Sterylizować czy nie sterylizować?

Dzisiaj post wyjaśniający. Pytaliście o sterylizację Ośki, więc z przyjemnością pokażę zdjęcie, jak duża jest rana na brzuszku.

Nasza Ośka wzięta została ze schroniska (Pepuś z fundacji). Kiedy podpisuje się papiery adopcyjne, każdy musi się zobowiązać do tego, że kot zostanie wysterylizowany czy wykastrowany. Taki jest obowiązek. Można to zrobić bezpłatnie w schronisku. Jednak my nie zdecydowaliśmy się tam zawozić Ośki, ponieważ moglibyśmy ją odebrać na następny dzień. Nie chcieliśmy jednak, by się stresowała tak długą rozłąką.

W „naszej” przychodni weterynaryjnej mogliśmy Ośkę odebrać po ośmiu godzinach. A że mamy zaufanie do tamtejszych weterynarzy, więc nie mieliśmy żadnych wątpliwości. Pepuś też właśnie tam „pozbył się” jajek. Teraz była kolej na Ośkę.

Rana na brzuszku jest niewielka, ładnie się goi. Oczywiście trzeba jeździć do kontroli. Ośka dostała po trzech dniach zastrzyk, a w niedzielę tabletki. W poniedziałek znów ma kontrolę, a w sobotę zdjęcie szwów (wszystko jest w cenie zabiegu).

„Nasi” weterynarze nie stosują żadnych sukienek, kubraczków itp. Pani weterynarz powiedziała, że te ochronne ubranka stresują niepotrzebnie zwierzę. Bywa, że wtedy kot nie je, nie pije, jest osowiały. Kazała tylko obserwować, czy za bardzo się nie wylizuje. I miała rację. Na drugi dzień po zabiegu Ośka już brykała. Jest wesoła i energiczna jak zawsze. Pepuś bawi się z nią, ale ostrożnie. Ośka sygnalizuje głosem, jak zabawa jest zbyt gwałtowna. Szwy są ciągle na swoim miejscu.

Co do samej sterylizacji czy kastracji zwierząt. Uważam, że to powinno być naszym obowiązkiem (choć rozumiem, że możemy się wahać). Rozmnażanie kotów i psów powinno być pod kontrolą, bo tylko tak zapobiegniemy bezdomności zwierząt. Jestem przeciwniczką kupowania „rasowców”, nie rozumiem wystaw psów czy kotów itd., choć oczywiście każdy powinien postępować zgodnie z własnym sumieniem (i nikogo nie potępiam za posiadanie rasowego psa czy kota, moi rodzice mieli kiedyś dwie dobermanki). Warto brać zwierzaczki ze schronisk i fundacji, warto pomagać.

Nasze koty są po przejściach. Jeździmy z nimi do weterynarzy, leczymy je. Jak z dziećmi. Pepuś w poniedziałek będzie dopiero miał szczepienia, bo długo nie mógł dojść do siebie po kocim katarze. Ale są nasze, mają dom pełen miłości i zrobimy wszystko, by były zdrowe i bezpieczne.

8 myśli na “Sterylizować czy nie sterylizować?”

  1. Obie moje kotki były sterylizowane, wg opinii weterynarza jesli nie chcemy miec przychówku to najlepsza opcja dla zwierzaka, zabezpiecza tez przed wrednymi choróbskami.
    Kocurka którego przygarnęłam i tez chciałam pozbawic jajek moj mąż z okrzykiem ” może jeszcze mnie wysterylizujesz?!” zabrał do zakładu a tam kocur żył jak król a znaczenie terenu było bardzo pozytywnym efektem 😜😂

    1. Oj, to znaczenie terenu to jest wkurzające, szczególnie gdy przychodzą obce koty i obsikują wycieraczkę. 🙂

  2. Ja też jestem za .Mówiłam post wcześniej , że mam psa ze schroniska. Też sterylizowałam i też u “naszego weterynarza ” /nawet nie wiedziałam, że mam jakieś zniżki, bo psina ze schroniska /Ale co tam.500 minus wystarczyło na całokształt 😁 I jesteśmy po I wszyscy szczęśliwi.

    1. Może to też zależy od schroniska, bo naszym opiekuje się jakaś fundacja i pewnie stąd są pieniądze. 🙂 A może kiedyś będzie 500 plus na zwierzaczki. 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *