Wyniki wojny podjazdowej

Dzisiaj będzie bardzo krótki wpis, bo okoliczności nie sprzyjają klikaniu. Obiecałam, że poinformuję o przebiegu wojny podjazdowej pomiędzy Nutusiem a Mężusiem (o, jak pięknie się rymuje). Nawet Mężuś się dopominał, żebym ten wpis popełniła, bo muszę przyznać, że chyba zwyciężył. Zawziął się i zainwestował 120 zł, żeby kota powstrzymać przed łażeniem do sąsiadów. I muszę przyznać, że nawet pięknie to wykombinował. Nutuś wędrował od krańca do krańca, szukając słabego punktu. Na razie nie znalazł, więc oficjalnym zwycięzcą ogłaszam mojego Mężusia. No, chyba, że Nutuś obmyśla plan i faktycznie za kilka dni przejdzie na dietę, żeby przeszkodę wziąć górą. Na razie jednak ma odpowiednie obciążenie i raczej nad płotkiem się nie uniesie.

Mężuś był zawiedziony Waszym obstawianiem. Wszyscy stawialiście na kota. A wiadomo, że jak mężczyzna idzie na wojnę, to wyciąga najcięższą broń. Czekałam tylko, kiedy sobie barwy wojenne maźnie na twarzy. Niestety nie dał mi tej radości. Mężuś, uzbrojony we wkrętarkę i plastikowe płotki, umocnił siatkę od dołu. Nie ma takiej szpary, przez którą gruby kot by się przecisnął. Nutuś w zemście leżakował w moich smolinosach. To jedyny krzaczek w naszym ogródku (reszta roślinek dopiero w powijakach) i kapitalnie się pewnie w nim leży. Pakuje łeb w kwiaty i myśli, że go nie widać. Albo to taki punkt obserwacyjny. Może przygotowuje się do odwetu. Pewnie niedługo będzie miała miejsce kocia wendeta. Niech Mężuś drży. Chociaż widząc jego zaangażowanie, stwierdzam, że to już nie tylko walka o płotek, ale przede wszystkim o męski honor.

0 myśli na “Wyniki wojny podjazdowej”

  1. Nastepny wpis w poniedzialek. Bez polskiej klawiatury ciezko klikac. Ten wpis mialam przygotowany jeszcze w domu, wiec w miare wyglada. Pozdrawiam z Bremerhaven 🙂

  2. Ależ on jest pięknie umaszczony 🙂
    Gratulacja dla Mężusia, nie łatwo wygrać z kotem 🙂 Po powrocie może go czekać niespodzianka bo kot nie odpuści 🙂

    1. Nasz kotek mial mame syjama, wiec dlatego ma takie ladne kolorki. 🙂 No, mam nadzieje, ze jak wrocimy, to kot bedzie na swoim miejscu (i plotek rowniez) 🙂

  3. Czyli nasze głosy na zwycięstwo kota-podziałały na Mężusia mobilizująco?Patrząc na kota-odnoszę wrażenie że coś kombinuje…

  4. Kotek jest cudny. Będąc teraz u siebie widziałam kotka śnieżno-białego. Bóstwo! Gdyby nie to, że mała nie lubi kotów porwałabym go.
    Koty to cwane bestie więc nie wykluczone, że teraz to tylko kwestia czasu 🙂 może wykorzysta co innego i nauczy się wychodzić przez furkę lub na około 🙂 Pozdrawiam cieplutko 🙂

    1. Byle by praca mężusia nie poszła na marne 🙂
      Książkę, którą teraz czytasz, słuchałam w radiowej trójce. Ciekawa, ale skoro ją już słuchałam nie szukałam kartek. Miłej lektury 🙂

  5. No brawo-brawo!!! 🙂 Dla Męża oczywiście! Mam nadzieję, że się na nas nie pogniewał (mimo tych fatalnych prognoz) 🙂 Za to dostał taaakie pyszne ciacho! Ale ja też (mimo wszystko) mam wrażenie, że to dopiero 1 bitwa…. No i za kogo tu trzymać kciuki??? Hmmmmmm…… 🙂

  6. Bardzo ładny ten Wasz futrzak. Czy on jest rasowy? Pytam, bo ma ciekawe umaszczenie. U nas była taka przeszkoda i kot zrobił podkop, bo podmurówka w jednym miejscu okazała się bardzo płytko osadzona. Pozdrawiam i trzymam kciuki za kota 😛

    1. Jego mama byla syjamem, a tatus nie wiadomo 😉 a na podkop nie ma szans, jeszcze ewentualnie moze gora, ale mam nadzieje, ze za leniwy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *