Taki jakiś dziwny czas

Tak bardzo bym chciała napisać coś zabawnego, pokpić trochę, pośmiać się, a niestety nie idzie. Mam niż albo może raczej powinnam napisać, że pikuję, tylko tyle że bez samolotu, a przed sobą widzę ogromniastą górę, która przerasta mnie na kilkaset metrów. A może to przez pogodę, bo zrobiło się śpiąco, szaro i pochmurnie (tak się pocieszam). Deszcz oczywiście jest przeze mnie wypatrywany z tęsknotą (więc jednak jest coś radosnego), bo podleje świat, ale jakoś tak szaro zrobiło się w serduchu.

Nawet Nutuś to chodzące nieszczęście. Jest na karmie weterynaryjnej i oczywiście ciągle na głodzie, bo nie bardzo mu to jedzenie wchodzi. Tęskni za serkami, mlekiem i kurczakiem. Schudł nawet biedaczysko na stare lata. A jak ostatnio postawiłam na stole miseczkę z twarogiem, to nie zdążyłam się obejrzeć, a ten wskoczył na stół i nawet nie zadawał sobie trudu, by najpierw pożywienie obwąchać, tylko pełną paszczą zaczął pochłaniać. Gdyby był chomikiem, w sekundę miałby wypchane „poliki”. Mój krzyk Nutusia nie obchodził. Pewnie przed oczami miał komunikat, by nachapać się na zapas, bo więcej twarożku nie będzie.

A na drugi dzień poczochrał się tak, że głowa boli i trzeba było wpychać do mordy tabletkę, ale to i tak małe niedogodności przy pysznym deficytowym twarogu. Za to pysk i brzuch znów podrapany.

Tak więc widzicie, sytuacja nieciekawa.

9 thoughts on “Taki jakiś dziwny czas”

  1. Jednak udało Ci się napisać coś zabawnego. Wyobraziłam sobie kota rzucającego się dziko na ten twaróg jak szczerbaty na suchary i jak mu boki puchną od tego żarcia niczym w kreskówce 🙂 Mój kot ostatnio szalenie zasmakował w jogurcie i wyjada wprost z kubka wsadzając do środka cały łeb. Wygląda jak UFO i tylko czekam, kiedy mu łakoma mordka utknie i będzie biegał z kubłem na głowie 😉 A złe dni trzeba po prostu przeczekać. Po nich przyjdą te dobre. Cierpliwości 🙂

  2. Nie może być ciągle źle i nie może być ciągle dobrze….
    I tak fuksiara jesteś że masz Sławka u boku, cudne kociewie i roweroterapię! A jakby tego nie było? Jakbys nie odważyła sie podjąć tych ważnych decyzji?
    Nutuś bierze przykład z Babci bo to napewno nie twarożek mu zaszkodził😜

  3. Bedzie dobrze, Aniu.Po kazdej nocy przychodzi dzien i po kazdej burzy slonce.Trzeba zacisnac piesci i isc dalej I cieszyc sie zyciem mimo wszystko, cieszyc sie kazdym pieknym i dobrym drobiazgiem , bo przeciez jest ich wiele wokol nas.
    Na scianie w moim salonie mam napis : “Life isn’t about waiting for the storm to pass …It’s about learning to Dance in the Rain ” . I tego sie trzymam.Pozdrawiam serdecznie z zimowego Melbourne.

  4. Aneczko, jak sama napisałaś kilka notek wcześniej, wiesz, że dasz radę, i wiesz, że będą gorsze dni – no to są, ale nadal dasz sobie radę. Kiedy żyje się na 110 procent normy (choć u Ciebie pewnie obecnie jest to ze 250%), to przychodzi czas, kiedy trzeba się zatrzymać. Jeśli nie zatrzymasz się dla złapania oddechu sama od siebie, to zatrzyma Ciebie twój własny człowiek. Więc, tak jak Nutek, wykorzystaj paskudną, mokrą pogodę, na lenistwo i odpoczynek.

  5. Nutusia rozumiem doskonale. Alergie pokarmowe znacznie ograniczają mi pole manewru, ale co jakiś czas chowam zakazy do kieszeni i jem. Na przykład czekoladę z solonymi orzeszkami pistacjowymi. Potem wyrywam włosy z głowy i śledzę uczulenie z mocnym postanowieniem: nigdy więcej, ale oczywiście wiem, że kiedy znikną krostki, znowu sięgnę po czekoladę, rybę albo pizzę z ogromną ilością glutenu. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *