Taki mały cud

Czasami zdarzają się rzeczy magiczne i nieprzewidywalne. Miałam o tym napisać już kilka dni temu.

Niedawno był Plener Literacki w Gdyni. Zostałam poproszona przez panią z księgarni Świat Książki, by podejść na stoisko i podpisać kilka egzemplarzy. Tak też zrobiłam. I kiedy siedziałam i dawałam autografy, podeszła do mnie pewna kobietka (chyba z córką, bo panie były do siebie bardzo podobne) z książką „Na dnie duszy” do podpisu. Oczywiście zrobiłam to z ogromną przyjemnością. A wtedy…

…wtedy zdarzył się cud. Coś nadzwyczajnego, coś, co spowodowało, że aż brakło mi tchu, a pod powiekami zapiekło.

Czytelniczka podziękowała za wpis do książki. I nagle wyjęła z torebki wizytówkę.

– To wizytówka mojej mamy – powiedziała i dodała, że mama jest pielęgniarką, działa w stowarzyszeniu pomagającym chorym na Alzheimera i ich rodzinom. – Proszę do niej dzwonić, gdyby miała pani jakieś pytania, wątpliwości, czy potrzebowała pomocy.

W tym momencie mnie zamurowało. Naprawdę. To było tak niezwykłe, że zupełnie obca kobieta chciała mi pomóc. Czułam od niej empatię i ciepło. Niesamowicie mnie wzruszyła. Była jak anioł, który pojawia się w najodpowiedniejszym momencie życia. Nie umiem Wam tego dokładnie opowiedzieć, ale uwierzcie, że to był niezwykle wzruszający moment.

Oczywiście nie wiem, czy zadzwonię, czy ta pomoc będzie mi potrzebna, ale schowałam wizytówkę. Stała się czymś w rodzaju talizmanu, bo dobrze wiedzieć, że kiedy będę potrzebowała o coś zapytać, to mam kogo. Niezwykłe, prawda?

Jeżeli ta pani (nie pamiętam z wrażenia imienia) to czyta, to dziękuję jeszcze raz. Odtwarzam w pamięci tę sytuację. Pewnie zapamiętam na zawsze. Dziękuję!

12 myśli na “Taki mały cud”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *