Szczęśliwa kura

Dzisiaj idziemy z Mężusiem na urodziny znajomej. Poprosiła mnie, żebym upiekła jej 3 torty. Miałam sama kupić wszystkie produkty, a ona mi potem zwróci pieniądze. Wyzwanie potężne, bo jak się człowiek stara, to wiadomo, że wychodzi kiepsko. No, ale mam nadzieję, że jakoś smakować będą. Wygląd można podziwiać na zdjęciu. Co prawda nie jestem cukiernikiem i największe problemy mam ze zdobieniem, ale nie wyszło chyba najgorzej. Jeden jest czekoladowo-wiśniowy, drugi śmietankowo-malinowy (z białą czekoladą), a trzeci orzechowo-kawowy z kremem straciatella. Czy wyszły smacznie, to się okaże. Mam nadzieję, że jutro w wiadomościach nic na ten temat nie będzie. A kiedy usłyszycie, że ktoś próbował dokonać zamachu na członka rządu i to za pomocą tortu, to wiedzcie, że mój ci on był.

Przedwczoraj pojechałam do sklepu po produkty. Mężuś dał mi autko, a sam dogorywał na kanapie, bo chory. Miał gorączkę. Chyba jakiś wredny wirus go właśnie toczy. Mam nadzieję jednak, że da radę ruszyć ze mną w tan.

I tak jak robiłam te zakupy, to zaczęłam się zastanawiać. Najbardziej nad jajkami. Zawsze kupuję od pewnej (sprawdzonej) pani na targowisku. I teraz dylemat: kupić jak zwykle czy kupić w sklepie? A wtedy od szczęśliwych czy nieszczęśliwych kur? Osobiście wolę od szczęśliwych, bo wiadomo, że takie jajo smaczniejsze. Ale tak jakoś dreszcz mi przeszedł po plecach. Szczęśliwa kura zniosła sobie jajo. Pewnie radość i duma rozpierała jej pierś, a tu jajo zabierają. I czy ta kura dalej jest szczęśliwa? Czy następne jajo też będzie od szczęśliwej kury? Takie durne refleksje mnie naszły. I tak od tych kur i jaj doszłam do eudajmonii, do całkiem filozoficznych rozmyślań. I tu móżdżek się uruchomił, bo przecież starożytni już nie byli zgodni co do tego, czym to szczęście jest. Kto miał rację? Sokrates? Epikur? Arystyp? Bądź mądry i pisz wiersze. Wszyscy tak bardzo chcemy tego szczęścia, że nawet kurom wmawiamy ten stan. I wierzymy, że szczęśliwa kura daje szczęśliwe jajka.

Życzymy szczęścia innym, a kiedy ono następuje, to boimy się, że za chwilę minie. Ja w takich momentach boję się głośno nazywać stan, w jakim się znalazłam. Boję się werbalizować swoje emocje, bo nie chcę zapeszać, ale przygotowuję się do wpisu, w którym chciałabym wyjaśnić swoją obecną euforię. Niedługo się odważę. Pozapinam tylko wszystko na ostatni guzik. Chciałam napisać o tym dzisiaj, ale może jeszcze nie, poczekam troszkę, bo może to wszystko mi się śni?

Aha, i jeszcze z żalem muszę powiadomić, że niestety doszłam do wniosku, iż dalsze stawianie oporu przed założeniem konta na Facebooku nie ma sensu. Muszę złamać swoją zasadę. Niestety z braku takiegoż konta ominęło mnie ważne zdarzenie. Ponadto to, co się ostatnio dzieje w moim życiu, wymaga także konta na portalu społecznościowym. No, i jedyne, co mogę napisać w związku z tym, to to, że tylko krowa nie zmienia swoich poglądów. Ja niestety musiałam je lekko zmodyfikować, choć nie tryskam z tego powodu entuzjazmem.

PS  Następny wpis we wtorek. W długi weekend odpoczywam. 😆

0 myśli na “Szczęśliwa kura”

  1. Gratuluje umiejętności kulinarnych, wielki szacun – torty mega apetyczne. A jeśli chodzi o Twoją euforię to nie mogę się doczekac kiedy się pochwalisz – bo będziesz najlepszym przykładem, że wytrwałość, systematyczna praca może zaowocować, myślę ze tym wpisem dasz nadzieje i motywację dla innych blogerów. I jeszcze przed Tobą konkurs na blog roku…….. tu też może być NIESPODZIANKA!

    1. Na blog roku to nie mam szans, chyba za mało znajomych i niewielka rodzina. 😉 Wiesz, jak to jest z głosowaniem. Ale na pewno wezmę udział. Lubię wyzwania. 🙂 I masz rację, że systematyczna praca i wytrwałość dają efekty. 🙂

  2. Po pierwsze mam pytanko-czemu wpis był tak późno ,kiedy ja już kawkę wypiłam ???Nie była smaczna-masz mnie na sumieniu!Torciki- mniam….ja bym pożarła ten czekoladowo wiśniowy-kocham takie połączenie!Ja też mam konto na fb-i założyłam je całkiem nie tak dawno-czułam się wyobcowana haha-a teraz wszystko wiem-kto,co,gdzie i kiedy hihi!!!Hmmm mówisz że coś się święci?A czy to ma coś wspólnego z Twoim dawnym wpisem że może coś,kiedyś???Czekam i mam nadzieję że to będzie TO!!!

    1. Dzisiaj pospaliśmy, bo czeka nas długa noc. Ale przyznam się, że dzisiaj wstałam, wypiłam kawkę i dopiero mnie oświeciło, że muszę wpis wrzucić. Pierwszy raz bym zapomniała. 🙂 🙂 Wybacz. 🙂

    1. Z czasem trudno ostatnio. Szczerze mówiąc, ledwo wyrabiam na zakrętach. Mam jeszcze jedno zadanie w plecy z jakimś już dziesięciodniowym opóźnieniem. No, ale teraz długi weekend, wpisów na blogu nie będzie, więc mam dwa dni na nadrobienie zaległości. 🙂 🙂 A jeszcze książka, którą dostałam od wydawnictwa, czeka na recenzję. 🙂 🙂 Ale dam radę! 🙂

  3. Tortów gratuluję. Tym bardziej, że to jeden z nielicznych wypieków, które mi nigdy nie wychodzą. Jeśli Twoje smakują tak, jak wyglądają, to szczególnie długo na stołach sobie nie poleżą.
    Co do szczęścia kur – nie wiem, czy zwierzęta odczuwają coś takiego jak szczęście, ale chów klatkowy to jest sadyzm, dlatego jaj z trójką na przedzie nigdy nie kupuję. Po prostu nie chcę dać zarobić ludziom, którzy w ten sposób traktują zwierzęta.
    A co do Twojego szczęścia – podopinaj wszystko, a potem dziel się z nami tym szczęściem.

    1. Odkąd odkryłam “naszą” panią od jaj na targowisku, to w ogóle nie kupuję w sklepach. Dopiero teraz rozróżniam smak jajek. Kobitka ma je w białych skorupkach i ciemnych. I one naprawdę różnią się odrobinę w smaku. A jajo ze sklepu, mam wrażenie, że nie ma smaku w ogóle.

  4. Ja też kupuję jajka u jednej pani na targu-właśnie w białych skorupkach!Pyszne są.Ogólnie to będę miała kiedys duże kłopoty z cholesterolem-wpieprzam te jaja jak szalona,coś około kilkadziesiąt w miesiącu.

  5. Mój Piotrek ma lada dzień urodziny a Ty takie piękne torty robisz i tak daleko mieszkasz 😉 Nie przeżyję tego.

    Wiesz, że ja też byłam anty-fb, ale mam założone konto. Ale takie bez znajomych 😉 Tylko sobie obserwuję na bieżąco, to co lubię 😉

    1. Może faktycznie bez takiego konta się już nie da? W zasadzie blog chyba jak ma się rozwijać, to jakieś konta na FB mieć powinien. Chyba.

  6. Ha! Mówiłam, że facebook i Ciebie nie ominie! Już czekam na ikonkę i klik w lubię to!

    Piękne wypieki! Masz talent!

    Wszystkiego najlepszego dla solenizantki 😀

  7. Miałabym problem z wyborem, na który tort mam większa ochotę. Wyglądają wspaniale! Chyba musiałabym spróbować wszystkich 😉 oj życie a to wszystko w biodra… żeby tak chociaż raz w biust poszło 😉
    Trzymam kciuki za to co chowasz w tajemnicy. Niech się utwierdzi i tak trzyma.
    I jak ja wypiję kawę rano przez dwa następne dni? Bez Twoich wpisów? Chyba zrezygnuję z kawy … 😉

  8. Ale trzymasz w niepewności, podbijasz napięcie 😉 Mam już w głowie 2 opcje, co może być przyczyną tej euforii (obydwie na “p”).

    Z tym FB myślę, że spokojnie córka Ci pomoże, ale jakby co – wal śmiało. Wczoraj w zacnym gronie z arte i kompanami powitaliśmy nowy dzień:) Do tej pory mnie policzki bolą :)))

    Ja cię noermalnie podziwiam za te torty. Mi zawsze wychodzą zakalce albo w ogóle nic nie wychodzi. Nie umiem piec ciast.

  9. Anno! Cukiernikiem nie jesteś, ale w zasadzie po kiego miałabyś być, kiedy bez bycia takie rzeczy Ci wychodzą! Chylę czoło i pełna podziwu jestem!
    Udanej zabawy, niech Ci powietrza nie brakuje, a potem spokojnego odpoczynku!

  10. Widzę, że masz talent nie tyko w pisaniu lecz również w cukiernictwie 😉 przepiękne te torty, chętnie bym się skusiła na kawałek, oczywiście od każdego po jednym 😉 udanej zabawy 😉

  11. Torty wyglądają super! 😀
    Ja jeszcze opieram się przed fb, jak dla mnie to rodzaj wielkiego brata po prostu. Na szczęście moja praca nie wymaga posiadania konta. Małżonek ma, ale bardzo mało używa i nie ma żadnych zdjęć. Nie chcę fb, nie chcę, nie chcę!

    1. Dokładnie to samo mówiłam. Teraz jednak nadszedł TEN czas. I wcale mi z tym nie jest dobrze. No, ale cóż… 🙂 🙂

  12. Jak patrzę na torty, to zazdraszczam bardzo tej cukierniczej smykałki. Prawdziwa artystka z Ciebie! I ciekawa jestem bardzo czym się obecnie zajmujesz, że musisz mieć koniecznie konto na fb. Brzmi tajemniczo.

  13. Jak te torty pieknie wygladaja 😀 na pewno tez tak beda smakowały 😀 Ale mi Pani chęci narobila na coś słodkiego 😀
    Życze udanego spotkania towarzyskiego 😉 oraz milego, dlugiego weekendu 🙂
    Pozdrawiam

  14. Smak torcików brzmi świetnie ;). Gratuluję takiego zobowiązania, mam nadzieję, że torty będą smakować wszystkim. A co do facebooka, to cóż… Ja tam na pewno nie wrócę!

  15. osobiście do pieczenia też preferuję szczęśliwe jajka, a najbardziej te które od gospodyni z sąsiedztwa przywozi mi koleżanka z pracy czasami… takie czasem jeszcze gówienkiem otaplane 😛

    ale kupując w sklepie o szczęściu nie dywaguję, a o wielkości rzeczonych jaj… gdyż obecny rozmiar jaj L to i tak nie to samo co szczęśliwe jaja od gospodyni… i tu jest zagwozdka, gdyż problem stanowi wówczas przelicznik do przepisu 🙂 🙂

    a szczęście… myślę, że każdy z nas musi odnaleźć jego własną definicję 😉 zgodną z potrzebami, przekonaniami i wartościami 🙂

    1. Racja, że te L w sklepie w niczym nie przypominają prawdziwych wiejskich jaj. 🙂
      A co do definicji szczęścia, to faktycznie każdy ma własną definicję. 🙂

  16. Podziwiam – piękne torty! Nigdy nie upiekłam tortu, mam problem nawet z prostymi ciastami, bo zawsze chcę zmodyfikować na zdrowszą wersję, przez co często mi upadają niestety… Jak zrobię wszystko jak jest w przepisie, to oczywiście jest ok, ale to niestety nie na mój organizm.

    Mam wyzwanie, bo obiecałam upiec ciasto partnerowi, jak wróci do Polski. Dla niego wersja “tak jak w przepisie nakazano”, żeby wstydu sobie nie narobić. 😀

    Udanego weekendu! 🙂

    1. jak chcesz, to mam przepis na zdrowe ciasto z cukinii z kremem z jogurtu naturalnego i suszonych owoców (wyłącznie). Wychodzi smacznie i zdrowo. 🙂

  17. Szczęśliwe kury, szczęśliwe prosiaki… Pamiętasz – pokazywali jak świnki ślizgają na zjeżdżalniach do wody?
    Mnie to śmieszy, aczkolwiek uważam, że humanitaryzm winien być stawiany na pierwszym miejscu.
    Co do f-b – byłam i uciekłam. Wstyd mi za to co głupole tam wypisują, poza tym czułam się totalnie inwigilowana. Szczerze mówiąc – f-b do niczego nie jest mi potrzebny.
    Wszystkiego dobrego Aniu.
    PS. Jestem chętna na to ciasto z cukinii, znam tylko z marchewki. Mam na myśli przepisy, oczywista :-).

    1. Podaję więc przepis (pochodzi z programu “Rewolucja na talerzu”:
      ciasto:
      300g cukinii
      4 jajka
      100 g mielonych migdałów
      2 łyżki miodu
      2 łyżeczki proszku do pieczenia
      2 łyżeczki cynamonu
      szczypta kardamonu
      skórka z 1 cytryny
      szczypta gałki muszkatołowej
      szczypta soli

      krem:
      100 g suszonych fig
      50 g suszonych daktyli
      50 g suszonych śliwek
      50 g płatków migdałowych
      1 łyżeczka miodu
      skórka z 1 cytryny
      3 utarte ziarna kardamonu
      200 ml wody
      200 g gęstego jogurtu light (bałkańskiego lub greckiego)

      Cukinie zetrzeć na drobnych oczkach, odrobinę posolić. Zostawić na ok. 20 min, żeby puściła sok. Po tym czasie bardzo dobrze odcisnąć z nadmiaru wody. Żółtka utrzeć z miodem. Dodać cynamon, gałkę muszkatołową, utarte w moździerzu ziarna kardamonu bez łupinek, startą skórkę z cytryny, mielone migdały i proszek do pieczenia. Wymieszać. Dodać bardzo dobrze odciśniętą cukinię, wymieszać. Na koniec dodać powoli ubite białka. Przelać do okrągłej formy do pieczenia (średnica 21 cm). Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez 35 min. Upieczone i wystudzone cisto przekroić w poprzek tak by powstały dwa krążki.
      Krem. Wszystkie składniki oprócz jogurtu wrzucić do garnka i dusić przez 25 min na wolnym ogniu aż owoce się rozgotują. Wystudzić. Wymieszać z jogurtem. Gotowym kremem przełożyć ciasto, zostawiając część kremu do posmarowania na wierzchu i bo bokach. Na wierzchu posypać skórka z połowy cytryny i pokrojoną w kostkę jedną figą, daktylem i płatkami migdałowymi. Wstawić do lodówki na min. 2 h. podawać schłodzone.

  18. Witaj 🙂 mam konto na fb i lubię je z jednego powodu. Mam znajomych w Gdańsku, w Poznaniu, w Tunezji i Sztokholmie. i Właśnie na fb mogę za darmo z nimi utrzymywać kontakt 🙂 Z tymi osobami z Polski widzę się raz na rok, raz na dwa, tych zza mórz nie widziałam już kilka lat. I fajnie patrzeć jak im się wiedzie, jak dzieciaczki rosną, czasem pomóc w potrzebie albo o radę zapytać . Oprócz tego mam znajomych z mojego miasta, troszkę dalszą rodzinę, nie spotkamy się częściej niż raz na kwartał, a nieraz wieczorkiem sie spotkamy i pogadamy na czacie. ogólnie mam 60 osób. Starannie je dobieram 🙂 Tylko takie z którymi mam kontakt realny i które chcę dopuścić do swojej prywatności. Prawie żadnych znajomych z pracy. nieraz dostaje od nich zaproszenia ale ignoruję je. Nawet jeśli potem słyszę że Zośkę przyjęłam a jej nie. No cóż z Zośką znamy się i lubimy, czasem idziemy na kawkę, piszemy na czacie. Znajomych takich których mijam w pracy i mówimy sobie cześć i co słychać i że pogoda niezła nie przyjmuję 🙂 Oni zazwyczaj z chora ciekawością chcą śledzić jak wygląda moja prywatność, jak wypoczywam, jak się bawię, co mam a potem w pracy plotkować a to już mnie nie bawi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *