Jeździ autem, choć ma zaniki pamięci

Ostatnio w autobusie komunikacji miejskiej miałam okazję być świadkiem ciekawej rozmowy. Ciekawej, bo z wrażenia aż włosy stanęły mi dęba. Chopin po koncercie to przy mnie byłby mały pikuś.

Pewna starsza pani (jak się okazało w trakcie rozmowy 78-letnia) opowiadała koleżance o swoich chorobach. Zaznaczyła swój wiek. A potem wymieniała schorzenia. Jej opowieść była w nurcie tych optymistycznych, bo puenta była taka, że świetnie sobie radzi. I chwała jej oczywiście za to, bo nie ma nic gorszego od marudzenia.

– A mój mąż pani to jeszcze samochodem jeździ, choć starszy ode mnie – pochwaliła się.

– To co pani w autobusie robi? – spytała koleżanka.

– A bo ja czasami poruszać się muszę, sama niektóre sprawy pozałatwiać, bo on to ma zaniki pamięci.

– I autem jeździ? – zdziwiła się rozmówczyni, tak jak pewnie pozostali pasażerowie, bo panie rozmawiały na tyle głośno, że wyraźnie było je słychać. Mnie w tym momencie właśnie włos się zjeżył i próbowałam nasłuchiwać, by upewnić się, że uszy nie zawodzą. A o zanikach pamięci, jak wiecie, wiem sporo, bo mam z nimi do czynienia na co dzień.

– Tak – odparła kobieta. – Ale tylko ze mną. Muszę siedzieć z boku i go pilnować, bo te zaniki pamięci mu się włączają.

I w tym momencie moja wyobraźnia pognała w siną dal. Spróbowałam sobie wyobrazić takiego kierowcę z zanikami pamięci. Rozumiem, że wiele rzeczy robi się automatycznie w samochodzie, ale oczy trzeba mieć dookoła głowy! Za to chyba zrozumiałam, jak to możliwe, by wjechać na autostradzie pod prąd albo wcisnąć gaz zamiast hamulca. Smutno tylko, że w razie wypadku ucierpią niewinni.

Gdybym nie usłyszała tej rozmowy na własne uszy, w życiu bym nie uwierzyła, że można jeździć spokojnie obok kierowcy z zanikami pamięci. No, jakoś w mojej rozczochranej to się nie mieści.

10 myśli na “Jeździ autem, choć ma zaniki pamięci”

  1. Staruszkowie za kierownicą to temat na poemat, albo ze dwa tomy opowieści z dreszczykiem a nawet i powieść grozy.

    1. Oj, tak. Mój teść na przykład zrezygnował z jazdy chyba w wieku 80 lat. Zrobił to świadomie. Sprzedał samochód i zamknął ten rozdział życia. Bał się, że może zrobić komuś krzywdę.

  2. Moja teściowa jeździ, niestety. Zaników pamięci nie ma, ale zdarza jej się zasłabnąć niespodziewanie i źle widzi peryferyjnie. Co zrobić? Nie przegadasz. Procedura odnawiania prawa jazdy jest do kitu, przynajmniej u nas. Czysta formalność, pobieżna wizyta okulistyczna. Powinni zrobić do tego mały test z przepisów i z jazdy na placu. Niejeden by się “przejechał”.

  3. Tak , tak , jestem za tym by każdy po skończeniu 70 lat co 5 lat musiał testowo jeździć po mieście z instruktorem . Mój teściu obecnie ma 89 lat od 15 lat boimy się z nim jeździć , zatrzymał się z ilością pojazdów drogowych w latach 70-tych wydaje mu się , że jest jedyny na drodze , że zdąży spokojnie wyjechać z bocznej uliczki no masakra . Choć z mężem robimy zakupy i płacimy wszystkie rachunki a jeśli już musi coś osobiście załatwić w mieście to się go zawozi to jednak się zdarza ,że podczas naszej nieobecności wymknie się sam do miasta .Ktoś może powiedzieć ,że trzeba zabrać mu kluczyki ale to nie taka prosta sprawa .Oj , pani Aniu poruszyła Pani trudny temat .

  4. Po 70 co 2 lata badania albo ustalenie że niektóre choroby dyskwalifikuja i odbierac prawo jazdy (ponoc w niektórych krajach tak jest)
    Znałam osobe z zaćmą, która jeździła i nie przetłumaczysz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *