Zróbmy sobie rekonstrukcję

Zapanowała dziwna moda na rekonstrukcje bitew, bitewek, potyczek i wszelkiej maści walk. Dopóki jeszcze rycerze zakuci w zbroje gdzieś na polach lub wokół zamków się nawalali, to jeszcze byłam w stanie zrozumieć, choć z trudem. Na rycerzy chce się popatrzeć chociażby ze względu na ich stroje. I na pewno budzi podziw ich chałupnicze wytwarzanie zbroi, hełmów, mieczy itp.

W ten weekend można było obejrzeć oblężenie Malborka. Podobno jednak najlepsze oblężenie było na drodze wjazdowej do miasta. A uczestnicy faktycznie zakuci, ale w blaszane pojazdy nagrzane od słońca. Korek na dwie godziny stania.

Nie rozumiem jednak, po co komu rekonstrukcja na przykład rzezi wołyńskiej? Patrzeć na to, jak jedni mordują drugich, jak sąsiad sąsiada zabija? Po co? By rozbudzić nienawiść? Nie wiem, jak daleko pójdziemy w tych rekonstrukcjach. Nie chcę wysnuwać daleko idących wniosków, ale w obozach zagłady też za chwilę odbywać się zaczną jakieś rekonstrukcje. Czyżbyśmy nie potrafili wyobrazić sobie wojen, bitew czy innych rozlewów krwi i wszystko naocznie mieli potrzebę poznać? Bo jak się tak napatrzymy to będziemy wiedzieli, że tego robić nie wolno? Bo nie wystarczy, jak mamusia i tatuś w dzieciństwie nauczy, że bić nikogo nie wolno, że słabszym się pomaga, nie dokucza „innym”? W Gdyni podobno w kwietniu odbyła się inscenizacja zdobywania miasta przez Armię Czerwoną. I tak chyba przez cały rok można jeździć z bitwy na bitwę i patrzeć, jak się ludzie na niby leją, coby sobie „zabawę” świetną urządzić i lekko podnieść poziom adrenaliny, a gawiedzi „rozrywki” i „nauki” zapewnić.

Może w Jabłonnej zrekonstruuje się spalenie tysiąca Żydów w stodole? Dlaczego nie? Bo tam Polacy źli? Grunwald – fajnie, bo pokonujemy Krzyżaków, Malbork – wiadomo, nigdy niezdobyty i taki widowiskowy,  Wołyń – źli Ukraińcy, Powstanie Warszawskie – martyrologia i bohaterstwo. I tak się zastanawiam, czy to nie rozbudzi w Polakach jeszcze więcej rasizmu, nacjonalizmu, antysemityzmu i jeszcze kilku innych „-izmów”? Z idiotyzmem na czele.

0 thoughts on “Zróbmy sobie rekonstrukcję”

  1. Jak usłyszałam o tym pomyśle aby rekonstrukcję zbrodni wołyńskiej robić to mało z krzesła nie spadłam, toż to istny powrót do czasów widowisk w Koloseum. Jeszcze te rekontrukcje bitew to zrozumiem, bo to może być dobra lekcja historii, te stroje, przemieszczenie wojsk itp. Ale żeby patrzeć jak jedni udają, że drugich mordują??? Dla mnie to podsycanie nienawiści. Bo uważam, że skoro się stało, to dla nas powinna być nauczka do czego może nacjonalizm doprowadzić i każdy powinien o tym pamiętać mówić nigdy więcej. Ale nie podsycać agresję poprzez patrzenie na udawane mordowanie.

    1. To widzę, że masz takie same odczucia jak ja. A wyobrażasz sobie zabrać na takie “widowisko” dzieci? Niech popatrzą, jak się Polacy z Ukraińcami wyżynali. Chore.

      1. Wiesz Aniu może i jest to chore ale pomyśl ile sprzedadzą hot dogów, hamburgerów, baloników i piwa!!! Wspomniano koloseum – tu będzie tak samo: pojeść, popić i popatrzeć na krew (nawet sztuczną). A do tego jeszcze ten szumek alko w głowie podniesie adrenalinkę!

        1. Masz rację. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Od zawsze ludzie chcieli igrzysk i chleba. A tak najłatwiej ich przyciągnąć i skusić do wydawania pieniędzy.

  2. Tu tylko o pieniądze chodzi, jak napisał GOOR. Ludzie przyjdą zjedzą i napiją się. Kobza się nabije.
    Może niech zrobią rekonstrukcje komór gazowych w obozach koncentracyjnych albo niech pokażą jak się robi mydło z ludzkich prochów? Dla mnie to już jest obłęd.

  3. dodałabym tutaj nieco mocniejsze podkreślenie rozrywkowego charakteru imprez… bo skoro to wszystko nie jest na prawdę, a piwo się leje i cokolwiek innego również to… aż chce się powiedzieć, za ludem Rzymu: chleba i igrzysk…

    tak, mając już tylko chleb, ze dwa tanie piwa i “igrzysk” co kawałek do woli, i to tylko tych gdzie górą jesteśmy… co więcej nam trzeba… nic… i na nic więcej nie zwraca się uwagi, a jakoś w Warszawce tegoroczny sezon wakacyjny wpędza nas w kolejne kłopoty i biedę…

    doprawdy, osobiście zaczynam mieć chęć na zorganizowanie ekspedycji i wywiezienie jednego Pana ministra na taczkach pełnych gnoju, bo chociaż ma “węża” w portkach to… cóż… chyba, że uległo już to zanikowi, gdyż obraża się jak szesnastoletnia jegomościanka ze dwora, co to chciałaby, a jeszcze się boi 😉

      1. nie, nie i nie jednego, ale tego w tempie ekspresowym i na gnoju… na resztę urządziłabym polowanie, ot… takie małe safari 🙂 🙂 🙂

        acz Pani Ministra sportu zostałaby na miejscu, gdyż w tym zakresie, polowanie należałoby urządzić w pierwszej kolejności na onne ludzie niż Pani Ministra 😛

        1. Jak słyszę to określenie “pani ministra” to normalnie wszystkie flaki mi się w środku wywracają do góry nogami. Kto jej podsunął taki pomysł? Ani to poprawne, ani ładnie brzmiące, wręcz deprecjonujące znaczenie słowa “minister”. Ale może jaki minister, taka nazwa? 😉

          1. o to właśnie chodzi – jaki minister taka nazwa 🙂
            chociaż i tak właściwie, w porównaniu do innych, radzi sobie ta Pani całkiem nieźle… a już na pewno znacznie lepiej niż mój faworyt, którego gdybym tak dopadła… to bym tak go w tym gnoju na taczkach wyciaprała i jeszcze gnojowicą polewała, albo tak w dyby na środku rynku po kilka dni: krakowskiego, warszawskiego, wrocławskiego i każdego innego który zgłosiłby chęć na pokaz – wystawiała 😛

          2. … albo może smołą i pierzem potraktować i przegonić po stolicy? 😉 Oj, widzę, że w Tobie dziś duch bojowy 🙂

  4. no jeszcze jak to są rekonstrukcje strojów rycerskich i wojsk z bardzo dawnych czasów, to można zrozumieć, ale po co komu rekonstrukcje rzezi? To faktycznie chory pomysł, nie pierwszy zresztą i z pewnością nie ostatni idiotyzm w tym kraju

  5. No nieźle, o rekonstrukcji rzezi wołyńskiej dowiedziałam się teraz, od Ciebie. Uważam, że w szkołach powinno się o tym mówić, ale rozdrabnianie teraz wszystkiego na szczegóły, które doprowadzą do kolejnych kłótni jest zbędne. Niestety obawiam się, że masz rację z tym rasizmem i “izmami” innymi. A teraz zapraszam do siebie na nowy post o Woodstocku.

    1. No, ale co z Grunwaldem i rycerzami zakutymi w hełmy? czuliby się poszkodowani, no chyba, że na czołgi ruszyłaby polska husaria i pięknie by było, widowiskowo 😉

  6. Ogólnie nigdy na takowej rekonstrukcji nie byłam.Ale jako dziecko będąc na kolonii(nie pamiętam juz gdzie)pojechaliśmy na wycieczkę do Malborka(chyba…)i tam właśnie odbywał się turniej rycerski,gdzie panowie naparzali się po łbach mieczami(czy czymś w tym stylu).Jeśli natomiast chodzi o te taczki pełne gnoju i ministrów-to ja się piszę i z ochotą pomogę!

    1. Jakby każda wzięła taczkę z gnojem, to widzę, że byśmy porządek zrobiły. 😉
      A co do rekonstrukcji. Kiedyś, jeszcze w LO, byliśmy z klasą na wycieczce w Oświęcimiu i akurat Amerykanie kręcili film “Dzień po dniu”. Kiedy weszliśmy na teren obozu, akurat maszerowali więźniowie, kogoś też wieszano. Esesmani z psami… Straszny widok. Przeraziło mnie to nie na żarty. No, ale to był film, więc co innego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *