Gdańskie smakołyki

W miastach portowych od dawien dawna mnożyło się od różnych ciekawych towarów. Można też było przebierać w smakołykach. Kiedy pisałam „Jaśminową sagę” interesowało mnie, co słodkiego jadali gdańszczanie. Trafiłam wtedy na informację, że miasto słynęło z marcepana (cieszono się nim w Gdański od początku XIX wieku). Przed wojną (do 1945 r.) w mieście było kilka manufaktur produkujących marcepan, między innymi Haueiseina i Lindemanna. To właśnie po marcepan od Lindemanna poszła Stasia z Julką w towarzystwie Josepha (na ulicę Szeroką, niem. Breitgasse 54/55) zaraz po tym, jak dziewczynie udało się sprzedać sztambuchy. Julce obiecała różane kule, a dla siebie Stasia zaplanowała właśnie marcepan.

„- A co z cukierkami? – spytała nagle Julia. – Obiecałaś.

Stasia spojrzała na siostrę. Uśmiechnęła się do niej, Julka ciągle była dzieciakiem.

– Jakie cukierki? – zainteresował się Joseph.

– Obiecałam Julii, że jak sprzedamy sztambuchy, to kupimy cukierki u Lindemanna.

– A to jeżeli panienka obiecała, to słowa trzeba dotrzymać. – Zaśmiał się i wskazał dłonią kierunek drogi. Julka podskoczyła jak dzieciak i klasnęła z radości w dłonie. Już czuła na podniebieniu słodki smak różanych kul, które uwielbiała.

Siostry u boku Hirsza ruszyły w kierunku Breitgasse , gdzie niedaleko bramy pod Żurawiem w narożnej kamienicy mieścił się niewielki sklepik ze słodkościami. Szli w milczeniu. Julia z ciekawością zadzierała głowę i oglądała gdańskie kamieniczki, za to Stasia wpatrywała się w czubki swoich butów, czując na sobie palące spojrzenie nowo poznanego mężczyzny.”

Jaśmińskie będą też wzdychać na widok różnych słodkości, w tym także marcepanów w okolicy świąt. Wiadomo, marcepan może zachwycać smakiem!

– Jeden z przepisów na tradycyjny marcepan ukazał się w Kalendarzu Gdańskim, jego autor zaznacza, że receptura jest skomplikowana i nie warto stosować jej w domu – opowiada prof. Januszajtis dla portalu trójmiasto.pl. – Według tego przepisu, najpierw przebiera się i sortuje migdały, następnie obiera się je i uciera z cukrem, potem praży na ogniu, na zmianę ochładzając je wodą. Tak przygotowaną masę zostawia się do leżakowania, żeby nabrała charakterystycznego aromatu. Przed spożyciem, marcepan ponownie opieka się w ogniowym piecu, dzięki temu tworzy się na nim skórka. (źródło: https://zdrowie.trojmiasto.pl/Tradycyjne-smaki-Pomorza-sladami-gdanskiego-marcepanu-n56267.html#tri).

Lubicie marcepanową masę? A może już próbowaliście zrobić taką samodzielnie? (Ja jeszcze nigdy się nie pokusiłam).

Piszę oczywiście o gdańskich słodkościach, bo premiera drugiego tomu zbliża się wielkimi krokami, a na mojej grupie na FB (Fani twórczości Anny Sakowicz) będzie marcepanowa zabawa związana z sagą i Dniem Kobiet (bo przecież w sadze sporo jest ciekawych kobiet). 🙂

2 myśli na “Gdańskie smakołyki”

    1. Podejrzewam,że tak może być. Nie jestem w stanie teraz dodawać postów. Mamy w domu trudną sytuację związaną z mamą. Pewnie za kilka dni wrzucę jakiś post wyjaśniający.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *