Plucie jadem

Właśnie przeczytałam artykuł, w którym lekarze wypowiadali się, jak są traktowani przez sąsiadów. Smutne to, bo niedawno wszyscy oklaskiwaliśmy pracowników służby zdrowia. A teraz boimy się, że roznoszą zarazę, każemy wynosić się z bloków, nie chcemy, by jechali z nami tym samym autobusem itp. Przyznam, że mnie to zszokowało. Kim my jesteśmy? Mam wrażenie, że ten czas kwarantanny obnaża prawdziwe ludzkie oblicza. Z jednej strony mamy akcje charytatywne, szycie maseczek itp. A z drugiej hejt, plucie jadem i całkowite zdziczenie.

Wydaje mi się, Kochani, że tak to my jednak nie przetrwamy. W tej walce potrzebna jest solidarność i wzajemna pomoc. A gdyby nie służba zdrowia, to byśmy niestety skazani byli na wyginięcie. Doceńmy to, że są ludzie, którzy ciężko pracują, żebyśmy byli zdrowi. Nawet jeżeli ta nasza służba zdrowia nie jest idealna, to jest i daje z siebie to, co może. Ręce więc opadają, kiedy słyszy się o chamstwie.

Wszyscy jesteśmy na pewno zmęczeni tą kwarantanną, żyjemy w stresie, bo zaraz obudzimy się bez pracy, ale przetrwajmy to jakoś. I to “jakoś” niech przynajmniej będzie bez plucia jadem. To niczego nie ułatwia.

 

11 myśli na “Plucie jadem”

  1. To się nie berze znikąd. Widziałaś setki wpisów na FB podsycających panikę? Umrzemy, wymrzemy, wybiją nas, depopulacja, szczepionki, wymrzemy… I nic nie pomaga, zwrócisz uwagę to cię oplują, a przecież takie sianie paniki powoduje reakcję… Ludzie się boja, więc reagują, czyli po prostu wyzywają się na pierwszym winnym. Na staruszce sklepie i na pielęgniarce na klatce schodowej. Rozsądek teraz w cenie, a głupota święci trumfy. To przykre, bo potem, jak przyjdzie co do czego, zadają opieki, pomocy i profesjonalizmu.

  2. Plucie jadem jest najłatwiejsze i do tego to pokazuje to jak słabo radzimy sobie ze stresem. Jak byliśmy rozpasani i rozpuszczeni przez dobrobyt. Taka prawda.

  3. demiria–Mysle, ze to nie dobrobyt rozpuscil Polakow .To raczej rzad pokazal, ze wszystko wolno -jednym , a drugich tak zestresowal, tak maja dosc, ze juz nie zastanawiaja sie ,co robia,bo na kims trzeba sie wyladowac, zemscic za to , co sie dzieje.. A zemscic sie najlatwiej na tym, ktory nie odpowie tym samym , nie obroni sie , jak staruszka odepchnieta w sklepie, jak zmeczony praca ponad sily lekarz,opluty w autobusie. Narodowi sie po prostu przelalo. Ale trzeba usiasc i zastanowic sie –zastanowic sie co robic, jak reagowac. I nie dokuczac tym, ktorzy nie zawinili,tym,ktorzy maja jeszcze gorzej, tym, ktorzy ratuja innych.Moze lepiej pomoc tym, ktorzy pomocy potrzebuja ? Od wielu, wielu lat mieszkam w kraju o nieporownywalnie wiekszym dobrobycie i ten dobrobyt nie rozpuscil nas, nie slyszalam aby tu ktokolowiek mial pretensje do lekarzy, ze roznosza zakazenia.Wielu obywateli stara sie pomoc komu pomoc potrzebna.Co 3 dorosly czlowiek pracuje jako wolontariusz i pomaga .

  4. W ekstremalnych sytuacjach z ludzi wychodzi to, co najgorsze albo to, co najlepsze w zależności czego mają w sobie więcej – taką mam teorię. Nie wiem czy takich podłych zachowań jest więcej czy tylko są bardziej widoczne. Zupełnie jak z głupotą. Może wcale nie jest jej więcej tylko bardziej rzuca się w oczy? Miejmy nadzieję, że jednak dobra jest więcej nawet jeśli mniej widoczne

      1. Nie wiem jak jest w Polsce od 14 lat mieszkam poza krajem…
        Moze to faktycznie zalezy od mentalnosci danego narodu…
        Pomimo to że wszyscy wiedza że jestem „obca” – to małe miasteczko to na widok identyfikatora słuzby zdrowia zawsze sa przyjazne usmiechy oraz przepuszczanie w kolejkach….
        Ludzie sie organizuja w fejsbukowej grupie lokalnej – wymieniaja potrzebami, ofertami pomocy, darmowymi mieszkaniami dla pracownikow słuzby zdrowia żeby mieli np blizej do pracy albo mozliwosc odseparowania od rodziny na czas kwarantanny…,
        Z tym że u nas jesli pracownik ma objawy to test jest robiony na drugi dzien a wynik na nastepny dzien po wymazie – pracownicy medyczni maja pierwszenstwo przed wszystkimi żeby jak najszybciej przywrocic go do pracy…
        I oby tak było w Polsce…

  5. Ciężko mi o tym pisać bo moja rodzina ze strony mojego taty jest związana od lat z myślistwem.Nawet niedawno mąż mojej kuzynki został Lowczym Polskim.Nie gratulowałam mu osobiście bo żyjemy na dystans ze względu na jego a raczej moje poglądy na myślistwo.Jestem przeciwnikiem jakiegokolwiek zabijania zwierząt.Wiem,ze maja tam jakies swoje zasady i je przestrzegają ale zabieranie dzieci na polowania i to od najmłodszych lat tego im nigdy nie daruję i jeszcze sie tym chwalą.Przez to nasze stosunki rodzinne bardzo się ochłodziły.i sa więcej niż poprawne.Ostatnio on i jego żona a moja kuzynka którą bardzo lubię zostali zarażeni korona wirusem i bardzo ciężko to przechodzili a szczególnie on ale już wrócili ze szpitala i dzięki Bogu.Syn ich ma 12 lat i naprawdę jak pomyślę,że ten bezmyślny facet znowu go weżmie na polowanie takie prawdziwe to wcale mi go nie żal.Jego ojciec też sie zaraził i zmarł.Zresztą było tam w kwarantannie około 200 osób.Straszna sprawa.Martwie sie też moją córką mieszka we Włoszech i nie mam z nią kontaktu na telefon i wiadomości nie odpowiada.Zięć napisał,że nie ma nic do powiedzenia i nie wiem o co chodzi.Pozdrawiam serdecznie i dużo dobrego dla Was życzę a szczególnie dla Mamy i twojego Taty a Tobie jak wiesz dużo,dużo siły.Dzielna jesteś.

    1. Oj, to faktycznie stres, jeżeli nie ma kontaktu. Miejmy nadzieję, że to szybko się skończy. A co do zabijania zwierząt, nie ma mojej zgody. Nie jem mięsa i wiem, że można bez niego żyć. A jak czytam, że wspólne polowania z dziećmi wzmacniają więzi rodzinne i odciągają dzieci od komputerów, to zastanawiam się, czy ktoś kto to wymyślił, był niespełna rozumu. Polowanie to zabijanie dla przyjemności i nie można się na to zgadzać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *