Załamka

Nie wiem, jak to jest, ale weekendy działają na mnie przygnębiająco. Z jednej strony chcę wierzyć, że to wszystko zaraz się skończy, z drugiej, mam wrażenie, że końca nie będzie. Jak zobaczyłam młodych ludzi raczących się jakąś używką z wielkiej szklanej lufy, podających sobie ją z ręki do ręki i z ust do ust, to ręce opadły. Już pomijam fakt, że grupka składała się z siedmiu osób.

Byłam pewna, że seniorzy to przynajmniej siedzą na tyłkach w domu. Ale znów… Babcia rozmawiała z koleżanką przez telefon (a koleżanka 80 plus) o tym, że tamta była w kościele i tylko sześć osób było i że jak ludzie modlić się nie będą przed ołtarzem, to zginą marnie. A ponadto inna koleżanka z mężem też poszła na mszę i nic się jej nie stało.

Ręce by opadły jeszcze raz, gdyby mogły. A na dodatek w naszych lokalnych mediach ogłoszenie, że rodzice szukają szesnastolatka, który przyjechał z Niemiec i zamiast poddać się kwarantannie lata po mieście, w dodatku jest podejrzenie, że może być chory.

Jak tu zachować optymizm? Wszystko człowiekowi opadło i nie ma siły tego podnieść.

U nas już słychać o wręczanych wypowiedzeniach z pracy. Gospodarka się sypie, nic nie działa, a ludzie sobie lekceważą wszelkie zalecenia.

Pocieszcie mnie jakoś, bo zaraz moja rozczochrana eksploduje.

6 myśli na “Załamka”

  1. Będzie dobrze! Musi być, nie ma innej opcji. Tego chłopaka szybko znaleźli. Babci powiedz, że jej koleżanka jest za młoda i się nie zna. Dobrze podsumowała to Nancy Pelosi, mówiąc o opanowaniu wirusa “It won’t happen unless we respect science, science, science. And for those who say we choose prayer over science, I say science is an answer to our prayers.” czyli “To się nie stanie, jeśli nie będziemy szanować nauki, nauki, nauki. A tym, którzy mówią, że wolą modlitwę zamiast nauki, mówię, że nauka jest odpowiedzią na nasze modlitwy.” Tłumaczenie do kitu, ale sens oddaje. I tego się trzymajmy!

  2. Aniu wszyscy mamy dosyć , każdego przerastają ograniczenia i głupota tych którzy urządzają sobie korono-pikniki.. Aniu wracam do domu po pracy do prawie pustego domu – przepraszam czeka na mnie Rudy Kot i mimo już zmęczenia Ta sytuacja gdzieś tli się nadzieja że Jeszcze będzie pięknie. Narzekamy, marudzimy i nie zgadzamy się na To ale.. mamy komu się wygadać, do kogo zadzwonić … Świat się zatrzymał może właśnie po to by docenić to co mamy 🙂 Też się boje ale gdy patrzę na słońce za oknem to wierzę że Będzie Dobrze i że na najniższych targach książki na których się pojawisz będę miała okazję Was uściskać. Nie przejmuj się babcią , ciesz się że jeszcze ona i mama są nadal i nawet jak marudzą i dają popalić to są 🙂 Będzie dobrze uwierz mi 🙂

  3. Moja Mama (82 lata), gdy zaczynała się epidemia zażartowała, że jedną już przeżyła ( czerwonkę – w czasie wojny; chorowała) , to drugiej się też nie da…Stosuje się jednak do zaleceń…. jeszcze nigdzie poza podwórko nie wyszła. Nie ma się co martwić, bo jak mówią; ” Co nas nie zabije, to nas wzmocni” . Wiem to z dwudziestoletniego doświadczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *