Jak przenieść Jajo do innej wytłaczanki?

Każdy, kto ma lub miał w domu nastolatka/nastolatkę, wie, że to trudne zadanie wychowywanie takiego osobnika. No, ale każdy musi przez to przejść. Jak przez ospę.

Ostatnio poproszono mnie, abym napisała, jak Jajo zniosło przeprowadzkę w inne miejsce i chyba trochę w inne życie. Bo wyrwanie szesnastolatki z jej środowiska mogłoby się wydawać trudne. Przecież to wiek, kiedy wszystko się wie najlepiej, świat jest zły, należy go zmieniać. Nastolatek wierzy, że to właśnie jemu uda się to zmienianie świata, że on wszystkim pokaże. W dodatku okazuje się, że starzy to straszne wapniaki i nie na wszystkim się znają, a koledzy to fajni ziomale, z którymi przyjaźń będzie trwała poza grób. Ponadto człowiek czuje się na tyle dorosły, że chce popróbować różnych zakazanych rzeczy. Bo co mu będą zakazywać, nie?

Tak to mniej więcej wygląda, przynajmniej tak ten okres zapamiętałam, bo co myśli dokładnie Jajo, nie wiem. Co prawda Jajo okres burzy i naporu przeszło bardzo łagodnie i nie było większych kłopotów, ale kilka siwych włosów mi przybyło w tym czasie niewątpliwie. I mam nadzieję, że już się w tej materii Jajo więcej nie rozwinie (odpukuję w niemalowane).

Przeprowadzki bałam się bardzo. Ze względu na Jajo też. Ale okazało się, że Jajo wśród innych jaj czuje się wyśmienicie i nieważne, skąd te jaja pochodzą. Wystarczyło delikatnie przełożyć z jednej wytłaczanki w drugą. Zaaklimatyzowało się bardzo szybko. I jeszcze przed podjęciem decyzji, mówiłam Jaju co i jak, mówiłam o swoim strachu, bo przecież bałam się, że coś nie wyjdzie. Wiadomo, jak człowiek raz się sparzył, to potem dmucha na każdego faceta i lodem na wszelki wypadek okłada. Jednak Jajo było pełne entuzjazmu, bo Mężusia polubiło od pierwszego wejrzenia. Cwaniak wiedział doskonale jak Jajo podejść. I jak ja mówiłam do Jaja:

A jak się pokłócimy z S. albo coś? – To ono na to, wzruszając ramionami:

No coś ty, mamo. Z S. można się w ogóle pokłócić?

No, fakt, nie da rady. Mężuś to oaza spokoju.

Jajo już oczyma wyobraźni urządzało swój nowy pokój. Oczywiście towarzyszyło nam w wyborze chatki marzeń. I nawet jak nie mieliśmy pieniędzy, aby urządzić od razu cały dom, to pokój Jaja był dla nas priorytetem. Ma dokładnie tak, jak chciało. Znało budżet, wiedziało na co może sobie pozwolić. Chcieliśmy, by czuło się dobrze w nowym miejscu.

Jajo zaplanowało sobie szkołę w Gdańsku. I żadne prośby nie pomogły, aby uczyło się na miejscu. Jajo się zaparło i co dzień 45 km dojeżdża. Takie to moje Jajo uparte. Czasami zmęczone, na twarz pada, ale daje radę. Z koleżankami z poprzedniego miejsca utrzymuje kontakty. Jej przyjaciółka nas odwiedza. Niedługo przyjeżdża, bo ferie. Tylko że durnowato ktoś wymyślił, że dzieciaki mają ferie w różnych terminach. Małgosia przyjedzie, a Jajo będzie pomykać do szkoły. No, ale trochę mi potowarzyszy, bo to taka moja prawie druga córcia (powtórki do matury zrobimy). Przyjaźnią się z Jajem od 11 lat.

Jajo w nowym miejscu ma nowych znajomych. I tam, gdzie się uczy, i tu, gdzie mieszka. Zawieranie znajomości dla młodych ludzi to mały pikuś. To chyba nam dorosłym przychodzi trudniej i ja czuję się tutaj trochę wyrwana z korzeniami, ale też nie narzekam. Mam przecież swojego Mężusia i Jajo. A i świetną sąsiadkę, z którą od czasu do czasu pokawkujemy i siostrzenicę Mężusia, z którą też uda się czasami gdzieś wyskoczyć na ploteczki. W końcu też blogerka.

Ale wiem na pewno, że gdyby Jajo w momencie podejmowania decyzji powiedziało stanowcze „nie”, to nie przeprowadziłabym się. Przecież to również życie Jaja. Do tej pory dawałyśmy sobie radę we dwie, więc nie wyobrażałabym sobie przeprowadzić Jaja na siłę. Czekałabym pewnie, aż Jajo wyfrunie z domu. Nie wiem tylko, czy S. czekałby tak długo. Na szczęście nie musieliśmy sprawdzać. Zresztą moje Jajo jest bardzo dojrzałe i rozsądne. Zawsze powtarzało: „Mamo, ty nie możesz być sama, bo ja się kiedyś wyprowadzę i co wtedy?”  Takie mi się to moje Jajo udało.

0 myśli na “Jak przenieść Jajo do innej wytłaczanki?”

  1. Zaczynam się martwić… czy w mojej małej która obecnie jest oazą spokoju przypadkiem nie obudzi się za jakieś 12 lat zwierzę 🙂 ale prawda jest taka że człowiek młody zawsze szybciej się aklimatyzuje w nowym otoczeniu

    1. Moja jak była mała, to prawdziwy owsik z niej był, potem jednak takie stateczne dziecię się zrobiło, choć pomysły ma czasami z czapy, nie ukrywam. I musiałam przeżyć tunel w uchu i tatuaż na łapie. 🙂

    1. Jajo nad Jaje. 🙂 też tak uważam, że Jajo mi się udało. Pod tym względem na pewno, pod innymi bywa różnie, ale podobno syf w pokoju jest typowy dla nastolatków, więc czekam, bo za dwa lata Jaju dwudziestka stuknie, więc zobaczę, czy to przejdzie. 😉 🙂

  2. To mnie uspokoiłaś, bo zastanawiałam się jak moje przedszkolaki zniosą przeprowadzkę na sąsiednią wieś. A okazuje się, że nawet nastoletnie jajo można z pozytywnym skutkiem przenieść kilkaset km, pod warunkiem, że pozytywnie jest nastawione,
    Moje chłopaki dopytują się kiedy przeprowadzka i też mają wizję swojego pokoju. Oczywiście pełnego nowych zabawek 🙂
    Cieszę się, że wszystko wam się wówczas ułożyło i życzę spokoju w nowej chatce 🙂

    1. Zobaczysz, że dzieciaki chętnie się przeniosą. Zawsze jest ciekawość nowego miejsca i pokoju. A nowych kolegów i koleżanki można mieć wszędzie. 🙂

  3. Też przeprowadzałam się z rodziną do innego miasta jak byłam nastolatką (było to całkiem niedawno jakieś 5-6 lat temu) i chyba też bardziej przejmowali się tym rodzice, niż Ja i moje rodzeństwo. Okazało się , że bardzo szybko znaleźliśmy nowych znajomych i nie było tak źle. Więc to chyba bardziej rodzice przeżywają niż dzieci 🙂

    1. Też tak myślę. Rodzice martwią się chyba też o to, że jak dziecko się nie zaaklimatyzuje, to będzie miało do nich pretensje, a to może grozić jakimś buntem. 🙂 😉

  4. Świetne to twoje Jajo! No ale skoro ma taki wzór do naśladowania to czemu się tu dziwić. Uważam, że bardzo ważne jest słuchanie zdania dziecka i branie pod uwagi jego potrzeb. Takie postępowanie później procentuje. Sama staram się tak postępować, choć nie mam jeszcze nastolatków w domu.

    1. Myślisz, że to po mamusi? 😉
      Dzieci szybko urosną. Sama nie wiem, kiedy moje Jajo stało się takie prawie dorosłe. 🙂

  5. Wydaje mi się ,że większość problemów na jakie napotykać mogą dzieci wymyślają rodzice w trosce o to by się dziecku nic nie stało. A dziecko musi się nauczyć walczyć o swoje, pokonywać samo przeszkody. Jedyne co możemy bezpiecznie zrobić to zadbać by na początku porażki mniej bolały. Ale boleć muszą. Inaczej wypuścimy z domu kogoś zupełnie do życia nieprzystosowanego i dopiero będzie problem . I nie z winy dziecka.

    1. Masz rację. Rodzice często martwią się na zapas, ale to chyba typowe. 🙂 A dzieci muszą zdobywać doświadczenie. 🙂

      1. Młodzi lubią zmiany i przygody bardziej niż ich rodzice. Wiele kobiet np. przyzwyczaja sie do układu towarów w sklepie do którego chodzi po zakupy i każda zmiana je drażni, a młoda pójdzie znajdzie te swoje batony czy co tam i zero stresu.Matka przekona się do jednego chłopa i tak cały czas z nim , a córki nie tak bardzo. itp to ostatnie to oczywiście żart

        1. Ha, ha 🙂 A wiesz, że to prawda, że jak w sklepie poprzestawiają, to normalnie się wkurzam, bo nie lubię strasznie tak łazić i szukać po półkach. 🙂 🙂
          I masz rację, że młodzi lubią przygody. 🙂

          1. A w każdym innym niż zwykle sklepie będziesz się czuła źle i będziesz mieć wrażenie ,że nie zrobisz prawidłowych zakupów

  6. Fajny wpis:) Z czasem pewnie i Ty poznasz więcej ludzi, chociaż wiadomo, że u “młodych” jakoś to szybciej przychodzi. Ludzie mają się gdzie poznawać- szkoła, podwórko 😉 Poza tym, to na Kociewiu, tj. tam gdzie się koty kocą, posucha, na ulicy nikt nie zagada.

    1. Ha, ha 🙂 Ale ostatnio okazało się, że panie w PUP-ie mnie poznały, bo podobno czytają blog, więc może będzie łatwiej. 🙂 🙂

  7. Masz mądrą córcię, nie wyrosła z niej egoistka i to najważniejsze. A tak w ogóle to Ty chyba nigdy nie pisałas o tym – jak poznałaś swojego drugiego męża i w jakim odstępstwie czasowym po rozstaniu z pierwszym. Ten czas pewnie też miał wpływ na akceptację przez córkę

    1. To długa historia i chyba raczej pozostanie tylko nasza. Ale poznałam go, kiedy się rozwodziłam, tylko że nie myślałam nigdy, że coś z tego będzie więcej. Raczej kumpel, przyjaciel, ale potem jakoś poszło. I tak już 6 lat sobie jesteśmy. 🙂

  8. Myślę, że statystycznie przeprowadzka jest dopiero na 5-6 miejscu wśród zdarzeń, które mogą mieć wpływ na rozwój nastolatka. 1# to chyba miłość (może nawet z seksem), lub jej utrata 2# to śmierć bliskiej osoby, 3# to wyalienowanie ze środowiska, 4# zmiany osobowe w domu, i 5# stres.
    Przestrzegał bym też przed wzorowaniem się na środowisku, “krakanie jak inne wrony” to nie zawsze najlepsze rozwiązanie.
    To dobrze, że Jajo jest takie “przenośne”, bo tych wytłaczanek w dzisiejszych czasach czeka ją co niemiara.

    1. Wyalienowanie może kojarzyć się rodzicowi z przeprowadzką, bo nigdy nie wiadomo, jak dziecko się odnajdzie w nowym środowisku, dlatego się martwi.
      A fakt, że w dzisiejszych czasach może nie ma co za bardzo przywiązywać się do jednego miejsca. 🙂

        1. Właśnie tak to zrozumiałam. A to wiąże się w pewnym sensie z przeprowadzką, bo stare więzi zostają zerwane, a nie wiadomo, czy uda się nawiązać nowe. 🙂

          1. No tak, ale alienacja to wyobcowanie się ze środowiska w którym nadal jesteśmy. W sumie myślimy chyba o tym samym. 😉

          2. No, tak, masz rację. 🙂 Ale jak się przenosimy, to trafiamy w jakieś środowisko i tutaj możemy być wyalienowani. Nie wiem, czy to dobrze wyjaśniam. 🙂

  9. Jak czytam o Twoim Jaju, to trochę Ci zazdroszczę. Mój Starszy jest w III gimnazjum i trochę nam przysporzył problemów w ubiegłym roku, ale mam nadzieję, że to już koniec. A jeśli idzie o przeprowadzkę, to on namawia nas do tego. Wymyślił sobie liceum nie u nas, w wielkim mieście, ale w małej miejscowości (tylko 45km – jak u was). Zresztą bardzo dobre liceum. My tam nie daleko budujemy domek, ale na razie nie chcieliśmy się przeprowadzać. A on bardzo chce, a to nam starym trudniej, bo tu praca, bo wszędzie bliżej itd. Pan M. nie chce się zgodzić na dojazdy. I mamy trudny orzech do zgryzienia 😉

    1. Też się wkurzałam na te dojazdy, bo dzieciak sobie nigdy nie do końca zdaje sprawę jak to jest. Ale z drugiej strony, zmusisz do jakiejś szkoły i co? Będzie wagarować? Z nastolatkami nigdy nic nie wiadomo.
      Moje Jajo dojeżdża już drugi rok. Ani razu nie powiedziało, że żałuje. Wstaje o 5.20 i jakoś to idzie. Ma szkołę, którą sobie samo wybrało, choć to nie znaczy, że czasami nie narzeka, np. na nauczycieli. 🙂

  10. To jest ciężka decyzja z tą przeprowadzką.Wiem coś o tym. Moje dzieci też nie lubiły.Podziwiam Jajo za to, że dojeżdża co dzień tak daleko do szkoły.Pewnie musi zrywać się bardzo wcześnie i późno wraca.

    1. Wstaje o 5.20, wraca ok. 16.30. Ale już się tak nauczyło, że w autobusie śpi (rano zawsze) albo w powrotnej drodze się uczy, żeby w domu mieć więcej czasu.

  11. Ja się boję tego burzowego okresu -a w lutym będę miała 13 latka w domu.Na razie próbuje pyskować ale szybko ostudzam jego zapał.Tak jak kiedyś Ula napisała że ze mnie żandarm straszny jest-tu muszę przyznać jej rację.Reaguję na każdy podniesiony głos,głupią minę…ale to dużo nerwów i pracy mnie kosztuje.Bynajmniej na razie(żeby nie zapeszać)większych problemów nie mam.Ostatnio młody mnie fajnie podsumował.A to było tak:Miał napisać wypracowanie-i tu są schody-bo on nie wie jak,to trudne bla,bla,bla…Wkurzyłam się i na pokaz walnęłam w kilka minut stronę A4.I pytam się-dało się?No…bąknął pod nosem.Więc przepisując non stop przychodził z zapytaniem-i co tu pisze???Po którymś razie podsumował mamusię:Ja wiem że Ty coraz starsza jesteś i przez to właśnie masz coraz gorszy charakter pisma…No nie-aż mi gumka w majtkach siadła.

    1. Takie pisanie za dziecko to nie jest najlepszy sposób, bo z jednej strony Ty myślisz, że zrobiłaś to, by mu nosa utrzeć, a z drugiej synek za drzwiami śmieje się, że matkę sprowokował do napisania zadania. 😉 🙂 Dzieciaki są cwane. 🙂
      Z nastolatkami nie jest łatwo. 🙂

  12. Oczywiście że byłam świadoma że to nie było wychowawcze-i zrobiłam to po raz ostatni.Mówię-czytaj książki-to napisanie wypracowania zajmie chwilkę.Ja nie wiem ale za ten trudny okres to powinien być jakiś dodatek rehabilitacyjny czy cóś…Przecież można się przekręcić-a w najlepszym wypadku nerwica murowana…

  13. Jestem za!Ale wkurzają mnie rodzice którym ciężko jest zapanować nad swoimi pociechami-a najbardziej rozwala mnie hasło-ale on w domu jest grzeczny…Cholera dziecko trzeba kontrolować na każdym kroku i tłumaczyć aż gęba od gadania boli.U mnie komputer od początku jest na hasło,bajki zakodowane,mam wgląd co dziecko robi na fb.Moje dziecko jest uświadomione co mu zrobię gdy tylko się dowiem że coś zmalował w szkole,że kogoś uderzył bądź pyskował do nauczyciela.Gdy przyłapałam go we wrześniu na tym że zamiast się uczyć to był zajętym szusowaniem na necie w telefonie-skonfiskowałam telefon-oddałam mu dopiero w grudniu.

    1. I dobrze. Moje Jajo co prawda uczy się, chociaż pewnie chciałabym, żeby to robiło częściej. Jednak ono ma jasno określony cel życiowy i widzę, że stara się go konsekwentnie realizować. W końcu jak sobie pościele, tak się wyśpi. Ja mogę już jedynie wspierać i coś podpowiedzieć. Przecież już prawie dorosłe. 🙂

      1. Ja wiem że ktoś może sobie źle o mnie pomyśleć.Ale z zebrania wychodzę zadowolona.Oceny wiadomo-szału nie ma-jest średnim uczniem..Ale zawsze pani wychwala na forum że jest zdyscyplinowany,spokojny(nawet za bardzo).Od dwóch lat ani jednej uwagi-a jeśli takowe były wcześniej to głównie że biegał po korytarzu.

  14. Cieszę się Aniu, że Ci się ułożyło w życiu 🙂 Faktycznie masz dojrzałe, mądre dziecko – to dzięki dojrzałej i mądrej mamie – jak i odpowiedniego mężczyzną u boku. Ileż to razy byłam świadkiem relacji, gdzie wybranek mamy traktował dziecko jak rywala 🙁 lub tez wedle zasady “dzieci i ryby głosu nie mają”. Ciekawe, że z reguły obie postawy idą w parze.

    1. To fakt, że miałam szczęście, bo Mężuś od początku miał bardzo mądre podejście. Nigdy nie było tak, żebyśmy Jajo odsuwali na bok. Zresztą on ciągle to powtarzał, że Jajo nie może mieć wrażenia, że ktoś zabiera mamę. Teraz jest starsze i jest już zupełnie inaczej, choć i tak lubi z nami chodzić do kina czy teatru. 🙂

  15. Jajo to mądre dziecko. Wiele się słyszy, że dzieci są zaborcze i nie akceptują nowych partnerów rodziców, a przecież tacy ludzie też chcieliby sobie ułożyć życie na nowo. Fajnie, że Wam się udało i zgodnie spakowaliście wszyscy swój mandżur w inne miejsce.

    P.S. 45 km!?! SZOK!

  16. Można być dumnym z Jaja i z Ciebie 🙂
    Ja się przeprowadziłam 120 km… Masakra obyczajowa! Inne zwyczaje, inny stosunek do ludzi, wszystko inne. Drugi raz to jedynie z powrotem do Warszawy.

  17. Udało mi się wyhodować jaja w ilości sztuk trzech, każde z innym charakterkiem, nie będę ukrywał, że czasem pianę na mordzie miałem, ale póki co jakoś jeszcze ja się trzymam, a dwa jaja chętnie bardzo wracają w domowe pielesze i nie tylko żeby kasę dostać 🙂 Trzecie stacjonuje jeszcze w domowej wytłaczance 🙂

  18. Czytając Twój wpis oczy mi sie zaszkliły, bo już taka głupia jestem, że nie wiem czemu, a beczę… Koniecznie, ale to koniecznie pozdrów Jajo 🙂

    1. A wiesz, że Jajo chciało, by to głośno przeczytać, więc tak zrobiłam, a patrzę, Jajo ryczy, wzruszyło się. 🙂 I oczywiście dumne, że takie kochane. 🙂

  19. Rzeczywiście rozsądna córka 🙂 i mąż dobry (z tego co wnioskuję) 🙂 – gratuluję udanej rodzinki 😀
    A przeprowadzka a raczej zaklimatyzowanie się w nowym miejscu jest kwestią indywidualną. Jednemu wystarczy tydzień a drugi po miesiącu będzie się źle czuł i nie będzie mógł się odnaleźć. No cóż, różnie to bywa ;]

  20. Takiego Jaja to tylko pozazdrościć 🙂
    Cieszę się, że w życiu Ci się układa. Troszkę Ci zazdroszczę, ale mam nadzieję, że u mnie też w końcu będzie tak jak powinno…
    Cieplutko pozdrawiam! 😀

  21. PO pierwsze.
    jaka matka takie Jajo.
    Mądre, rozsądne i niesamolubne 🙂
    cudowne.
    Po drugie. Mój syn ma 8 lat. za ile lat zacznie spotykać się z kumplami?
    albo będzie chciał iść na imprezę?
    a ja mu będę musiała zabronić ze względu na jego zdrowie?
    a jak będzie uciekał? przecież nie może pić alkoholu przy tych lekach..
    ja już siwieje. Choć Starszy to taka spokojna Kluseczka jest ..
    może przesadzam ale w końcu my matki tak mamy.. 😀

  22. Fajne te Twoje Jajo. Ja się na razie uczę żyć z dojrzewającym Starszym, a Młodszy też już za chwilkę i czuję, że bardziej da mi popalić 🙂

    1. Bo z dziećmi niestety tak jet. Wiele radości i wzruszeń, ale też i ciężka praca polegająca na wychowaniu. 🙂
      Powodzenia więc życzę. 🙂

    1. Dzięki za miłe słowa. I na pewno wpadnę, ale od jutra zaczynam urlop, więc troszkę później odwiedzę Twój blog. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *