Dlaczego Polacy chodzą do wróżek?

Podobno bardzo wielu Polaków korzysta z pomocy wróżek. W ciągu ostatnich 18 miesięcy aż 3 miliony  naszych zdesperowanych rodaków dzwoniło po poradę. Najczęściej pytają o miłość, pracę i zdrowie. I tak sobie myślę, że może to świetny pomysł na biznes. Jakaś szklana kula, talia kart i heja. Kota mam. Troszkę się go podfarbuje na czarno, by klimacik był odpowiedni i można wróżyć. I nie tylko, bo jeszcze można kanały „jakieśtam” oczyścić, nabić człowieka pozytywną energią niczym syfon nabojami i liczyć kasę.

Nie wiem, ile jest takich wróżów i wróżek w naszym kraju. Ale jest podobno taki kanał telewizyjny, na którym idą przez kilka godzin wróżki na żywo i można dzwonić po poradę. Ostatnio nawet było o tym dość głośno, bo okazało się, że jeden z „gwiazdorów” tego kanału w niemieckich gejowskich programach pornograficznych machał swoją „różdżką” na wysokości rozporka. A ja naiwna wcześniej myślałam, że taką „różdżką” to ewentualnie można mieć wpływ na czyjąś chwilową satysfakcję, ale żeby zaraz oczyszczać nią kanały energetyczne? Mnie się niestety ta „różdżka” tylko z jednym kanałem kojarzyła. No, może jak uruchomię wyobraźnię, to jeszcze by się jakieś dodatkowe znalazły, ale na pewno nie energetyczne. Potem pokazywano zdjęcia pana w gazetach i w TV tak jak go natura stworzyła, tylko w dość nietypowych pozach z miną srającego kota na pustyni. I chciałabym widzieć miny wszystkich tych, którym wróż zdjął klątwę z poprzednich pokoleń, oczyścił kanały i przepowiedział przyszłość. Cholera, to musi być bezcenne!

W naszej lokalnej gazecie raz w tygodniu jasnowidz odpowiada na listy zdesperowanych. A że to jeden z najsłynniejszych jasnowidzów w Polsce, więc ludzie walą do niego korespondencję na potęgę. Nie ukrywam, że czytam czasami te jego porady i pękam ze śmiechu. Same słowa wytrychy.

Ostatnio jakaś kobitka napisała do niego pytanie, czy polepszy się jej w związku, bo od trzydziestu lat beznadzieja, czy w końcu mąż pójdzie do pracy, zainteresuje się rodziną i czy  zacznie się im układać. Nie wiem, czy ona faktycznie była tak zdesperowana, czy tak naiwna. Byłam ciekawa, co na to jasnowidz. Chyba też go ten list zaskoczył, bo odpisał kobiecie, że oczywiście nic się nie poprawi i zaznaczył, że do takiego przypadku to cudotwórca by się przydał, a nie jasnowidz. No, ale tej pani to pierwszy lepszy przechodzień mógłby takiej odpowiedzi udzielić. Nie wiem, czego oczekiwała od jasnowidza.

Kiedyś zdarzyło się też pytanie kobiety o to, kto wziął pieniądze z czerwonej puszki stojącej na segmencie (sic!). Nie była pewna, czy sama tego nie zrobiła, czy może dzieci, czy mąż. Faktycznie świetny powód, żeby do jasnowidza wysmarować list. A co zaskakujące, jasnowidz jej odpowiedział, że sama te pieniądze wydała. Ciekawe, czy ta puszka istniała naprawdę. Bo czasami tak myślę, że może ludzie piszą tak dla jaj, żeby się przekonać, czy on faktycznie widzi przyszłość, czy tylko ściemnia. A potem siedzą z gazetą w łapie i ryją ze śmiechu, że żadnej puszki nie ma. I może nie ma też tego złego męża, kto wie.

Jest w tych wróżkach i wróżach na pewno coś tajemniczego i ekscytującego, bo niby pozostają bezustannie w kontakcie ze światem duchowym, kanały energetyczne udrażniają, z duchami też niby rozmowy notorycznie toczą. W kartach widzą to, czego normalny człowiek nie dostrzega. Podobno są też ludzie ogłaszający się, że za pieniądze przeprowadzą duszę osoby zmarłej na „tamtą” stronę, żeby zagubiona pomiędzy niebem a ziemią się nie błąkała. I chyba muszą być klienci, jeżeli takich „przeprowadzaczy” w internecie jest sporo. Pociągające i tajemnicze? Pewnie tak. Głupie i naiwne? Pewnie jeszcze bardziej.

Są podobno ludzie, którzy korzystają z porad wróżek notorycznie, nie podejmują samodzielnie własnych decyzji. I jeszcze twierdzą, że te przepowiednie się sprawdzają.

Część z nich pewnie bardziej potrzebuje terapeuty, psychologa, może nawet przyjaciela niż wróżki. Może boją się intymności, bliskości, miłości? Czort wie.

0 myśli na “Dlaczego Polacy chodzą do wróżek?”

  1. tak sobie myślę, że nie do końca zgadzam się z Twoim tokiem myślenia, w zakresie kart zwłaszcza, ale nie o to ja tak właściwie chciałam

    Myslę, że się mylisz, że ten pan “różdżką” kanałów energetycznych nie przetyka 🙂 🙂 osobiście śmiem twierdzić, że taka różdżka, rzecz jasna nie ta opisywana, tylko w sensie analogiczne narzędzie przetykania kanałów ‘energetycznych’, ma jednak wielką moc sprawczą i na pewno energię przemieszcza, jako zmarzlak to mówię, gdyż bywa to jedyny naprawdę skuteczny system na rozgrzanie mojego zmarzniętego cielska 🙂 … inna rzecz, że na drugi dzień bywa, że jestem bez życia, ale to już chyba z innych przyczyn wynika 😉

    1. No tak, zależy co rozumie się przez sformułowanie “kanał energetyczny”. Ha, ha 🙂 Mimo wszystko nie chciałaby w tym celu użyć tego pana 😉
      A wierzysz we wróżby z kart?

  2. to nie chodzi o wiarę 🙂 a przynajmniej aj nie nazwałabym tego wiarą, wiem, że karty kiedy chcą to “mówią” tak nazywała to moja babcia 🙂

    nigdy nie byłam u wróżki, ale mam na to niebywałą chęć, nie dla wiary w jej słowa, tylko dla tego aby móc się przyjrzeć jak pracuje, jakie techniki manipulacji, czy ogólnie jakie socjotechniki stosuje, ale… wiem, że może się przypadkiem okazać, że coś w tym jest … bo to że czegoś nie rozumiemy, nie znaczy, że nie jest prawdziwe 😛

    aczkolwiek telewizyjne, SMSowe, internetowe wróżki i wróże, ani gazetowe, ani te szeroko się reklamujące nie są w sferze moich zainteresowań 🙂 szukam “baby która wie” to też określenie mojej babci jest 🙂

    1. Prawda, że coś w tym jest. Ale jest tylu naciągaczy i oszustów, że chyba trudno będzie znaleźć “babę, która wie”. 😉

      1. przez lata jakie chodzę po świecie, spotkałam jedną, ale ta dla odmiany mi powiedziała: dziecko – co ma być to będzie i wróciła do okopywania zagonków buraków 🙂

        chyba właśnie to jest różnicą, pomiędzy “babą która wie” a wróżami wszelkimi reklamowymi, że ona wie, ale bardzo rzadko cokolwiek mówi, najczęściej nie mówi, bo co ma być i tak będzie, a będzie to co jest nam pisane 🙂

        1. Dobre. Widzisz, jaka mądra “baba”. 🙂 Moja prababcia we wsi podobno była uważana za taką, która umie rzucać i odczyniać uroki. Wszyscy się jej bali, ale przychodzili, kiedy chcieli, żeby rzuciła urok na sąsiada. 🙂 Ale ile w tym prawdy, nie wiem, znam to tylko z rodzinnych opowieści. 🙂

  3. Mnie też zadziwia ogromna rzesza ludzisków korzystających z tych a’la jasnowidzów… I z jednej strony śmieszy, ale z drugiej przeraża… Niestety… I myślę, że masz dużo racji – w zdecydowanej większości przypadków przydłaby się dobry psycholog lub przyjaciel! Na ogół szkoda mi tych ludzi… to chyba świadczy o tym, jak bardzo są nieszczęśliwi… jak bardzo poplątało się ich życie… jak bardzo się zagubili sami w sobie…

        1. To prawda. 🙂 Pamiętam, że jak byłam w LO, to się z koleżanką wybrałyśmy do “baby” wróżącej z kart. Nic się nie spełniło. 😉 To było raz, ale skutecznie, bo ona wtedy tej mojej koleżance powiedziała o śmiertelnym wypadku jej ojca. Nawiasem mówiąc, ojciec żyje w dobrym zdrowiu do dziś. Ale co ona się nadenerwowała, to jej.

  4. Generalnie śmiech na sali.
    Ale konkretnie, jestem w stanie (będąc chyba nie do końca trzeźwy) zrozumieć JESZCZE EWENTUALNIE osoby które coś tam wierzą w przepowiednie z kart. Podkreślam bardzo mocno EWENTUALNIE. Natomiast jakim cymbałem tudzież jaką cymbałką trzeba być (bardzo przepraszam za wyzwiska, ale nie mogę inaczej) żeby zadzwonić do wróżbity w tv i poprosić go o uzdrowienie energetyczne? Ręce opadają.
    “Oczyszczam Pana od wszelkich sił nieczystych, niepowodzeń, konfliktów etc. Otwieram Pana duszę na miłość, przyjaźń, etc……………)” Boże, widzisz, a nie grzmisz.

    1. Aniu, czy wiesz o czym ja mówię? Mnie się wydaje że Ty doskonale wiesz o czym ja mówię!
      Teraz Ty odpowiadasz “Tak”
      a ja mówię: No właśnie, dziękuje bardzo za uznanie (patrz wróżbita Maciej, mistrz nad mistrzami).

        1. Przepraszam bardzo ale jeszcze wróżbicie Maciejowi nie zdażyło się żeby ktoś nie wiedział o czym on mówi 🙂
          Wiem że nie łapiesz, po prostu frajera w tv nie widziałaś (jeszcze). Może i lepiej.

  5. Byłam raz u wróżki. Wszystko się spełniło. Pewnie przypadek… 🙂

    Próbuję założyć blog, przenieść go na blog.pl, ale chyba zrezygnuje. Nie mogę odtworzyć tego co na blogspot.com Masakra jakaś. Tam jest znacznie łatwiej. Nie wiem jak Wy cudeńka stworzyliście tak cudne stronki 🙁 tępota ze mnie

    1. Tam chyba jest na kokpicie taka funkcja “importuj”, ale nie wiem, jak to działa. A dlaczego chcesz się przenieść?

  6. U wróżki nigdy nie byłam-i nie zamierzam.Ale pewnego dnia prasowałam sobie stertę szmat-z nudów zerkam w TV i patrzę-uszom i oczom nie wierzę!A tu właśnie mym oczom ukazał się wróżbita D(ten co właśnie macha swą różdżką w filmach dla dorosłych).Ło matko i córko-prasowanie zleciało błyskawicznie-gościu jest the best!Normalnie doznałam szoku jakiegoś-ubaw po pachy-i niedowierzanie!On jest lepszy niż cała fura najlepszych kabaretów!Ale serio to jego sposób mówienia,mimika twarzy i gestykulacja-tworzą komiczną całość.I ta ludzka naiwność-pytania typu czy wygram w totka?Cholera ale przez ułamek sekundy sama pomyślałam że może ja też zapytam…?Bo gram już 20 lat,przepuszczam kasę-a tak to może bym się dowiedziała-czy jest w tym sens?

    1. Ja też go raz widziałam i dziwię się, że ludzie do niego dzwonią, bo gość budzi wątpliwości. Masakra jakaś. Nie chcę go obrażać, ale moje skojarzenia były lekko dziwne. 😉

    1. Szczególnie jak ktoś udziela takich rat listownie, przez telefon lub z monitora telewizora, nie widząc człowieka na oczy. A ludzie w to wierzą, bo przecież te programy jakoś funkcjonują.

        1. Pamiętam. 🙂 To było dobre 🙂 Wszyscy przed TV dotykali jego dłoni, mama mi też kazała, ale dla dzieciaka to było tylko śmieszne i tyle 😉 Ludzie jednak w to wierzyli.

  7. Moja babcia daaaawno temu była u jakiegoś wróża z koleżanką, która była w potrzebie. Jej też przepowiadał. Mówi, że dużo jej się sprawdziło, ale od kiedy przekroczyła wywróżoną datę śmierci jakoś o nim nie wspomina 🙂 Zapowiedział jej 77 lat, babcia ma już 83 (muszę jednak przyznać, że te 6 lat temu przeszła zabieg w związku z sercem – może po prostu nie przewidział rozwoju medycyny? ;))

    1. Pewnie widział jakieś “załamanie zdrowia” i źle zinterpretował 😉 Może są tacy, którzy faktycznie coś tam widzą, ale chyba więcej jest zwykłych szarlatanów.

  8. Raz tylko byłam u lokalnej wróżki i nigdy więcej nie pójdę.
    Jedyne, co tyle o ile mi dobrze odczytała z tych swoich kart, to że pracuję w instytucji państwowej a wtedy pracowałam w urzędzie miejskim. Reszta istne bzdury… np. że mam wysoki czynsz za mieszkanie (?!) A kto ma niski?

    1. Z tym czynszem to dobre. W końcu musiała coś mówić, nie? 😉 Ale zobacz, jak trafiła, że w kartonie nie mieszkasz, tylko masz mieszkanie. 😉 Prawdziwa wróżka. 🙂
      Ula, jak Ty dawno tu nie byłaś. Normalnie się stęskniłam 🙂 Ile jeszcze dni zostało? Liczysz dalej?

  9. E tam dawno 😉 Codziennie zaglądam, ale nie zawsze mam minutkę coś skrobnąć. Zazwyczaj zaczynam pisać komentarz , wchodzi upierdliwy klient i tracę wątek.

    A co do wyjazdu oczywiście, że odliczanie trwa. Według moich obliczeń do spotkania pozostało : 44 dni! Yeaaaa!

        1. Na razie czarno to widzę. Uczą nas na tych studiach przede wszystkim pokory 😉 Właśnie redaguję na zaliczenie medyczne czasopismo naukowe o więzadle krzyżowym (80 stron!!!), szkoda, że nie rozumiem, co czytam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *