Odcisk pośladka

Kolejny weekend spędziliśmy poza domem. Co roku w sierpniu odwiedzamy Chełmno z powodu „9 Hills Festival”. To kapitalna impreza. Zawsze jesteśmy pełni podziwu dla organizacji i pomysłowości.

W tym roku przenocowaliśmy w tym mieście, więc mieliśmy więcej czasu na spacerowanie i podziwianie Chełmna. Poszliśmy też zobaczyć, gdzie przechowywane są relikwie św. Walentego. Znajdują się w specjalnej szkatule za szybą pancerną. Nie wiem, czy kawałek czaszki męczennika może być kuszącym kąskiem, ale widocznie lepiej na zimne dmuchać.

Koniecznie chciałam to zobaczyć, bo robię research do kolejnej książki. Akcja będzie się rozgrywała w Chełmnie.

Nie wiem, jaki jest Wasz poziom religijności i stosunek do relikwii. Wiadomo, każdy może wierzyć w co chce, ale mnie to zawsze przyprawia o gęsią skórkę. Relikwie to (między innymi) części ludzkiego ciała. Brrr! Dawniej miał je co bogatszy kościół, bo przecież musiały być drogie, chociażby ze względu na ograniczoną ilość „materiału”.

I jak się o tym poczyta, to naprawdę nie tylko ciarki idą po plecach. Podobno św. Tomaszowi z Akwinu odcięto głowę i ją ugotowano, żeby oczywiście się nie zepsuła. A kiedy odbywał się pogrzeb Elżbiety z Torungii, to fanatycy rzucili się na ciało i wzięli, co się dało (paznokcie, włosy, uszy). Znów brrr!

Ale bywa, że robi się groteskowo, bo okazuje się, że odcisk pośladka też może być relikwią.

A nie wspomnę o tym, że czasami się może okazać, że któryś święty miał kilka głów czy kilkadziesiąt palców. I o ile to dotyczy średniowiecza, to mi nie przeszkadza. Ale jeżeli okazuje się, że współcześnie próbuje się zdobyć relikwie świętych czy błogosławionych, to jakoś tak mniej śmiesznie mi się robi.

A sprawdziłam, że w necie można na przykład kupić relikwię w postaci obrazka z kawałkiem szaty Jana Pawła II za jedyne 150 zł. I zostawiam to bez komentarza…

12 thoughts on “Odcisk pośladka”

  1. Zawsze kult relikwii mnie lekko śmieszył, chyba z powodu „Krzyżaków” i relikwii w postaci szczebla drabiny, która przyśniła się św. Jakubowi.
    Nawet nasz papież kiedyś stwierdził, że z kawałków jego nart, które się rozeszły po świecie właśnie w takim charakterze, można by zapewne skleić nie dwie, ale conajmniej dwadzieścia desek 🙂
    Dlatego osobiście nie poważam takiego kultu 😉

    1. Wychodzi z tego często jakiś absurd. I myślę jednak, że Jan Paweł II nie chciałby, by sprzedawano w necie kawałki jego szat.

  2. Myślę, że relikwii najbardziej spragnieni są ci, którzy chcieliby uchodzić za bardzo bogobojnych i mocno wierzących, a tak na prawdę ich podświadomość jest z daleka od tego stanu, albo totalni dewoci… zgodnie z tym co stoi w piśmie, prawdziwa wiara nie potrzebuje relikwii ani innych dowodów boskości na ziemi, w tym cały sęk, że ta prawdziwa jest tak na prawdę “saute”.

  3. …a jak wielki las musiał zostać ścięty na drewno, potrzebne do zrobienia krzyża, na którym ukrzyżowano Chrystusa… Relikwie, odpusty – to wszystko raczej mija się z Pismem Świętym, zarówno Starego jak i Nowego Testamentu.
    A tak swoją drogą – czy książka z autografem ulubionego pisarza albo ciuch należący kiedyś do kogoś sławnego to też nie relikwie? Tylko tu mamy do czynienia z inną religią, a imię jej Konsumpcjonizm.
    I tak jeszcze w temacie miejsc świętych przypomniał mi się stary dowcip o tablicy upamiętniającej ważne historyczne wydarzenie (przepraszam za francuski): “Tu srał Lenin w drodze do Pienin”.

    1. Myślę, że książka czy płyta z autografem to jednak trochę co innego niż ciuch, ząb czy pukiel włosów. I też nie wiem, czy jest to konsumpcjonizm, bo jednak książki, muzyka bardziej mi się kojarzą z czymś, co z konsumpcją nie ma nic wspólnego (przynajmniej dla mnie). W sumie idąc tym tokiem myślenia, to wszelkie pamiątki przeszłości, antyki, zabytki itp. są takimi relikwiami. Ale o ile jestem w stanie zrozumieć kolekcjonerów (bo to jakaś pasja, załóżmy), tak nie bardzo rozumiem wiarę w moc cudotworzenia kawałków ludzkiego ciała czy po prostu modlenia się do nich. Nie rozumiem, ot tak po prostu.

      1. Się mało precyzyjnie wyraziłam. Konsumpcjonizm to raczej w odniesieniu do rzeczy osobistych idola. Niektórzy są w stanie dać majątek za ciuch, w którym jakaś gwiazda wystąpiła na scenie czy często się pokazywała. Czyli kult gwiazd (coraz częściej celebrytów) a nie tego, co wnieśli do świata sztuki/nauki.
        A to czy książka/płyta z autografem to też relikwia zależy od nas samych, od rangi jaką jej nadamy. Choć oczywiście nigdy nie będzie mieć takiej mocy jak te “święte”, bo w życiu pozagrobowym żadna gratyfikacja mnie z powodu jej posiadania nie spotka. Oczywiście dla niektórych książki/płyty z autografem mają taką samą wartość jak antyki czyli znaczki – typowo kolekcjonerską. I wówczas już nie jest relikwią… tylko rodzajem pasji lub inwestycji.

        1. No tak, w pełni się zgadzam. Kult rzeczy osobistych idola to dla mnie też dziwna sprawa. Zawsze ważniejsze powinno być to, co wnieśli do świata kultury, nauki itp.

  4. No i u Ani albo majtki albo pośladki😜
    A w sprawie relikwi – zgadzam sie z przedmówcami, chociaż może za mało jednak o życiu wiemy….
    Przeciez w ciężkich chorobach człowiek przestaje byc racjonalny i chwyta sie każdej iskierki nadziei…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *