Padnij, powstań

Tydzień ledwo się zaczął, a już połowa uciekła. W poniedziałek znów się spisałam niczym bohater domu. Pojechałam z rodzicami do ich poprzedniego mieszkania, bo trzeba było posprzątać, a przy okazji pomalowałam kuchnię, żeby było czysto. Chyba cel osiągnęłam, ale zasuwałam jak mały motorek. Tata wyrzucał śmieci i pakował jeszcze drobiazgi, których wcześniej nie wzięliśmy. Mama za to nie chciała zdjąć kurtki i ciągle mówiła, że idzie do domu, choć nie wiedziała, gdzie jest jej dom. Trudne to było, bo z jednej strony robota, z drugiej trzeba było panować nad mamą.

Kiedy wreszcie tata ją uspokoił (po prostu dał tabletkę), udało się nam wszystko doprowadzić do końca. Ale przyznam się, że jak usiadłam, to myślałam, że już nie powstanę.

No, ale padłam i powstałam, poprawiłam afro i pognałam dalej, bo przecież na drugi dzień miałam spotkanie autorskie w Oliwskiej Bibliotece. I jak zwykle było cudownie. Uwielbiam spotykać się z czytelnikami. Po prostu uwielbiam! Dostaję tak pozytywną energię, że potem chodzę jak króliczek na nowych bateriach.

A najbliższe spotkania w marcu to Gostyń, potem Szczecin i warsztaty dla młodzieży w Stargardzie. Będę też na Targach Książki w Gdańsku w ostatni weekend marca. Zaczyna się więc pracowicie. Ale należy mi się wyjście do ludzi, bo przez przeprowadzkę rodziców nigdzie nie bywam, nie spotykam znajomych i przyjaciół i nie mam czasu dla siebie. Może uda się więc wprowadzić jakąś modyfikację do życia.

8 myśli na “Padnij, powstań”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *