Dziwak nad dziwaki

Nie mogę się powstrzymać i muszę Wam napisać, jaki Pepe jest dziwny. Dziwak nad dziwaki się nam trafił. Nie dość, że jest bardzo inteligentny, to do tego straszna gaduła. Ale to nie jest zwykłe kocie miau. Mamy wrażenie, że on myśli, iż gada po ludzku. Czasami opieprza nas koncertowo.

Ma jednak bardzo dziwne zachowanie. Pierwszy raz coś takiego widzimy u kota. To tak jakby w tym czarnym chudym ciałku był uwięziony człowiek, w dodatku terapeuta.

Pewnego dnia, kiedy o czymś z Jajem dyskutowałyśmy podniesionymi głosami, bo emocji było dużo, Pepe podszedł do mnie i trącił mnie głową. Potem cisnął mi się do twarzy. Robił wszystko, bym nic nie mówiła. Ucichłam więc. Pepe chwilę postał przy mnie i odszedł. A kiedy wróciłyśmy do rozmowy, zrobił to samo.

-On cię uspakaja – zauważyło Jajo. Ale kiedy świadomie powtarzałyśmy rozmowę i przybierałyśmy głośny ton, Pepe nie reagował. Jakby wiedział, że udajemy. A na drugi dzień rozmowa z babcią. Wiadomo, babcia głucha. Stałyśmy przy stole w kuchni, ja coś głośno jej tłumaczyłam, ona głośno odpowiadała. A Pepe wskoczył na stół i wsparł się na mnie łapkami, jakby prosząc “Bądź, babo, cicho”. (Robi to tylko mnie!).

Podobne sytuacje zdarzyły się kilka razy. I za każdym, kiedy mówię podniesionym głosem, Pepe przychodzi i “każe” mi się zrelaksować. Stwierdziłyśmy z Jajem, że ten człowiek, który uwięziony jest w jego ciele, musiał być terapeutą.

Dziwna sprawa. Czy czyjś kot tak ma? Pepe wtedy zawsze podchodzi do twarzy i trąca mordką. W ogóle zauważyliśmy, że dla niego ważnym elementem ludzkiego ciała jest właśnie twarz. Kiedy się przytula (a sam przychodzi tylko w nocy), to zawsze do twarzy. Mordkę układa na policzku. Robi to bardzo delikatnie.

Fajny ten Pepcio się nam trafił, bo Osia to raczej taka zwyczajna kocia dziewczynka z silnym poczuciem obowiązku czuwania nad wszystkim (nad Pepciem też i często go dyscyplinuje). Nawet warczy, jak zobaczy przez okno, że ktoś idzie “naszym” chodnikiem.

2 myśli na “Dziwak nad dziwaki”

  1. No po prostu jest niezwykły.Ja go od pierwszego poznania pokochałam bo tak bardzo mi przypomina mi mojego ukochanego Funia też był niezwykły.Może czarne koty tak mają.Może jakies duszki w ich kochanych ciałkach mieszkają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *