Moje podróże małe i duże

Byliście kiedyś w Moguncji? Ja byłam wczoraj, bo Moguncja mnie wzywa co jakiś czas (ta jak ojca Janki z „Niedomówień”). Połaziłam po uliczkach miasta. Oczywiście przeszłam koło Haus zum Römischen Kaiser z muzeum Jana Gutenberga. W środku jeszcze nie byłam, nie miałam śmiałości. Podziwiałam katedrę, najstarsze domy Moguncji z pięknym pruskim murem i… wróciłam do domu.

Wróciłam jednak tylko na chwilę, bo zaraz z Jajem wybrałyśmy się na Karaiby. I słychać było tylko „Wow! Wow!” i jeszcze trochę „achów” i „ochów”. Też było pięknie, ale inaczej. Rozochocone od razu więc wyruszyłyśmy na Alaskę, a stamtąd do RPA i wreszcie do Kanady.

W tym czasie Nutuś pomrukiwał na nas, byśmy podczas tego podróżowania nie zapominały o mizianiu. Jajo nawet musiało go trzymać, by nie skatulał się z łóżka, tak mu było rozkosznie.

Podróż musiałyśmy skończyć, gdy zagrzmiało i huknęło. Internet nam wyłączyło i koniec. Trza było wrócić do domu. Ale tak się z Jajem rozmarzyłyśmy o podróżach. Ja oczywiście od razu zaglądałam w otchłań swojego portfela i bardzo racjonalnie stwierdzałam, że ja sobie mogę wirtualnie w 3D. Za to Jajo młode, z marzeniami, więc wszystko przed nią. Niech układa sobie plan podróży, który kiedyś może wcieli w życie. Musi tylko zacząć zarabiać. Taka mała łyżka dziegciu.

A ja w sumie też sobie marzę o mojej Moguncji. Kiedyś pojadę, bo przecież to nie jest aż tak daleko. Wystarczy kilka dni wolnego dla mnie i Sławka… Może kiedyś będziemy mogli zamknąć dom na trzy spusty i wyruszyć na prawdziwy urlop? Jeszcze by się trochę kasiory przydało, bo bez niej trudno podróżować.

Tak więc sobie marzę… Tak sobie wyobrażam, że na pięćdziesiąte urodziny (o ile mi będzie dane) mogłabym tak właśnie do Moguncji się wybrać… Ech…

A Wy macie jakieś miejsca, które chcielibyście zobaczyć?

24 thoughts on “Moje podróże małe i duże”

  1. Od dzieciństwa marzę o zobaczeniu fiordów w Norwegii. Troszkę, ociupinkę widziałam oczami syna, który kilkanaście lat temu wybrał sie z grupą znajomych w rejs jachtem do Norwegii… Atetyte tylko się zaostrzył… Jako dziecko marzyłam o podróży na Wyspę Księcia Edwarda. Był czas kiedy marzyła mi się Australia… A teraz z dalszych podróży to chciałabym wrócić do Toskanii i Pragii, może zobaczyć Prowansję… Z tych bardziej realnych podróży to chciałabym móc zobaczyć sporo miejsc w Polsce z Kociewiem na czele! I wierzę, że w końcu to się da! 😀

  2. Takich miejsc mam całą masę 🙂 gorzej z gotówką. Nowa Zelandia, Islandia, Norwegia, Gruzja, Australia, Rosja, Rumunia (najlepiej obszar nad morzem), safari w Afryce (oczywiście takie polowanie z obiektywem, żeby nie było, że jakieś skóry mi się marzą). Mogłabym tak jeszcze całkiem sporo i długo.

    1. Rosję też bym chciała zobaczyć, ale z pewnością nigdy tam nie pojadę. A Gruzja też mi się marzy, o tym też z Jajem gadałyśmy. Ech… Sporo takich miejsc. 🙂

  3. Jasne 😀 Pojadę sztampą 😀
    Rumunia (moto!) 😀 Islandia. Nowa Zelandia:D Zamki nad Loarą. Picie kawy i absyntu na Montparnasse, Wypicie herbaty w Katmandu (za Gretkowską,:P) – wejście na Himalaje, Andy. Przystanek Alaska 😀 Kraj Samurajów, może i podróż wielbładem po Czarnym Lądzie, tango w Buenos Aires, Peru, architektura Barcelony. Tak naprawdę są tanie bilety i można wyskoczyć na weekend, ale …związane mam ręce złymi wyborami życiowymi, które ciążą coraz bardziej … 😉
    Włóczyłabym się żyjąc pracami na miejscu, ale jakiś ze mnie nieudolny człowiek, ajęzykowiec, więc siedzę od czasu do czasu wyrywając się w nasze bajeranckie, rodzime regiony 😀

    1. Kiedyś też mi się marzyła architektura Barcelony, ale tam jest teraz tylu turystów, miasto zadeptane, że chęć minęła. Włochy i Hiszpanię wykreśliłam ze swojej listy wymarzonych podróży. Ale taka Alaska! 🙂

  4. Czasem warto się oderwać od codzienności i wybrać w podróż – chociaż palcem po mapie (internetowej). Życzę Ci, żeby na te urodziny jednak się udało spędzić parę chwil w Moguncji.

  5. Kiedyś chyba miałam jakieś miejsca, które chciałam odwiedzić, dziś po prostu bym sobie po Polsce pojeździła. Koniecznie z Dzieciakami. Kraków, Zakopane, Trójmiasto, Wrocław, Poznań, Łódź, a nawet Warszawe bym chętnie pozwiedzała. W tym roku na Toruniu i Chełmnie pewnie się skończy. Odwiedzane już nie raz, ale na tyle ciekawe, że zawsze się coś tam znajdzie. No i będziemy szukać fajnych atrakcji w bliższej i dalszej okolicy. Lubię to.

    1. O! A kiedy wybieracie się do Chełmna? My co roku jeździmy w sierpniu na “9 Hills Festiwal”. Nawet nocleg sobie zarezerwowaliśmy. Bardzo lubię to miasto i zamierzam napisać książkę z akcją właśnie umieszczoną w Chełmnie. Niezwykle klimatyczne miejsce. 🙂

  6. Kiedyś więcej podróżowałam. Gdy odeszła Teściowa (103 lata) obiecywaliśmy sobie z mężem, że teraz to już możemy, mamy czas…. Nic z tego nie wyszło… Moim marzeniem jest Barcelona i dzieło Gaudiego. Z dalszych rejonów – Nowa Zelandia, ale pozostanie chyba popatrzeć na kanale National Geographic.

    1. Barcelona teraz jest tak zadeptana, że pewnie na architekturę Gaudiego trzeba patrzeć w necie albo na zdjęciach. Też kiedyś chciałam zobaczyć to “na żywo”.

    2. My się wybierzemy pewnie takiego dnia, co dzieci dadzą się na tle ogarnąć a oboje będziemy mieć wolne. Póki te małe smoki są małe, imprezy kulturalne nas raczej omijają. Nie jesteśmy typem intelektualistów, więc nie cierpimy z tego powodu. Lubimy jednak ciekawe zakątki, kamienice z przebijającymi starymi napisami, zakłady przerobione na magazyny, kościoły stare, tablice pamiątkowe… Chełmno jest bardzo klimatyczne, oj tak!
      Fajnym miejscem niedaleko Bydgoszczy jest kompleks pałacowy w Ostromecku (o ile kogoś nie denerwują wszechobecne ślubne sesje zdjęciowe). Taki pomysł miałam na książkę, ogrodnik rusza tam rano do parku przyciąć krzaczki czy skosić trawę i znajduje martwą kobietę w zachlapanej krwią sukni ślubnej. Ale to nie jej krew… Ale ją uduszono nie ma ran. A ta krew jest bardzo stara… To co widział ogrodnik było krwią sztuczną, plamy z krwi były pod tym, ale dużo starsze – przeszło dwudziesto letnie. To krew mężczyzny. Dziewczyny nikt nie szuka, ale skradziono suknie. Jednak nie tą, w której był trup. Suknie skradziono bardzo bogatej pannie, która uciekła z domu aby wyjść za prostego chłopaka ze wsi (ale nie biedaka!). No i o co w tym chodzi?

  7. Od marzeń sie zawsze zaczyna…
    Ciekawe czy Jajo złapie bakcyla? Niech korzysta z życia!
    Spełnienia urodzinowych życzeń dla Ciebie!❤️

  8. Moim marzeniem jest Toskania, wiem, że nie spełni się, bo sama nie pojadę, dlatego czytam, fantazjuję. Tak na prawdę to kiedy czytam, to mogę być wszędzie. Dobrze, że jest 3D 😊

  9. Życzę, żeby najpóźniej na te właśnie 50-te urodziny się udało. Ale to kawał czasu! To może lepiej wcześniej. Tak, życzę żeby wcześniej.

    1. Ha, ha 🙂 Niestety, to już niedługo, choć pewnie zależy jak na to spojrzeć. A dopóki babcia mieszka z nami, to raczej nie ma szans na dłuższy urlop.

  10. Niooo i tej podróży szczerze,Ci życzę Anula 🙂 Niech sie spełni. Ja 3D też bardzo lubię podróżować,ale akurat po Alasce to po śnieżkach leśnych już sie nie da 🙂 Moim marzeniem jest daleka północ,tak żeby zorze polarna oglądać.Fiordy norweskie kocham,byłam 3 razy , a miłość do północy rozpoczęła się w wieku nastu lat “Krystyną córką Lavransa”

    1. To moja córka tak ma. A kiedy pierwsze raz zobaczyła zorzę polarną, to tak się zachwyciła, że marzy o podróży na północ. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *