Jak ten świstak…

Czas chyba napisać, co słychać u seniorki. Bo wczoraj mnie rozbawiła, ale tak pozytywnie, zwyczajnie i na wesoło.

Wychodziłam wczoraj z domu do MOPS-u załatwiać mamie przedłużenie pobytu w ośrodku. A że w poniedziałek była taka kolejka, że nie zdążyłam tego zrobić do piętnastej, nastawiłam się, że spędzę w urzędzie pół dnia. Uzbroiłam się w książkę, butelkę wody i już gdy miałam wyjść, wpadłam na genialny wprost pomysł, by poprosić babcię o przygotowanie ziemniaków do obiadu. A plan miałam taki, że po powrocie zrobię knedle z wiśniami, bo zerwałam je z naszego drzewa i żal mi było, żeby się zmarnowały, tym bardziej że konfitur narobiłam na całą zimę.

– Obierzesz i ugotujesz ziemniaki? – pytam seniorkę i pokazuję jej garnek i zaznaczam palcem, ile ich powinno być.

– Tak, zrobię, no jasne, że obiorę.

No, zadanie przydzielone, mogę więc iść.

Poszłam, załatwiłam, co trzeba. Wniosek złożony, więc teraz trzeba czekać. Mam nadzieję, że odpowiedź przyjdzie na tyle szybko, że mama nie będzie miała przerwy. Już się przyzwyczaiła i widać, że lubi jeździć do ośrodka, co nas oczywiście cieszy, bo tata przez te kilka dni złapał trochę oddechu.

Wracam do domu. Wchodzę do kuchni, a tam ziemniaki już ugotowane. Patrzę i nie wierzę. Gar ziemniaków z czubkiem, a miało być tak trzy/czwarte gara.

– Za dużo – mówię z przerażeniem, bo tyle to dla pułku wojska!

– A bo tak obierałam i obierałam i ciągle mi się wydawało, że mało. Najwyżej więcej tych kluchów zrobisz.

– No zrobię, tylko nie planowałam spędzać w kuchni całego dnia…

– Kluchy są dobre – mówi zadowolona z siebie babcia. Pewnie, że dobre, tylko że to ja będę tu siedzieć jak ten świstak i zawijać wiśnie.

No i tak się stało. Zawijałam, zawijałam i zawijałam, ale trzeba przyznać, że knedle wyszły pyszne. Pierwszy raz robiłam z wiśniami, bo z reguły robiłam raz w roku ze śliwkami. Teraz była odmiana, ale oczywiście jutro znów je jemy, a po jutrze na obiad… knedle z wiśniami.

9 myśli na “Jak ten świstak…”

    1. Oczywiście, bo ona w środy nie je mięsa, więc zabezpieczyła się, bym czasem dzisiaj mięsa nie zrobiła. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *