Wesoło i smutno

Święta minęły błyskawicznie. Trochę smutno, trochę wesoło. Na pewno wiele radości mieliśmy z powodu Leosia. Był gwiazdą. Jajo i z narzeczonym zakochani w kociaku i już się martwią, że jak następnym razem przyjadą do domu, to mały podrośnie i ich nie pozna. A rośnie jak na drożdżach. Jest u nas już drugi tydzień. Nie wiem, ile ważył na początku, ale był lekki jak piórko. A wczoraj weterynarz go zważył i mamy już prawie 1,5 kg kociaka. A łobuz taki, że jak szaleje, to trzeba mieć oczy dookoła głowy. Chyba trafił się nam „egzemplarz” z ADHD.

Jesteśmy też dumni z Nutusia. Już nawet bawi się z Leosiem. Przyjął go do domu i chyba już akceptuje. Mam pewność, że nie zrobi mu krzywdy. Nawet dopuszcza go do miski jako pierwszego. Gdy młody mu się wepchnie, to cierpliwie czeka. Jedyna rzecz, której Nutuś nie odpuścił małemu, to miejsce w łóżku. Śpi teraz mi pod ręką i tej pozycji broniłby chyba jak niepodległości. Ale tu też pełna zgoda. Nutuś śpi przy mnie, a Leoś na Sławka głowie. Cyrk na kółkach teraz mamy, ale przynajmniej wesoły.

Gorzej za to z mamą. Choroba tak szybko postępuje, że boję się myśleć, co będzie za rok. Mama płakała co dzień, że chce do domu. Wyzywała tatę. Nie rozumiała, że są święta. A tata… Hm… Czasami mówi, że już nie daje rady. Pewnie odlicza dni do przeprowadzki, bo wtedy już nie będzie sam ze wszystkim. W połowie stycznia mamy dostać klucze do ich mieszkania i wtedy ich przeniesiemy. Potem będziemy szukać opiekunki, by tata miał chwilę oddechu. Co dalej nie wiem, boję się myśleć za daleko. I tu na pewno nie jest wesoło. Nie ma nawet nadziei, a to najgorsze, bo nie można się niczego uchwycić.

8 myśli na “Wesoło i smutno”

  1. My mamy trzy , więc nieraz zamykamy drzwi do sypialni żeby choć jedną noc przespać bez kociego futra na głowie . Sytuacji z mamą nie zazdroszczę , my mamy ojca pod opieką, broni się przed naszą pomocą rękami i nogami . Na koniec się obraża i nie dociera że sobie nie razi

  2. Najważniejsze, że Rodzice będą bliżej. Łatwiej będzie to wszystko ogarnąć. No i Tatę się odciąży….
    Ja to doskonale rozumiem, najgorsza jest bezsilność i patrzenie na najbliższą osobę, która fizycznie jest bliski….. a tak daleko.
    Życzę siły.

  3. Serce się kroi Aniu,jak czytam o Twojej mamie.To cholernie przykre,że zachorowała.Chociaż Leoś sprawia,że na chwilkę macie uśmiech na twarzy…

      1. Choroba niestety nie jest zależna od wieku…
        Cieszmy sie więc chwila…
        Tobie trudno ale Tacie…
        Dobrze, że bedzie miał Was teraz blisko – zawsze łatwiej wspólnie przetrwać…
        Mogę tylko trzymać kciuki…
        Martwi mnie ten bardzo szybki postęp choroby… Przytulam mocno, niestety w niektórych sytuacjach jestesmy bezradni…
        A Mama zwróciła uwage na Leosia? Udało mu sie wywołać uśmiech i na Jej twarzy?

        1. Tak, zwróciła uwagę, ale to nie to samo, co kiedyś. Ona zawsze kochała zwierzęta, a teraz nie wywołują w niej entuzjazmu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *