Rodzina się powiększyła

Słowo się rzekło, kobyłka u płotu.

Kiedy wzięliśmy Ośkę, wiedziałam, że dużo wcześniej powinniśmy zapewnić Nutusiowi kocie towarzystwo. Kocurek od razu się ożywił. Pomimo tego, że był bardzo chory, to jeszcze od czasu do czasu nabierał werwy. A kiedy nasz Nutuś odszedł, od razu wiedziałam, że Ośka nie może być sama. Wszyscy byliśmy zgodni, że trzeba wziąć drugiego kotka. Najlepiej jak najszybciej, póki Ośka jest mała. Zaczęły się więc poszukiwania w schroniskach. I jak na złość nie mogliśmy trafić na takiego mniej więcej w jej wieku. Na szczęście udało się.

W sobotę przyjechał do nas Pepe z fundacji Marzenia Niechcianych Zwierząt. A dlaczego Pepe?

Kiedy dogadałam się już z panią z fundacji na temat możliwości dowiezienia do nas kota, wybraliśmy na podstawie zdjęć Traktorka – pręgowanego kocurka. Rodzinnie zrobiliśmy burzę mózgów i wybraliśmy dla niego nowe imię – Pepe. Niestety przez pomyłkę został wydany innej rodzinie. Nawet do mnie dzwoniono, bo chciano odebrać Traktorka, ale jeżeli już nawiązał się kontakt wzrokowo-cielesny, nie było co przenosić kociaka, tym bardziej że w tej rodzinie było dziecko. A dzieciom się tego nie robi.

Pani Kasia z fundacji wysłała mi zdjęcia kolejnych kotków. Było ich chyba z pięć. Przy ostatnim napisała, że ma na imię Pepe (nie wiedziała, że takie imię wymyśliliśmy). Czyli przeznaczenie! Miał być Pepe, niech będzie Pepe! W sumie los zdecydował.

W sobotę przyjechał do nas kocurek. Robi teraz z Ośką przemeblowanie w domu. Mamy niezłą rozpierduchę. Co prawda Ośka warczy na niego, ale biegają jak szaleni. On też aniołek nie jest, choć jeszcze trochę nieufny do nas.

Pierwsza noc była dziwna, bo kot nie podchodził do ręki, uciekał. Daliśmy mu spokój, żeby się przyzwyczaił. A on w nocy wskoczył do łóżka, choć leżała tu Ośka, i zaczął nas obwąchiwać. Miałam wrażenie, że odkurzacz pracuje na mojej twarzy, tak nas wąchał i mruczał. Potem po prostu zaczął się przytulać. I to był chyba moment przełomowy. Rano nasze relacje były zdecydowanie lepsze.

I tak nam się powiększyła rodzina… A co na to babcia? Proste: „nasza Ośka i ten obcy Murzyn”. Tak to na razie wygląda. A Ośka oczywiście rządzi.

14 myśli na “Rodzina się powiększyła”

  1. Super. Jak przyplątała się do nas kocia bieda nie pamiętałam już jak to jest kiedy kot rządzi w domu. Staruszki śpią i jedzą a przy gówniarzu ożywia się cały dom. Jest wesoło. Nie musisz oglądać tv wystarczy patrzeć na kocie towarzystwo 🙂

    1. Ośka ma około pięciu, a Pepe niby też, ale wygląda na troszkę starszego. Ma zupełnie inną budowę, jest bardziej masywny, ona drobniutka, więc trudno ocenić, ale pewnie gdzieś pomiędzy 5 a 6 miesiącem. 🙂

  2. Murzyn zawsze jest obcy. 😁
    Nie, nie jestem rasistką….. Będzie dobrze., zazdroszczę szybkiej decyzji. My się nie zdecydowaliśmy od razu po stracie……

    1. Ja musiałam, nie zniosłabym pustki, a ponadto bałam się, że Ośka dorośnie i potem nie zaakceptuje żadnego kota. Jest nadzieja, że maluchy się dogadają. Dziś nawet spały razem. Śmiesznie to wyglądało, bo to Pepe chciał się koło Ośki położyć, ta warczała, ale nie przejął się za bardzo, a ona zaakceptowała, że położył się przy niej.

  3. Przemeblowanie domu według kotów, hmm… może akurat coś z ich propozycji zostanie wdrożone 😉 Piękny ten Pepe. Taki koci harmider będzie na pewno kolejnym plastrem na ranę po stracie Nutusia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *