Premiera

Wczoraj był dzień premiery. Czerwony dywan rozwinięty od sypialni do salonu. Wkroczyłam na niego w wieczorowej kreacji… Błyski fleszy. Pytania dziennikarzy. Wywiady. Szampan lejący się strumieniami…

No, dobra, przesadziłam. Wiem. Zamiast czerwonego dywanu, była czerwona kanapa. I tak nieźle. Flesze nie błyskały, nawet burzy za oknem nie było, żebym nie mogła powiedzieć, że niebo wiwatowało z okazji „mojej” premiery. Zamiast wieczorowej sukni była piżama i szlafrok. Oczywiście rozdeptane kapcie również. Jakże mogłabym zapomnieć o tak ważnym elemencie stroju.

Wczoraj dostałam sms-a od dziennikarki Karoliny, że o 22.45 odbędzie się premiera odcinka „Miasta kobiet” z moim skromnym udziałem. I strach mnie ogarnął. Ciarki po plecach. Bo przecież nie wiadomo jak magicy z TVN-u mnie tam zmontowali. A rodzina i znajomi patrzą! Może wyjdę na większego głupka niż jestem? Kurka wodna! Od razu rachunek sumienia. Co ja tam wygadywałam? Godzina też mnie przerażała. Czekać do późna wydawało się ponad moje siły (umiliłam sobie to czekanie prasowaniem, bo na niczym innym nie mogłam się skupić). O tej godzinie to ja zazwyczaj na drugi boczek się właśnie katulam. No, ale przecież nie mogłam przegapić takiego wydarzenia. Rodzina, koleżanki powiadomione. Kto zajrzał wczoraj po 17 na mój blog, to też mógł się doszukać na ten temat informacji. Ale kto nie zdążył, niech się nie martwi, pewnie ze sto razy powtórzą każdy odcinek. Najbliższa powtórka w sobotę, chyba ok. 18.

Głupio tak zobaczyć siebie jakby nie-siebie na szklanym ekranie. A już ze słuchaniem swoich dywagacji jeszcze gorzej. W zasadzie na co dzień nie mam okazji słuchać swoich wynurzeń. Otwieram usta, a to płynie w eter, odsłuch mam od wewnątrz, a teraz tak dziwnie słyszeć siebie z drugiej strony. Głos więc jakby nie mój. Nie, no przecież ja tak nie mówię, tak nie brzmię!

Szczękościsk też dał o sobie znać, nieźle zaciskałam szczęki. Prawie nie otwierałam paszczy, ale to i dobrze, bo tego mojego zęba krzywulca (dolna jedynka) było widać. Żenada. Ręce, nogi…, jakoś tak to wszystko jakby nie moje. Makabra. Ja i nie-ja. Jedno oko większe, drugie mniejsze. Prawie cyklop. Kurczę, czy ja mam tak zawsze? Patrzę więc na tę kobitę na ekranie. Może to jednak nie ja. Jakaś taka stara, nie? Normalnie dojrzała pani, a ja niedawno maturę zdawałam. We łbie kiełbie mam przecież! Żeby nikt nie miał wątpliwości na ekranie u dołu walnęli wiek. Coby pozbawić złudzeń, że to kamera postarza. Poza ciała klasycznie zamknięta. Łapki skrzyżowane, noga na nogę i nawet nie drgnie. Pamiętam, że podczas nagrania nie wiedziałam co z łapami zrobić, jak je trzymać, gdzie położyć. A nogi? Kurdę! Co zrobić z nogami? Babcia kazała, by trzymać je razem. Noga na nogę? A może inaczej? Jednak zostałam przy pierwszej opcji. Moje zimowe buciory jakoś nie bardzo się komponowały z gołymi stopami dziennikarek w kolorowych szpileczkach.

Chyba będę musiała jeszcze raz ten program ogarnąć, bo na razie jestem w ciężkim szoku. Meliskę sobie piję na dzień dobry. Dzisiaj kawki nie będzie, bo serce jeszcze w jakiejś dziwnej palpitacji z wrażenia. Telefon jednak dzisiaj milczy (gratulacje były wczoraj – oczywiście od rodziny i koleżanek), nikt nie dzwoni, propozycji nie składa, planów kariery medialnej przede mną nie snuje. Chyba wszyscy w ciężkim szoku. Tak jak ja. Być może z sobotniej powtórki zrezygnują. Nie mogę się otrząsnąć z wrażenia. Głupio tak widzieć siebie w TV. Normalnie głupio. Jakbym wyszła z siebie i stanęła obok. Ale w sobotę oglądam jeszcze raz. Muszę to przetrawić.

Jajo podsumowało: „Dobrze, że nazwiska na ekranie nie wyświetlili, to trochę nam oszczędzono” (i oczywiście uchachane). Też mówi, że na ekranie matka, ale jakaś taka niematka. Mocny makijaż, że nawet nie widać mojego zmarszczonego z wysiłku intelektualnego czoła.

Potem z Mężusiem pytają, dlaczego ja się cały czas tak uśmiecham, jeżeli wszyscy poważni. I faktycznie. Nie wiem, nie pamiętam, żebym się uśmiechała. Byłam tak przerażona nagraniem, że jakby mi kazali się uśmiechać, to nic by z tego nie wyszło. Może ja taki wywrotowiec jestem. Kto wie…

0 myśli na “Premiera”

  1. Rany-Anka-ja nie zajrzałam do Ciebie później!!!I nie obejrzałam!!!No nie daruję sobie-a do soboty nie doczekam…Chciałam od rana na necie obejrzeć-ale cholera albo ja szukać nie potrafię,albo jeszcze nie wrzucili.Jeśli ktoś już znalazł to proszę napisać!

  2. W soboty powtarzają. Dokładnie nie pamiętam godziny. Lecą zawsze dwa odcinki. Akurat przede mną było o badaniach prenatalnych. Ja w sobotę muszę jeszcze raz zobaczyć, bo na razie otrząsam się z szoku 😉 Jak coś będę wiedzieć o necie, dam znać. Jak Jajo wróci ze szkoły, to podziała, ono bardziej oblatane z tymi sprawami. 🙂

    1. Strach i trema były nieporównywalne z niczym innym. 🙂 Ale ja lubię wyzwania i traktuję to jak przygodę życia 🙂

  3. No nie!!! Nooo nie!! Ależ Ty bzdury wygadujesz… Masakra jakaś! Ale wszystko to składam na karb nerwów i wybaczam 😉 Aniu – podziwaim Cie!!!!!!!!! Poważnie i szczerze!!!!! Bez zbędnych ochów i achów! Byłaś tak opanowana i rozmawiałaś z taką łatwością, że byłam aż zdziwiona 🙂 Żadnego yyyyy aaaaaaaa eeeeeee 🙂 Co chwilę się zastanawiałam, co ja bym powiedziała, i jedyne co mi przychodziło do głowy to właśnie yyyyyyy eeeeee 🙂 Naprawdę GRATULUJĘ!!! Debiut uważam z całą pewnością za baaardzo udany! Powtórki programu też sobie nie odmówię – a co? 😉

    1. Na to yyyyy, eeee uważałam i fakt, jestem zdziwiona, że w miarę składnie mi te wypowiedzi wyszły, choć na takim szczękościsku. To stresujące opowiadać ot, tak z czapy i żeby jeszcze to ręce i nogi miało. Stresu też może za bardzo nie widać, ale uwierz, ja się wewnątrz cała trzęsłam. Normalnie dreszcze miałam czy coś takiego. Pierwszy raz chyba nie mogłam opanować tremy. 😉 Muszę to jeszcze raz obejrzeć, bo teraz też chyba bardziej zwracałam uwagę (jak to kobieta) na to, jak wyglądam, i ta cholerna krzywa dolna jedynka mi się strasznie rzucała w oczy, wyglądało, jakbym jakaś szczerbata była 🙂

      1. Krzywa jedynka??? Ja nic takiego nie zauważyłam – serio! Na pewno osobie oglądającej Cię po raz pierwszy, nie rzuciło się to w oczy 🙂 Zupełnie. 🙂

  4. Oczywiście o 22 latałam od szafy do szafy i kreacji też szukałam… i szpileczek… ale na piżamce się skończyło 🙂 i z małym kieliszeczkiem winka w łóżeczku!!! To była czysta przyjemność 🙂

    1. O, to Ty taka ekologiczna jesteś, bez TV 🙂 U mnie też w zasadzie teraz bardziej mebel przypomina, chociaż czasami popatrzę, nie ukrywam. 🙂

      1. Ba! Ja nawet nie mam telefonu 🙂 Jeden mamy, dyżurny he he internetu tez nie mieliśmy, ale ostatnio memu panu zaczęło się nudzić chodzić do biblioteki więc załatwił he he cóż, z oszczędności bardziej niż dla ziemi, ale przynajmniej tak czy inaczej przyczyniam się dla społeczeństwa, zawsze to jakiś dobry uczynek 🙂 Boże, żyję w klatce ;D

        1. Ale radio chyba macie obowiązkowo, co? Ja bez radia sobie nie wyobrażam, bez internetu zresztą już też nie 🙂

  5. Pani Aniu!Gratuluję ! Było super! Podziwiałam Pani opanowanie i piękny uśmiech.Jak fajnie zobaczyć Osobę,którą zna się tylko poprzez słowo pisane :).Pozdrawiam.

    1. Dziękuję bardzo. Proszę mi nie “paniować”, tutaj to jakoś śmiesznie brzmi. 😉 Ale dziękuję za miłe słowa 🙂

        1. każdy premierowy odcinek czegoś jest na TVN style powtarzany o różnych godzinach przez cały tydzień, aż do premiery kolejnego odcinka. Wiem, bo oglądam tam Wiem co jem i powtórki Kuchennych rewolucji i Ugotowanych
          Bo ja taki kucharz z zamiłowania trochu też

          1. A to dobrze wiedzieć. 🙂 A propos twojego kucharzenia. Kiedyś się chwaliłeś ogórkami curry, dobrze pamiętam? Jakbyś mógł podrzucić przepis, byłabym happy 🙂

          2. Ok, fajnie. Zanotuję tylko żeby nie zapomnieć i dziś/jutro prześlę. Już na wstępie powiem że będziesz zadowolona.
            Pozdrawiam

    1. Wyczytałam, że w sobotę o 18.15. Ale nie wiem, czy się nie zanudzisz, najpierw jest odcinek o badaniach prenatalnych, bo oni jakoś łączą to po dwa odcinki 😉

  6. Muszę się załapać na sobotnią powtórkę 😉

    Ja siebie nie mogę oglądać na filmikach z telefonu z wakacji a co dopiero w telewizji! Szacun moja droga, szacun!!!!!!!!! 😉

  7. Ha a może to nie uśmiech tylko tik nerwowy 🙂 🙂
    (wiem, wredna jestem, a o 22,45 to ja już na 3 bok wczoraj się przewracałam, a w sobotę pewnie niestety będę w aucie o tym czasie 🙁 więc co – nie ma jakiegoś zrzutu programu do netu? czasem robią, więc może jest? gdzieś jest? jakiegoś linka poszukałaby Pani, Pani Anno 😛

    1. Już Troo podał, ale dopiero w przyszłym tygodniu ma być całość 🙂 A że tik nerwowy to pewne. Ja tak reaguje na stres, to prawda 🙂

  8. Mam Cię!Znalazłam program w internecie:)Czego Ty kobieto chcesz od siebie???Moim zdaniem wyszłaś bardzo dobrze,a ten elegancki makijaż bardzo Ci pasował.Ja jestem pod wrażeniem:)GRATULACJE!!!Wyluzuj trochę!

  9. Nareszcie udało mi się obejrzeć to w tvn player – doskonale wyglądałaś, wysławiałaś się płynnie i rzeczowo, a nerwów nie zauważyłam wcale!
    Makijaż faktycznie świetnie dobrany do Twoich oczu. Super!

    1. Dzięki za miłe słowa. Jak już to przetrawiłam, obejrzałam chyba ze trzy razy, to też stwierdzam, że nie było najgorzej. 🙂

  10. a ja się załapałam na odcinerk i wiedziałam, ze ty to ty i nie mogłam uwierzyć jak mozna być wyluzowanym, udzielać swobodnie wypowiedzi i jeszcze zadawać jakies pytania. byłaś świetna! ps: a nie wiesz może jak koleżance potoczyła się sprawa z głośną, grożącą jej synkowi, sąsiadką?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *