Co się dzieje podczas wyjazdów integracyjnych?

Ostatnio zapanowała moda na filmy o wieczorach kawalerskich (lub panieńskich) i wyjazdach integracyjnych. Tak mnie to natchnęło do wspomnień. Co prawda nie o swoim wieczorze panieńskim chciałam pisać, lecz o jednym z wyjazdów z zakładu pracy, nazwijmy to nawet wyjazdem integracyjnym, choć wydaje mi się, że byliśmy zgrani już zanim gdziekolwiek wyjechaliśmy.

Co się dzieje na takich imprezach, każdy, kto był, wie. Mózgi i logika zostają w domu głęboko zakopane w zakamarkach szaf. A delikwent, cóż że dorosły, czuje się jak zerwany z łańcucha i nagle bożą wolę czuje do wypijania niestworzonej ilości wysokoprocentowych trunków, budzi się w nim dusza towarzystwa, przypomina sobie wszystkie dowcipy, jakie kiedykolwiek w życiu usłyszał. Tak przygotowany jedzie w znanym sobie gronie, choć ma wrażenie, że dopiero poznaje tych ludzi, z którymi przepracował kilka lub kilkanaście lat. I okazuje się, że drobna Kaśka wypija hektolitry alkoholu i jeszcze jest w stanie środkowym palcem dotknąć nosa, a wygadany Jurek pęka po dwóch głębszych albo że Jacek smali cholewki do Baśki, a ona chętnie schrupałaby szefa itd.

Na jednym z takich wyjazdów zdarzyła się dość ciekawa historia, o której ostatnio sobie przypomniałam i myślę, że jest warta opowiedzenia ku przestrodze tym, którzy z kolegami z pracy planują kilkudniową popijawę.

Kolega – nazwijmy go P. miał wspólny pokój z kolegą (na przykład) M. I sobie panowie razem w harmonii i zgodzie mieszkali… do czasu. Pewnej nocy po mocno zakrapianej imprezie, bo w końcu można, bo żona została w domu, nie patrzy, więc hulaj dusza, obudził się przerażony. Patrzy, a kolega M. z wywalonym na niego siusiorem sika wprost na jego łóżko i kołdrę. Trudno było M. powstrzymać, bo jak już zaczął sikać, przestać na zawołanie nie mógł, aż opróżnił cały pęcherz. A szamotanie się z takim, to jeszcze obszczane ściany, a dodatkowo po twarzy tym strumieniem mógłby człowieka potraktować. Oczywiście na drugi dzień niczego nie pamiętał. Uznał, że P. się z niego nabija, że sam zeszczał się w łóżko, a teraz zwala na niego (dodam, że obaj panowie byli w wieku raczej bardzo dojrzałym). No, ja nie wiem, materacem nie byłam. Znam relację P., bo M. na wszelki wypadek milczał i niczego nie wyjaśniał, a całą drogę powrotną siedział w autobusie nakryty po czubek głowy kurtką i z nikim nie rozmawiał. Do pracy wrócił po kilku dniach zwolnienia lekarskiego.

Natomiast kolega pracujący w dość dużej korporacji opowiadał mi o swoich wyjazdach integracyjnych. Tam już grubsze działa pracownicy wyciągnęli. Posunęli się w integracji dość daleko, bo różne płyny fizjologiczne wymieniali (oczywiście nie wszyscy). Seks po libacji alkoholowej co niektórym się trafił. Bo się ludzie z okowów małżeńskich oswobodzili, a przecież na delegacji to nie zdrada, więc w domu nawet nie trzeba się było tłumaczyć. Podobno jeszcze niezbyt legalnymi środkami się wspomagali, coby impreza bardziej udana była. Oczywiście kolega się zarzekał (przy żonie), że on to chodząca świętość i tylko patrzył i się oburzał, jaka to dziś Sodoma i Gomora, istne zepsucie obyczajów. Tratatata, tratatata, a mnie czołg taki właśnie przejechał po twarzy, że hej. Znając tego mojego kolegę, idę o zakład, że brylował w towarzystwie, bo zdarzyło mi się go widzieć po kilku głębszych. Cnotą niestety nie grzeszył. A ponadto nie wiem, czy do tych swoich relacji trochę nie dokładał, żeby ciekawiej było.

I tak sobie teraz myślę. Myślę i zachodzę w głowę. Jak się czują tacy ludzie, jak w końcu z rozumem się odnajdą po powrocie do domu? Toż to przecież sztuka tak się odciąć od zdrowego rozsądku, porzucić go na kilka dni, a potem znów wrócić do pracy, papierki przyklepywać, biznesy robić, pouczać innych, jak mają żyć. I tak sobie myślę, że chyba nie jestem w stanie tego ogarnąć, bo raczej staram się z moim rozumkiem, małym, ale zawsze, nie rozstawać. 😉

 ***

PS  A jak jesteśmy w imprezowym temacie, to zaprezentuję wczorajsze beziki własnoręcznie  w piekarniku ususzone. Przybrałam je bitą śmietaną i truskawkami. Że wyszły pyszne i pozostawiły tylko słodkie wspomnienie na podniebieniu, nie muszę chyba pisać…

A ta krówka wyglądająca tak nieśmiało zza kwiatka, to oczywiście szwajcarska… 😀

0 myśli na “Co się dzieje podczas wyjazdów integracyjnych?”

  1. Hm to nie tylko wolność od rozumku ale też późniejsze obgadywanie. Dlatego będąc raz jeden na takim wyjeździe, uznałam, że był on pierwszy i ostatni. Dlatego mam problem przy wyjazdach, bo na nie nie jeżdżę. A kto nie pije ten donosi…

    1. Zawsze zastanawiałam się po co są organizowane wyjazdy integracyjne pracowników… Najczęściej integrują się oni w zbyt dosłowny sposób… :/ Czysta rozpusta i pijaństwo oraz zupełny brak zasad moralnych… Dno…

      http://szminkapoasfalcie.pl/tvn-turbo/
      oto jak o włos minęłam się z byciem współprowadzącą program motoryzacyjny… 😛

      1. wydaje mi się że to też wina pracodawcy ..przecież to on ma wpływ na to co pracownicy będa tam robić …grill + wóda albo…no właśnie znajomy był na takim wyjezdzie integracyjnym…pierwszy dzień to program wojskowy…zajęcia prowadzone przez byłych żołnierzy GROM-u…rózne techniki samoobrony …zajęcia na szczelnicy..mozna było postrzelać z broni która możemy zobaczyć jedynie na filmach ..wszystko to przeplatane wysiłkiem fizycznym i delikatnym współzawodnictwem podział na drużyny ale przy kazdej konkurencji była rotacja zawodników takie przetasowania . Drugi dzień to wycieczka piesza z plecakami gdzieś w trasie obiad z kuchni polowej ….i nocleg w warunkach pionierskich….a niedziela sniadanie “wiejskie”…i leniuchowanie….oczywiście był alkohol wszelakiej maści ale nikt się nie upodlił ..byly osoby lekko wstawione ale wszystko w granicach dobrego smaku, a i wyjazd był razem z osobą towarzyszącą ( żona , dziewczyna..itd) Szefostwo oczywiście tez było i tez jak reszta robiło pompki..czołgało sie …i było na takich samych warunkach jak pracownicy. Wszyscy byli zadowoleni…no i w poniedziałek w pracy było jakby cieplej..życzliwej…a tak naprawde jak bydło pojedzie to jak bydło będzie sie zachowywać..i tyle Pozdrawiam Piotr

  2. Szkoda,że tak mało ludzi zabiera ze sobą rozum,na takie imprezy,ale często się zdarza,że nawet na co dzień go nie posiadają.

    Co do bezów:)Super wyglądają.Jak Ty to robisz?:)

    1. Bezy robię na oko. Jak mam białka, dodaję cukru i łyżeczkę mąki ziemniaczanej i suszę w 150 stopniach. I jakoś wychodzą, czasami lepiej, czasami gorzej. Te wyszły idealnie. 🙂

        1. Nie, nakładam łyżką. Teraz robiłam płaskie, to lekko łyżką uklepałam, czasami robię bardziej okrągłe. Można wyciskać takim przyrządem do ozdabiania tortów, ale mnie się nigdy nie chce, bo za dużo pracy, a łyżką trach, trach i po sprawie. Tylko długo się suszą. Też zależy, jakie chcesz mieć, takie z lekką pianką w środku, czy całkiem wysuszone. Mój Mężuś lubi z lekką pianką i one są fajniejsze do bitej śmietany 🙂 Bezy robię tylko wtedy, kiedy zostaną mi po czymś białka (żeby się nie zmarnowały).

    1. Obrzydliwy strasznie, a potem wstyd, jaki pozostał, bo przecież hotel wie, kto u nich nocował (jaka grupa zawodowa).

  3. Dzień dobry Aniu.

    Masz rację, że coś złego z ludzi wyłazi podczas takich imprez.
    Podzielę się kilkoma przykładami z mojego zawodowego życia.
    1. Uczestniczyłem kiedyś w imprezie zorganizowanej przez moją firmę dla największych i potencjalnych klientów, aby się z nimi zintegrować (bardzo uniwersalne słowo) w celu przyszłej dobrej współpracy, no i oczywiście zwiększenia przyszłych zysków. Co tam się działo – “Sodomia i Gomoria”! Powiedziałem – nigdy więcej. Na szczęście nie musiałem się “stawiać”, bo impreza nie przyniosła oczekiwanych efektów i zrezygnowano z kontynuacji tego pomysłu.
    2. Dawno temu współpracowałem z firmami z ZSRR/Rosji i dość często tam bywałem. Koszmar! Alkohol lał się wiadrami. Nie mówię, że wylewałem za kołnierz – ale tak pracować się nie da. Co powiesz na sytuację taką? Przychodzisz na śniadanie, a przy stole czekają twoi partnerzy i szklanka wódki na dobry początek dnia! Różne są metody negocjacyjne! Nie wiem, jak jest teraz, bo już tam nie jeżdżę. Na szczęście!
    3. Teraz pozytywny przykład. W miarę regularnie biorę udział w sympozjach i spotkaniach szkoleniowych, głównie za granicą. Nie są to preteksty do imprezowania. Uczestnicy spotykają się wieczorem na wspólnej kolacji, potem idą do baru na drinka i tyle! Wszystko, jak Pan Bóg przykazał. Wszak alkohol jest dla ludzi. Może to stąd, że następnego dnia nie odsypia się do południa, a od rana trzeba być zwartym i gotowym i mieć jasny i sprawny rozumek.

    PS. Chyba powinnaś pomyśleć o zorganizowaniu imprezy integracyjnej dla stałych gości twojego bloga.

    1. Jak zwykle masz genialne pomysły. 🙂 Zjazd połączony z imprezą integracyjną czytelników tego bloga to byłoby coś. Tylko pod warunkiem, że wszyscy zabiorą ze sobą swoje rozumki. 😉 Muszę to przemyśleć. 😉

  4. Nasze wyjazd po części też był integracyjny i obyło się bez incydentów 😉 Nikomu w domu rogi nie urosły 😉

    A krowę od razu zauważyłam jak się czai za kwiatka 😉 Komponuję się z truskawkami idealnie! 😉

    1. Fakt,nasz wyjazd był bardzo kulturalny. No, ale przecież rozumie się samo przez się, że takie towarzystwo na poziomie… 🙂
      W pracy to inaczej, bo ludzie niby się znają i jadą w zasadzie w innym celu. Napić się. Chociaż pewnie zdarzają się i kulturalne wyjazdy. Nigdy nie ma reguły.

    2. Tak jakoś mi się ta krówka w kadr wepchnęła 😉 Ale pasowała kolorystycznie 🙂 A jak podobał się scyzoryk?

      1. Scyzoryk podobał się baaaaardzo ! 😉 Był zdziwiony, że taki drogi prezent mu kupiłam…
        Piotrek mi mówił, że widział w jakimś Centrum Handlowym taki sam i kosztował 200 zł!! A ja przecież zapłaciłam 23 franki.
        Ale nie zbijałam go z tropu i nie powiedziałam ile za niego zapłaciłam. Niech myśli jaka jestem taaaka kochana i tyyyle kasiorki na niego wydałam 😉

  5. Na codzień ludzie pilnują się, chowają swoje prawdziwe oblicza za maskami uprzejmości i dobrego wychowania. na takich imprezach nie wychodzi z ludzi zło … na takich imprezach wychodzi z ludzi ich prawdziwe Ja. To co w nich naprawdę siedzi…

  6. Klik dobry:)
    Byłam na wielu imprezach wyjazdowych. Najczęściej ja jedna, czasem góra 2-3 kobitki, a mężczyzn 15 – 30. Poza tym, że było wspaniale – tańce, gry, żagle, kajaki, kuligi, ogniska, karty, bilard, ping-pong… nic podobnego do opowiedzianych tutaj “atrakcji” nie widziałam i nie słyszałam. Owszem, popijano, ale w granicach przyzwoitości, a nie do utraty rozumu i samokontroli.

    Nie bardzo więc wierzę w takie barwne – ze szczegółami – opowieści pana X czy Y. O seksie może wiedzieć natomiast tylko materac, chyba, że odbywał się publicznie, na oczach innych wyjazdowiczów.

    Bezy ze szwajcarską krówką – mmmmmniam 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.

    1. To sikanie do łóżka to autentyk, niestety.
      Wszystko zależy na pewno od ludzi, którzy jadą, ale zawsze zdarzy się ktoś, komu hamulce puszczą.

  7. Ja nie jestem za takimi imprezami w pracy. Nigdy ie wiadomo co się powie, jeśli ktoś ma słabszy łeb, i nie wiadomo, co usłyszy i co wykorzysta szef.
    A że jest hucznie, że sznurek z szyi się paru osobom rozwiązuje to już wiadomo 🙂

  8. Bardzo fajny text,pouczający materiał.Pouczyłam się,że nie dobrze jest się integrować na wyjazdach(gdyby mi to pisane było)…A wniosek taki,że lepsze jest wrogiem dobrego.Stare jak świat…

  9. jeżu kolczasty!!!! Anka, wywal te fotke bezików, bo nie wiem co ja Ci zrobię sadystko jedna… normalnie w przyszłym tygodniu (znaczy jak się sprawozdawczo w robocie ogarnę) wsiąde w samochod i ci na kopię … a pozniej kaze sie czestowac sernikiem ietowym i jeszce takimi bezikami jak te na zdjeciu 😛

        1. Z sernikiem to się domyśliłam. 🙂
          A ja się nie boję, możesz przyjechać, to Cię nakarmię słodkościami 😉

  10. W zasadzie to nic innego, jak wycieczki licealistów w wersji dla dorosłych 😉
    Mój rocznik nie odbył przedmaturalnej pielgrzymki do Częstochowy, bo poprzedni za bardzo nabroił w pociągu. Z osobistych wycieczek pamiętam przedział kompletnie zarzy… przepraszam, wyhaftowany! przez kolegę nietolerującego dużych ilości alkoholu i innego koleżkę, spadającego ze stromych schodów w stanie tzw.nieważkości.

    1. To dobre porównanie. A imprezy w akademikach? U nas chłopcy też kiedyś zorganizowali imprezę integracyjną. Nie poszłyśmy z koleżanką, ale dwa piętra niżej słyszałyśmy, jak jeździli na krzesłach. Na drugi dzień na ich piętrze było istne pobojowisko, nawet drzwi porąbane siekierą. Pojawiła się też karteczka, że “chłopcy z czwartego piętra do dnia tego i tego mają opuścić akademik”. Tak czasami bywa, że ludzie dostają małpiego rozumu. 🙂

  11. Byłam dwa razy na szkoleniu z pracy-w Ustroniu!Ja pierniczę-aż szkoda gadać.Alkohol lał się strumieniami,który mieliśmy dostępny z darmo w sali szkoleniowej.A że na dzień dobry stały sobie dystrybutory z piwkiem-więc szkolenie było w luźnej atmosferze,wiele osób nie miało pojęcia o czym były wykłady.A to dopiero było południe.A później był bankiet!A tam to dopiero się działo-ludziska jakby małpiego rozumu dostali(szczególnie faceci).Otrzymałam kilka hmmm jakby to nazwać-nieprzyzwoitych propozycji.Aż się popłakałam przy którymś z kolei…A tak mała dygresja-nie było mnie bo monitor poszedł,a na dodatek młody ma rękę w gipsie od wtorku-fajny początek wakacji…

  12. Mi nie raz znajomy opowiadał co się dzieje na spotkaniach i wyjazdach integracyjnych tego typu. Do świętych on nie należy i pochwalił mi się raz że zaliczył w ciągu jednej nocy trzy mężatki,które to święcie się później zarzekały że to tylko przez alkohol. Nie wiem po co kierownicy w ogóle robią takie imprezy skoro dobrze wiedzą co się na nich dzieje. Bo trzeba być doprawdy durniem by myśleć że ludzie tam są święci i piją tylko wodę. Pozdrawiam.

    1. A co kogo obchodzi co ktoś robi. Chciały się stukać to się stukały. Chciał się nachlać w trupa, nachlał się. Nikt nikogo na siłę nie zmusza. Boli Cię to, nie chcesz na to patrzeć, nie jedź!! A jak byłeś i widziałeś to teraz na kolanach do kościoła krzyżem leżeć pół dnia w ramach pokuty, żeś rozpustę obserwował i nie zareagował!!!

  13. Kilka lat temu pracowałam w 3-gwiazdkowym hotelu, w którym często organizowane były szkolenia/konferencje połączone z imprezami integracyjnymi, więc mialam wątpliwą przyjemność obserwowania tego z zewnątrz. Wyglądalo to przeważnie tak: przyjeżdżało towarzystwo pod krawatami, eleganckie, w większości kulturalne, ą ę. Niestety po wypiciu kilku głebszych wychodziła słoma z butów. Chamstwo, zero szacunku dla kogokolwiek, traktowanie hotelu i pracowników jak swojej własności, z którą można wszystko zrobić.
    Oczywiście nie można generalizować, bo zdarzaly się również przemiłe i kulturalne grupy.

  14. To fakt, że poważni ludzie na wyjazdach służbowych często dostają małpiego rozumu. Dotyczy to nie tylko handlowców i marketingowców, ale także prezesów i urzędników. Np. urzędnicy jednego z poważnych urzędów państwowych, na wyjeździe integracyjnym kilka lat temu, upili się prawie do nieprzytomności, a potem jeszcze wsiedli na rowery (kto im wypożyczył te rowery???!) Rezultatem było kilka złamanych kończyn. Urząd, w którym pracowała moja ciotka, huczał o tym miesiącami, ale nikt nie poniósł służbowych konsekwencji, mimo, że efektem były długie zwolnienia lekarskie.
    Inny przykład. Prezes mojej mamy, będąc na konferencji, obudził się rano w nieznanym pokoju hotelowym. W szafie nie było jego ciuchów. Uznał, że to nie jego pokój. Nic nie pamiętał, miał strasznego kaca. Zdezorientowany, zszedł do recepcji i zapytał, cha cha cha, gdzie on jest. Okazało się, że pomylił hotel, ale wyglądał tak porządnie w tym garniturze, (mimo że był kompletnie pijany), że na recepcji zdecydowano się dać mu klucz do pokoju, żeby się wyspał. Zawstydzony, zapłacił za ten nieoczekiwany nocleg i wrócił do swojego hotelu. A potem jeszcze opowiedział wszystkim swoją historię. Wszyscy pozostali prezesi zaśmiewali się do łez, a nikomu do głowy nie przyszło, żeby go skrytykować. Jak widać, picie w Polsce wcale nie jest czymś wstydliwym, przynajmniej w gronie znajomych i kolegów z pracy (tylko przed obcymi ludźmi wstyd!)
    Cd. seksu na konferencjach służbowych, moja mama, organizatorka konferencji, mówi, że właściwie prawie każdy prezes miał przynajmniej raz coś na sumieniu. A niektórzy to już przyjeżdżali z założeniem, że trzeba poznać jakieś panienki, skoro żony są daleko. Już pierwszego dnia szukali sobie panienek.
    Trochę jest tak, że wyjazdy są dla wielu ludzi, jak spuszczenie z łańcucha. Co nie znaczy, że dla wszystkich.

  15. Co się dzieje na wyjazdach integracyjnych wiem od synowej, nie może odstawać od współpracowników i co jakiś czas wyjeżdża, z reguły są to 2-3 dni. Dobrze, ze mają pełne zaufanie do siebie w małżeństwie, ale co się wyprawia na tych zlotach, to istny burdel.
    Wystarczy czasu w drodze powrotnej aby przestawić się na “inne tory” aby udawać świętoszka/kę.

  16. Powiem Ci, że u mnie w firmie na wyjazdach integracyjnych nie dzieje się nic. kilka osób pije wódkę wieczorami, ale bez przesady, reszta i tak krzywo patrzy. Ja nie wiem, może ludność wielkomiejska jest bardziej rozpasana, na prowincji aż za grzecznie. W każdym razie żadnych skandalicznych zachowań damsko męskich nie zaobserwowałem. A może to ja tak popdałem 🙂

  17. Moim skromnym zdaniem na wyjazdach integracyjnych dochodzi do takich ekscesów,bo normalnie ludzie zakładają mundurki i chodzą jak w zegarku,a to,co prawdziwe okazuje się pod wpływem alkoholu wyłazi albo pod wpływem narkotyków i tyle.Spuszczani ze smyczy,zwanej małżeństwem,urządzają swawole i hulanki,widać małżeństwo jest tylko przykrywka-statusem i tyle.
    Osobiście nie brałam udziału i jakoś nie ciągnie mnie do takich imprez.Integracja polega na przyjaźni w pracy,na tym,co łączy,na wzajemnych rozmowach,czynnościach,a to jest wyrzucanie i marnowanie pieniędzy podatników dla zabawy urzędników.
    Już samo słowo przeczy-wyjazd.
    Powinno być poza-integracyjny.
    Bo na takich wyjazdach ludziom chodzi o wódkę albo zabawę,a na tym integracja nie poelga wśród ludzi razem pracujących,ponieważ w pracy łączą się tym,w czym są dobrzy,co potrafią,wracając z integracji burzy się cała ich zdolność logicznego myślenia i pracy w zespole.

  18. Kurdę ja od 7 lat spotykam się co kwartał w terenie z grupą przedstawicieli i nigdy nie było żadnego łóżka czy balangi z dziewczynami. Zawsze popiliśmy pośmialiśmy się, poflirtowaliśmy z kelnerkami lub przyjezdnymi, ale zawsze kulturalnie i bez zdrad itd.
    Nie widziałem też żadnej dziczy innych grup ludzi które mieli też spotkanie w tym samym hotelu. Nie wiem, może ja żyję w innym państwie?, a może takie artykuły mają na celu wzbudzanie zazdrości i są po prostu perfidne….

    1. Wiesz, wydaje mi się, że jeżeli Ty czegoś takiego nie widziałeś, to nie znaczy, że to nie istnieje, nie? 😉 Ja byłam na kilku wyjazdach, a ten przypadek z sikaniem zdarzył się raz, więc jak widać, to nie jest reguła, ale takie rzeczy też się dzieją. A perfidia i zazdrość (sic!) raczej chyba są tu bezsensu. Bo o co i dlaczego?

  19. Ja zawsze powtarzam, że poziom zachowania na takiej imprezie zależy od samych uczestników. Oczywiście dobry i ciekawy program terenowy podczas imprezy wieczornej również działa cuda.

  20. Wyjazdy integracyjne stają się coraz bardziej popularne, ale nie dlatego, że są zakamuflowaną formą wycieczek szkolnych, z lat młodzieńczych. Wielu managerów odkryło, że po przez wyjazdy integracyjne, mogą wpływać w pozytywny sposób, na pracowników. Integrować grupy, wzmacniać relacje, pokonywać problemy, jakie na co dzień spotykają ich w pracy. Dzisiejsze wyjazdy integracyjne to profesjonalne narzędzie do zarządzania zasobami ludzkimi, nie kompleksowo, ale na pewno w obszarze relacji.

    Pozdrawiam! 😉

  21. Wszystko zależy od człowieka, przecież nie jest tak, że nie można kulturalnie spędzić takiego wyjazdu. Nie trzeba się schlać jak świnia, by niczego nie pamiętać lub wyczyniać jakieś dziwne rzeczy. Byłam całkiem niedawno na wyjeździe biznesowym w Lesznie. Najpierw była atrakcja – lot w tunelu aerodynamicznym, był też catering, więc coś tam się pojadło, popiło. A potem zakwaterowaliśmy się w hotelu. Wiadomo jedni balowali do rana inni poszli do swoich pokoi.

    1. Masz rację. Sama zresztą należę do osób, które w odpowiednim momencie przerywają imprezowanie. Jakoś nie kręci mnie schlanie się na umór.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *