Ściskam świątecznie

Właśnie mija pół roku, od kiedy prowadzę blog. Wkroczyłam na ścieżkę blogowania ot tak, żeby zająć czymś czas. Nagle skończył się remont, w nowym miejscu zamieszkania nie miałam żadnych znajomych, brakowało kontaktu z ludźmi. A że zawsze lubiłam pisać, postanowiłam spróbować sił w blogowym świecie. Trwam tak do dzisiaj. Wciągnęło mnie na maksa. Dzięki temu zaczęłam czytać blogi innych, a nigdy wcześniej tego nie robiłam. Okazało się, że za wszystkimi tymi blogerkami i blogerami idą ciekawe historie, często świetny język, poczucie humoru. Czasami mam wrażenie, że to dobrzy znajomi: Zagubiona, Ulabrzydula, Super5, Młoda Polka, Demirja, Siwa, Peradon, Sabinka, Psychoblozka, MagdalenaF. i inni. Tak samo jest z moimi czytelnikami, którzy chętnie komentują moje wpisy. Mam wrażenie, że znam ich nie tylko z tego wirtualnego świata. Jest Justyna, z którą umówiłam się latem na ciacho i herbatkę; Krzychu, który prowokuje do zamieszczania większych zdjęć; Sławek, który wpada od czasu do czasu i czyta wszystko hurtem; jest moja kuzynka Malwina i ciocia Wilczyca; jest Erer, która ma bardzo refleksyjne spojrzenie na życie; jest Stefan, który rzadko, ale celnie rzuci jakiś komentarz; Kasia, na którą zawsze mogę liczyć; Joanna, którą ostatnio bolał „łeb” na zmianę pogody i niestety nie przyniosło to należytych skutków; Ola, która, gdy zdała egzamin, gdzieś pognała; Grażyna, Małgosia, Potwór, Anansi… Wszystkich nie jestem wstanie wymienić (za co przepraszam). Ale dzisiaj wszystkich mocno ściskam, bo jakoś mnie tak świątecznie i sentymentalnie naszło. Oczywiście tych, którzy czytają, ale nie mają śmiałości skomentować, by ślad po sobie zostawić, również.

Jednak jest jedna rzecz, do której chyba się nigdy nie przyzwyczaję w internecie. Agresja. Już nie będę wspominać o polonistach egzorcystach, o których pisałam kiedyś. Chodzi mi o zwykłe chamstwo. Ot, tak bez powodu. Można każdego obrzucić błotem, bo przecież w internecie jesteśmy anonimowi. W każdym tekście można znaleźć powód do takiego ataku. Fajnie tak napisać komuś, żeby mu poszło w pięty, że dureń, cham i idiota. Kobiety najchętniej wyzywa się od szmat i zagania do kuchni. A nazwanie kogoś grafomanem, to przy tych wszystkich epitetach, komplement. I tak się zastanawiam, skąd to się w ludziach bierze. Obraża się celebrytów, polityków i zwykłych ludzi. Może by poczuć się lepiej, by podbudować własne ego? Krytykować i obrażać jest łatwo. Zapomina się wtedy o własnych niedoskonałościach, bo można komuś dokopać.

Pamiętam, jak pierwszy raz mój tekst znalazł się na głównej stronie Onetu. Był taki moment, że bałam się otwierać komputer. Skąd tylu agresorów wokół nas? Cholera jasna, to przez pączkowanie się rozmnaża, czy co?! Teraz już troszkę się „przyzwyczaiłam”. Jak to ktoś kiedyś napisał, każdy bloger ma swojego trolla.  Kiedyś nie wiedziałam, że takie paskudztwo panoszy się w internecie niczym zaraza. Teraz już wiem. Ale ciągle mnie to przeraża.

Wolę jednak myśleć o tych przyjemnych stronach blogowania i o tych wszystkich życzliwych ludziach, których udało mi się „spotkać” (i mam nadzieję, że spotkam następnych) podczas robienia kolejnych wpisów.

Wszystkich ściskam świątecznie i życzę duuuużo słońca, uśmiechu na co dzień i ciepełka.

0 thoughts on “Ściskam świątecznie”

  1. Dziękuję i potwierdzam wszystko, choć moje blogowe życie trwa dopiero od miesiąca, to moim ulubionym rytuałem stało się codzienne, poranne picie kawy z Tobą Aniu i resztą kochanych kobietek :*

    a trolle, poloniści i hejterzy, być muszą…chyba. choć również temu zjawisku nadziwić się nie mogę i pojąć w stanie nie jestem, jednak zapewniają czasem duży rzut adrenaliny 😉

    Tak więc również ściskam mocno, ciepło, słonecznie i świątecznie.

    Wszystkiego dobrego!

  2. Długo nic nie pisałem, ale tym razem sobie nie odpuszczę. Celowo nazwałem się “Stefan grafoman”, bo z góry wiem, jak krytycy ocenią moje teksty. Kiedyś czytałem “Nie”. Jerzy Urban na złość swoim “krytykantom” drukował na łamach “Nie” najbardziej obrzydliwe teksty pod swoim adresem. Można powiedzieć, że robił to z lubością masochisty. Śmialiśmy się do rozpuku, a Urbana jeszcze bardziej podziwiałem. Noo…, ale nie każdy jest masochistą. 🙂 Pozdrawiam

  3. Po śniadanku wywalczyłam laptopa i pierwsza się do niego dopadłam, wyprzedzając swojego Kochanego 🙂 Siedzę i czytam… No i nie mogę się oderwać. Niestety nie dam rady przeczytać wszystkiego na raz 🙂 Nie znam się ani na pisaniu ani na blogach – prosta księgowa jestem. Nigdy też czytanych nie komentuję, ale tutaj musiałam… Pozazdrościłam tym, których wymieniasz jako swoich znajomych 🙂
    Pozdrawiam i życzę Wszystkiego Dobrego z okazji Świąt 🙂

  4. A ja Tobie życzę słoneczka na święta, radosnych chwil i wytchnienia w gronie rodzinnym :), a na przyszłość samych miłych czytelników na blogu.

    Co do troli, to mam wrażenie, że niektórzy po prostu mają kompleksy i rekompensują sobie własne porażki wysyłając innym obraźliwe komentarze.

  5. Aj jak miło się zrobiło … nie wiem czym sobie zasłużyłem ale cieplej od razu mi się zrobiło, mimo że śnieg leży. Wesołych: Zajaczka, Baranka i Kurczka i oczywiście mokrych jajek. Światecznie, primaaprilisowo i dyngusowo pozdrawiam

  6. Kochana-z całego serca dzięki że zaczęłaś pisać-fajnie się Ciebie czyta….Co do troli-całkowicie się z Tobą zgadzam-no przecież nikt kurna chata nie każe im czytać.Banda nieudaczników bez odrobiny kultury.Jeszcze raz Wesołych Świąt!Acha…dziękujemy razem z łbem za wzmiankę o nas hihi!

    1. Ha, ha 🙂 A jak tam łepetynka? Dalej boli na zmianę pogody? My dzisiaj odśnieżaliśmy, więc chyba daremnie cierpiałaś. 😉

  7. Wow, czuję się zaszczycona wzmianką! 😉
    Na troli trzeba się uodpornić, może lepiej, że tak wyładowują swoją frustrację, niż strzelając do ludzi na ulicy.
    Jeżeli wiosna nie przyjdzie, to lata też nie będzie. I co wtedy z naszą herbatką?
    Miłych wesołych Świąt w gronie rodzinnym życzę. 🙂
    My w tym roku samiuteńcy w domu. Mieliśmy jechać do teściowej, ale tam żółtaczka grasuje i pediatra odradziła.

  8. Kochana Aniu (nastrój świąteczny), ja mam tak, ze jeśli jakiś blog mi nie odpowiada, to po prostu go nie czytam. Skąd zatem bierze się to obrzucanie błotem wszystkich przez byle kogo?A no bo to takie polskie przecież. Tyle w tym temacie, szkoda czasu i klawiatury.
    Wesołych, rodzinnych Świąt Wielkanocnych, pysznych jajek, dobrego barszczu, wspaniałej białej kiełbasy, zapachu domowych wypieków i mocnych %%%.
    Jestem także zaszczycony wzmianką o mojej skromnej osobie, a ponieważ nie do końca trzeźwy w tym momencie, to może już sobie pójdę, co bym głupoty nie palnął.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze wpisy.
    P.S. Zastanawiałaś się kiedyś jak długo będziesz prowadzić tego bloga? Rok? Dwa lata? 10 lat? 50 lat?

  9. Oj jak miło sie zrobiło (ale mi się rymło) nawet o mnie wspomniałaś przecież ja tak rzadko piszę bo moja młodzież okupuje komputer (też czytają) i czyham jak jest wolny Miałam pisać jak to mój braciszek kupował mi frykasy za wyprasowanie koszuli ,spodni ,taki to był ,,kochany synalek mamusi,, A jeszcze muszę wspomnieć o synowej bo Malwina przypomniała że ,,napisz też coś o synowej,, To żona mojego synusia ,jesteśmy jak przjaciólki ,pierwszy tel rano to od niej (codzinnie) co słychać ?i tak sobie gadamy (przy kawce)Mogę głośno powiedzieć że jest dobrze (już mnie sturmują od klawiszy a tak mi się fajnie pisze)
    Wesołych Świąt wszystkim życzę ,braciszkowi i bratowej też,
    Z tego co wiem to są u Was
    pozdrawiam

    1. Są i też pozdrawiają. tata już nie mógł się doczekać, kiedy ta Wilczyca coś napisze w komentarzu. 🙂 Buziaki dla całej rodzinki. 🙂

  10. Witam po dłuższej nieobecności, ale ostatnio sporo na głowie 🙂
    Nie zapomniałam jednakże wpaść i złożyć Wesołego Alleluja 🙂

  11. Widzisz nie Ty jedna masz takie doswiadczenia – nie wiem ludzie moze z zazdrosci krytykują – bo jednak to jest nasze “dzieło”, a jak jest na Onecie to mamy zagwarantowane grono czytelników. Tez miałam takie odczucia – pierwszy raz na Onecie – bałam się otworzyc komentarze, gorąco mi się zrobiło, mimo ze bloga prowadze ok 2 miesiecy – słowa obraźliwe juz mnie nie ruszają zupełnie, a najlepsze to jest stwierdzenie – babo do kuchni – osobiscie mi tak nikt nie napisał, ale widziałam na innych blogach – uśmiać się mozna, ale zarazem co za dyskryminacja. U mnie przygoda z blogiem zaczęła się od Suunto – jeszcze pół roku temu nie zaglądałam do zadnych blogów. Życzę Tobie dalszych sukcesów, weny przede wszystkim, a wszystkim czytelnikom i blogującym – Wesołych Świąt

  12. Jaki mily i serdeczny blog! I jak mi przyjemnie, ze uhonorowalas mnie wzmianka. Ja tez zaczelam pisac z podobnych powodow, ale troche pozniej, bo w grudniu zeszlego roku, i tak jak Ty, czuje, ze znalazlam tu przyjaciol, ktorych blogi czytam z ogromna przyjemnoscia codziennie, co zreszta sprawia, ze coraz pozniej zabieram sie do roboty! Dotad, na szczescie, nie dostawalam zadnych paskudnych komentarzy, ale powzielam solenne postanowienie nie przejmowac sie nimi, jezeli takie otrzymam, bo to ludzie w ten sposob komentujacy maja problem, a nie ja. A swoja droga, to zauwazylam, ze blogi sa przepelnione pierdolami albo romansidlami i stosunkowo rzadko natykam sie na cos, co warto czytac.

  13. Witam, faktycznie ta ilość agresji też mnie zastanawia. Sama jestem początkującą blogerką i jeszcze nie spotkały mnie negatywne komentarze, ale udzielałam się kilka razy w dyskusje na firach i niektóre wpisy były okropne. Nawet napisałam na ten temat na swoim blogu, bo z racji profesji skłoniło mnie to do przemyśleń. Ta anonimowość wyzwala tyle jadu. Ludzie, którzy w realnej grupie siedzieliby cichutko jak mysz pod miotłą i wstydziliby się powiedzieć coś kontrowersyjnego, w internecie potwornie ubliżają. Rozumiem, że można się zaangażować w dyskusję i wymieniać różne argumenty ale po co w ostateczności sięgać po wularyzmy i ubliżanie? Gratuluję bloga. Widzę w Tobie trochę podobieństwa z moja osobą i pewnie dlatego tak miło się czyta. Życzę wszystkiego dobrego i byle do wiosny. Stęskniłam się już za pracami w ogrodzie i cieszę się, że coraz więcej ludzi to interesuje. Powodzenia przy zakładaniu ogródka.

    1. Dziękuję bardzo. 🙂 A z tą agresją niestety tak jest, w zasadzie nie ma tematu, który by jej nie wywołał. Najgorzej jak piszesz tekst dla żartu, świetnie się przy nim bawisz, ironizujesz, a ludzie biorą to na serio. Na szczęście takich jest mniejszość. 🙂 Pozdrawiam

  14. Klik dobry:)
    Życzliwości zauważam jednak więcej i to jest budujące 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.

    PS. Otrzymałam przesyłkę z ambasady. Reklamy – te same, co Onet wcześniej przysłał.

  15. Ściskam poświątecznie!!! 🙂 Tym mocniej, że więcej śniegu mamy za oknami, niż przed Świętami! wrrrrr 😉 Teściu mojej przyjaciółki powiesił jajka na choince przed domem-pół wsi się śmiało! No ale do rzeczy – i mi się łezka wzruszenia zakręciła! Bo dopiero dziś przeczytałam…. (w weekendy staram się nie tykać komputera, no i w Święta też…) Aniu-niezmiennie miło i przyjemnie czyta mi się Twojego bloga! Choć nie jestem tu od samiutkiego początku, to szybko nadrobiłam zaległości i od tamtego czasu, codziennie z ogromną chęcią i ciekawością zaglądam! (szczególnie po weekendach ciągnie mnie jak magnez) 🙂 Masz coś w sobie Kobieto! I bardzo Ci za to dziękuję! 🙂
    A złośliwi i chamscy zawsze byli, są i będą… Jednak, wydaje mi się, że najłatwiej wylać swoje frustracje i złości właśnie w internecie… Bo nie muszą się ujawniać, nie muszą pokazywać twarzy… Na ulicy, w sklepie czy restauracji nikt by się nie odważył być taki… bo może wtedy ktoś szybciej by wytknął ich własne wady, błędy i niedokonałości! A tak-zostają za zasłonką, za kurtyną, i nikt nic nie wie… nie domyśla się, że to właśnie “ja”… Smutne to i bolesne… I przykre, nie tylko dla autorów blogów, ale i dla czytających również (niektórych). I niestety, ta ich “satysfakcja” nie pozostaje na długo… Szukają kolejnych możliwości wyładowania się… A przecież dużo więcej prawdziwej satysfakcji pozostawia zwykły uśmiech (!) ciepłe słowo, rzyczliwy gest. Grzeje serce i pozostaje na dłuuugo 🙂 I zawsze jest gdzie wrócić! 🙂
    Więc, tym więcej uśmiechu przesyłam Tobie Aniu, i Wam (nam) wszystkim!!! 🙂 🙂 🙂

  16. Witam Kuro 🙂
    rzadko komentuję ale dziś muszę :-).Dzień zaczynam od czytania ulubionych blogów (jesteś na tej liście). Nie zawsze zgadzam się z treścią tekstu ale wobec każdego piszącego stosuję imperatyw kategoryczny Kanta (a powymądrzam się a co 😉 ). Jeśli zaś uznam,że treść w mojej ocenie jest grafomańska i bez polotu – nie wracam na ten blog, bo szkoda czasu. W kwestii trolli i hejterów mam takie przemyślenie – oni byli zawsze. Kiedyś ukrywali się pod “uprzejmie donoszę, życzliwy”, co nieco ograniczało ich możliwości. Dziś czują się znacznie swobodniejsi w wyrażaniu negatywnych emocji bo mają większe pole do popisu-anonimowość jak im się wydaje. Reasumując: to już kolejny post ulubionego blogera, który skutecznie zniechęca mnie do opisywania rzeczywistości bądź nie ,widzianej moim okiem. Koniec 🙂

    1. Gdyby każdy stosował imperatyw kategoryczny Kanta… 🙂
      Rozumiem z końcówki Twojego komentarza, że żegnasz się na zawsze.

  17. Miło mi:)Tak to już jest,że przez maile i komentarze ludzie coraz bardziej się poznają,lubią ze sobą rozmawiać i czują się tak,jakby się znali od zawsze.Panuje taka swoboda między nami,to znaczy,że możemy rozmawiać ze sobą o wszystkim,potrafimy szanować czyjeś zdanie,czujemy się na luzie pisząc ze sobą.Wiemy,że nikt się nie obrazi z byle powodu i to własnie mi się podoba,a wyjątki były,są i będą:)

  18. Witam Serdecznie!

    Znów jestem “hurtownikiem’. Dawno mnie nie było, ale dziś nadrobiłem wszystkie zaległości. Było ich tak dużo, że nie jestem w stanie wypowiedzieć się na różne, poruszane prze Ciebie tematy.
    Ograniczę się do tego wpisu. Miło się na sercu zrobiło, że jednak mnie pamiętasz – mimo moich sporadycznych wizyt.
    Jeżeli idzie o hejterów to cóż mogę Ci radzić? “Olej ich cienkim sikiem” jak mawiała młodzież przed laty. To są biedni, nieszczęśliwi, samotni ludzie, bo któż chciałby utrzymywać z nimi kontakty. Takie nastawienie do innych prędzej, czy później wyalienuje ich z grona znajomych, jeżeli jeszcze takich mają. Szkoda poświęcać im więcej czasu i “atramentu”.
    A na marginesie, nie znoszę tych określeń: hejter, fejsy, twitowanie itp. Lubię angielski i nieźle się nim posługuję, ale trzęsie mnie, gdy jego odpryski widzę w polskiej mowie i piśmie.
    Ale dość narzekania.
    Już poświątecznie życzę Ci rychłego nadejścia wiosny.
    Ściskam Cię mocno w pasie.
    Sławek

    PS. Może zorganizujemy kulig dla Twoich czytelników. Proponuję termin: 1-3 maja.

    1. Lubię czytać Twoje komentarze, dlatego tak dobrze pamiętam. 🙂 Ponadto Twoje imię mi się pięknie kojarzy. 🙂 Dzięki za uściski. Jak tak hurtem czytasz, to się pochwalę i zachęcę do przeczytania wpisu o tym, jak byłam w TV. 🙂

      1. Ależ czytałem wpis. Prawie zaraz po jego pojawieniu się.
        Szczerze gratuluję i podziwiam.
        Ja nie cierpię publicznych wystąpień. Zdarza mi się to czasami, niestety. Co prawda “widownia” to raptem 20 – 40 osób, ale trema jak na akademii szkolnej z okazji 1 Maja!. Tyle lat minęło i się nie przyzwyczaiłem. Koszmar!
        Jak sobie z tym poradziłaś? Jestem pełen podziwu.
        Na zdjęciach wyglądasz świetnie. (lepiej niż “koleżanki dziennikarki”). Wreszcie wiem, jak wyglądasz. Chciałem zobaczyć Cię “na żywo”, ale przegapiłem informację o terminie emisji programu.
        Pewnie będę miał jeszcze nie raz okazję zobaczyć Cię w TV .
        Pozdrawiam ciepło.
        Sławek

        PS. Czyżby moje imię przypomniało Ci o jakimś “szczeniackim” zauroczeniu?

        1. Nie szczeniackim, obecnym 🙂 A emisji jeszcze nie było. Ja też wcześniej nie raz “występowałam” przed “publicznością”, prowadziłam szkolenia, kursy i itp. i wydawało mi się, że dam radę. Jednak trema była nieporównywalna z niczym innym. Fajne przeżycie, na pewno niezapomniane. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *