Siedem uczuć moich i Adasia

Oglądaliście może „7 uczuć” (reż. Marek Koterski)? My wybraliśmy się wczoraj wieczorem. Spodziewałam się komedii. Film jest jednak smutny i „gorzki”. Dominuje w nim groteska i klimat chyba przypominający książki Gombrowicza. Szczególnie ukazanie szkoły tak mi się skojarzyło. Zresztą oglądałam i przypominałam sobie, jak to dawniej było, kiedy siedziało się w granatowym mundurku w ławce. Chyba trochę powróciłam do dzieciństwa.

Sławkowi film nie bardzo się podobał. Twierdził, że się nudził i irytowało go powtarzanie słów. Przyznam, że mnie na początku trudno było wejść w konwencję filmu, ale po kilku minutach było w porządku. Styl wypowiedzi bohaterów też mi się kojarzył z Gombrowiczem, jakby Koterski też podjął walkę z formą – może właśnie formą idealizowanego dzieciństwa.

Główny bohater filmu (grany przez Miśka Koterskiego – zresztą idealnie pasującego do roli) przychodzi na terapię i opowiada o braku umiejętności radzenia sobie z uczuciami. W zasadzie kto z nas radzi sobie z nimi doskonale? Okazuje się, że większość emocji, jakie przeżywamy, jest negatywna. A miłość nigdy nie jest pojedynczym uczuciem, lecz składową wielu innych. Ponadto jak wychować dziecko? Bezstresowo? Starannie i perfekcyjnie? Czyli jak?

Na pewno każdy z nas wychowuje dzieci metodą prób i błędów. A potem one muszą sobie radzić w dorosłym życiu z całym bagażem naszych potknięć, bo przecież nie jesteśmy doskonali.

Tak jakoś mnie ten film nastroił smutkiem. Jak już pisałam, walczę z depresją, chodzę na terapię. I patrząc na dojrzałego Adasia Miauczyńskiego u psychoterapeuty, widziałam chyba siebie… Bo przecież właśnie też nie bardzo sobie radzę.

Smutno-gorzki film, ale zmuszający do refleksji. Oglądaliście? Macie w ogóle zamiar czy odpuszczacie ten tytuł?

6 myśli na “Siedem uczuć moich i Adasia”

  1. Od pewnego już czasu mam w planie, ale czy zdążę? Zbyt wiele ostatnio się ostatnio dzieje. Niczego nie mogę zaplanować, życie stale mnie czymś zaskakuje!
    Ale po Twojej recenzji mam jeszcze większy apetyt na ten film! 🙂

  2. Misiek gra tę rolę nieprzypadkowo. To film rozliczeniowy i bardzo osobisty dla Koterskich. Utrzymany językowo w konwencji poprzednich jak “Nic śmiesznego” “Dzień Świra” itd. Jak ktoś oglądał to wie czego się spodziewać i podobnie jak w poprzednich tytułach to bardzo ciężkie, refleksyjne kino. Gorzki to dobre słowo. Każda osoba, z która rozmawiałam po tym filmie znalazła w nim coś z własnej biografii i to jest smutne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *