Jedz, chudnij… czy w końcu co?

Ostatnio przeczytałam artykuł Elżbiety Turlej „Wykluczeni XXL” („Polityka”). Tekst zaintrygował mnie w kontekście ostatnich wydarzeń, o których było dość głośno. W Środzie Śląskiej kurator złożył wniosek o odebranie dziadkom prawa opieki nad pięcioletnim chłopcem, który ma 7-kilogramową nadwagę. Autorka napisała, że „waga człowieka przestała być sprawą osobistą”. „Obecnie gruby stał się murzynem naszych czasów”. I tak pomyślałam, że coś w tym musi być. Jest tak silna presja społeczna, by człowiek się odchudzał, że czasami trudno się temu oprzeć. A z drugiej strony grubasy to świetna grupa, na której można zarobić. Są programy dla odchudzających, seriale, wczasy, serwisy randkowe, sklepy, suplementy diety itp. Pełny serwis. Zgrabna sylwetka świadczy o kontroli własnego życia. Bo jak człowiek gruby, to przecież siedzi pewnie w dresiku przed telewizorem, wpieprza chipsy, zagryza je paluszkami, a wszystko popija colą. Rzadko kiedy w takim przypadku bierze się pod uwagę ewentualną chorobę takiego grubasa. I zawsze jest obrzydliwy, spocony, taki fuj.

A z drugiej strony, dokładnie naprzeciwko super diet i wspomagaczy odchudzania, jest całe multum programów o jedzeniu. Na każdym kanale gotują. Profesjonaliści i amatorzy. Dzieci i dorośli. Kobiety i mężczyźni. Wszyscy. A ty bądź ponad to i odchudzaj się, wpieprzaj przed telewizorem marchewkę, kiedy tam właśnie zajadają jakieś piękne steki. No, no, przecież jesteś ponad to. Co tam torcik czekoladowy, czy beziki z truskawkami, ty masz listek sałaty, na lodówce zdjęcie super laski jako motywator i chrupiesz niczym królik na sterydach, aż ci się uszy trzęsą z radości. W międzyczasie robisz oczywiście 50 brzuszków, przysiady i jedziesz na rowerze.

Ostatnio Jajo patrzyło na „MasterChefa” i zaśmiewało się do rozpuku. No, to też patrzę, bo może jakaś komedia czy co. A tam nic, całkiem spokojnie, jedni gotują, drudzy próbują i oceniają. Pytam Jajo, o co biega.

– Właśnie sobie wyobraziłam, jaką oni muszą mieć sraczkę po tym programie, jak tak popróbują tego wszystkiego.

Parsknęłam śmiechem. To jakieś pocieszenie dla kogoś kto z sałatą przed TV właśnie siedzi.

I tak jeszcze myślę o tym chłopcu. Wiadomo, że niezdrowo, kiedy dziecko ma nadwagę. Ale sytuacja tego chłopca była dość specyficzna, wiele przeszedł, a dziadkowie gotowali ziemniaczki, smażyli kotleciki. Pewnie chcieli dobrze. Moja babcia też najchętniej by mnie ciągle karmiła. I jej marzeniem było to, bym ciągle ruszała buzią, i policzki miała pulchniutkie, bo przecież dziecko tak wtedy słodko wygląda. Dobrze jednak, że do babci miałam jakieś 500 km i widziałam ją mniej więcej co 2-3 lata, bo inaczej tata chyba futryny musiałby poszerzać. Ale tak chyba mają wszystkie babcie, nie?

0 myśli na “Jedz, chudnij… czy w końcu co?”

  1. Pomiędzy tą jedną prawdą, że grubas żre jak świnia: dużo i tłusto, a tą drugą, że dietetycy konsumują tylko chude mięsko, rybkę, a w najgorszym wypadku sam serek biały, jest wiele prawd pośrednich. Jedna jest jednak najbardziej powszechna, nadal chleb i ziemniaki, bez mięska, rybki, a nawet serka, to jedyne na co mogą sobie finansowo pozwolić ogromne rzesze tej wspaniałej “Zielonej wyspy szczęścia”.

  2. A ja mam tak, że jak się nagotuję, napieczę a przy okazji napróbuję i nawdycham, to w ogóle nie mam ochoty jeść 🙂 Siedzę tylko i przyglądam się jak inni zajadają, więc może coś jest na rzeczy z tymi programami kulinarnymi, że dobre na odchudzanie, ale tylko dla kucharza 🙂
    Ostatnio oglądałam program o nałogowych karmicielach, którzy stale karmią swoje partnerki bo uwielbiają okrągłe kształty 🙂 Na szczęście tak nie mam. Ale jest bardzo dużo różnych wariacji na temat jedzenia 🙂

    1. Widziałam zapowiedź tego programu Martyny Wojciechowskiej. Bardzo ją lubię, ale niestety w końcu nie obejrzałam, bo pojechaliśmy na przejażdżkę rowerową. 🙂 Ale kiedyś widziałam jakiś film dokumentalny o takich karmicielach, byłam w lekkim szoku, że w ogóle coś takiego możliwe.

  3. u nas na osiedlu jest chłopak w drugiej klasie podstawowej i jest baaardzo otyły, gdy usłyszał w wiadomościach o tej sprawie to jak zaczął płakać, rzucił się do rodziców aby go nie oddawali, nie dało się go uspokoić….
    a na koniec dodam, że zgadzam się z całym Twoim tekstem- ten świat oszałał z jednej strony masz być fit a z drugiej jak tu nie jeść, kiedy wszytsko podane jest na tacy 😉 🙂

          1. Mnie też.. Obejrzałam go w zeszłym tygodniu, niestety “po łebkach”. Wyobraź sobie, że przeprowadzono doświadczenia na szczurach gdzie podawano im kokainę albo cukier. Wolały cukier, nawet te, które już były uzależnione od kokainy. A dziś cukier dodaje się wszędzie, nawet niekoniecznie do słodyczy. 🙁

          2. ja stwierdzam, że jestem uzależniona. Normalnie po obiadku muszę postawić jakąś słodkością kropkę nad “i”. 😉 🙂

  4. Ludzie mają obsesję na punkcie jedzenia, odchudzania itp. Inna rzecz, to kandydaci na kuratorów, zanim podejmą pracę powinni obowiązkowo przechodzić badania psychiatryczne, bo nie pierwszy to dziwny przypadek w Polsce z udziałem kuratorki. Ciekawe ile ta kuratorka waży?

  5. Tak,robią nam wodę z mózgu.Mój rowerek narazie stoi i służy za wieszak.Po szpitalu troszkę mi się przytyło,jakieś 2 kg i czerwona lamka mi się zapalila,ale mimo to,rower jakoś nie przyciąga:(
    Co do tego chlopca.Ja myślę,że źle sie stało.Moze najpierw trzeba było dziadkom wytłumaczyć,że robią dziecku krzywdę,że tak nie wolno,pokazać,jak powinni postępować,a nie odrazu zabierać dziecko!!!Mój mąż w pracy ma kolegę,który jest bardzo gruby,nogi ma aż sine i chodzić nie umie,ale on jest właśnie chory.Nie wiem,jak ta choroba się nazywa.On nie może schudnąć,bo to dla niego niebezpieczne jest podobno.
    Ludzie nie zastanowią sie,tylko odrazu do działania przechodzą.Nie ważne,czy komuś tym bardziej szkodzą,niż kotleciki od babci.Oni się “muszą”wykazać.

  6. Teraz strasznie trzeba pilnować diety dziecka. Może być za grube, za chude, za mało uśmiechnięte…przyjdzie jedna pani, załatwi wszystko jednym podpisem i tylko płakać. Takih przypadków jest znacznie więcej jak ten “za gruby” chłopiec i będzie jeszcze wiele…. W naszym państwie lepiej ma bezrobotny alkoholik(menel) – dadzą mu zasiłek, wyślą na darmowy odwyk, dadzą możliwości, z których i tak nie skorzysta. A Ty zwykły porządny człowieku drżyj o swoje szczęście.
    I tak na temat smażonych kotlecików i ziemniaczków.. Ja całe życie byłam na samym tłustym jedzeniu, opychałam się słodyczami itp i nie mam problemów z nadwagą, raczej z niedowagą 😛 Co prawda moja dieta się znacznie zmieniła odkąd pojawiło się serduszko pod moim sercem…. Ważne jest by zadbać o brzuszek małego dziecka szczególnie do trzeciego roku życia by właśnie w przyszłości nie było problemu z chudnięciem i tyciem. To jest większy temat.
    Aczkolwiek gruby ma troszkę gorzej. Zauważ, że na każdym portalu, stronie itd są reklamy pt. Schudnij. Jest moda na kościotrupy. Nikt nie pisze o tym by zachować zdrową równowagę, są za to pokazywane zdjęcia bardzo chudziutkich lasek. Presja jest ogromna…

      1. Właśnie! Nikt o tym nie mówi! Miałam koleżankę, która była otyła. Dzieciaki się z niej śmiały i wyszydzały, bo z roku na rok była coraz “większa”. Z racji, że byliśmy blisko spytałam się jej co się dzieje, i ona dopiero w płaczu powiedziała, że ma cukrzycę, że mama też, że to genetyczne, że ma dietę i w ogóle, mimo wszystko tyje. Powiedz co taka dziewczyna musi czuć jak wie, że te wszystkie diety i tak nie pomogą, bo choroba, którą ma powoduje, że nie da się nic z tym zrobić? Ile dziewczyn zrobiło sobie krzywdę wprowadzając masakryczne diety bez wyraźnego powodu i wskazań bez żadnej kontroli?
        Popyt na reklamę, popyt na zgrabność, popyt na głupotę i brak rozumu.

  7. Jemy byle co, byle jak i byle gdzie. Sklepy zalewa jedzenie byle jakiej jakości. Dzieci i młodzież zamiaast grać w pikę, w gumę i wiele innych… siedzi przy komputerze, nawet na spacer jeździmy samochodem.
    Otyłość to choroba obecnych czasów. Nie potępiam ludzi otyłych- ich wybór. Ale nie rozumiem dlaczego rodzice nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć na co narażają swoje dzieci. Nigdy nie byłam na diecie jak i moja rodzina, najzwyczajniej w świecie staram się dawać mojej familii zdrową paszę 🙂 i fundować dużo ruchu-( spacerek tylko na nóziach)

    1. Wiesz, tu może działać sporo innych czynników, nie tylko lenistwo. Ale masz rację, że dzisiaj ludzie (nie tylko dzieciaki) mniej się ruszają, choć mam wrażenie, że jednak moda na bieganie, fitness czy jazdę na rowerze wraca. 🙂

  8. Ze zdrowym odżywianiem jest mały problem, o którym rzadko się mówi – nie każdego na nie stać. Produkty eko, light itp są zwykle o wiele droższe niż równorzędne “mniej zdrowe” a także bardzo często eko i light jest tylko w nazwie…
    Moim zdaniem jeśli otyłość nie wypływa ze stanu zdrowia to najlepszym lekarstwem jest rozsądek. Wystarczy unikać paru produktów, szeroko pojętego “fastfood” i choć trochę się ruszać.

  9. Zgadza się, tak mają wszystkie babcie. Otyłość jest niestety naszą chorobą czasów, w jakch żyjemy. I właśnie świetnie zauważyłaś – tutaj się odchudzaj, ale kuchennych programów Ci przegapić nie wolno…

  10. A ja trochę ( ale tylko trochę) z innej beki…

    Oglądałam w niedzielę “Kobietę na krańcu świata” i było o kobiecie, która waży 300 kg. Była przez 9 lat z mężczyzną, którego fetyszem było jej tuczenie…
    Kobieta ma dwójkę dzieci i nigdy nie była w pokoju syna ponieważ przedpokój jest za wąski i się w nim nie mieści…
    To jest dopiero masakra….

    1. Jest w necie gdzieś taki film dokumentalny o takich, którzy wypasają kobiety, straszne. A chciałam program Wojciechowskiej obejrzeć, jednak na rowerach wtedy pomykaliśmy. 🙂

  11. Otyłość jest w cenie. Niektóre znalazły sposób na życie, tuczą się specjalnie i przed kamerką kuszą facetów swoim sadełkiem – taki biznes.
    Oglądałam raz program o babce, której brzuch chyba na kostkach kończył się. Jak podnieśli to to nawet “bobra” nie było widać. Nie wiem jak wyglądała u niej dbałość o higienę, ale tacy ludzie to chyba grzybem zarastają.
    Tragedia. Jadła, bo lubiła. Jej synowie też byli utuczeni, że brak słów. A inny 30 latek zrzucił ponad 200 kilo, bo zachciało mu się seksu 😀

    http://vod.pl/challenger-odliczanie-do-tragedii,127276,w.html#!szukaj:/1,,,,,trafnosc,0,40,s?q=oty%C5%82o%C5%9B%C4%87

    Plaga naszych czasów, choroba cywilizacyjna

    A babcie to masakra – jedz wnusiu, i jedz – pucułki muszą być – to takie zdrowe! :DDDD
    i nie biegaj, bo kolanka sobie obetrzesz! 🙂
    nie biegaj bo sie spocisz
    no choć, zjedz, siadaj
    bla bla bla, kto tego nie zna?! 🙂

    1. Widziałam program, w którym facet mył swoją żonę, podobno przy takiej otyłości (chyba ponad 300 kg) skóra robi się w niektórych miejscach twarda jak u hipopotama. Masakrycznie to wyglądało. I to on ją tak utuczył. Uważał, że to najpiękniejsza kobieta świata. Nagrywał z nią filmiki, oczywiście o seksie nie było mowy, ale jego podniecały właśnie takie olbrzymie ciała. Chore jak nic.

  12. Nie można dać się zwariować.Ani nie jest zdrowe być chudym-ani zdrowe być otyłym.Ja zauważyłam taka tendencję-zazwyczaj otyli ludzie mają otyłe dzieci.Rozumiem gdy są oni właśnie chorzy-i są to dziedziczne choroby.Ale ludzie nie mają umiaru.Ja osobiście kocham jeść.Ale nie słodycze-raczej nie lubię.Kocham za to boczki,golonki,smalczyki ,majonez i chleb-duuużo chleba.Ale niestety tak się nie odżywiam-bo pewnie wyglądałabym jak pancerna rusałka.Lecz faktem jest że nie można nikogo dyskryminować ze względu na wygląd-ważne jakim się jest człowiekiem-tam w środku!

  13. Też uważam że nie możemy dac sie zwariowac. A to dziecko, na prawdę nie wyglądalo tragicznie. to bylo 7 kg, które mógl zrzucić w okresie dojrzewania. Gorsze warunki dzieci mają, sa bite i nikt dzieciom nie pomaga.
    A myslę że własnie ze wzgledów marktingowych jest taka nagodka, na to, by dbać o wagę. Tylko jak zawsze zla promocja dobrych nawyków kończy się “atakowaniem” wszystkiego i wszystkich

  14. Co do sprawy z dzieckiem i kuratora to sądzę, że jest wiele innych przypadków, którymi powinni się kuratorzy zająć w pierwszej kolejności, gdzie naprawdę źle się dzieje i interwencja jest niezbędna. Co do programów tv i odchudzania to po prostu trzeba zachować zdrowy rozsądek i wszystko wypośrodkować – jeść racjonalnie, ale od czasu do czasu upiec ciasto, które właśnie robili w jakimś telewizyjnym show czy zjeść steka. Wiem, że łatwo się mówi, trudniej wykonać, ale dla chcącego nic trudnego;)

    1. Właśnie, łatwo się mówi. 🙂 A wczoraj właśnie upiekłam ciasto ze śliwkami, bo przecież sezon. I konfitura śliwkowa sobie podskakuje w garnku. 🙂

        1. Mnie Zagubiona podpowiedziała i zrobiłam półkruche ze śliwkami. Pycha. A w domu tak ładnie pachnie, jak te śliwki w garnku sobie bulgocą. 🙂 Jesień pełną gębą. 🙂

          1. Za mną też chodzi jakieś ciasto, ale mam podwójne wyzwanie żeby dopasować jego skład do diety matki karmiącej;) Coś jednak wymyślę.

          2. Jaka jest dieta matki karmiącej? 😉 Jeżeli nie dasz do ciasta pół litra spirytusu, ani pół kilo kapusty, powinno być ok 😉
            No, chyba, że dziecko ciężko alergiczne.

  15. Z tymi kaloriami to jest tak ,że ludzie od marketingu wmawiają ,że to od jedzenia, braku ruchu itp. Mało kto mówi ,że to kwestia metabolizmu i to jest osobnicze. Jedząc to samo dwoje ludzi może mieć rozbieżne reakcje jeden schudnie a drugi utyje. Sam się kiedyś tym przejmowałem, a teraz odpuściłem. Ładniejszy nie będę , bo i po co . A patrząc na te modowe kobiety wieszaki zastanawiam się kto je chce. Bardzo wielu szczerych mężczyzn lubi kobitki z wagą / podobno lepszy seks/.

    1. Ha! I podpisuję się rękami i nogami pod Twoją wypowiedzią. Ja i mój mąż jesteśmy żywym przykładem na to, że na wagę wpływają różnice w metabolizmie: jemy tyle samo, czyli ja jem dużo a mąż normalnie jak na faceta, raczej zdrowo nie licząc schabowych, mąż rusza się więcej ode mnie a waży dwa razy tyle i jest misiem 😉 a kobiety też wolą facetów wyglądających jak facet a nie patyczak, nawet brzuszek bywa seksi 😉
      Zaś co do seksu, to trzeba przyznać że jest to także najlepszy naturalny “spalacz tłuszczu” i kalorii 😉

    2. Ja na przykład mam zwolniony metabolizm, bo okazało się, że choruję na niedoczynność tarczycy. 🙂 Więc wieszakiem pewnie nigdy nie będę. 🙂 🙂 😉

      1. Aniu ja w ogóle nie mam jednego płata tarczycy a do szczupłych nie należę. Przepraszam za wyrażenie ale lekarze gówno wiedzą o metaboliźmie . Moja pracownica je w pracy 6-8 podwójnych kanapek w postaci chlebek/cała kromka/ masełko, serek/wędlinka, masełko chlebek. Przychodzi po obfitym śniadanku a do domu pędzi na suty obiad. Waży może 45 kilo i ma 158 cm.
        Ja jej mówię ,że jest szkodnikiem , bo jej dietą możnaby wykarmić połowę dzieci z murzyńskiej wioski a on te drogocenne kaloria zwyczajnie wydala. No nic mnie chyba bardziej nie wkurza niż marnotrawstwo- żartuję.

        1. Mój tato też jest strasznie chudy, a zjada tyle słodyczy. Ale on zawsze taka chudzina był, a obiad musiał kończyć się deserem. 🙂

  16. Moja ukochana Babcia zanim zdążyłam odpowiedzieć na pytanie :chcesz dokładki? już mi chochlę zupy dolewała 🙂

    Najważniejszy jest błonnik 😀 zażywany zgodnie z instrukcją 😉

  17. Kurczę, 7 kilo to jeszcze nie taka katastrofa. Bez przesady, żeby na takiej podstawie odbierać prawa do dziecka?

    Absolutnie każda babcia tak ma. Ostatnio tylko minęłam się ze swoją w drzwiach. Pięć sekund rozmowy i jedyne, o co zdążyła zapytać to czy jadłam śniadanie (wybiegałam na uczelnię właśnie). 🙂

    1. Moja mama w stosunku do swoich wnuczek to samo. Jak Jajo jedzie do babci, to zaraz są kluseczki śląskie takie malutkie jak tylko babcia potrafi. 🙂

  18. Ta durna kuratorka, co mózgu w dupie szukała nie powiem, poirytowała mnie swoim monopolem na rację. Tacy ;ludzie nie powinni pracować w tym zawodzie, bo więcej z nich szkody niż pożytku.
    A że społeczeństwo tyje, to myślę sobie, że przez to całe świństwo w żarciu. Wcześniej latach pięćdziesiątych ubiegło wieku ludzie spożywali tyle samo węglowodanów i cukrów a byli znacznie chudsi, co potwierdzają badania. Różnica jest taka, ze wtedy pszenica, która jest podstawowym surowcem w produkcji węglowodanów nie była modyfikowana, podobnie soja i kukurydza i jej spożycie nie podnosiło tak glukozy we krwi na której spalanie najprościej mówiąc wydatkowana jest taka energia, ze organizm szybko “głodnieje”. Sorki za ten wywód, ale nie mogłam się powstrzymać:)
    Zresztą sama na to nie wpadłam tylko przeczytałam książkę “Dieta bez pszenicy” amerykańskiego kardiologa.

    1. Nie wiem, jak dobiera się ludzi na kuratorów, ale chyba powinno to się robić bardziej starannie, bo to przecież nie pierwsza taka wpadka. Nie wspomnę o tym, jak dobierani są ludzie na rodziny zastępcze.

  19. Wydaje mi się, że i dziadkowie i rodzice – przecież apetyt kojarzy się ze zdrowiem, a jak dziecko jest nieco zaokrąglone, to znaczy, że w domu się powiedzi. Tak się utarło. Widzisz chudą osobę i pytasz ‘ty coś jesz w ogóle?’ albo oznajmiasz ‘rodzice cie nie karmią?’ A przecież znam tyyyyle szczupłych osób, które jedzą NON STOP, ale mają taką przemianę materii, że nie tyją wogóle (no zazdroszczę im,ja nie mam takiego komfortu…). Prawdą jest,że na każdym kroku bombardują nas chudością, szczupłością, ale także jedzeniem i gotowaniem. Można zwariować:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *