują jakiś towar bardzo tanio, to jednak warto sprawdzić na allegro, bo może się okazać, że tam od tego samego wystawcy można kupić za taką cenę jak z grupona czy citeam. Albo warto wejść na stronę producenta i też okazać się może, że na swojej stronie to on wystawia jeszcze taniej.
    Nie raz korzystam czy ja czy Małżonek. Czasem się kupiło i nie wykorzystało, czasem zdarzały się porażki… ale na ogół sobie cenię.
    Jak dłużej nie korzystam to mi czasem przyślą rabat 🙂 Ostatnio dostałam rabat, ale nie skorzystałam, bo żadna z ofert objętych rabatem jakoś mnie nie kusiła.

  17. Ja mam doświadczenie, ale głównie jako firma sprzedająca usługi. Szkoda, że tak zdzierają z firm. Oddaje się usługi/produkty prawie za darmo, a niestety przy tak wielu portalach obecnie to dużo jest osób, które po prostu wyszukują wciąż okazje i wcale nie mają zamiaru wracać do danego miejsca za normalną cenę choćby byli zadowoleni.

      1. Tak, ale to niestety zbyt mało by było opłacalne bo oprócz tych co poluja na okazje byli też nasi stali klienci, którzy po prostu kupili sobie kupony by mieć taniej. Sens ma to chyba tylko wtedy nowa firma się chce pokazać, choć i tu mam wątpliwości by zaczynac od takiej formy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *