Bać się czy nie?

Codziennie śledzę raport na temat koronawirusa i codziennie się martwię. W sklepach już tylko co któraś osoba ma maseczkę. Rzadko kto dezynfekuje dłonie. Wiele państw otwiera granice, ale nas prawie nikt nie wpuszcza, bo statystyki wcale nie uspokajają. Wciąż jest niewiele testów, więc ciągle nie wiadomo, ilu tak naprawdę jest chorych. Jajo się stresuje, bo nie widać, żeby zbyt szybko samoloty latały za ocean. A jak Jajo się denerwuje, to ja też. I takie koło robimy.

Ostatnio miałam okazję usłyszeć, jak trzy kobiety w sklepie śmiały się z ludzi w maseczkach, bo nie rozumiały, czego się boją. Miałam to (nie)szczęście stać za nimi. Nie wytrzymałam i się odezwałam.

– Myślę, że to egoistyczne z pań strony – powiedziałam w maseczce na gębie. – Bo ja zakrywam usta i nos, by chronić między innymi panie. Przykro, że panie mają mnie gdzieś. (Miałam dosadniej to określić, ale chciałam wyjść na kulturalną osobę).

– Ale czego się tu bać? Ci, którzy przeżyją, będą zazdrościć tym, którzy umarli.

– Może i tak, ale ja nie chciałabym być osobą, która zarazi moją mamę. Skazałabym ją na śmierć. I nie jestem pewna, czy będę jej zazdrościć.

Kobiety wzruszyły ramionami, zabrały swoje sprawunki i poszły, mając oczywiście wszystkie zalecenia w czterech literach.

Innego dnia miałam okazję wysłuchać mężczyzny, w maseczce co prawda, ale tak brudnej, że szok. No, ale może musiał w niej pracować. Nie wiem. Stwierdził, że nie zna nikogo chorego, więc wirusa nie ma. A ponadto to wszystko jest wymysłem ZUS-u, bo chce się pozbyć emerytów. Wiadomo, nie ma pieniędzy, więc trzeba “starych” wyeliminować.

– O! – zdziwiłam się. Najpierw myślałam, że facet żartował, ale nie, pełna powaga. – To nasz ZUS, trzeba przyznać, ma niezłą moc rażenia, jeżeli przy okazji wypuścił wirusa w świat. A co pan powie na to, że umierają też młodzi ludzie? (Akurat tego dnia zmarła osiemnastolatka).

– Dostają rykoszetem – dodał.

Ciekawa jestem, jak u Was. Podobno wg naszego cudnego rządu, radzimy sobie wspaniale, tylko dziwna sprawa, że statystyki jakoś tak słabo wypadają. Udało się nam wypłaszczyć liczbę zachorowań i to by było na tyle. Co dalej? Nikt chyba nie ma pomysłu.

20 myśli na “Bać się czy nie?”

  1. O dziękuję za wpis do kawki 🙂 Nie jest dobrze,a może być jeszcze gorzej.Weekend pokazał,że daleko nam do końca wirusa.Ja tylko czekam, aż ruszą samoloty zza oceanu :). Pozdrawiam jajową rodzinkę całą 🙂

  2. U nas (Australia) jest niezle.W kraju zmarly 102 osoby.W stanie Victoria w szpitalach jest tylko kilka osob.Restrykcje juz nam poluzowali.Maseczek nie nosilismy ( chyba , ze ktos chcial),ale dzieci uczyly sie online–jutro wraca juz reszta do szkol.Kto moze , nadal pracuje z domu,nadal zachowujemy 1,5 m odleglosci wszedzie ,odkazamy rece i przestrzegamy ilosci osob w pomieszczeniach.Otwarto juz restauracje(do 20 osob w jednej sali), bibioteki,mozemy jezdzic po naszym stanie.Wreszcie , po 3 miesiacach odwiedzilam wnuki mlodsze (9 i 7 lat), bo moglam pojechac te 90 km do nich.Pracuje jako wolontariusz wraz z innymi paniami w polskiej bibliotece–jedynej w Melbourne.No i wczoraj otworzylysmy po ponad 2 miesiacach zamkniecia.Pomieszczenie nie jest bardzo duze , mozemy wewnatrz jednoczesnie miec 5 czytelnikow.Jedna z czytelniczek powiedziala wczoraj, ze to jej najszczesliwszy dzien od 3 miesiecy, bo juz w domu nie ma nawet jednej strony zadrukowanej ,ktorej nie czytala. Ale granice mamy zamkniete i raczej w tym roku bedziemy mogli latac tylko do Nowej Zelandii,ktora jest juz wolna od coronawirusa.Wybieralam sie do Polski ,trudno poczekam ile bedzie trzeba.

  3. Bać się, strach nie jest przyjemny, ale pomaga. Nosze maseczkę, izoluję się. Idiotów staram się omijać, szczególnie tych, którzy szafują MOIM życiem w stylu, “co się pani boisz, najwyżej umrzesz”… Noszszsz…

  4. Większą od pandemii koronawirusa jest pandemia głupoty, czego dowodem są właśnie takie zachowania, jak przytoczone na blogu.
    Też obserwuję duży spadek ludzi w maseczkach w sklepach i zastanawiam się, czy źle zrozumieli przekaz (można chodzić bez masek na ulicy, ale nie doczytali, że nadal trzeba zasłaniać się w sklepie, urzędzie, przychodni itd.?), czy po prostu mają to w nosie. 🤦‍♀️ W galerii przy wejściu do każdego sklepu stoją środki dezynfekcyjne, ale większość ludzi mija je obojętnie. Czy to zbiorowa ślepota, czy głupota? 🤦‍♀️ Powinien być całkowity zakaz wejścia do sklepu, jeśli jest się bez “zasłonki” i nie zdezynfekuje się rąk przy wejściu i byłoby po problemie.

    1. Też uważam, że tacy ludzie nie powinni być wpuszczani do sklepów. Zasady to zasady. Dzisiaj mamy największą liczbę zachorowań. W końcu jesteśmy w czymś najlepsi w UE. Ręce opadają.

  5. Dla mnie, jest to mocno naciągane. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Takie maseczki i takie “odkażanie” prawdziwej epidemi w życiu by nie zatrzymały. Zważywszy, na doniesienia że świata finansjery, gdzie USA i kilka inny krajów domaga się kosmicznych odszkodowań od Chin za straty związane z wirusem, wiedząc, że te same kraje są niebagatelnie zadłużone u Chińczyków… To wszystko zaczyna się klarować coraz bardziej. Tym razem mamy do czynienia z wirusem ekonomicznych zależności – banka ekonomiczna zaczyna pękać i szuka się winnego, kto za to zapłaci… Oczywiście, że narody, ale… niestety w przypadku pojawienia się prawdziwej epidemi, czy pandemia będziemy bezradni. Tym bardziej bezradni, że ludzie zrażeni wciskaniem im bajek i oszustwem na dużą skalę, z którym obecnie mamy do czynienia, nie będą współpracować. Będą zastanawiać się jakie znowu szfindle im się zadaje. Więc kiedy przyjdzie prawdziwa epidemi, a to już szybciej niż później, bo natura zacznie się bronić przed tym co jej robimy, to będziemy bezsilni i bezradni, a obecnie stosowane środki ostrożności będą warte tyle co nic. Teraz są skuteczne… bo nie mają przed czym chronić w wielu przypadkach. Dają złudne poczucie bezpieczeństwa, które też będzie negatywnie procentować na przyszłość w przypadku prawdziwej pandemii.

    1. Mam koleżankę lekarkę, która więcej rozumie niż zwykły śmiertelnik i ja jej wierzę. Od początku mówiła o maseczkach i zaopatrzyła w nie swoich przyjaciół.

  6. Ja też nie chciałabym zarazić mamy, więc stosuję się do zaleceń. Miałam 3 czerwca termin do specjalisty i dopiero w domu uzmysłowiłam sobie że lekarz przyjmował pacjentów bez maseczki

  7. Siedzę w domu ile mogę i tylko chodze na zaplanowane wizyty bo złapałam porazenie nerwu trójdzielnego twarzy.Tam gdzie chodze to raczej wszyscy w maseczkach czy przyłbicach.20 mam rezonans magnetyczny i okaże sie co było przyczyną.Dostaliśmy spożnione skierowanie do sanatorium i nie wiemy co robić .Troche mam stracha czy jechać.Mój mąż robi zakupy ale tez w maseczkach i nie zważamy na tych co lekceważą sobie chociaż u nas nie ma nowych zachorować.Wolimy dmuchac na zimne .Pozdrawiam serdecznie i zdrówka życze dla całej rodzinki!

  8. Nie chodzę w duże skupiska jeśli nie muszę, pracuję w domu jak mogę, myję ręce bardziej niż często i zakładam tę szmatę na twarz w miejscach takich jak sklepy, chociaż w skuteczność nie wierzę. Nie wierzę też w spiskowe teorie, ale jak się zastanowić to cała pandemia wygląda dziwnie i nijak nielogicznie. Nie znam nikogo, kto się zaraził, kto umarł na Covid, albo z niego wyzdrowiał. Żle znoszę ograniczenia, ale znoszę, ze względu na innych. I jak zawsze jestem za zdrowym rozsądkiem, chociaż nigdzie ostatnio nie potrafię go dostrzec.

      1. Ja też nie znam. Jednak córka znajomej już tak. Zdrowy 48-latek, spędził 2 miesiące w szpitalu, wyszedł z tego, ale nie wrócił do dawnej sprawności. Szlag mnie trafia jak czytam negacjonistów i zwolenników teorii spiskowych. Na terenie mojej gminy (10 tys. osób) zmarła tylko jedna osoba, zachorowało 60, a 8 wymagało intensywnej terapii. Wydaje mi się zupełnie logiczne, że mogę ich nie znać, ale to nie znaczy, że wirusa nie ma, albo że nie jest groźny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *