Pan kotek był chory

Stwierdzam, że mój kot jest kocim geniuszem. Pisałam kiedyś o tym, że cwaniak pakuje się nam do sypialni wieczorem i zajmuje poduszki na komodzie. A jak go nie wpuszczamy, to drapie w drzwi lub stoi pod nimi i ryczy. Ale jak on wtedy ryczy!!! Drze się, czub jeden. Mężuś z nim walczył i wydawało się, że w końcu przekonał kocura, żeby spał sobie w salonie w samotności.

Jednak okazało się, że to cwana bestia i mocniejsze działo wyciągnęła. A mianowicie kaszel. Mój kot kaszle, ale jakoś tak dziwnie, zawsze wieczorem, kiedy trzeba iść spać.  Zanim my zdążymy się ułożyć w łóżku, ten już leżakuje na komodzie na miękkich poduszkach. Mężuś oczywiście próbuje go pogonić, ale ten nie dość, że się zapiera, to jeszcze kaszle. Nożeż w mordę, kaszlący kot! A żebyście widzieli, jakie wtedy ma smutne oczy, normalnie prawie agonia. I Mężuś odpuszcza. Kot śpi na komodzie w najlepsze i nawet na chwilę jej nie opuści, bo wie, że wystarczy tylko krok za próg uczynić, a drzwi przed nosem zostaną mu zatrzaśnięte. I w ogóle mu nie przeszkadzamy. Chrapie w najlepsze. Któregoś razu obudziłam się w nocy przez te dziwne odgłosy. W pierwszej chwili myślałam, że Mężuś styrany życiem pochrapuje, a to nie! Odgłosy z komody dochodzą. No, takie to małe, a chrapie jak stare. Wciągał równiutko do rana. No, cóż. Trzeba było kołdrę na łeb nasunąć, niech sobie chrapie, bo przecież kaszlący.

W zasadzie można by stwierdzić, że chory. Ale po ogródku oczywiście biega jak wariat, wyskakuje na mnie zza krzaczków. Bawi się w najlepsze. A jak wieczór nadchodzi, normalnie kot nie do poznania. Taki chory.

Poszłam z nim wczoraj w końcu do weterynarza. Niech sprawdzi, czy dziad udaje, czy faktycznie coś mu jest. Lekarz go obadał, opukał, osłuchał. Nawet w dupsko termometr wsadził. Żebyście widzieli reakcję Nutusia na tę wątpliwą przyjemność. Gdyby mógł, toby „ku.wami” rzucał jak nic. Pewnie już po głowie chodzi mu zemsta za tę rurkę w dupie. I już mogę się pożegnać z kwiatkiem na parapecie, zrzuci go, realizując swój chytry plan. To pewne. A Mężuś może już tylko powspominać swoje ozdobne trawy, które wsadził koło kompostownika. Nutuś z pewnością dokończy dzieła i przerobi to miejsce na swój własny wychodek. A i podejrzewam, że sypialni nie odpuści. Bo on po prostu nie lubi być sam. Co będzie sypiał w samotności, jak ma nas, nie? Swoich poddanych. A że lekarz przepisał tydzień zastrzyków, bo stwierdził, że faktycznie coś mu w środku chrypie, więc spokojnie przez kilka dni ma spanie w sypialni, bo przecież chorego za drzwi nie wyrzucimy.

 

0 myśli na “Pan kotek był chory”

  1. Biedne kocisko nie pomyślało jakie będą następstwa wymuszania kaszlu hehe!Ciekawe czy następnym razem gdy będzie symulował przypomni sobie o termometrze w tyłku.Zapewne zemsta będzie-czekam z niecierpliwością co wymyśli.

  2. Zwierzaki generalnie mają przerąbane, bo trzeba im do gardła zagłądać przez dupę. Pamiętam, że kiedyś na taki pomysł (przez dupę do gardłą) wpadł jakiś laryngolog od ludzi, ale miał pecha, bo prokurator też mu zajrzał do dupy.

  3. Koty to mądre zwirze a , że cwane to swoją drogą. Jak byłam małą dziewczynką mama sprawiła mi kicię, która to kulwa mnie strasznie nie lubiła( chyba musiałam jej się psocić) załatwiała się tylko i wyłącznie pod moim łóżkiem 🙂 Ale i tak lubię śierściuchy. Chciałabym kocurka, ale mężulka bym zadusiła.

  4. Sprytny i mądry kot 🙂 I bardzo ładny 🙂 Dobrze, że do weterynarza poszliście, pewnie przestanie kaszleć i pochrapywać, ale podejrzewam że z komody go już nie wykurzycie 😉 Kot to kot i to jest jego ulubione miejsce, nie zrezygnuje 🙂

  5. Rozbawiłaś mnie tym kaszlącym i chrapiącym kotem 😀 Nie mamy teraz kota w domu (wersja ogrodowa jest tylko), ale za to nasz golden uwielbia spać na grzbiecie. A śpi na swoim materacyku w naszej sypialni. Jeeeej, jak to bydlątko czasem “piłuje”. Kiedyś Menża podejrzewałam, no bo gdzie pies – tak głośno?? A tu proszę, pies tez potrafi chrapać jak stary drwal 😉

      1. Najgorsze jest to, że trudno go obudzić. Człowieka szturchniesz łokciem, przekręci się na bok, a ten nic – se leży, se chrapie, co mu ktoś przeszkadzać będzie 😉 Czasem do chrapania dołącza popiskiwanie i poszczekiwanie jak mu się coś śni i wtedy to już hałas jest całkiem konkretny 🙂

  6. Ha. Koty to najcwańsze bestie są z możliwych. A jakie to dumne i fochowate.
    Mój się dzierał strasznie jak pies na dwór szedł. Siadał w oknie i odstawiał chińska operę – kto widział ten wie czym to pachnie 😉 – ąz któregoś raz u ten nocny marek po nocnych wojażach na mrozie stracił fonie zupełnie. Odzyskał wprawdzie niedługo, ale natężenia chińskiej sopranistki już zabrakło. Na szczęście 😉
    Najbardziej mnie śmieszą u kota te jak naćpane oczka jak się ukaładać chce na moim brzuchu i metodycznie udeptuje legowisko :)))

  7. a wyobrażasz sobie życie bez Natusia? mimo jego kaprysów i wycia? 🙂 Ja bez swoich dwóch kocmołuchów…przyznam, że nie. I o ile “Agatka” jest aniołem, “Tosia” jest czarnym wielkim demonem ;). I nie raz by dostała poduszką gdyby nie uciekła. np. gdy drapie drzwi wieczorem by wyjść (a mieszkam w bloku). Ale przez pierwsza nianię prawie ją straciłam (chciałam oddac, wmówiła mi ze jest niebezpieczna dla Maćka, a tak naprawdę to stare babsko po prostu nie lubiło zwierząt – wybaczcie obrazę wiekową). Obie są przyjaciółkami mojego synka i dużo wnoszą w mój dom. ale się rozpisałam…

    1. Nie, no życia sobie bez mojego kochanego sierściucha nie wyobrażam. kto by mnie tak ugniatał? Mruczał? I na każdym kroku się przytulał? 🙂 🙂

      1. Kiedyś miałam psy i nie czułam ich zapachu, bo byłam przyzwyczajona, a teraz niestety czuję (u kogoś) i stwierdzam, że koty są dużo fajniejsze. Takie przytulaski. 🙂

    1. Mój też łaził do sąsiadki, by jej kotce wyżreć z miski. 🙂 A sam wygląda jak niezła cielęcinka, to jeszcze komuś wyżerał. 😉 🙂

  8. Jako posiadaczka dwóch kocurów zdaję sobie sprawę jakie są uparte i cwane – twój kot bynajmniej zajmuje tylko komodę , a moje dwa kładą się mi na poduszce – jeden przez drugiego 🙂

  9. Oj Aniu, Aniu, daaawno się tak nie uhahałam.
    Teraz wyobraź sobie – trzy koty. I zapomnij o zamkniętych drzwiach nawet w wc. Moje 9 kilo miłości, jeśli się zamkniesz, podgląda przez kratkę i warczy. A na ptaki szczeka. Wiem o czym piszesz…
    Pozdrawiam. Nutusia też.

    1. 9 kg to sporo tej miłości. 🙂 Moja miłość “tylko” 6 waży i weterynarz zawsze się śmieje, że “cielęcinka” przyszła. 🙂

    1. Pisałeś, że jesteś alergikiem. Ale wiesz, koty wcale nie są fałszywe, to mit. To cwane stworzonka, owszem, ale niesamowicie kochane. I jak bardzo związują się z człowiekiem. Mój za mną wszędzie drepcze. Teraz też leży mi przy nodze, a założę się, że jak wyjdę z tego pokoju, to poczłapie za mną. 🙂

  10. Nie lubię kotów dorosłych. Bawię się tylko z małymi, ale potem uczulenie mnie dopada, więc pojawia się kaszka! 🙂

    Ale Twój kot magiczny! Na swój koci sposób. Bystry na pewno i zwraca na siebie uwagę 🙂

    1. On raz w życiu tylko ptaka upolował. Myszy jeszcze nigdy mu się nie udało. To byłoby święto w domu, bo ona ma niewielki teren do wychodzenia i nie bardzo chce mu się biegać (jakieś z 30 metrów kwadratowych). Leniuszek taki. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *