Antidotum na chorobę

W życiu często trzeba podejmować trudne decyzje, ale cóż zrobić, nie ma wyjścia.

Jakiś czas temu pisałam, że byłam w domu opieki dziennej, by zobaczyć, jakie są tam warunki, bo planujemy odwozić tam mamę.

Trochę trwało załatwienie dokumentów i złożenie ich w MOPS-ie. Muszę przyznać, że spotkałam się tam z empatią i sympatyczną obsługą. Jestem bardzo miło zaskoczona. Wizyta domowa pracownika socjalnego przebiegła w bardzo miłej atmosferze. Kobieta udzieliła mi wszelkich informacji, poradziła też, o czym powinniśmy pomyśleć w przyszłości i jakie mamy możliwości. Przyznam, że ta rozmowa bardzo dużo mi dała.

Oprócz złożenia dokumentów chory musi stanąć przed komisją, w skład której wchodzi dyrektor ośrodka i psychiatra. To spotkanie też uważam za bardzo profesjonalne. Niestety mama często na nim płakała. To było najgorsze, szlochała jak mała dziewczynka, kiedy opowiadaliśmy historię jej choroby. Jakby rozumiała i bała się. Co prawda wystarczyło ją przytulać, żeby się uspokajała. Trzymała mnie za rękę.

– Potem pójdziemy na lody – szepnęłam jej na ucho i nagle na jej twarzy zagościł uśmiech. Potem pani dyrektor chwaliła jej czuprynę, śmiała się, że mamy takie same rozczochrane. A kiedy wychodziliśmy z ośrodka, mama już zapomniała, gdzie była i cieszyła się, że idziemy na lody.

Dostaliśmy zgodę na umieszczenie mamy w ośrodku od 24 czerwca, na razie na próbę na dwa tygodnie. Nie wiemy, jak to będzie, czy takie miejsce zda egzamin w jej przypadku, ale na pewno musimy spróbować. Tacie potrzebny jest regularny odpoczynek. Ja nie jestem w stanie jeszcze bardziej go odciążać, bo przecież muszę pracować. Zresztą oboje jesteśmy zmęczeni.

A jak to nie wypali, to będziemy martwić się od nowa. Teraz trzymamy się myśli, że będzie dobrze.

Wczoraj obchodziliśmy mamy urodziny. Miała wyśmienity humor. Praktycznie cały czas się chichraliśmy, choć mamie brakowało słów i nie umiała powiedzieć tego, co chciała. Najlepiej jej oczywiście wychodziło „dupa, dupa, dupa”. Nie wiemy, dlaczego tak mówi, ale robi to w takich sytuacjach, że naprawdę jest zabawnie. Śmiech w ogóle jest doskonałym antidotum na chorobę, więc śmiejemy się z każdej drobnostki.

9 myśli na “Antidotum na chorobę”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *