Ciśnienie skacze!

Nie udało mi się w poniedziałek dodać postu. Ostatnie dni zdominowała panika babci, bo koniecznie potrzebowała leków na nadciśnienie. Zaczęło się od mojego taty, który ostatnio właśnie ma wysokie ciśnienie i lekarka (rodzinna, leczy też babcię) ustawiała mu leki. Babcia poczuła się chyba zaniedbana i nagle zachciała też tabletek. Mierzyła sobie ciśnienie co godzinę albo nawet częściej i jak raz wyszło wyższe niż powinno, panikowała, że umiera, a wtedy znów skakało.

-Wiesz, jakie miałam dzisiaj ciśnienie? – spytała przy obiedzie. – E… coś tam. Takie wysokie!

Tłumaczenie, że źle zmierzyła i że “error” to błąd na nic się zdało. Po prostu rozsadziło ciśnieniomierz!

Babcia tak stękała, że nawet wymusiła dwie tabletki od mojego taty. Oczywiście wzięła i pełnia szczęścia. Niestety tylko przez chwilę, bo zaraz poczuła się słabo. Nie docierało do niej, że nie można obniżać ciśnienia bez opamiętania. Tacie zabroniłam dawania babci jakichkolwiek tabletek, bo przecież nawet nie wiadomo, czy nie wejdą w jakąś reakcję z tymi, co już zażywa.

Babcia oczywiście obdzwoniła pół rodziny, skarżąc się, że nie ma tabletek. A dosłownie tydzień wcześniej lekarka wysłała mi kody recept. Zawzięłam się, usiadłam przed kompem i sprawdziłam, na co babcia bierze leki. Oniemiałam. Trzy rodzaje tabletek obniżających ciśnienie. Jedne typowo na nadciśnienie, dwa pudełka obniżające przy okazji leczenia innych schorzeń.

Idę więc do babci. Seniorka leży już w łóżku. Oczywiście w maseczce! Pokazuję jej pudełka z tabletkami i tłumaczę, że to są na nadciśnienie i nie może brać innych, że nie wolno obniżać ciśnienia w nieskończoność.

-To masz brać raz dziennie – mówię i pokazuję pudełko. – Bierzesz tak?

-Nie – odpowiada z beztroską. – Biorę pół.

-Dlaczego?

-Bo na ulotce tak jest.

-Ale pani doktor kazała jedną. Nie możesz sama sobie zmieniać dawek.

-To po co oni tak głupio piszą?

-Dla zmylenia przeciwnika – żartuję.

-Co?

-Nic. Musisz brać jedną.

-Dobrze.

Pogadałyśmy więc o lekach. Babcia zdziwiła się, że ma aż trzy rodzaje leków na nadciśnienie. I wiecie co? Cud! Ciśnienie na drugi dzień spadło. Co nie znaczy, że jak usłyszy, że ktoś ma fajne tableteczki, to nie wzrośnie. Niestety babcia nie chce też oddać leków, bym to ja jej dawkowała zgodnie z zaleceniem lekarza. Nie ma takiej opcji. Broni swoich pigułek niczym niepodległości. Za to zaczynam podejrzewać, że niedługo mnie skoczy ciśnienie, jak jeszcze raz usłyszę coś o lekach.

6 myśli na “Ciśnienie skacze!”

  1. Chyle czolo ze daje Pani rade z takim przeciwnikiem, jak babcia. Ale dziwie sie, ze nikt Pani z dalszej rodziny was nie odciąży, nawet na jeden dzien. Babcia mieszkam z wami, ale to nie znaczy ze rodzina jest zwolniona z obowiazku.

    1. Niestety nie ma chętnych, a i babcię trzeba by było związać, żeby gdzieś zawieźć. Nawet chcieliśmy ją zabrać do rodziny ot tak w odwiedziny, to nie chciała, choć nam ciągle mówi, że żyje jak w więzieniu.

      1. Tak prawdę mówiąc, to takie babcie nie mają już nawet krewnych i znajomych w swoim wieku. Smutne to bardzo. Moja babcia chyba 10 lat temu, kiedy jeszcze była na chodzie, objechała z córką rodzinne strony (Porąbka Uszewska), nie było już nikogo, kogo mogłaby znać. Ech, życie… za krótko źle, za długo, źle… Nigdy nam nic nie pasuje 😉

  2. W porównaniu z Twoją moja Babcia to anioł chociaż ma 95 lat i pełne prawo narzekać, ale jest zdyscyplinowana i słucha młodszych 🙂 Życzę cierpliwości i niskiego ciśnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *