Najdłuższa przerwa w dziejach

Jeszcze nigdy nie było takiej długiej przerwy pomiędzy postami. I jak z pewnością zauważyliście, miejsce to umiera śmiercią naturalną. Ostatni miesiąc to była burza emocji. Ledwo pochowaliśmy Sławka tatę i po pogrzebie wracaliśmy do domu, a okazało się, że moją mamę zabrało pogotowie. Jest w szpitalu od miesiąca. Nie mam siły wyjaśniać co i jak, więc proszę nie dopytywać. Nie jest dobrze. Za to babcia daje nam popalić po staremu. I tak jak przez ostatnie tygodnie mieliśmy wrażenie, że odzyskała siły, tak dzisiaj nie wierzyła nam, że są święta. Sinusoida więc. Oczywiście seniorka próbuje też licytować się z nami, kto najbardziej cierpi, ona jako matka czy ja jako córka, czy Jajo jako wnuczka. Oddajemy jej więc walkowerem, niech i w tym będzie najlepsza.

Któregoś dnia zapewniła nam też “rozrywkę”. Babcia, jak wiadomo, znana jest z tego, że wszystko wie i robi najlepiej. I w tej swojej doskonałości obcięła sobie opuszki palców u stóp. Dosłownie ranki takie, jak główki od szpilki, ale krew lała się tak, jakby przedziurawiła tętnicę (bierze leki na rozrzedzenie krwi). Pokój więc wyglądał tak, jakby kogoś tam zamordowano. Jedna czwarta wykładziny zalana krwią, a że babcia długo nam nie mówiła, co się dzieje i łaziła z pokoju do łazienki, to wyglądało to tak, jakbyśmy kogoś zaszlachtowali w pokoju, ciągnęli go przez korytarz do łazienki. Jak w rzeźni. Pierwszy raz coś takiego widziałam. Owijałam babci stopy gazami, ręcznikami papierowymi i folią spożywczą, bo wszystko przesiąkało w sekundę. Prosiłam, by siedziała z tyłkiem na miejscu, ale oczywiście babcia tak nie lubi, więc po godzinie trzeba było znów zmieniać opatrunki, bo wszystko było zalane krwią.

Na drugi dzień od rana to samo. Wystraszyłam się nie na żarty, więc zadzwoniłam na pogotowie. Tam mnie dokładnie poinstruowano, co zrobić i wreszcie udało się krew zatamować. Warunek jednak był taki, by babcia tego nie ruszała i nie zdejmowała. Jak jej o tym powiedziałam, to mnie wyśmiała i zaczęła snuć opowieści, jak to było w czterdziestym piątym… Ręce mi opadły, bo oczywiście znów krew.

Tak więc, jak widzicie, mamy wesoło. Seniorka dba o rozrywkę na najwyższym poziomie. Fakt, że z perspektywy czasu sytuacja nie tylko koszmarna, lecz także zabawna.

A ja dzisiaj z okazji Święta życzę Wam spokoju i zdrowia. Spokój to naprawdę coś deficytowego w naszym domu, więc zazdroszczę wszystkim, którzy mogą powiedzieć, że czasami się nudzą. Uciekam jednak w pisanie, to pozwala poczuć mi się niczym demiurg, bo tylko w książce panuję nad rzeczywistością.

Mam nadzieję też, że w świątecznym czasie czytacie. Uściski świąteczne!

2 myśli na “Najdłuższa przerwa w dziejach”

  1. Zwlekałam z komentarzem, bo wszystkie słowa pocieszenia wydają się trywialne. Żałuję, że mieszkam zbyt daleko, aby móc zaoferować realną pomoc.
    PS.
    Mam jednak nadzieję, że to miejsce nie umrze. Ja będę czekać.

  2. Uwielbiałam czytać Twe wpisy. Ale zauważyłam,że wraz ze wzrostem pracy, książek, które też posiadam , wpisy były coraz rzadsze. Szkoda. Życzę Ci jak najlepiej. Powodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *