Zielone i ładne

Zetknęliście się kiedyś z fobiami żywieniowymi albo związanymi z nimi nerwicami natręctw? Bo ja tak. I walczymy z tym dzielnie (też z pomocą specjalisty). Nie będę się wdawać w szczegóły, ale kiedyś już chyba o tym pisałam, że na talerzu Jaja nic nie może się dotykać. Mięso osobno, ziemniaki osobno i nie ma mowy o żadnych sosach. Jeżeli warzywo, to w ogóle na oddzielnym talerzyku. I nie jest to ot takie widzimisię, to poważniejsza sprawa, w którą nie chcę się zagłębiać. Może niektórzy z Was spotkali się z czymś takim. Jedzenie zawsze musi był estetyczne i jednorodne.

Jajo jednak postanowiło, że codziennie będzie zjadać zielone warzywa. Plan ambitny jak na Jajo, ale cieszę, że padło takie postanowienie.

– Mamo, dlaczego u nas w domu nigdy nie jadło się brukselki? – spytało. – Brukselka jest przecież taka ładna.

No tak. Może i ładna, ale ja nie cierpię brukselki. Bleeee! Próbowałam jeść na różne sposoby i przygotowaną przez kilka osób. Nie smakuje mi i już. Nie daję rady przełknąć. Z tego względu jednak, że Jajo wyraziło ochotę na spróbowanie, kupiłam dziesięć sztuk. Ładnie obrałam z brzydkich listków i ugotowałam w osolonej wodzie. Po wyłożeniu na talerz wyglądały bardzo estetycznie, Jaju się podobały. I spróbowało! Co było sukcesem!

– I jak? – pytam, bo wiem, że d…py nie urywa.

– Przypomina brokuły – odpowiada, próbując już drugą. – Nie jest złe, ale chyba nie będę chciała tego powtarzać.

Tak więc skończył się eksperyment z brukselką. Za to większy sukces odniosłam z jarmużem. Wiedząc, jak ma wyglądać „ładne” warzywo. Porwałam jarmuż na kawałeczki (bez sztywnego środka), skropiłam oliwą z oliwek, posypałam oregano i odrobiną soli. Potem wrzuciłam na 10 minut do piekarnika. Wyszły chipsy jarmużowe. Jajo wyczekiwało z ciekawością. Okazało się, że to jest pyszne. Jest więc sukces!

Kolejne warzywo, które poszło pod nóż, to szpinak. Jajo chętnie wypija koktajle ze szpinakiem i z jakimś owocem, np. kiwi i mango albo z pomarańczą i jabłkiem. To jest chyba zawsze najlepszy sposób „przyjęcia” zielonego warzywa.

Małymi kroczkami zmierzamy więc ku większym sukcesom. Oczywiście brokuły, ogórki, awokado i fasolkę Jajo uwielbia, bo wiadomo, że to ładne warzywa.

Macie może jeszcze jakiś pomysł na coś zielonego i ładnego?

13 thoughts on “Zielone i ładne”

  1. Ja brukselkę, brokuł, kalafior czy fasolkę gotuję w wodzie z dodatkiem 1 łyżeczki soli, 1 łyżeczki cukru, 1 łyżeczki masła. Można np.szpinak dodać do koktajlu czy zrobić z niego farsz do różnych potraw.

  2. Mnie brukselka kojarzyła się zawsze ze sflaczałym, niesmacznym, rozgotowanym warzywem w zupie jarzynowej. Dzisiaj lubię brukselkę (raz na kwartał, nie aż tak żeby częściej), ale przyrządzaną tylko w jeden sposób. Oczyszczam ją, większe przekrawam na pół i wkładam na blachę z papierem do pieczenia. Posypuję lekko solą i pieprzem, skrapiam oliwą z chili i wkładam do pieca na 15-20 minut (180 stopni). Wychodzi miękka z chrupiącą zewnętrzną warstwą i lekko pikantna od chili.

  3. Bardzo dobrze rozumiem Jajo w kwestiach estetycznych, trochę mniej w gustach kulinarnych…. 😁 Mam tak samo z synem, nie mieszka już z nami, ale od małego był problem z nie jedzeniem warzyw i owoców, i tak mu zostało. Toleruje jedynie kwaszoną kapustę, ale bigos już nie….Szpinak, kiedyś znienawidzony w dzieciństwie, teraz bardzo lubię. 😁

  4. Ja brukselkę polubiłam dopiero będąc osobą dorosłą, bo wcześniej kojarzyła mi się z przedszkolna rozgotowana breja. Teraz lubię (ale też nie w nadmiarze) ugotowaną i polana bułką tartą podsmażoną na maśle (tak samo robię też kalafiora). ☺ Może nie super zdrowe czy dietetyczne danie, ale tak jak wspomniałam, jadam sporadycznie i w ilościach max. 5-6 szt. ☺ Za to mój brat, który będąc dzieckiem rzucił się dosłownie na “małe kapustki”, bo takie były ładne i smaczne, zjadł ich kopę i… od tej pory nie tyka, bo się najzwyczajniej w świecie przezarl nimi 😉 Tak wiec trzeba uważać. A co do “urody” warzyw, to jak dla mnie oberżyna jest jedną z najładniejszych 😊

    1. Mnie nawet bułka tarta na masełku nie jest w stanie “upiększyć” smaku brukselki. Hi, hi 🙂 🙂
      A oberżyna faktycznie ładna. 🙂

  5. Brukselka ma charakterystyczny posmak. W zupie zawsze zostawiam na talerzu a oddzielnie nie jadam. Za to polubiłam pieczoną cebulę z odrobinę wydrążonym środkiem i obficie posypaną bułką tartą.

  6. Brukselkę uwielbiam. Niestety jako jedyna z rodziny, więc najczęściej robię sobią ją wtedy, kiedy jestem sama. Najbardziej lubię ją z kiełkami słonecznika i pestkami dyni i uprażoną cebulką. Polecam, ale tego nie da się podać tak, żeby wszystko było osobno 😉 Wiem jednak, że czasem jest coś takiego w smaku, że do ust nie chce się włożyć. Dla nas takim warzywem jest bakłażan. Niezaleznie od fromy podania – nie wchodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *