Rybik gonił Jajo

Walka z poskrzypką liliową w toku. Musiałam przemóc obrzydzenie i pozbierać paskudy z krzaczków. Spryskałam jednym środkiem i czekam na efekty. Nie spodziewałam się jednak, że trafi się nam kumulacja. Awaria kanalizy plus wypadek Jaja, to całkiem niezły wynik.

Jajo kiedyś doprowadzi mnie do zawału. Późnym wieczorem, kiedy już zasypialiśmy, nagle usłyszeliśmy huk. Pierwsza myśl – Nutuś nabroił i coś zrzucił, ale potem dopiero do mnie dotarło, że kot leży mi na nogach. I słyszę jęk.

Zrywam się z łóżka. Sławek za mną, ale zaraz się wycofuje, bo w przedpokoju leży na podłodze golas i ryczy. Ale ryczy tak przeraźliwie, że serce wyskakuje mi z klaty. Jajo leży. Płacze tak, że trudno się z nim skomunikować. Niemalże dusi się łzami. Przykrywam szlafrokiem i proszę, żeby się uspokoiło i powiedziało, gdzie boli, czy może się ruszyć i czy nie uderzyło głową o posadzkę.

Pół godziny to trwa, zanim udaje się Jaju podnieść z podłogi. Upadło na tyłek. Tyłek niby nie szklanka, ale biorąc pod uwagę, że akurat Jajo ma problem z odcinkiem lędźwiowym i ledwo co byłyśmy u ortopedy, to jest katastrofa. Ból pewnie ogromny, bo nigdy nie słyszałam Jaja krzyczącego z bólu.

Na szczęście Jajo na drugi dzień wstało z łóżka. Jest poobijane, zdobyło całkiem pokaźnego siniaka, ale na szczęście nie połamało się. A jak już doszło do siebie, to jeszcze opierdziel od matki dostało, bo kto po wyjściu spod prysznica mokrymi stopami łazi po terakocie. Ślisko przecież! Kapcie trza nosić!

– Bo mnie rybik gonił – odpowiada Jajo, a ja parskam śmiechem i pukam się w czoło.

– Dziecko, ty masz skończone dwadzieścia dwa lata i mówisz, że rybik cię gonił? Ja w naszej łazience nigdy rybika nie widziałam.

– A ja widziałam wczoraj i oglądałam się, czy mnie nie goni.

No, ręce opadają. Rybik chciał pożreć Jajo i przez to doszło do wypadku. Na szczęście nic groźnego się nie stało. Można odetchnąć. A potem Jajo brało matkę na litość. I „zrób mi uszka i barszczyk” – matka siedzi i zawija niczym świstak (na szczęście razem z Jajem), „zrób barszczyk” – matka robi, „zrób paszteciki z pieczarkami” – matka robi, „zrób ciasteczka” – tu matka puszcza parę uszami i tylko zagniata ciasto, resztę robi Jajo.

– Widzisz, jak fajnie tak razem w kuchni – mówi zadowolone, a ja próbuję się uśmiechnąć, choć słabo mi to idzie.

Zaczynam podejrzewać, że upadek był całkiem dobrze przemyślanym działaniem.

10 thoughts on “Rybik gonił Jajo”

  1. Się wcale nie dziwię.Nie cierpię rybików.Brrrrrr.Raz na jakiś czas pojawia się potwór w mojej łazience i przyprawia mnie o atak obrzydzenia.Może mnie nie ganiają,ale i tak ich nie lubię 😀

  2. No dobra, dobra ale jak to jest Jajo w domu a Kura nie dba?! I dopiero potłuc sie trzeba żeby Jajo rozpieszczane było?
    Zdrowia dla wszystkich domowników i dbaj o to swoje stadko!

      1. Dbaj, dbaj i ciesz sie że jest z Tobą i nie wyfrunęło jeszcze do Hameryki.
        No i za sesje zdaną w tak szybkim terminie też sie rozpieszczanie należy😉

  3. A ja tym małym srebrnym robalkom mówię dobranoc A jak w nocy spotkam mówię dobry wieczór. Bo to dobre dusze walczące ze złem łazienki.A jak wyjdzie taki z dzieckiem , to gratuluję potomstwa. Jaju współczuję uderzenia , musiało boleć😣

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *