Nie ma już Leosia

Chyba już wszyscy przyzwyczaili się do Leosia. My na pewno bardzo. Dlatego w środę przeżyliśmy mały szok. Nie ma już Leosia. Wystarczyła jedna wizyta u weterynarza i po kocurku.

W sumie mogliśmy zaufać różnym znakom. Leoś zachowywał się nietypowo. Przeglądał się w lustrze, bardzo lubił wszelkiego rodzaju kwiaty i w dodatku zadurzył się w Sławku. Ponadto dziwnie szybko zaakceptował go Nutuś. Był też moment, gdy przyglądałam się miejscu, gdzie powinien mieć jajka, i pomyślałam, że coś słabo go natura obdarzyła, ale co ja będę podważać opinię pracowników schroniska. Oni przecież niejednego kota w swoim życiu widzieli.

Żaden ze znaków nie był przez nas wzięty na poważnie, bo przecież w papierach mamy czarno na białym, że kocur. Pojechaliśmy z Leosiem do weterynarza, bo zaczęliśmy podejrzewać, że młody jest jednak chory i ma grzybicę. Tu nastąpiło zdziwienie, bo pani weterynarz podniosła ogon.

– Kotka – stwierdziła jak gdyby nigdy nic, a my w śmiech.

– Jak to kotka? – spytaliśmy chórem.

– No, kotka, proszę spojrzeć. – Pokazała nam dupkę naszego Leosia, który nagle z sekundy na sekundę przestał być Leosiem, a stał się Leośką albo może Ośką.

– Jak ma na imię?

– Yyy… Leon… – I znów śmiech. – Ale niech pani napisze Leośka.

I tak nie ma już Leosia.

Po powrocie do domu nastąpiło kąpanie. Dwa razy w tygodniu mamy kąpać koty i czekać na wyniki „grzybobrania”. Ja oczywiście kąpię Nutusia, który grzecznie stoi w misce i traktuje to jako okazję do miziania. Za to Leśoka walczy niczym lwica, ale Sławek na szczęście daje radę z maluchem. Wyzwaniem za to jest utrzymanie młodej w ręczniku przez 10 minut po natarciu szamponem. Nutuś traktuje to jako okazję do leżakowania, a Leośka znów walczy niczym lwica. Mamy więc wesoło. A przede wszystkim mamy nadzieję, że młoda tego grzybka nie rozsiała nam po całym domu. Na wszelki wypadek zaczynamy dezynfekcję i odkażanie.

14 myśli na “Nie ma już Leosia”

  1. O matko umie Pani podnieść ciśnienie , po tytule myślałam , że pokonało go choróbsko .
    Sama jestem od dziecka kociarą . Mieliśmy 15 lat kotkę miała na imię KLEO , już do nas przyszła z takim imieniem , więc nie chcielismy nic zmieniać . Była mega delikatna , wrażliwa
    nie pozwoliła nikomu płakać a kłócić też nie mogliśmy się bo zaraz dostawaliśmy od niej łapką po twarzy , oczywiście pazurki miała schowane i bardzo inteligentna była ,zawsze wiedziała kiedy wraca ktoś z domowników i stała pod drzwiami i patrzyła na mnie , że trzeba otworzyć drzwi . a teraz mamy Tonie kotkę z amputowana tylnią łapą ale jest mega ruchliwa na tych trzech łapkach .Bardzo się cieszę , że Leosia żyje i znalazła przyjaciół

  2. Leosia żyje, bryka jak szalona. Nie lubi tylko kąpania. Mam nadzieję, że uda się ją w pełni wyleczyć. 🙂 Serdecznie pozdrawiam.

  3. Ładny wam numer wywinela ta pannica 🙂 no ale każdy kot chciałby dostać się do takiego domku 🙂 Niech rośnie zdrowo ku uciesze Was i jej fanów 🙂 bo przecież to już celebrytka 🙂 Głaski dla Niej i Nutusia a dla was serdeczności 🙂

  4. 🙂 można się było domyślać że stworzonko jest zbyt rezolutne i rozgarnięte jak na faceta 🙂 Zresztą popatrz na ich reakcje – kocura kąpiesz i trzymasz w ręczniku a jak reaguje wiercipięta – baba 🙂 mam to samo więc wiem o czym mówię

    1. Ha, ha 🙂 🙂 No właśnie, nikt z nas tych znaków prawidłowo nie odczytał. Ponadto Leośka przemeblowuje nam mieszkanie, a wiadomo, że tańczące z meblami to raczej kobitki. 🙂

  5. Nastraszyłaś mnie! Myślałam, że Leon przeniósł się na lepszy świat. Bo mój kot tuż przed Świętami wybrał koci raj 🙁 Ten sam kot, który 15 lat temu przyszedł, został oceniony jako kotka i nazwany Pobudka. Pierwsza wizyta u weterynarza uświadomiła nam pomyłkę. Do dziś pamiętam jak weterynarz zarykiwał się ze śmiechu “Pani. Jak pani męża znalazła skoro chłopa od kobity pani nie odróżnia”. W rewanżu kot dostał imię po weterynarzu, a teraz nas opuścił 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *