Sprawa załatwiona

Znów kilka dni mi wypadło, ale było pracowicie. Udało się nam załatwić kolejną ważną sprawę. Mieliśmy sprawę o ubezwłasnowolnienie mamy. Wyrok jest, teraz czekamy na uprawomocnienie i jeszcze w sądzie (ale teraz już rejonowym) opiekun prawny, czyli mój tata, będzie musiał złożyć przyrzeczenie. Ja będę kuratorem. Taka rola życiowa do spełnienia.

Kiedyś już pisałam, jak wyglądają procedury. Dokładnie rok temu złożyliśmy wniosek z zaświadczeniami lekarskimi, we wrześniu mamę słuchali biegli. Teraz odbyła się sprawa sądowa, już bez mamy. Zaskoczyło mnie, że na takiej sprawie jest aż trzech sędziów i prokurator. Musimy opłacić biegłych i koszt sprawy (1270 zł), jeszcze przyrzeczenie taty, że będzie się mamą dobrze opiekował i już. To ułatwi nam wiele spraw, bo mama nie potrafi mówić, nie umie się już podpisać, więc jakakolwiek sprawa urzędowa czy leczenie, to już ogromny kłopot.

Smutne to. Tak się zastanawiałam, czy nie jakaś złośliwość losu. Mama całe życie była osobą dominującą i despotyczną. Mój tata nie mógł zdecydować nawet o kolorze własnych gatek czy skarpetek. Jemu tak było wygodnie, nie buntował się, ale teraz choroba wszystko postawiła na głowie. Tata musiał stać się “dorosły” i nauczyć się samodzielnie decydować o wszystkim (radzi sobie doskonale). Za to mama nie ma wpływu na nic, nawet na swoją bieliznę czy jedzenie. Dziwne. Totalne odwrócenie ról. Gdyby mama nie zachorowała, nie oddałaby “władzy” w domu za żadne skarby.

Los bywa przewrotny. Nigdy nie można być niczego pewnym.

2 myśli na “Sprawa załatwiona”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *