Jazda bez trzymanki

Wczoraj był dzień przesłuchania mamy przez biegłych w sądzie. Jechaliśmy więc do Gdańska. Ja byłam kierowcą, bo tata boi się jeździć po Trójmieście. Co prawda ja też pełna strachu, ale ktoś musiał to wziąć na klatę. Do lekarza do Gdyni wożę mamę, więc do Gdańska też dam radę. I dałam. Ale co to było?! Jazda bez trzymanki normalnie.

Mama w trakcie jazdy wszystkim się nudziła. Próbowała otwierać drzwi (albo wyłamywać klamkę), otwierała okno. Przecież to takie fajne, kiedy można powciskać guziczek. A miała przy tym łobuzerską minę. Tata ledwo nadążał, by panować nad sytuacją.

Wyciągnął w pewnym momencie chrupki kukurydziane, by mama miała zajęte ręce, ale wtedy nas karmiła. Najpierw tatę, a potem oczywiście swoją córcię. Próbowała mnie głaskać i koniecznie chciała buziaczka. Jechaliśmy więc, jak z rozbrykanym trzylatkiem. Na szczęście nie było innych przygód związanych z fizjologią, bo w drodze do lekarza mama zafundowała nam inne atrakcje, ale o tym nie będę opowiadać, bo może jesteście w trakcie śniadania.

Najgorszy był powrót, bo zapomniałam zablokować drzwi. Przeżyłam horror. Trzymam kierownicę, jesteśmy na autostradzie i nagle mam wrażenie, że okno jest otwarte. Zerkam na boki i w lusterka.

– Drzwi! – krzyczę. Tata szybko się rzuca do drzwi, bo faktycznie mama otworzyła. Zamyka, ja blokuję. Szok! Prawie zawał ja i tata, a mamusia siedzi sobie uśmiechnięta i właśnie sięga po chrupki kukurydziane.

Na szczęście dojechaliśmy cali i zdrowi. My trochę spoceni ze strachu, mama, bo za ciepło. Nie dała sobie ściągnąć kurtki, a czapki broniła niczym niepodległości, a akurat świeciło słońce i była ładna pogoda.

No, ale odetchnęliśmy. W najbliższym czasie nie ma żadnych wyjazdów. Nie wiem zresztą, czy jeszcze uda się nam pojechać do lekarza do Gdyni. Za pół roku wiele się może zmienić.

6 myśli na “Jazda bez trzymanki”

  1. Aniu dobrze,że dobrze się skończyło.Mama niestety nie ma świadomości,że robi źle i to jest największy problem.Nie wiem komu bardziej współczuć czy jej czy Wam? Pamiętam podobne historie z moją babcią.Było nam bardzo ciężko.Jej było wszystko jedno a może nie sama nie wiem.Trudno zrozumieć tą chorobę.Trzymajcie się cieplutko i życzę Wam wszystkim dużo siły.

  2. Moja śp. Mama była chora na alzheimera 🙁 W tej chorobie najbardziej cierpią bliscy chorego niestety. Rozumiem Cię bardzo dobrze. Życzę Wam przede wszystkim cierpliwości i siły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *