Żółte gacie i święcona woda, czyli o odczynianiu uroków

Przez to, że Jajo ostatnio nam choruje, moja mama wspominała, jak to ze mną drzewiej bywało. Uśmiałam się, bo faktycznie mama przypomniała dziwną historię. Prawie o niej zapomniałam. Kiedyś też mocno chorowałam i lekarze nie wiedzieli co mi jest. Z pomocą przyszła jednak babcia, która wszem i wobec oznajmiła, że jak nic, tylko mnie ktoś zauroczył. A że dwa razy mnie porwano (kiedyś o tym opowiem), to według mojej rodzinki było to całkiem prawdopodobne. Bo podobno nawet ładnym dzieckiem byłam, takim blond aniołkiem.

Babcia zakasała rękawy i stwierdziła, że z takim zauroczeniem to ona sobie świetnie poradzi. I muszę przyznać, że pamiętam ten rytuał odprawiany nade mną troszkę przez mgłę. Najważniejsza rzecz to były majtki na głowie. Babcia mi je wdziała, nie wiadomo po co. Musiały być żółte. I nie żółte z powodu długiego użytkowania! O, nie! Żółte, bo żółte. Ułożono mnie do łóżka z gaciami na łepetynie. I babcia jakieś uroki odczyniała nade mną. Oczywiście posiłkowała się wodą święconą, bo w walce z siłami zła najlepiej mieć wsparcie z góry. Pluła przez ramię, mamrotała coś pod nosem, paliła świece. Na koniec mi te gacie ze łba zdjęła, wytarła mnie tak symbolicznie nimi i potem chyba je wyrzuciła. Nie pamiętam. Może nawet spaliła, coby uroku raz na zawsze się pozbyć. Dobrze, że mieszkaliśmy w bloku, bo inaczej to może by mnie na trzy zdrowaśki do pieca wsadziła.

Najdziwniejsze jest to, że wyzdrowiałam. Podobno już na drugi dzień byłam jak nowo narodzona. I cała rodzinka utwierdziła się w przekonaniu, że ktoś na mnie urok rzucił i to przez to, że niby taka śliczna byłam. Szkoda, że ta uroda zatykająca dech w piersiach minęła bezpowrotnie, bo z czasem blond loczki zamieniły się w takie czarnawe lekko i bardziej jakiegoś łobuza przypominałam niż śliczną dziewczynkę.

Zaproponowałam więc Jaju, że może też mu żółte gacie na łepetynę wdziejemy i odgonimy choróbsko, które może zwyczajnym zauroczeniem jest, bo śliczne to moje Jajo, najpiękniejsze na świecie normalnie. Wiadomo, jak każde dziecko dla swojej mamusi. No, ale Jajo mnie wyśmiało i powiedziało, że żadnych gaci na łbie nie zamierza nosić i w przesądy żadne nie wierzy. A i jeszcze zdziwiło się bardzo, że matka duby smalone bredzi. Jak to bredzi? Toż to ja najlepszy przykład jestem, że odczynianie uroków działa, nie? Odgoniła je babcia ze mnie? Odgoniła! I to tylko z pomocą wody święconej i żółtych gaci!  Bez pieca się nawet obeszło! Taka ta moja babcia zdolna! A że żyje jeszcze i w dobrym jest zdrowiu (87 lat), to jeszcze chętnie by z odsieczą dla ratowania Jaja przybyła. Ale Jajo się zaparło i nie chce. 😉

 

 

76 myśli na “Żółte gacie i święcona woda, czyli o odczynianiu uroków”

  1. Powiedz Jaju, że takie odczynianie uroków to nie tam jakieś zabobony, a część naszej słowiańskiej duszy 😀

    Sama ostatnio pisałam o odczynianiu nade mną uroków – woda święcona, okruchy, świece, które ponoć niesamowicie pomogło. Jednak potem jak byłam większa i wciąż chorowałam zmarła mi ciotka, której bałam się już za życia a co dopiero po śmierci. No i podsłuchałam, jak babcia i inne seniorki rodu, radzą,żeby mama zaprowadziła mnie do nieboszczki i jej martwą rękę “namaściła” mi głowę. Czaisz? 😀

    Nie bardzo rozumiałam o co chodzi z namaszczeniem, więc stwierdziłam, że pewnie ciotka się już rozkłada i tym gnijącym kikutem będą mnie smarować, a kuzyn podpowiedział że ręką trupa zamoczoną w kupie! Wiesz co ja wtedy przeżyłam!? Ło matko… zabunkrowałam się w szafie na strychu, ale na szczęście mama była mądra i nie zafundowała mi takich przeżyć 😉

    1. Nieźle. 🙂 Skąd ludzie biorą takie pomysły? Chociaż pewnie teraz to już rzadko się zdarza. Tak myślę. No, bo żeby tak ręką trupa dziecko? To ja się cieszę, że mnie tylko tymi żółtymi gaciami potraktowano 🙂

      1. też się zastanawiałam skąd to się bierze, pewnie jakieś natchnione/nawiedzone ludzie to wymyślały/wymyślają, bo zdziwiłabyś się ile takich praktyk wciąż jest uskutecznianych 😉

  2. W gacie też nie wierzyłem, ale gustowne stringi to już miałem na łbie, gdy ich właścicielka zarzuciła mi je na głowę, i tańczyła na nago.
    Biedne Jajo, nie ma co na łeb włożyć, dlatego życzę Jaju, aby to nie było potrzebne. 🙂

    1. Dobrze, że Ci stringi zarzuciła, to jeszcze sporo przez nie widziałeś, gorzej jakby to były barchanowe gacie. 😉 🙂

  3. A ja się nie śmieję z tych “żółtych gaci” , nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć , ale “coś jest na rzeczy”. W mojej rodzinie też był taki aniołek z blond loczkami , po wizycie pewnej bezdzietnej pary z dzieckiem zaczęły się dziać dziwne rzeczy , gorączka , niespokojny sen, dziecko budziło się w nocy z wrzaskiem. Fizycznie wszystko było w porządku , a dziecko chore . Wyleczyła je babcia – nie, nie za pomocą gaci 🙂 , przykryła dziecko płótnem i na jego powierzchni paliła włókna lniane, oczywiście święcone. Widziałam to na własne oczy. Po pierwszym seansie dziecko już było spokojniejsze . Robiła to 3 razy. Święcie wierzę, że wokół nas jest inny wymiar. 🙂 pozdrawiam Aniołka z Czarnymi Loczkami 🙂

    1. Dzięki. 🙂 Ja też takim zupełnym niedowiarkiem nie jestem, ale jak się tak spojrzy na to z boku, to śmiesznie wygląda. 🙂 Mnie przecież też babcia wyleczyła i na własnej skórze to przeżyłam. 🙂

  4. Na mnie też odczyniano uroki. Tak zwana szeptucha odprawiała jakieś rytuały. Może podziałało, bo przestałam chorować, a leżałam kilka miesięcy w szpitalu.
    Może warto jednak babcię ściągnąć do domu na odczynianie uroków 🙂

    1. O, rany. Ja myślałam, że mój przykład jakiś odosobniony będzie, a tu proszę, na większości uroki jednak odczyniano. 😉 🙂 Może ja faktycznie babcię na ratunek wezwę.:)
      Nie wiem, czy oglądałaś, jest taki program (nie pamiętam tytułu), prowadzi go Kossakowski, jeździ po różnych znachorach i sprawdza ich sposób leczenia i odczyniania uroków, kiedyś był taki cykl o szeptuchach ukraińskich. Bardzo ciekawe, takie dziwne sprawy wokół się dzieją, że może czasami faktycznie warto się zatrzymać, posłuchać. Nasze babki przecież tak żyły, leczyły za pomocą właśnie różnych “czarów”.

      1. Mam rodzinę na Podlasiu i tam jest nadal to oczywiste, że jak ktoś za długo choruje to się do szeptuchy idzie. Ale nie tylko ze zdrowiem fizycznym, bo ponoć pomaga na różne depresje, nerwice. Taka szeptucha to człowiek orkiestra 🙂

  5. Aniu już brzuch mnie boli 😀 Żółte gacie i modły… Niech no tylko to Twój ksiądz w parafii usłyszy he he 😀 Mi to opowiadali, że sama na głowę gacie zakładałam… Może i Ty też tylko nie chcesz się przyznać, co?

    *oczywiście żartuję

    1. A nawiasem mówiąc, to moja babcia strasznie kościelna jest. Ja wtedy dzieckiem byłam, więc nieświadoma zupełnie, ale babcię z ambony to pewnie wykląć by się przydało. 😉 🙂

  6. Nie wiadomo w sumie czy za sprawą barchanów, plucia i wody święconej, czy też z racji całej celebry najnormalniej w świecie z osłupienia zdrowotność wróciła 😉
    Co do kolorów gaci w odczynianiu uroków, to podobno czerwone – na dupie nie głowie 😉 – dobrze wpływają za na libido 😉

      1. Właśnie jak to pisałam to miałam przed oczyma nieszczęsną siostrę Antka, co ją na 3 zdrowaśki do pieca wsadzono. 🙂

    1. Od razu mi się tak skojarzyło, że to libido to pewnie u faceta, jak mu kobitka w tych czerwonych gatkach przed facjatą będzie spacerować i wyciągać się niczym rasowy kociak. 😉 🙂

    1. Zgadza się. Dziwne, nie? A moja babcia to naprawdę bardzo religijna osoba, w swojej miejscowości to normalnie szefowa kółka różańcowego. 🙂 A po kryjomu uroki odczynia. Ha 🙂

    1. Ha, ha 🙂 No i w końcu zagadka się rozwiązała. 🙂 Że ja na to nie wpadłam wcześniej. Ale spoko, inne napięcia od czasu do czasu mam, lekkie wkurwy mnie dopadają. 😉 🙂

  7. HAAAAAA ! 🙂 Jesteś Mistrzynią “gaciowych tematów” 😉 😀 😉

    Gdybyś mogła dowiedzieć się więcej szczegółów, to ja jestem bardzo zainteresowana włożeniem żółtych gaci na głowę Młodego, oby przestał mi chorować. Poważnie.

    1. Jak robiłam ten wpis, to od razu pomyślałam, że znów “gaciowy” temat. Kurczę, zaczynam się o siebie martwić. 😉 A babcię wypytam, jak to się odprawia. 🙂

  8. Ja pamiętam jak miałam okropną gorączkę i ktoś mojej mamie powiedział ze pewnie ktoś jakiś urok rzucił na mnie i poradził żeby mi popluła powieki -nie uwierzycie ale gorączka ustąpiła !!Zabobony zabobonami ale jak działają to czemu nie stosować -przynajmniej nie ma w tym tyle chemii co w “cudownych” medykamentach z apteki

  9. hahahahaha, ja nie moge, sorki, mam głupawkę, ale tak jakoś tak tej dupy blisko trzymasz :)))

    żółte?! myślałam, ze czerwone mają moc :))))

    a propos ludowej magii to kiedyś wyczytałam i pisałam na blogu :P, ze na odczynianie uroków, dobre jest jajo …

    Po skończeniu oczyszczania głowy, przeciąga się jajkiem wzdłuż kręgosłupa – poczynając od kości ogonowej, a kończąc u podstawy czaszki. Następnie zatacza się spiralne ruchy jajkiem z góry na dół do momentu, aż osoba oczyszczona poczuje wyraźną ulgę.

    .jak jajem poleciałam to dlaczego, myślę sobie kurze ma być lepsze od męskiego? więc mężulo został szeptuchem mym i tak przegnał siły złe:)
    ale oczywiście terapii tej nie polecam Młodemu, by nie było! 🙂

    :PPPPPPPPPPPPPPPPPP

    1. Ha, ha 🙂 No ja już chyba na zawał bym zeszła, gdybym próbowała sobie wyobrazić, że ktoś “jajem” moje własne osobiste Jajo potraktuje. A fuj! 😉 🙂
      A z tymi tematami, to fakt, jakoś tak koło dupy i gaci krążę, nie? Może to jakiś chleb na myśli, muszę z Mężusiem koniecznie jakąś poważną rozmowę przeprowadzić sam na sam późnym wieczorkiem. 😉 🙂

          1. HAHAHAHAHAHAHA 😀

            Czuję, że przeciągam Cię na “złą” stronę mocy 😛 hehehe

            Mount Everest to będę dobywać za jakieś 2 godziny 😛

            Oczywiście: dobry szczyt nie jest zły “:D
            hahahahah 🙂 Aleś mnie rozbawiła 🙂
            Jak Sokołów normalnie 😛
            Rządzisz 😀

          2. Zaczynam podejrzewać, że jakoś tak wzajemnie na siebie działamy. 😉 🙂 Może to coś w naszym imieniu jest? Bo Młoda Polka też nasza imienniczka i też na szczycie. 😉 🙂 A przy tym nieźle zakręcona. 🙂 Ha, ha 🙂

          3. Nie. Nie będę już nic pisać w tym temacie. Boję się, że będziemy miały Fly tour i polecimy jak Franek 😀

            Co nie znaczy, że, jeśli kiedyś nadarzy się okazja, nie porwę Cię na Twoje własne Fly 😉 😛

            Zgadzasz się? 😀 (jakby co, oczywiście)

      1. Z tego hahania coś źle wpisałam i teraz jestem moderowana 😛
        Luz, u Matki Polki w ogóle zapomniałam się podpisać i dodało mnie jako “imię wymagane” 😀

  10. Trochę śmieszno, trochę straszno, ale coś jest w tym prawdy. Ja byłam kilka razy “uzdrawiana” przez moją babunię i brat mój i ktoś z rodziny. I wiesz, że od razu wracało nam zdrowie. Były świece, jakieś zioła palone w płomieniu świecy, szepty, znaki, spluwanie, itp, ale z ręką na sercu mówię, że po takich obrzędach zaraz minęła mi gorączka, dreszcze i ozdrowiałam. Trudno w to uwierzyć, jednak ja tego doświadczyłam. Nie wiem czy to zabobony czy coś z medycyny niekonwencjonalnej, ale jak zawał tak zawał, pomagało. Pozdrawiam

    1. Mnie też pomogło. 🙂 Może coś w tym jest, przecież kiedyś nie było tak rozwiniętej medycyny, nie? Tylko kto te uroki będzie odczyniał, jak zabraknie naszych babek? 🙂 A teraz mi przypomniałaś, że ja sama kiedyś taki “urok” odczyniałam na swoim mieszkaniu. Poczytałam w necie, popytałam babci i wiesz, że faktycznie pomogło. 🙂 Zapomniałam o tym całkiem. Chyba to po babci w genach odziedziczyłam. 🙂

    1. A widzisz, a mojej babci się przyśniło, taka zdolna. 😉 🙂 Może jakiś cynk dostała, że żółte gacie na łepetynie zdziałają cuda. 😉 🙂

  11. Ja chyba z dziwnej rodziny pochodzę. Żadnych czarów nikt nad nami nie wyczyniał, ba nawet w całej wsi o takich praktykach nie słyszałam. Moja babcia (rocznik 1922) stawiała bańki, ale to nie żadne czary. Poza tym mówiła zawsze, że KTO WIERZY W GUSŁA, TEMU DUPA USCHŁA! 😉
    Nie mieliśmy czerwonych wstążeczek w wózkach, moje dzieci też nie. Zapewniam was, że rejony śródziemnomorskie też mają swoje zabobony. Zwłaszcza przy ospie i półpaścu jakieś obrzędy się wyczynia..

  12. Kiedyś mojej młodszej siostrze gdy miała 7 lat ciągle robiły się kurzajki na ręku . Jedna ciocia powiedziała by wzięła trochę drobnych monet , jakieś grosze ,idąc gdzieś wytarła nimi dłonie i wyrzuciła za siebie nie oglądając się . Po paru dniach kurzajki zniknęły i nigdy więcej ich nie miała . Myślę że przyczyną zniknięcia było aluminium z których kiedyś robiono monety . Fakt że pomogło .

  13. po pierwsze wierze, że Babcia takie czary umie robić, po drugie, wierze, że czasem coś w tym może być – bo to że czegoś nie znamy, nie umiemy zbadać, to jeszcze nie znaczy, że tego nie ma, czy że działać nie może 🙂
    … a Jajo powinno spróbować, choćby po to by sprawdzić ile w tym jest bujdy, ile gusła, a ile faktycznie to wpływa na człowieka … aby na przyszłość samej sobie zdanie w temacie wyrobić 🙂

    1. Jajo pewnie nie da na sobie sprawdzić, bo jak usłyszy samo hasło, że prababcia przyjeżdża, to już się pakuje. Moja babcia to baaaardzo specyficzna osoba. 😉 🙂

  14. Najważniejsze,że wyzdrowiałaś. Ty dobrze babci podpytaj o te uroki. Bo tutaj nie o same gacie chodzi. Spisz to wszystko. To jakiś fragment naszej ludowej kultury. Osobiście żałuję,że wcześniej się nie zainteresowałam, teraz już nie ma kogo pytać. Serdeczności.

    1. Teraz to nie wiem, czy babcia jeszcze to wszystko pamięta, ma 90 lat, więc sama rozumiesz, ale podpytam ją, bo akurat za tydzień do niej się wybieram. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *