Buraku, czy ci nie żal?

Co byście powiedzieli, gdyby ktoś Wam zaproponował sok z kiszonych buraków? Ja w pierwszej chwili pomyślałam z przerażeniem o rewolucji żołądkowej, która mi się rozpęta, jeżeli coś takiego wypiję. Dlatego po takiej propozycji poprosiłam tylko o porcję degustacyjną, a uraczyła mnie nią Agnieszka Pruska (gdańska autorka kryminałów). I przyznam, że zaskoczył mnie smak tego soku, bo okazało się, że pyszny, w dodatku idealnie gasił pragnienie. A upały wręcz afrykańskie! Poprosiłam więc (już zdecydowanie śmielej) o dolewkę.

Po powrocie do domu też nastawiłam buraki do kiszenia. Przygotowałam je dokładnie tak samo jak kiszone ogórki, czyli koper, chrzan, czosnek i woda z solą (dałam na litr wody około 1,5 płaskiej łyżki soli do przetworów). Nie wiem, czy zrobiłam tak samo jak Agnieszka, ale smakowało chyba identycznie. Buraki miałam pokrojone w plastry, nawet nie obierałam ich ze skórki, tylko dokładnie umyłam. Po czterech dniach połowę soku odlałam do butelki i schowałam do lodówki (bo schłodzony smakuje najlepiej), a do słoja dolałam do pełna znów wodę z solą. Po czterech dniach zrobiłam tak samo. Dopiero za trzecim razem zlałam całość, a buraki wyrzuciłam, choć pewnie można by coś z nich zrobić. Mnie zależało na soku. Jest przepyszny! A w dodatku wyczytałam, że wzmacnia układ odpornościowy, oczyszcza krew, poprawia aktywność metaboliczną, wykazuje właściwości antynowotworowe, obniża poziom złego cholesterolu, pomaga w walce z anemią itp. Same zalety!

Po burakach poszłam też na całość w kiszeniu innych warzyw. Tutaj też zainspirowała mnie Agnieszka. Nastawiłam wielki słój z: marchewką, papryką, cukinią zieloną i żółtą, kalafiorem. Zakisiło się (znów tak jak ogórki) i zjadamy do obiadu i kolacji. Pycha! Kruche i lekko kwaśne. Uwielbiam!

Robiliście coś takiego?

37 thoughts on “Buraku, czy ci nie żal?”

  1. Jak byłam młodsza to robiłam bardzo dużo przetworów oraz wino (ponoc bardzo dobre bo wszyscy chcieli przy każdej okazji) i nalewki.

      1. Aniu – miałam kiedyś przepis na kurczaka z kiszonymi cytrynami! Może jeszcze gdzieś pokutuje u mnie… 😀 Jeżeli chcesz to poszukam go. 😀

  2. Nie jestem w tymże dobra….
    Kiedyś kisiłam ogórki w słoikach, ale jak włożyłam zielone, tak zielone zostały….. I postawiłam pod śmietnikiem. 😁 Wina podobno może leżeć :w ogórkach, wodzie lub soli. Na szczęście Teściowie syna mieszkają w Białymstoku i mają pod miastem działkę i m. in. 🥒 swoje, i woda ze studni…. Stamtąd mam ogórki kiszone najlepsze na świecie!

    1. Ja w tym roku też mam “swojskie” ogórki, ekologiczne. Mam więc nadzieję, że wyjdą pyszne, bo zapas na zimę zrobiłam. 🙂

  3. Witam
    u nas w domu często kisimy buraki potem z tych kiszonych buraków córka robi sobie sałatki , tak ,że nic się nie marnuje .gdy kisimy barszcz w zimie a nie mamy kopru , chrzanu wykorzystujemy gotową mieszankę do kiszenia ogórków dostępną w sklepach ,
    kapustę szatkujemy z startą na grubych oczkach marchewką dajemy do dużego garnka nasalamy zostawiamy na noc potem odciskamy wodę i ubijamy w słojach w połowie dajemy koper , kminek, ziele angielskie , liść laurowy ,kilka ząbków czosnku na to dokładamy resztę kapusty potem przebijamy końcówką drewnianej łyżki każdy słój aż do końca dopełniamy na górę tą wcześniej odciśniętą wodą zostawiam na kilka dni aż pojawi się pianka znowu delikatnie dociskam kapustę przykrywam wieczkiem szklanym zamykam klamra a potem wynoszę do piwnicy .kiszę w litrowych słojach typu wek i nie ściągam klamry . Gdy mieszkałam z mamą kapustę kisiło się w beczkach i dodawało się takie małe i bardzo twarde jabłka do tej kapusty . Uwielbiałam ich smak.żur też kisimy sami raczej staramy się nie kupować gotowych żurów.
    przesyłam ciekawy film o kiszeniu różnych warzyw , byłam w Busku piękna część uzdrowiskowa z pięknymi parkami do centrum miasta ok 1 km .Jeśli ktoś nie był polecam.

    1. My jesienią kapustę kisimy. W zasadzie mój mąż się tym zajmuje. Kisi w beczce, właśnie z dodatkiem jabłek i marchewki. Kminek też wrzuca. Zawsze wychodzi mu przepyszna. Pewnie w tym roku też zrobi. 🙂

  4. Wczesne dzieciństwo spędziłam u dziadków w Bydgoszczy. I pamiętam kamienny garnek stojący wysoko na kredensie – były tam kiszone buraki. Kiedy którejś z nas chciało się pić babcia nalewała właśnie soku z kiszonych buraków. Od kiedy poszłam do szkoły mieszkałam już z rodzicami w Warszawie i zapomniałam o tym napoju. Natomiast raz do roku odbywało się kiszenie buraków na barszcz wigilijny. I ja nadal to robię! Ale inaczej niż Ty opisałaś. Po prostu obrane i pokrojone buraki zalewam letnią przegotowaną wodą, na wierzch układam kromkę razowego chleba, nakrywam ściereczką i odstawiam na 5-7 dni. A potem zlewam i dodaję do barszczu wigilijnego obok wywaru z suszonych grzybów.
    Ale zaintrygowałaś mnie i jak tylko kupię buraki i inne składniki kiszonki to zrobię “po Twojemu”! A także inne warzywa zakiszę! Nabrałam apetytu!
    Z tych kiszonych buraków można zrobić sałatkę – jadłam taką kiedy byłam na Lawendowym Polu! Pycha! 😀

    1. Wyczytałam, że na barszcz robi się inaczej, bo w zasadzie wtedy jest zakwas.
      Muszę spróbować jeszcze zrobić sałatkę z tych buraków, bo w sumie nie wiedziałam, do czego je wykorzystać.

  5. Ja kiszę tylko ogórki… Kiedyś marynowałam paprykę, a z burków robiłam sałatki. Może spróbuję ten sok?

  6. Od dawna byłam ciekawa kiszonych buraków, bo czytałam że barszcz świąteczny najlepszy na kwasie z buraków. Tylko jak człowiek nie wie jak toto ma smakować to i strach robić, bo skoro nie wie jak ma smakować to jak zrobi to nie wie czy wyszło jak powinno. Dopiero dość ostatnimi czasy teściowa poczęstowała mnie burakiem kiszonym jak ogórek, uznałam, że dobre to i ukisiłam w zeszłym roku. Za mało, bo jak się zabrałam za kiszenie to połowę buraków zjadłam na surowo. W każdym razie do głowy by mi nie przyszło, żeby wyrzucać kiszone buraki. Buraki do obiadu (zamiast buraczków w innej postaci), kwas do picia.

    1. No, ja niestety wyrzuciłam, ale drugi raz tego nie zrobię. One po prostu mi się wydały tak już wymoczone, że decyzja była szybka. 🙂

      1. To następną razą pakować w słoiki (zalewać wrzątkiem, odwracać na parę godzin do góry dnem i NIE pasteryzować) i mieć wszystko do zjedzenia i wypicia. No, może z wyjątkiem kopru, bo chrzan i czosnek też się da.

  7. Te buraczki mogłaś do obiadu wykorzystać, tak jak ogórki kiszone, mogłaś je zetrzeć i barszczyk z nich ugotować 🙂 🙂 albo wrzucić do sałatki – na sałatki przepisów jest mnóstwo, moje faworytki to śledzie pod pierzynką 🙂 (zazwyczaj robi się ją z gotowanych buraków, ale jadłam z kiszonymi i tez fajnie smakuje), oraz buraczanka – to jest z groszkiem konserwowym na jogurcie naturalnym (można tez dodać koperku i młodego ziemniaka pokrajanego w kostkę 🙂 )

    1. Następnym razem na pewno wykorzystam. Jak już wyrzuciłam, to też pukałam się w łepetynę, że marnotrawstwo, ale było za późno. 🙂

      1. będę wredna, ale trudno mi się powstrzymać (taki czarny humor) … uważaj, bo jeszcze w ślady babci pójdziesz 😉 … no i cud, że nie zaingerowała … no chyba, że ona nie przepada za buraczkami 😉

        1. A jestescie pewne że Babcia nie wyciągneła? Przemyciła do pokoju, zjadła i pokiwała głową nad marnotrawstwem wnuczki😜

          1. Babcia, o dziwo, nie lubi buraków, soku też nie pije. Kiedy robię zupę buraczkową, kręci nosem.

  8. co do kiszenia ogórków na zimę, czy innych warzyw… jeśli kobieta ma okres to niech się trzyma od tego z daleka … choć jest motyw aby obejść “system” … ja przygotowuję wszystko, a zalewę (wodę z solą) przygotowuje mój brat 🙂 i udaje się prima sort 🙂

    … ja wiem, że nie którzy to za przesąd uważają i bzdet… mnie się akurat sprawdza, choć długo w to nie wierzyłam, to po pewnym czasie (kilu latach) jednak uwierzyłam i trzymam się od kilku rzeczy z daleka w te dni babskie 🙂 … przetworom to wychodzi na “zdrowie”

        1. Podobnoż majonez wówczas także się nie połączy.
          Matka niby nie wierzyła czy nie słyszała o czymś takim i potem miała część ogórków dobrych, część nie. Jak się dowiedziała to już starała się wystrzegać robienia w niewłaściwym czasie.

          1. Nie straszcie mnie, bo ja właśnie w tym niewłaściwym czasie robiłam. 🙂 🙂

  9. Wszyscy zachwalają zdrowotne właściwości skoku z buraka, chyba i ja muszę zrobić. Smaku zupełnie nie mogę sobie wyobrazić, ale mam nadzieję że też pozytywnie się zaskoczę 🙂

    1. To tak jak ja, też nie mogłam sobie wyobrazić, a teraz piję codziennie, bo doskonale gasi pragnienie. Na te upały jest idealny.

  10. JA W TYM ROKU SZALAŁAM Z PRZETWORAMI, A ŻE GRUSZA MI SIĘ POŁAMAŁA OD NADMIARU OWOCÓW, TO MAM DWADZIEŚCIA SŁOIKÓW MARYNOWANYCH GRUSZEK. MÓJ SYN CIĄGLE ZADAJE MI TO SAMO PYTANIE: KTO TO ZJE, MAMO?

    1. Marynowanych gruszek jeszcze nie robiłam. W tamtym roku zrobiłam za to śliwki w occie. A robi się je długo i namiętnie, bo zlewa sok, podgrzewa, zalewa itp. Robiłam je na specjalne życzenie mojego męża. Stoją do dziś. Nienaruszone. 🙂

  11. Przytulę i naruszę owe wypracowane śliwki w occie! Kiedy byłam mała musiałam pić tran. Do tej pory mną wstrząsa! Babcia dawała potem kawałek chleba. Smak tranu pozostawał i męczył. Za to mama w nagrodę dawała właśnie śliwkę w occie! Bardzo się starałam żeby na nią zasłużyć! 😀

  12. Polecam bloga “Kiszonki Tofalarii”. Istna kopalnia wiedzy i pomysłów na to co z czym i jak kisić 🙂 U mnie kwas praktycznie nie wychodzi z domu – jeden zlewam, nowy nastawiam 🙂 A żeby było szybciej to zakwaszam wodą z ogórków kiszonych albo kapusty 🙂 I dodaję kilka liści laurowych, kilka ziaren pieprzu i kilka ziaren ziela angielskiego, ale to już kwestia osobistych preferencji 🙂 Osobiście z kiszonek lubię cukinię – smak podobny do ogórków:-)
    Pozdrawiam i na zdrowie!
    Ewa 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *