Brak miejsc do przypinania rowerów

O tym, że co dzień pomykam rowerem już pisałam. Jednak dopiero teraz dostrzegam, że o ile świetnie zostały przygotowane drogi rowerowe, o tyle niewiele jest miejsc, gdzie można bezpiecznie przypiąć rower i na przykład zrobić zakupy.

Przy hiper- i supermarketach jest ich jak na lekarstwo. Na 4 takie sklepy w moim mieście przy jednym tylko jest takie miejsce. Nie wspomnę o małych sklepikach.

Wybrałam się rowerem do piekarni po chleb. Mam do niej ponad 3 km, więc przejażdżka była całkiem przyjemna. Do samej piekarni pomykałam drogą rowerową, więc komfort był. No, tylko kiedy dojechałam do piekarni, to oczywiście żadnego miejsca do przypięcia roweru nie było. Bałam się pozostawić mój skarb na zewnątrz, więc pognałam do drugiej. Tam oczywiście to samo. Jednak przed drugą piekarnią znajdowała się brama, do której można było przypiąć rower. Dzięki temu moja rodzinka tego dnia miała świeżutki chlebek, a Jajo na dodatek bułeczki. No, ale przypomniałam sobie, że w domu nie ma mleka i jogurtu naturalnego. A przecież dla sierściucha dzień bez mleka jest dniem straconym. Były dwa wyjścia: wrócić do domu, zostawić rower i pieszo przejść się do sklepiku i druga opcja – załatwić to teraz. Zwyciężyła druga. Należało zlokalizować w okolicy sklepik, gdzie można przypiąć rower. Pomykam więc. Rozglądam się i za cholerę nic. W końcu patrzę. Jest sklepik. Ruchu nie ma. Gdzie przypiąć rower też nie. No, ale cóż, cierpliwość się wyczerpała. Zaglądam przez szybkę. Pusto. Muszę śmiesznie wyglądać. Przyklejony nos do szyby. Jest myśl. No, mało genialna, ale jest. Otwieram drzwi do sklepiku. Jedną łapą trzymam rower za kierownicę. Przecież go nie puszczę, bo inni tylko czyhają, by mnie go pozbawić. Już dwa rowery mi kiedyś zajumano. Teraz się nie dam. Jedną ręką trzymam drzwi, drugą rower. Witam się z ekspedientką.

– Czy mogłaby mi pani sprzedać mleko i jogurt naturalny? Nie mam gdzie przypiąć roweru. – proszę ekspedientkę.

– Dobrze, tylko nie bardzo mogę wyjść zza lady – odpowiada. No, okej. Nie może, to nie może. Ja nie mogę zostawić mojego roweru. Pani pakuje mi mleko i jogurt do reklamówki, podaje kwotę. Ja lewą ręką przytrzymuję kierownicę, prawą na maksa wyciągam do ekspedientki. Rozkrok, że prawie szpagat. Podaję 5 zł. Ledwo sięgam. Bierze. Podaje mi zakupy. Śmieje się, że takie akrobacje wyczyniam, ale nie goni mnie z tym rowerem jednym kołem znajdującym się w sklepie. Dziękuję jej, z trudem jakoś się wycofuję. Dobrze, że nikt w tym czasie nie próbował zrobić tutaj zakupów. No, ale mleko jest. Sierściuch będzie szczęśliwy.

Pomykam do domu. I przy okazji obserwuję, gdzie są po drodze miejsca do przypięcia rowerów. Bo dopiero jak człowiek jeździ rowerem, dostrzega takie mankamenty. No, ale jak ktoś limuzyną się przemieszcza, czy jakimś zdechłym kaszlakiem, czy może na nóziach pomyka, to mu wszystko jedno. A ja co? Na plecach po sklepie mam tachać swój rower, coby mi go nie zajumali? A jak na targowisko sobie pomknę rowerkiem po ziemniaczki? To z rowerem między straganami się przeciskam (na szczęście nie tylko ja), ludziskom po stopach przejeżdżam. Bo nikt nie wpadł na genialny pomysł, by przy targowisku miejsce dla rowerów zamontować. Dobrze tylko, że Kociewiacy to taki spokojny naród, to jeszcze nikt mi za przejażdżkę po odciskach nie przywalił w odwecie.

0 myśli na “Brak miejsc do przypinania rowerów”

  1. Aniu ciesz się, że masz ścieżki rowerowe. W moim mieście miejsc do przypięcia rowerków sporo ale za to ścieżek nie uświadczysz…. A z innej beczki – poisz kota mlekiem rozcieńczonym? Bo ono im nie służy…

    1. Mojemu służy. Nie rozcieńczam, pije 1,5%. Weterynarz powiedział, że jak mu nie szkodzi, to może pić. I on tak się przyzwyczaił, że rano musi być mleko. Inaczej ryczy wniebogłosy, choć w misce obok jest woda. 🙂 Wzięliśmy go ze wsi, gdzie koty karmiono właśnie krowim mlekiem, więc on od małego przyzwyczajony. 🙂
      A co do rowerów. To nieźle, nie? Może to tak jest, że ma się jedno albo drugie. Bo inaczej od tego dobrobytu to by się człowiekowi w dupsku pomieszało. 😉

      1. A jeszcze mi się przypomniało, że kiedyś mój Mężuś nalał mu przez pomyłkę (bo karton to karton, nie spojrzał z czym) śmietany 36% – całą miseczkę. A ten głupek oczywiście wypił. To jednak mu nie służyło. 😉 Miał straszną biegunkę i podejrzewam, że bolał go brzuszek. No, ale przeżył, łakomczuch jeden. 🙂

        1. WOW!!! To zaszalejesz, jak się taką wypasioną ścieżką przejedziesz. 🙂 No, ale jak to mówią, od czegoś trzeba zacząć. 😉
          U nas ścieżek jest sporo, kilkanaście szlaków rowerowych, tylko właśnie tych miejsc do przypinania rowerów jak na lekarstwo.

          1. Szlaków na szczęście mamy sporo i to bardzo ciekawych.

            Znów z innej beczki: jak przebiega wojna M. z Kotem?

          2. Nutuś się poddał. 🙂 Mężuś podniósł tak siatkę, że gruby odpuścił. Chyba po tym, jak był chory już nawet nie próbuje. Patrzy tylko przez siatkę tęsknym okiem. Czasami sobie z Gienią poryczą do siebie z oddali 😉

          3. To gratulacje dla M. Zrób przy okazji zdjęcie przegranego przy wielkim murze.

            Pozdrawiam i miłego dnia.

          4. Na pewno zrobię 🙂 Pozdrawiam i również życzę miłego dnia 🙂

  2. Trochę podobnie jest z wózkiem dziecięcym – ile rzeczy się nie da zrobić mając dziecko w wózku dowiadujemy się dopiero gdy z takowym jeździmy. Wymyśliłam jak to obejść i kupiliśmy Młodej nosidło.

    1. Bo to tak jest, że jak człowiek sam nie prowadza wózka, nie jeździ rowerem, nie porusza się na wózku inwalidzkim czy o kulach, to nie wie, ile jest niedogodności.

  3. Bo wszystko przez to że w naszym kraju panuje złodziejstwo-inaczej rowerek mógłby stać sobie luzem,a Ty bez obawy zrobić zakupy.Ja się tak zastanawiam właściwie dlaczego w innych krajach się da a u nas niestety nie…?
    Chociażby w takiej Szwajcarii-przecież to nie jest na drugim końcu świata do cholery!I niby jesteśmy cywilizowanym narodem,z wartościami,pięknymi tradycjami-a rozumu i kultury za grosz.

    1. To nie musi być w aż w Szwajcarii. Jestem na urlopie w Świnoujściu i po naszej stronie jest tak jak Ania pisze a pół kilometra dalej świetna infrastruktura rowerowa.

        1. Dokładnie o to chodzi, że u sąsiadów można a u nas nie. A to strefa przygraniczna, wszyscy się przemieszczają. Przykład jest bardzo blisko ale jakoś nasi władni go nie dostrzegają.

          1. Nie widzą problemu, bo go nie mają. Miejsca na parkingach mają pewnie zarezerwowane. 😉

    2. Tam stało faktycznie bardzo dużo rowerów, szczególnie na dworcu. Ludzie dojeżdżają na pociąg rowerami, potem się przesiadają. I tak rower jeden przy drugim. Co prawda zakładają kabel na koła, ale u nas przecież , to by wynieśli taki nieprzypięty do czegoś rower.
      Ktoś znajomy opowiadał, że przypiął rower za koło, a jak wyszedł ze sklepu, to zostało właśnie samo koło, resztę ukradli. Mężuś już mi wytłumaczył, coby owinąć koło i ramę, ale to chore.

  4. Teraz na urlopie cały czas pomykam na rowerze i też to zauważyłam. W Niemczech, gdzie więcej jeździmy jest pod tym względem genialnie. Zakaz wjeżdżania rowerem na molo i już trzy rzędy stojaków na rowery. Plac zabaw i znowu rząd stojaków. Mały sklepik z pamiątkami i długi rząd stojaków. A po naszej stronie ustawiono zakaz wjeżdżania rowerami na plażę. Nie było tego zakazu, aż nagle z dnia na dzień jest, ale stojaka żadnego. Efekt taki, że okoliczne drzewa na wydmie zostały ozdobione rowerami 🙁

    1. Tak się zastanawiałam, czy nasi urzędnicy myślą. Ale oni pewnie rowerami nie jeżdżą, tylko swoimi drogimi autami, więc mają wszystko w czterech literach. Najłatwiej postawić zakaz, reszta nikogo nie obchodzi.

  5. W moim mieście jest chyba trochę lepiej…ale też szału nie ma…

    Ostatnio byłam pod Centrum Handlowym i musiałam pilnie wejść coś skserować… Nie miałam przy sobie niczego czym mogłabym przypiąć rower. Wiesz jakie było moje zdziwienie jak wróciłam a rower stał?
    Normalnie chciałam skakać, krzyczeć z radości i całować siodełko 😉

    1. To odważna byłaś, bo ja bym jednak roweru nie zostawiła. Dwa już mi ukradli, na dodatek z zamkniętej na kłódkę piwnicy.

  6. Ale wiesz co… byłam moim starym Holendrem, może dlatego nikt go nie chciał 😉

    Bałam się jak cholera bo go uwielbiam… ale pomyślałam, że pod sklepem są kamery to może nie znajdzie się taki odważny…

    1. To dobrze, że się nie znalazł. 🙂 Chciałam Ci oznajmić, że byłam dziś na poczcie, zakupiłam odpowiednią kopertę, kartkę i jutro posyłam list do Ciebie, więc od jutra możesz czekać na listonosza. Wyślę poleconym, coby nikt nie zajumał pięknego magnesiku 😉

    1. Nie znalazłam tylko kociewskiego. Nawet Mężuś patrzył Informacji Turystycznej. Będzie za to z Gdańska 🙂 A tu nie ma się co odwdzięczać, obiecałam, to dotrzymuję słowa. 🙂

  7. W Polsce faktycznie trzeba wszystkiego pilnować i przypinać. Aczkolwiek z miejscem do przypięcia roweru u nas nie ma problemu, bo każdy sklep ma stojaki na rowery, a nawet pod każdym blokiem stoją. Może trzeba wysłać prośbę do burmistrza?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *