Bebechy mojej szafy

Jutro bal. I szkoda, że nie widzieliście mnie wczoraj. Oczywiście nie kupiłam ani nowej sukienki, ani butów. Skończyło się na świecidełkach. Nie da rady w ciągu zaledwie kilku dni kupić sukni. Po prostu się nie da. No, chyba że się ma rozmiar XS, a w przypływie szaleństwa S.

W tej desperacji kilka dni temu weszłam nawet do lumpexu i tutaj, o dziwo, udało mi się kupić dość fajną kieckę, ale niestety czarną. Za całe 6 polskich złotych. Taka oszczędna jestem! Dokupiłam sobie błyskotek i już żyłam myślą, że będzie ta. W końcu markowa, fajnie nawet wygląda. Trochę smutno, ale okej. Jednak mój spokój został zburzony. Rozmawiałam z solenizantką przez telefon. I ona tak opowiada o tych urodzinach, opowiada i nagle gdzieś tam pomiędzy słowa wrzuca info, że na imprezie będzie wiceminister jednego z resortów. Kurza twarz! No, to nie będzie impreza w stylu „u cioci na urodzinach”, ale tak raczej elegancko. A ta moja suknia jakoś może jednak nie bardzo na taki bal. Ożeż! Błysk myśli. Pęd do szafy. Bebechy jej na wierzch. Patroszenie na całego! Albo ja, albo ona! Nie będzie mi tu jakaś szafa opór stawiać! Wyciągam suknie te prawie pełnoletnie. W zawrotnej liczbie – dwie. Jest jedna taka co na wieczór bardziej się nada. Czarna, wykończona czarną koronką ze „starym złotem”. No, to dawaj. Spodnie zrzucam. Wciągam suknię. I kurza twarz. Dwa centymetry. Dwa!!! Sprało się jak nic! Na wysokości biustu akurat! No, to wdech. Pędem do Mężusia.

– Zapinaj. Tylko nie urwij!

– Ale…

– I nie mów, że się nie da! – Brzuch wciągam. Ręce biorę do góry, bo wtedy ciało się rozciąga. Normalnie człowiek guma. Mężuś dopiął! Eureka! Sukces! Troszkę boczkiem pod paszką się wylało, ale całkiem niewiele. Jest bolerko. Luźne. Przykryje. Wszystko okej, jak oddychać za bardzo nie będę. Na wszelki wypadek może nie zjem nic do jutra. Wdechy i wydechy tak tylko półgębkiem będę robić. Najwyżej w torbę wpakuję tę drugą suknię jako zapasową, gdyby nie daj, Boże, wypadek jaki się zdarzył albo bez powietrza by się nie dało. No, ale macham rękoma. Tańcuję po domu. Dam radę. Jak stoję, macham, ruszam się, jest okej. Gorzej jak siedzę, wtedy trudniej się oddycha. Kurza twarz, jak te nasze babki w gorsetach dawały radę?

Teraz buty. Znów nura w szafę. Jedne. Beznadzieja. Drugie weg. Trzecie. Czarne szpilki. Na nogach miałam je chyba ze dwa razy. Pamiętam, że były wygodne. Pędzę do Jaja. Pytam. Jajo zatwierdza. Mężuś potwierdza, choć mówi: „Ja, nie wiem. We wszystkim ci ładnie”. No, jak pięknie Mężuś wytrenowany, zawsze wie, co powiedzieć. Ufff! Muszę tylko poćwiczyć to oddychanie półgębkiem. Naoddycham się na zapas. Mam czas do jutra.

0 myśli na “Bebechy mojej szafy”

  1. Przez kilkanaście lat robiłem grafikę i zdjęcia m.in. dla “Telimeny”, i wydaje mi się, że najlepsze efekty są, gdy: a/ kobiecie coś się “wylewa” z kreacji, albo odwrotnie b/ za luźna kreacja z kobiety opada.
    W przedmiotowej kwestii podzielam zdanie Mężusia.

  2. Oj dramatyzujesz-przypuszczam że wyglądasz szałowo i zakasujesz wszystkie babki na imprezie!Ostatnio czytałam o diecie owsiankowej. Gotujesz owsiankę z 2 l.mleka(oczywiście z małą zawartością tłuszczu) i 7 łyżek płatków owsianych.Dzielisz na 5 porcji i to wcinasz przez cały dzień.Ponoć kilo jak w mordę można zrzucić na dobę.Więc……

    1. Mam akurat jedną dobę. 😉 Może to kilo mi w cyckach spadnie? 😉 A w tej sukni faktycznie nie jest źle, oprócz tego, że trochę trudno oddychać. 😉

      1. Przypuszczam że szansa takowa istnieje.Przecież jak się odchudzamy to spada tam gdzie nie powinno-czyli twarz i cycki,a wielka dupa i mosiężne uda zostaję całkowicie niewzruszone naszymi zabiegami…

        1. 🙂 tez to znam 🙂
          kiedyś jak moja ciocia zaczęła się odchudzać, miała wtedy koło czterdziestki, pytaliśmy wujka jak sobie radzi, odpowiedział : cycki na pewno ma mniejsze :)))) fakt, że się zaparła, schudła i wagę trzyma do dziś.

          1. Najtrudniejsze jest to późniejsze utrzymanie wagi. Mam problem z hormonami i u mnie to trudne. 🙁

    2. Dzień dobry. Może i sposób dobry, ale przed balem, albo jakimkolwiek wyjściem nie polecam 🙂 Owsiankę jadam. Jest to potrawa która powoduje wzmożoną perystaltykę jelit więc wzdęcia jak i potrzebę dyskretnego wydalenia gazów (przepraszam za tą dosłowność, szczególnie przy porannej kawie).
      Ma się wtedy pięknie zaokrąglony, lekko wystający brzuszek, w którym bez przerwy coś burczy, przewraca się. Danie naprawdę super, świetnie czyści jelita i żołądek, ma też taką lekko śluzową konsystencję, która pokrywa nasze bebeszki warstwą ochronną, ale efekty zjedzenia tej potrawy są odczuwalne wiele godzin po. Więc przed wyjściem na imprezę, do kina, teatru itp nigdy dobę wcześniej nie jem owsianek, chleba razowego, roślin strączkowych, kapusty itd… Szczególnie jeżeli sukienka nie ukryje wypukłości mojego brzucha 🙂

        1. lubię owsiankę i razowe chlebki, szczerze mówiąc, jak jem regularnie takie potrawy to jest mi zawsze lżej 🙂 no ale są tez skutki uboczne 🙂 coś za coś, w końcu te potrawy dokładnie temu mają służyć, żeby zmusić nasze jelita do wytężonej pracy i czyścić.

    1. Też się dziwię, że na taką imprezę idę. Muszę tylko sprawdzić, jak ten wiceminister wygląda, coby dowcipów o jego resorcie nie rzucać, bo wtedy to już nigdzie roboty nie znajdę. A, i tematy gaciowe muszę wyeliminować. 😉 🙂

      1. Niedawno byłam na weselu i miałam podobny problem , tym bardziej, że ostatnio “troszkę przytyłam” zjeździłam całe miasto stołeczne i kicha 🙂 W końcu w najbliższej mi i chyba najmniejszej galerii handlowej, którą traktowałam jako nieciekawą i nie wartą obejrzenia, a do której zajrzałam w przypływie desperacji, znalazłam sklep w którym panie znające się na rzeczy przyniosły mi do przymierzenia z 15 sukienek. Pasowały mi dwie i o mało co nie wyszłabym właśnie z obiema 🙂 Ale rozsądek wziął górę i zakupiłam jedna w całkiem rozsądnej cenie. Jeżeli masz czas skoczyć do większego miasta i odszukać ten sklep to mailu mogę nazwę podesłać 🙂

        1. Już nie zdążę na pewno. Dzisiaj mam sporo roboty i się nie wyrwę. A w moim mieście niestety sklepów nie za wiele. Daruję już sobie bieganie po mieście. Idę w tym co jest, trudno. Ważniejsze, żeby był dobry nastrój. 🙂

          1. to prawda, najważniejsze żebyś dobrze się bawiła 🙂 jesteś bardzo pogodną osobą więc na pewno tak będzie :)a wiadomo, że w najpiękniejszej sukni można bawić się beznadziejnie, a nieraz w dresach najlepiej na świecie. Oby atmosfera przyjęcia była udana i nie nadęta 🙂 dobrej zabawy i czekamy na sprawozdanie jak to Kurka w Łabędzia zmieniona na salonach brylowała 🙂 I oby czar trwał do rana, bo swojego księcia już masz, więc jakby jakiś królewicz pantofelek znalazł a potem Ciebie to serce miałby złamane 🙂

          2. Królewicz jest. I nie podlega wymianie. 🙂 🙂 Mam nadzieję, że dobrze będziemy się bawić.

          3. Jedyny znany mi elegancki sklep w tym mieście, który ma ładne kiecki na wystawie (w środku nie bywam, bo nie potrzebuję) jest za mostem na Chojnickiej, idąc z Rynku w stronę Kupca. Dana style, czy coś w tym “stylu”. Podejrzewam, że ceny też ma… ładne 🙁
            Na upartego jeszcze możesz skoczyć, żeby być pewną, że czegoś nie przegapiłaś.

          4. Wiem chyba, o którym sklepie mówisz. Byłam. Tam niestety mój portfel wymięka, a i tak nie było niczego, co by od razu wpadło w oko. 🙂 🙂

  3. oddech pełną piersią odpada….. Kurcze a może Ty masz ten sam problem z pralną co ja?? Kurczy Ci ciuchy bestia. A tak serio to zazdroszczę zabawy. Z oddechem czy bez, ale będzie fantastyczna a Ty będziesz pewnie gwiazdą wieczoru przy tany-tany umca-umca ;))

  4. Aniu, to poważna impreza Wam się szykuje.Ale Ty masz znajomości;)
    Sukienka za nicałe sześć złotych? Markowa? Fajnie trafiłaś. Ja, jak jeszcze było ciepło kupiłam sobie sukienkę znanej marki, letnia, za 2,43 zł, ale nie zdążyłam jej założyć, bo robilo się coraz zimniej:(

    1. Znajomości jeszcze nie mam, o to chodzi. Ja tutaj prawie w ogóle nikogo nie znam. Dlatego też tak cieszę się na to wyjście, bo w końcu może poznam jakichś ludzi. 😉 🙂

  5. Oj Kurko nasza, byleby ci ta suknie nie strzeliła w najmniej odpowiednim momencie, albo nie, żeby strzeliła-opowiesz nam tutaj fajnie o tym. Żartuję. Na pewno wyglądasz świetnie. Miłej zabawy.

    1. Materiał jest mocny. 🙂 Wezmę na wszelki wypadek tę drugą na zmianę i już. Po kilku godzinach zabawy może nikt nie zauważy zmiany. A najważniejsze przecież pierwsze wrażenie. 😉 🙂

  6. Fajnego masz Mężusia 🙂
    Będziesz wyglądać czadowo 🙂
    zobaczysz-ja Ci to mówię 🙂 liczy sie samopoczucie 🙂
    btw. Ty z rozmiarem M masz problem a co dopiero jakbyś miała XL-to jest dopiero koszmar-mówię Ci 🙂

  7. Oj baby,baby, naprawdę liczy się nadzionko, a nie opakowanie. Wy się ubieracie aby innym kobitom zaimponować a nie dla nas.Ja sie całkowicie zgadzam z Mężusiem, on wie co ma i nie jest małostkowy , a na dodatek ileż w tym czułości

    1. Ha, ha 🙂 Kobiety pewnie stroją się tak dla samych siebie, chcą czuć się ładne. 🙂 Masz rację, że to nie ma takiego znaczenia, ale to silniejsze od nas. 🙂

      1. I niech sobie będzie tylko więcej luzu. Bal na zamku to nie koniec świata a koleżanki i tak Ci będą zazdrościć Mężusia i w odwecie co byś nie założyła to zawsze znajdą, że tu wystaje , że rok temu ważyłaś pewnie ze 20 deko mniej, a że wysoka, a że za niska. Olej to.

        1. Czyli samo białko. Pięknie bym wtedy wyglądała. Ha, ha.:) Dostaję uczulenia, jak za dużo białka jem. No, to bym się urządziła. 🙂 🙂

  8. Czytając z radości oplułam monitor 😉
    Patrzę czasem na naszych tzw. celebrytów, którzy na najbardziej “galowe” przyjęcia potrafią się ubrać mało wyjściowo. Myślę sobie, że gdybyś się wbiła w taki welurowy dresik 😉 najlepiej w jakimś twarzowym kolorku to mogłabyś uchodzić za ekscentryczkę i znajomości mogłoby być znacznie więcej 😉
    A poważnie, to wydaje mi się, że w tańcu są znacznie ważniejsze buty niż suknia. Te muszą być super wygodne, bo obolałe stopy uniemożliwią Ci pląsy bardzo skutecznie.
    Życzę Wam szampańskiej zabawy 🙂 i oczywiście niecierpliwie czekam na relację.

  9. Pamiętasz przeminęło z wiatrem? Tam była taka scena, kiedy służąca sznuruje gorset Scarlett 🙂 Może coś takiego trzeba założyć pod suknię i problem z głowy :)_

  10. np herbatki moczopedne. nie wiem, tylko, czy w ciagu doby dadza spodziewany efekt. w dluzszej perspektywie np kapsulki hydrominum (albo jakos tak). a tak w ogole, to paradoksalnie, zeby zbic zatrzymana w organizmie wode, to trzeba duzo pic. najlepiej wody wlasnie.

  11. trzymam za Ciebie kciuki, będzie szałowa impreza, sukienka dawno nie noszona dlatego ciasna, nie martw się rozejdzie się (w tym pozytywnym znaczeniu, tak np. pod wpływem ciepła ciała), będzie dobrze pamiętaj stare zawsze jare 😉

  12. Klik dobry:)
    Jak dobrze, że Mężuś i Krzysztof czuwają nad właściwym porządkiem rzeczy, bo inaczej żadna kobitka z domu by nie wyszła, hi, hi…

    Co by nie nałożyć, to piękne wnętrze zawsze będzie na wierzchu.

    Tak więc wnętrzości na wierzch i wspaniałej zabawy!

    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Dobry klik. 🙂 Ha, ha 🙂 AlElluś, ale mnie rozwaliłaś tym komentarzem, ale mi się pokojarzyło… 😉 🙂 Ha, ha 🙂

  13. jak już się wbiłaś w tę kieckę, buty założyłaś, to dla pewności zostań w niej do jutra, ułoży się wszystko, unormuje i będzie grało, nie buczało, tak pięknie jak Mężuś mówi, to i wiceminister jaką pracę znajdzie z podziwu dla Kury wdzięku 😉

  14. Dopiero teraz mi prąd włączyli 🙁
    A ja mam w szafie takie gacie do spłaszczania brzucha i w ogóle 😀 I jakoś się mieszczę w stare sukienki.

    Myślę, że Mąż nie wytrenowany, ale szczery i zakochany. I ma rację.

    Na pewno będziesz wyglądać pięknie. Jajo cię fachowym okiem obleci z góry na dół i poprawi, jak coś będzie nie tak.

    Baw się dobrze, szalej, szalej i szalej 🙂
    I koniecznie daj znać jak było 🙂

  15. Strasznie tej bielizny obciskającej nie lubię. Może lepiej takie rajtki – rajstopy na udach i w pasie obciskające kupić? One się chyba anty celuitusowe nazywają. Wygląd wyglądem 🙂 ale wygoda to podstawa 🙂
    A czarne szpile, to klasyka 🙂 Mniam 🙂
    Nie zhiperwentyluj się tylko tym oddychaniem na zapas 😉 i baw ile wlezie i do szaleństwa 😉

    1. Ha, ha 🙂 A mój Księciunio nie umie pływać. 🙁 Kto mnie uratuje?
      Spoko, mam kartę pływacką, jakoś się wydostanę. Jak to mówią, złego licho (tak szybko) nie bierze. 😉 🙂

  16. Ubierz się wygodnie i bądz ponad……….. wszystkie suknie markowe i wiceministra. Emanuje od Ciebie dobro i szczęście , wystarczy za cały strój. “nie szata zdobi człowieka” powodzenia i udanej zabawy

  17. No pewnie, że się skurczyło w praniu – innej opcji nie ma 😀 Życzę udanego balu i czekam na relacje czy się nie udusiłaś 🙂

    Ps. I jak ta książka, którą czytasz?

  18. Myślisz, że w rozmiarze XS lub S jest więcej wyboru? Owszem jest, jak jesteś płaska i nie masz bioder lub nawet na odwrót na Bóg wie jak szerokie te biodra. Ja na siebie sukienkę gdy potrzebowałam, szukałam wszędzie, w swoim mieście, tu gdzie mieszkam, w Warszawie, a znalazłam w Pułtusku i to w taniej odzieży! Różową, świecącą na gumkę za 10 zł…. Drugą uszyła krawcowa.
    A co do koloru czarnego… Można zawsze mieć kolorowe dodatki. Ja szyłam właśnie sukienkę na chrzciny małej. Mała czarna, do tego perły, włosy upięte w kok i czerwone buty na obcasie… Wyglądało świetnie sądząc po reakcji męża, który bał się puścić mojej ręki 🙂
    Może sukienkę da się troszkę rozpruć pod pachami i wszyć na szybko jakiś inny czarny materiał, co rzucać się w oczy nie będzie, chyba że ręce w górze trzymać będziesz 😛 a zyskasz troszkę swobody. Moja mama zawsze na szybko tak robiła dzięki temu co roku nie kupowała nowych ubrań 🙂 Mały trik i masz na sobie swój ulubiony strój 🙂
    Z kolei to chyba ważna impra będzie skoro taki ważny gość będzie….

    1. Nie chcę już tej sukni rozpruwać, bo nie wiem, czy dam sobie radę z naprawą. Nie jest tak źle, więc myślę, że jakoś dam radę. Jutro ostatecznie zdecyduję. 🙂

  19. Ojj my kobiety zawsze mamy jakieś ‘przeboje’ związane z naszą garderoba ;D ale chyba bez tego byłoby trochę nudno. Choć czasami mały drobiazg (którego niektórzy nawet nie zauważają) może wytrącić nas z równowagi.
    A mąż.. no cóż.. idealna reakcja 😉
    Pozdrawiam.

    1. Racja. Jesteśmy chyba bardzo drobiazgowe, ale dzięki temu nie jest nudno, zawsze coś się dzieje. 😉 🙂
      Pozdrawiam również. 🙂

Pozostaw odpowiedź ~Krzysztof Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *