Tak jakoś błysnęło i przeleciało

I mamy wreszcie marzec.

Przyznam szczerze, że w tym roku zima mi przeszła gdzieś z boku. Byłam tak zajęta przeprowadzką rodziców i załatwianiem różnego rodzaju spraw z tym związanych, że nawet nie zauważyłam, kiedy minął grudzień, styczeń i luty. Chyba ocknęłam się w tym tygodniu, bo Jajo miało urodziny.

Moje malutkie Jajeczko skończyło właśnie 23 lata. Sama nie wiem, kiedy to minęło. Kiedy zakładałam blog, moja córcia była nastolatką, zaczynała liceum, a teraz to już dorosła kobieta. W dodatku cwaniak, bo jak matka nie patrzyła, to zamykała się w swoim pokoju i rosła, dojrzewała i przekształcała się w dorosłego człowieka. Tego przecież nie robi się matkom! Prawda?

I przypominam sobie siebie w tym wieku… Oj, czułam się bardzo, bardzo dorosła! Byłam akurat w ciąży (na jej początku). Przygotowywałam się do „zniesienia” mojego Jaja. Co więcej, byłam przekonana, że jestem przygotowana do roli mamy. Zaplanowałam to, omówiłam nawet swoje plany z lekarzem, kilka miesięcy wcześniej już brałam witaminy! Taka byłam odpowiedzialna!

A teraz kiedy patrzę na to moje Jajo mające 23 lata, to wydaje mi się, że to dzieciaczek. Co prawda wyglądający poważnie, ale dziecko jeszcze! Moje kochane w dodatku. Co z tego, że wydaje się dojrzałe, w dodatku ma poukładane w głowie, jak tylko przytulę je, zamknę oczy i co czuję? Moją malutką kluseczkę, która jeszcze niedawno w kusej sukience tańczyła w domu krakowiaczka.

Czy Wasze dzieci też Wam takie złośliwości robią i rosną, dojrzewają za Waszymi plecami?

A to moje maleństwo wieki temu (strasznie umorusane, ale szczęśliwe):

9 myśli na “Tak jakoś błysnęło i przeleciało”

  1. O kochana – jak sobie uświadomiłam, że moje jajo (płci męskiej) ma już 27 lat to mi się słabo zrobiło – ja jestem młoda – dziecko mi się postarzało 🙂 100 lat dla JAJA

  2. Kochana serdeczności dla Jaja :). Musiała wyrosnąć ma takiego człowieka mając taką Mamę 😉 a że zrobiła to po cichu .., może bała się że będziesz chciała by zawsze pozostała tym małym bbrzdacem, a może poprostu chciała zrobić niespodziankę :). Szczęściary z Was . Pozdrawiam

  3. Własnych dzieci nie posiadam ale spotykam dzieci przyjaciół – jak one szybko sie starzeją!!!
    A my wciąż piękne, młode i bogate wewnętrznie!!!
    A co gorsze z każdym rokiem czas ma większy rozpęd!

  4. tak tak dzieci zbyt szybko rosną a my w swym zabieganiu tracimy tak wiele , o czym mówię zaraz wyjaśnię .Jestem mamą czwórki już dorosłych dzieci , najmłodsza skończy w tym roku 28 lat .Nie każda rodzina może finansowo pozwolić sobie na to by mama została z dziećmi i sama zajmowała się wychowaniem swoich dzieci . Znam pielęgniarkę która , by nie stracić pracy po macierzyńskim wróciła do pracy a zatrudnionej opiekunce oddawała prawie całą wypłatę . Smutne realia . Wracając do tematu chodzi mi o to , że każda nasza chwila poświęcona na zabawę ,później na rozmowy , które z czasem stają się coraz trudniejsze , jeśli chodzi o tematykę wszystkie te chwile zostają w naszych sercach z jednej strony to zawiązane relacje z naszymi dziećmi z drugiej pozostają piękne wspomnienia .Tak boli rodziców dorastanie dzieci dlatego , że pod skórą czują , że zbliża się coraz większymi krokami moment kiedy oznajmią nam , że chcą założyć swoją rodzinę i wyprowadzić się z domu. To dla mnie było bardzo trudne bo córki w jednym roku wzięły ślub dzielił ich tylko miesiąc i chociaż została jeszcze dwójka to ja bardzo tęskniłam za moimi najstarszymi córkami . Cieszmy się każdą chwilą spędzoną z dziećmi to nasz najcenniejszy dar wspomnienia , których nikt nam nie zabierze .

    1. Racja! Wszystko racja! Strach przed odejściem dzieci z domu jest, a tu trzeba zacisnąć zęby, uśmiechać się i oczywiście pozwolić na samodzielność. Taka kolej rzeczy. I rozumie się to dopiero wtedy, gdy samemu się jest rodzicem, bo z perspektywy dziecka to wygląda zupełnie inaczej. 🙂 🙂

  5. Czas szybko leci. W styczniu opublikowałem na blogu wpis o artemisie, którego niestety po 14 latach musieliśmy uśpić. Na końcu pod wspomnieniami są zdjęcia z zimy kiedy moja córka “diabełkuje” z nim na śniegu. Ta mała dziewczynka w czerwonej kurteczce w czerwcu skończy też skończy 23 lata. Tydzień temu odwieźliśmy ją na dworzec i wsadziliśmy do pociągu. Właśnie wyjechała na półroczny pobyt w Berlinie. Semestr na Universitat der Kunste (w ramach programu Erasmus) zaczyna się w kwietniu, ale akademik trzeba wynająć na pół roku. Przed wyjazdem była cała masa spraw do załatwienia. Między innymi postanowiliśmy, że nie pójdzie na kolejny (dość drogi) kurs językowy w Warszawie, a znajdziemy przez internet kurs w Berlinie. Przed wyjazdem przez kilka miesięcy mieszkała z koleżanką. Kiedy w trakcie poszukiwań kursu podjechałem do niej porozmawiać i ustalić parę spraw, co robić, jak to rozegrać, skonstatowałem , że rozmawiam i uzgadniam sprawy z dorosłą, rozsądnie myślącą osobą.
    Zawsze prawie patrzyłem na nią jak na dziecko , czasem zresztą jak się na coś uparła to i zachowywała się jak dziecko, a przecież jest samodzielna już od dość dawna.
    A swoją drogą w trakcie całej tej bieganiny telefonów do Niemiec, uzgodnień, co zrobić aby wszystko wyszło dobrze i nie było żadnej obsuwy, cały czas czułem jak bardzo człowiek kocha swoje dziecko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *