Ani śmiesznie, ani fajnie…

Nikt nie mówił, że opieka nad starszą osobą jest łatwa. Wiedziałam więc, że będzie trudno, tym bardziej że z moją babcią w zasadzie nie łączyły mnie bliższe więzi. Widziałam ją raz na trzy lata. Jako dzieci nie lubiliśmy do niej jeździć z bratem (bywała dla nas okrutna i bezwzględna). Zawsze żartowaliśmy, że jeździmy do niej za karę, a do drugiej babci (mamy mojego taty) w nagrodę. No, ale cóż. Czułam, że muszę jej pomóc. Nie było wyjścia. Moja mama nie mogła tego zrobić, bo była już chora, a jest jedynaczką. Mam więc to, co chciałam.

Kiedy piszę o wyczynach babci, zawsze przefiltrowuję to przez humor. Miałam poczucie, że tak jest lepiej dla mnie, że dystansuję się od problemów. Ale to nieprawda. Uświadomiłam sobie to po ostatniej awanturze. Babcia przez całą niedzielę truła mi o pojemniczku na mocz, bo w czwartek przychodzi pielęgniarka. Żadne tłumaczenia nie pomagały, że jest jeszcze dużo czasu. Ona wszystko musi mieć natychmiast. Tak było zawsze, nie pojawiło się to z wiekiem. Wszystko na zawołanie, bo ona żąda (nie prosi).

Poszukałam w domu pojemniczka i w poniedziałek położyłam na stole. Pech chciał, że koty go zrzuciły. A babcia ubrana do wyjścia zaczęła mi wykładać z pretensjami, że nigdy nie może się niczego doprosić i musi iść do apteki. Za oknem deszcz i wiatr. I mogłabym machnąć ręką, niech idzie, przewróci się i już. Ale to przecież ja później będę mieć kłopot. Choć ona twierdzi, że przy ostatnim złamaniu nic nie musiałam przy niej robić, raz dałam tylko zastrzyk, a tak to ona była samodzielna. Grrrr!

Ja na kolanach szukam tego cholernego pojemniczka, a ta stoi nade mną z laską, ubrana po szyję i cały czas gada, jaka to ja jestem niedobra, że ona nie ma pojemniczka dzisiaj, że musi się do badania przygotować.

Noż, kurza twarz. Będzie do niego sikać przez kilka dni, żeby potrenować celność?!

Tak mnie seniorka wkurzyła, że skończyło się kłuciem w mostku. Naprawdę się wystraszyłam, że wykończy mnie szybciej niż myślałam.

Pojemniczek się znalazł. Słowo „dziękuję” nie.

I w sumie można o tym napisać na wesoło. Babcia przecież jest taka „zabawna”. Ale uświadomiłam sobie, że kiedy pisze o niej z humorem, to okazuje się, że babcia jest super, że jest najlepsza itp. A ja potem sama zostaję z prawdziwymi emocjami po drugiej stronie monitora. I powiem Wam, że wcale nie jest zabawnie. Jest strasznie. Babcia jest tak skupiona na sobie, że włos na głowie się jeży. Wszystkiego żąda natychmiast. Wszystko robi po swojemu. Wszystko zawsze wie lepiej. I wszystko po mnie poprawia. Nie ma żadnego zrozumienia dla tego, że pomagam tacie w opiece nad mamą, że codziennie gotuję obiady, że przyjeżdżają na nie moi rodzice, więc wszystko przygotowuję na konkretną godzinę, że biegam po lekarzach po leki dla niej i dla mamy, że to ja muszę wszystko ogarniać. To bez znaczenia.

I chyba piszę ten post dla siebie, ale nie chcę z emocjami zostawać sama. Bo naprawdę ani fajnie, ani śmiesznie to w rzeczywistości nie wygląda. Żeby sobie poradzić z sytuacją w domu, chodzę na terapię.

31 myśli na “Ani śmiesznie, ani fajnie…”

  1. Aniu, podziwiam Cię. Jesteś wielka. Trzymaj się Dziewczyno. Bardzo Ci kibicuję. Życzę zdrowia i dużo sił. Chciałabym powtórzyć za poetą ” A niech tę Babcię gęś kopnie”. Pozdrawiam.

  2. Tak to z naszej “czytaczy” strony wygląda,że babcia jest śmieszna. Ale zawsze między wierszami można wyczytać,że babcia jest mocno upierdliwa. Musisz znaleźć odskocznię ,jak najczęściej sprawiać sobie przyjemności,drobne czy większe,żebyś nie zwariowała. I masz skarb w postaci męża, który zdaje się wie jak Cię rozerwać <3 A tu możesz z siebie wyrzucać co leży na wątrobie. Może autoterapia w postaci książki? Ściskam, i żałuję naprawdę,że dzieli na taka odległość, bo pomagałabym Ci w miarę możliwości.

  3. Jak Cię to jakoś pociesza to wiedz, że my czytając o babci wiemy doskonale, że nam dajesz dosłodzoną wersję. Że w rzeczywistości jesteś osaczona despotyzmem seniorki, chorobą mamy, troską o tatę i codziennością z czwartej strony. Jak w pudełku z każdej strony jakaś ściana problemów, ale… Nie jesteś sama to raz. Masz poczucie humoru to dwa. To dobry oręż do walki. Doceniamy, szanujemy i wspieramy, że się tak samozwańczo wypowiem za siebie i innych.

      1. Aniu, jesteś bohaterką, naprawdę. Co prawda wiemy to tylko my, Twoi wierni czytelnicy, a nie osoby, które najbardziej powinny być Ci wdzięczne za Twoje bohaterstwo, no ale cóż… Nie można mieć wszystkiego 😉
        Wiem, że robisz to, bo po prostu czujesz, że tak trzeba. Bo jesteś Człowiekiem. Przecież nikt na dobrą sprawę Cię do tego nie zmusza. Ale prawdziwi ludzie tak po prostu mają. I mam nieodparte wrażenie, że to tylko dlatego nasz parszywy świat jeszcze w ogóle istnieje…

      2. Aniu, jesteś bohaterką, naprawdę. Co prawda wiemy to tylko my, Twoi wierni czytelnicy, a nie osoby, które najbardziej powinny być Ci wdzięczne za Twoje bohaterstwo, no ale cóż… Nie można mieć wszystkiego 😉
        Wiem, że robisz to, bo po prostu czujesz, że tak trzeba. Bo jesteś Człowiekiem. Przecież nikt na dobrą sprawę Cię do tego nie zmusza.
        Ale prawdziwi ludzie tak po prostu mają. I mam nieodparte wrażenie, że to tylko dlatego nasz parszywy świat jeszcze w ogóle istnieje…
        Mocno pozdrawiam, bo jestem w bardzo podobnej sytuacji, tyle że z teściową 🙂
        Agnieszka

  4. Oj wcale to nie jest śmieszne, ale mocno dołujące. Dobrze, że chodzi Pani na terapię, bo depresja to nie przelewki. Trzeba uciekać od choroby, sprawiać sobie drobne przyjemności np. zakup jakiegoś drobiazgu, robienie czegoś, co sprawia przyjemność oraz otaczać się życzliwymi ludźmi. Tulę serdecznie i życzę dużo sił do walki z życiowymi przeciwnościami.

  5. Rozumiem Cię doskonale 🙁 Moja teściowa jest dokładnie taka sama. Wszystko wie najlepiej, na wszystkim zna się najlepiej, wszystkich poucza, poprawia…Nic to, że leżąca i wszyscy się nią zajmujemy. Wciąż na “Nie”. O słowie “dziękuję” nie ma co marzyć. Mąż jedynak, jego syn również. Ciężko jest i bardzo Ci współczuję 🙁 Sercem z Tobą, Aniu <3

    1. Dziękuję. Niestety przykre, że ludzie sobie wzajemnie utrudniają życie, choć z drugiej strony, mam wrażenie, że takie złośliwości i mędrkowanie co niektórych nakręca i daje im chęć do życia.

  6. Aniu przytulam mocno,mocno!Nie ma słów na to jaki masz niełatwy los z upierdliwą babcią.Pamiętaj o tym,że masz nas i my Ciebie mocno wspieramy i nie dawaj się i Pepuś i Ośka I Jajo I Sławek i Tato i Mama i my wszyscy Ciebie kochamy.Zobacz jakie masz wsparcie.Babcia jest jedna damy radę.Pisz jak najwięcej jeżeli tylko to Tobie pomaga.

  7. Aniu od początku opisów Twoich zmagań z Babcią zdaje sobie sprawę jaka to jest tak naprawdę trudna codzienność z taką osobą. Jedynie co można Ci “poradzić” to to abyś ZAWSZE wierzyła w siebie, nie dała sobie wmówić, że jesteś zła. Z babcią postępuj w miarę możliwości krótko. Zdecydowanie. Twardo. Absolutnie nigdy nie zwątp w słuszność swojego postępowania. Myśl o sobie. Pozdrawiam i wysyłam moc dobrej energii.

  8. Aniu, a moze babci pomogloby jakbys tak na nia zdrowo wrzasnela,powiedziala, co myslisz?Nie spelniaj wszystkich zachcianek, nie skacz nad nia.Niech sobie gada,puszczaj mimo uszu,wychodz do innego pomieszczenia, albo kaz jej isc do swojego pokoju.I nie dyskutuj.Moze po pewnym czasie przyzwyczailaby sie, ze swiat nie istnieje tylko dla niej?A Tobie bedzie lzej, jak jej troche wygarniesz.
    Ja, na Twoim miejscu ,wygarnelabym raz a mocno, a potem ignorowalabym zachcianki ,robiac oczywiscie to, co trzeba i opiekujac sie nia.Nie mozesz byc na kazde zawolanie i spelniac jej wszystkich zachcianek.Sterroryzowala Cie i tylko Ty mozesz to zmienic.Pomysl o tym.Czasem trzeba byc twarda i nie wszystkim mozna pomagac tak, jak chca.Pozdrawiam serdecznie i sciskam .

    1. Niestety to też nie pomaga. W poniedziałek nie wytrzymała, krzyknęłam, że nie mam już siły i mnie wykończy. Ale na niej nie robi to wrażenie, na drugi dzień jakby nic się nie stało, znów zaczął się temat pojemniczka, tym razem opisu, bo przecież musi mieć już teraz. A jeszcze potrafi dodać, że będę chora jak moja mama. Doskonale wie, gdzie uderzyć, żeby zabolało.

  9. Aniu, bo to nie w ten sposob.Krzyknij , ale na nia, zagroz, ze nie bedziesz robic tego, co ona wymysli i nie rob naprawde, nie spelniaj zadan, nie reaguj na dokuczanie, ignoruj.Zajmij sie soba, tak demonstracyjnie , a jak bedzie zbyt dlugo Ci dokuczac, wrzasnij, ze ma isc do siebie.I badz konsekwentna .Nie ustepuj, nie sluchaj dokuczania, nie reaguj.Inaczej nic nie pomoze,musisz byc konsekwentna i trzymac sie tego.Jesli bedziesz ustepowac, jesli ona widzi, ze boli Cie to, co wygaduje,nie ustapi.Szkoda Twojego zdrowia.To naprawde jedyna metoda.Inaczej, Ty padniesz ze zmeczenia, a ona i tak nie bedzie zadowolona .Mysl o sobie , bo najwazniejsza osoba dla Ciebie jestes Ty sama.Musisz sie postawic przede wszystkim dla siebie , a potem dla tych , ktorzy Cie kochaja.

    1. Wiem i staram się tak robić, ale to naprawdę trudne, bo babcia odwraca wtedy kota ogonem i zaraz się okazuje, że ona jest ofiarą. Ale pracuję nad tym, choć nie zawsze mi wychodzi. 🙁

  10. Przede wszystkim pani Aniu, proszę nie obwiniać siebie! To Pani jest ta dobra!To dzięki Pani babcia ma tak dobrze i może paradoksalnie skupić się na sobie i swoich, często wyimaginowanych, problemach. Wiem,że nie da się zdystansować do takiej, czy innej sytuacji, ale nie można też potulnie znosić babci pretensji i żalów. Charakteru już zapewne nie da się zmienić, ale czasami trzeba jej się postawić i demonstarcyjnie zająć się sobą. Nie zawsze obiad czy kolacja muszą być na czas…ma też pani prawo zapowiedzieć, że wychodzi, czy oświadczyć, że źle się czuje i po prostu zostać w łóżku z książką. Można też po prostu zagłuszyć babci gadanie głośną muzyką! Wiem, że to trudne. Szczególnie u osoby z takim poczuciem obowiązku i po prostu kochającej. Dobrze też, że Pani pisze i dzieli się swoimi problemami. To ważne. Pomaga Pani nie tylko sobie, ale również innym. Ja też bardzo dziękuję!

    1. To właśnie nie jest takie proste, bo rodzice są u mnie codziennie na obiad, więc staram się robić go na czas. Strajk raczej nie wchodzi w grę. Nie zrobię tego tacie, bo na nim by się to odbiło. A babcia to doskonale wie.

  11. Wiem, że marne to pocieszenie, ale może poprostu ten typ tak ma? 🤔😉 A tak poważnie, to może babcia się boi? Może to jest jakiś sposób jej obrony przed przemijaniem, zbliżaniem się do tego co nieuchronne? Wiesz, Ty masz męża, Twoi rodzice są razem, teraz jeszcze Twoja córka dołączyła do grona “1+1”, a babcia sama… Może myśli, że jak będzie stanowcza, zaborcza, apodyktyczna itp. to w jakiś sposób uda jej się panować nad tym że za chwilę może jej już nie być?… 🙁 Może chce być zapamięta jako osoba silna, stanowcza, z charakterem, tylko po drodze gubi się i wychodzi to właśnie tak jak wychodzi…

    1. Raczej naprawdę ten typ tak ma, bo ona jest dokładnie taka sama jak dwadzieścia czy czterdzieści lat temu. Zawsze taka była, a z wiekiem pewnie te cechy się jeszcze bardziej wzmocniły. Zresztą z opowieści mojej mamy wynika, że nawet jako matka taka była. Nie ma więc szans na jakąkolwiek zmianę.

  12. Taaa 10 dni z moja mamą dało mi popalic a co dopiero codziennosc z Babcia😱😱😱
    A najgorzej że nie bardzo mozna cos zrobic…
    Mama leżąca, pampersiara (co z dumą podkresla😱) awanturuje sie z opiekunkami, nie pozwala zmieniac pampersa, nie chce jesc, nie chce pic, nawet obrocic na bok jej sie nie chce wiec straszy nas problem odlezyn…
    A do domu opieki tez isc nie chce…
    Zaczełam procedure o sądowne umieszczenie ale ile to potrwa???
    Pozdrawiam i przytulam do serducha…

Pozostaw odpowiedź Anna Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *