Oczy jak iskierki

– Masz oczy jak iskierki – mówi do niej, a ona uśmiecha się uśmiechem małej dziewczynki. W oczach iskierki błyszczą stłumionym żarem. Gasną każdego dnia. – Moje oczka – powtarza i składa pocałunek na jedną, potem drugą powiekę.

– Ty… ty… – Ona śmieje się całą sobą. Więcej słów nie wypowiada, bo każde z trudem przeciska się z powietrzem.

Jestem niemym świadkiem tej sceny. Znam te oczy, co są jak iskierki, od urodzenia. Kiedy patrzę w lustro, widzę prawie dokładnie te same. Mrugam przed gładką powierzchnią lustra, bo nie wiem, czy to ciągle ja, czy ona. A przecież nasz pierwszy kontakt to był taki oko w oko, dotyk w dotyk.

Moja mama odchodzi. Odchodzi na raty każdego dnia. Z uśmiechem.

– Pysiu, pysiu, pysiu – powtarza, bo każde słowo przez nią wypowiedziane jest od razu powielane. A ja je chwytam jak motyle, bo życie ich tak samo ulotne.

Potem ona wyjmuje sztuczną szczękę i pokazuje mi, co ma.

– Widzisz, widzisz, widzisz?

Uśmiecham się do niej i mówię, że widzę. Wkłada ją więc zadowolona do ust.

Gdzie jesteś, mamo? – mam ochotę zapytać. W tych oczach, co są jak iskierki, widzę mgłę. Za nią gdzieś się ukryłaś. Przebrałaś się za małą dziewczynkę i śmiejesz się do mnie, choć cię nie widzę. Ale pytam o co innego.

– Chcesz, mamuś, makowca?

Wiem, że lubi. Pytanie jest tylko retoryczne. Cieszy się i klaszcze w dłonie. Kroję kawałek. Podaję na talerzyku. Pokazuje mi kubek. Chce herbaty. Potem nie wie, co zrobić, bo za gorąca. Ale pomagamy, razem przecież damy sobie radę z gorącą herbatą. Z resztą spraw nie wiem, czy damy, ale próbujemy.

10 myśli na “Oczy jak iskierki”

  1. Aniu czytam to i widzę trochę inna ale jakże podobną sytuację z przed kilku lat… Łzy stają w oku ale wiem, że my córki mamy sile po naszych mamach:) Przytulam serdecznie Was obie

  2. Czytam i czytam Twój post i łzy mi lecą… Widzę te sceny jakbym tam była… I jestem taka bezradna, nie potrafię Wam pomóc. Ponadto mam świadomość, że może to spotkać każdego z nas… Twoja mama jest przecież w moim wieku…
    Aniu <3

  3. mało kiedy nie wiem co powiedzieć, ale teraz to jest ta chwila. Moja mama zmarła niespełna 3 tygodnie od diagnozy. Nie miałam kiedy się zastanowić co i jak się potoczy. A Ty patrzysz na mamę , która jest a jakby jej nie było…..

    1. I żaden z tych scenariuszy nie jest “lepszy”. Nie wiadomo, czy lepiej, jak to szybko się zadzieje, czy trwa latami. Cierpi się tak samo. 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *